Blog

Pentagon, cięcia, Polska…

Posted on

Zapowiadane cięcia w budżecie najważniejszego państwa świata czyli Stanów Zjednoczonych Ameryki są ważną wiadomością, bo globalizacja polega tym, ze jeśli ktoś w Ameryce kichnie, to w różnych częściach świata mają katar. Ta korekta budżetu Pentagonu powinna być w Polsce czytana uważnie, ale bez przesadnego niepokoju. Polska, a  konkretnie inwestycje militarne na terytorium RP, nie podlegają owym cięciom, choć zapewne ich pośrednim skutkiem może być prawdopodobnie wydłużenie w czasie realizacji tychże projektów. Trzeba powiedzieć, że to zupełnie inna sytuacja, niż wtedy gdy za prezydenta Baracka Obamy podjęto decyzje (skądinąd… 17 września!) o wyrzuceniu na śmietnik projektu tarczy antyrakietowej.

Nie jest pytaniem, czy to Amerykanie będą inwestować w obecność militarną czyli de facto geopolityczną w naszym regionie. Pytanie jest tylko na jaką skalę owe inwestycje będą. Polska odpowiedź brzmi: oby na jak największą. Z drugiej strony rozsądek nakazuje, aby wszelkie decyzje dotyczące „budżetu zewnętrznego” Pentagonu miały akceptację społeczną Amerykanów. Pogodzenie jednego i drugiego jest  rzeczą ważną nie tylko dla Białego Domu, ale także długofalowo, gdy chodzi o  konsekwencje  dla sojuszników Waszyngtonu.

*komentarz ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (07.09.2019)

 

Blog

Czarnecki z ambony (?)

Posted on

“Dziwny jest ten świat”- proroczo śpiewał Czesław Niemen, syn Kresów Wschodnich RP, duma ziem opiewanych przez Elizę Orzeszkowa w powieści „Nad Niemnem”. Naprawdę nazywał się Czesław Juliusz Wydrzycki. Cóż, Bolesław Prus  to też przecież był pseudonim – w oryginale: Aleksander Głowacki. I tak Prus i Niemen do historii polskiej kultury weszli pod tymi pseudonimami – inaczej niż Henryk Sienkiewicz, który używał choćby literackiego miana „Litwos”, ale do panteonu i narodowej literatury i literackiej Nagrody Nobla (jako pierwszy Polak!) wszedł pod własnym nazwiskiem.

Wracając do opisu Niemena, rację to on miał w stu procentach. Ba, można rzec ,iż był „prorokiem Czesławem” nawet. Opisał bowiem również i sytuację współczesnej Polski. Dziwny mamy świat, w którym dyszące z nienawiści do Kościoła Rzymsko-Katolickiego media i środowiska usiłują decydować kto może, a kto nie może przemawiać w świątyni od ołtarza. Często głos w tej sprawie zabierają ludzie, którzy w kościele nie byli albo nigdy albo od bardzo dawna! Ci, którzy obsobaczają na co dzień hierarchię, księży czy wiarę, pouczają teraz, że „Czarnecki nie ma prawa przemawiać z ambony”. Cóż za ignoranci! Nie mówiąc już, że ludzie złej woli. Ignoranci, bo w kościele w Kamieńcu Wrocławskim w gminie Czernica ambony nie ma, jak w większości polskich kościołów. Choć ja akurat uważam, że byłaby ważnym, pożytecznym elementem nie tylko wnętrza i kościelnej architektury, ale też byłaby czymś co pomagałoby ludziom skupić uwagę na księdzu wygłaszającym kazanie. Ale mniejsza o to. Na zaproszenie wspólnoty parafialnej w tej zacnej miejscowości w pobliżu stolicy Dolnego Śląska przyjechałem na parafialne (sic!) dożynki oraz misterium chleba. Przywitał mnie jako jedynego polityka tam obecnego (politycy i publicyści opozycyjni w tym czasie byli zajęci zapewne pouczaniem i „wychowywaniem” Kościoła-Matki naszej ) najpierw miejscowy proboszcz, a potem były proboszcz, teraz prałat na emeryturze, skądinąd autor książki o kapelanie Wojska Polskiego z 1920, poległego w Bitwie Warszawskiej księdzu Ignacym Skorupce. Przywitał mnie też lud Boży -oklaskami. Na zakończenie mszy świętej niespodziewanie, bo nie było to ustalone wcześniej, księża koncelebransi zaprosili mnie przed ołtarz, abym powiedział kilka słów, bo „rzadko kiedy jest okazja posłuchać takiego gościa z  Brukseli”. Powiedziałem dosłownie kilka zdań. Podziękowałem rolnikom za ich trud podkreślając, że to ich święto, ale też uznałem, że dbanie o takie tradycje, jak dożynki jest czymś co pozytywnie wyróżnia Polskę na tle Europy. Zacytowałem też moją babcię Bronisławę powtarzającą stare ludowe przysłowie „bez Boga ani do proga”.

A po mszy świętej dzieliłem się z parafianami chlebem. Dziękuję za wszystkie dobre słowa, życzenia i deklaracje „trzymania kciuków”…

Tak, to był wystarczający powód, żeby działa przeciwko „Czarneckiemu przemawiającemu z ambony” wytoczył Tomasz Lis, „Gazeta Wyborcza”, Onet, Wirtualna Polska czy …

 *tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (28.09.2019) 

 

Blog

Opozycja nie wierzy w Polskę …

Posted on

Zapraszam do lektury radiowego wywiadu ze mną, który został wyemitowany na falach Katolickiego Radia „Rodzina” (Archidiecezja Dolnośląska). Rozmowę przeprowadziła red. Paulina Jenczmionka-Błędowska.

Europoseł Ryszard Czarnecki w naszym studiu. Dzień dobry, witamy. 

– Witam Panią, witam Państwa w bardzo słoneczny dzień, ale to już taka tradycja.

 Rada Ministrów zajęła się projektem budżetu i nie będzie deficytu budżetowego. To prawdziwa rewolucja. 

– Nie lubię słowa „rewolucja”, nawet nie znoszę. Powiem, że to historyczny dla Polski dzień. Wczoraj gościłem u ministra finansów Mariana Banasia, którego zresztą znam blisko 30 lat. Poznaliśmy się, uwaga, w Wilnie – ja przyjechałem z Polski, on wracał z Katynia i tak się poznaliśmy. Wtedy ja jeszcze nie byłem posłem, a on jeszcze nie pracował w NIK-u.

Gratulowałem mu wczoraj, bo jest to rzeczywiście rzecz wiekopomna. Na naszych oczach dzieje się historia. Po raz pierwszy mamy budżet Państwa Polskiego tak zbilansowany, że my nie obciążamy kolejnych pokoleń długiem. A jest to tym bardziej godne podkreślenia, że olbrzymia większość państw na świecie po prostu roluje swoje długi i zaciąga kolejne. Tak się dzieje także w Ameryce, także w Europie Zachodniej. Polska jest więc tu jakimś wzorcowym przykładem, modelem, że nie jest to konieczne i to w sytuacji, kiedy starcza na wszystko: i na 500plus najpierw na drugie dziecko,a teraz na pierwsze i na trzynastą emeryturę i na wyprawkę szkolna i na różne programy prospołeczne, prosocjalne, a także prorozwojowe, bo tworzymy nowe miejsca pracy. Bezrobocie jest w tej chwili najniższe od 30 lat, a niedawno byłem w gminie Dobroszyce pod Wrocławiem, gdzie bezrobocie, jak mówił mi pan wójt jest na poziomie 1 procenta. Tak, to jest naprawdę duża rzecz, a tak przy okazji rozmawiałem z jednym z ministrów konstytucyjnych, który mówił mi, że jest to nie tylko budżet bez deficytu, ale także budżet, który realizuje w dużym stopniu sugestie, prośby, poszczególnych resortów.  Także rzeczywiście, udała się ta sztuka.

Według standardów Eurostatu budżet Polski był na plusie ostatni raz w 1994 roku i dlatego Pan użył tego historycznego sformułowania, bo zgodnie ze sprawozdawczością finansową nadwyżki po upadku PRL-u nie było nigdy. 

– Ćwierć wieku temu. To może powiedzieć, że tutaj cały etap historii przeszliśmy: od budowania nowej Polski, nowego Państwa Polskiego na ruinach komunizmu, też jednak – choć ja nie lubię i tego słowa – transformacja ustrojowa nastąpiła. Ja powiem tak – teraz może nie zdajemy sobie sprawy z tego, ale po latach będą nasze dzieci, może nasze wnuki wspominać ten rok, kiedy po raz pierwszy Polska jest bez deficytu budżetowego, tak jak pokolenia naszych dziadków czy rodziców wspominały wymianę pieniądza w Polsce.

Czy może dojść do nowelizacji po wyborach jesiennych? 

– To pytanie przed chwilą zadała mi dziennikarka TVN 24 . Powiem w ten sposób: budżety zazwyczaj są korygowane, mówię to uczciwie, ale to nie jest budżet wyborczy. To znaczy, że jeżeli nastąpi korekta budżetu, to nie będzie taka korekta, która spowoduje, że budżet z deficytem zerowym czyli bez deficytu będzie budżetem z deficytem. Czegoś takiego nie będzie. To mogę też w imieniu  naszej formacji Prawa i Sprawiedliwości obiecać. A że korekty będą- bo one zawsze są- to oczywiste . I sa w  każdym państwie, pod każdą szerokością geograficzną, ale na pewno nie będą to korekty zmieniające właśnie tę kwestię kluczową – czyli brak deficytu.

Opozycja nie wierzy, że wpływy z podatków pozwolą utrzymać programy społeczne Prawa i Sprawiedliwości przy jednoznacznym braku deficytu. Może Pan Poseł odrzucić ten argument? 

– Opozycja w ogóle jest niewierząca w Polskę, w polskie społeczeństwo, polskich przedsiębiorców, którzy pracują na ten bochen chleba – to a propos dożynek – i jest on tak duży, że dla wszystkich starcza.  A przedtem nie starczało dla bardzo wielu ludzi. Opozycja, która jest niewiernym Tomaszem od lat wieści klęski rządu. Przypomnę nieszczęsnego pana Rzońcę, głównego ekonomistę PO, który mówił o jakichś gigantycznych 100 miliardach deficytu. Jakiś zupełny horror ekonomiczny, który miał Polskę spotkać pod rządami Prawa i Sprawiedliwości, tymczasem Polska stała się krajem mlekiem i miodem płynącym, bo wystarczy nie kraść, bo przykręcono te wszystkie wypływy pieniądza do spółek-matek zagranicą, do zorganizowanej przestępczości i okazało się, że pieniędzy starczy na wszystko, a Donald Tusk nie będzie się pytał, gdzie te pieniądze są zakopane? A tak pytał wtedy, kiedy Jarosław Kaczyński zgłaszał propozycję 500 plus od drugiego dziecka. Pytał :”gdzie są zakopane”. Dziś możemy mu odpowiedzieć, że one były zakopane na styku polityki i przestępczości.

Panie Pośle, czy rolnictwo jest bardzo ważna, ale i wymagającą gałęzią polskiej, ale i europejskiej polityki? 

 – Tak.

Spytałam nieprzypadkowo. Krzysztof Szczerski rezygnuje z kandydowania na stanowisko komisarza w Unii Europejskiej. I kandydatem na dzień dzisiejszy jest Janusz Wojciechowski. 

– To świadczy naprawdę bardzo dobrze o profesorze Krzysztofie Szczerskim, ministrze Szczerskim, który miał poczucie, że na pewno by się świetnie nadawał, ja to podkreślam, na komisarza do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Unii Europejskiej, byłby świetnym komisarzem do spraw rozszerzenia Unii, takie portfolio, taka teka też jest – no, ale to nie jest profesor od nauk rolnych, to nie jest specjalista od tego. Skoro polski rząd wystąpił, bo to jest propozycja polskiego rządu, to nie jest tak, że Ursula Gertrud von der Leyen narzuciła nam to rolnictwo, bo myśmy sami chcieli. Premier Morawiecki w imieniu polskiego rządu taki postulat przekazał – chcemy tekę dotyczącą rolnictwa. Pani Przewodnicząca von der Leyen spełniła tę prośbę, a Krzysztof Szczerski który był kandydatem zanim podjęliśmy decyzję, że chcemy rolnictwa, po prostu uznał – i słusznie – że nie jest specjalistą i ustępuje miejsca Januszowi Wojciechowskiemu, który – warto to podkreślić – był przez wiele lat wiceprzewodniczącym Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego. A jako były poseł i też członek władz ECA -European Court of Auditors– takiego europejski NIK-u, Europejski Trybunał Obrachunkowy można po polsku powiedzieć Janusz Wojciechowski jest osobą, która będzie miała spore szanse pozytywnego przejścia przesłuchania podczas tej procedury w europarlamencie, która nastąpi zapewne w październiku.

Powiedzmy sobie szczerze, Panie Pośle, to nie jest łatwe stanowisko, bo w Europie jest bardzo wiele problemów związanych ze Wspólną Politykę Rolną, nie brakuje także konfliktów. Polska polityka będzie miała duże wyzwania. 

 – Tak. Zwracam też uwagę, że w tym nieszczęsnym projekcie budżetu UE ,przygotowanym przez Komisje Europejska na kolejne siedem lat (2021-2027) , który sygnowała pani komisarz Elżbieta Bieńkowska, niestety rolnictwo jest stratne na 5 procent, a na dopłaty dla rolników jest na minus 1 procent. I to też będzie wyzwanie dla Janusza Wojciechowskiego, komisarza z Polski – wierzę, że nim zostanie – żeby jednak skorygować na plus to, co określa się mianem CAP -Common Agriculture Policy. W interesie Polski, jako kraju numer dwa w Unii , gdy chodzi chociażby o procentowy udział osób zatrudnionych w rolnictwie wśród ogółu zatrudnionych – po Grecji jesteśmy na drugim miejscu – i w naszym interesie jest, żeby ten „tort” dla rolnictwa był jak największy. Bo przez to kawałek tego „tortu” dla Polski tez będzie większy. Będziemy o to walczyć. Jestem przekonany, że uda nam się skorygować ten projekt budżetu. Tutaj naszym sojusznikiem będzie, uwaga, europarlament, który zwykle chce jak największego budżetu, a Komisja Europejska ma największego węża w kieszeni. Rada Europejska wybiera tu zwykle kompromis pomiędzy europarlamentem będącym za bardzo dużym budżetem, a Komisją Europejską, która ten budżet chce ciąć. Zatem to też jest kwestia pewnego lobbingu, nie w sensie formalno-prawnym, ale faktycznym od strony Janusza Wojciechowskiego, komisarza Janusza Wojciechowskiego, żeby ten budżet na rolnictwo – ergo rolnictwo polskie – był jak największy.

Rusza kampania wyborcza do jesiennych wyborów do parlamentu, a w tle zapominamy Panie Pośle o tym, że przed trzynastym dniem października, bo już we wrześniu, będziemy wybierać i zmieniać personalia w Brukseli i Strasburgu. Czy czeka nas polityczno-gospodarcze trzęsienie ziemi? 

– Dobre pytanie. Dobrze, że Pani o tym mówi. Rzeczywiście wybór w Unii Europejskiej 26 komisarzy – bo Niemcy maja już swoją przewodniczącą, a Wielka Brytania rezygnuje z posiadania swojego członka Komisji Europejskiej, bo jest Brexit – to jest zawsze takie trochę pewne trzęsienie ziemi, lekki stan sejsmiczny, bo europarlament zwykle jednego , dwóch kandydatów odrzuca. Junkcer cztery lata temu, wprawdzie nie publicznie, nie w świetle jupiterów, by nikogo nie upokorzyć, ale odrzucił czterech kandydatów do Komisji. A więc teraz może być podobnie. Pani von der Leyen zapowiedziała, że jeżeli jakiś rząd zgłosi kandydata, to nie oznacza, że on zostanie zaakceptowany . Oczywiście będzie zachowany parytet czyli „jeden kraj- jeden komisarz”. Nie oznacza to jednak, ze każdy kandydat zostanie zaakceptowany. Zatem po pierwsze tu jest gra o to. Decyzje w październiku, a druga sprawa to obsada struktur Parlamentu Europejskiego, które zajmują się kontaktami z krajami trzecimi czyli z państwami, które są poza Unią na różnych kontynentach, bądź z regionami, na których terytorium grupy państw funkcjonują. I te decyzje będą ogłoszone wcześniej, bo we wrześniu.

Czego możemy spodziewać się we wrześniu podczas zaplanowanej wizyty prezydenta Donalda Trumpa w Polsce? 

– Potwierdzenie, ze Polska jest sojusznikiem USA  „numer jeden” w Unii Europejskiej. Przejęliśmy tę rolę po Wielkiej Brytanii i w związku z Brexitem i oczekujemy tego potwierdzenia, że Polska jest liderem w naszym regionie wśród tych krajów „nowej Unii”, a więc krajów, których jest trzynaście, a które weszły do Unii w ostatnich 15 latach. I wreszcie potwierdzenie tego, że będzie w Polsce więcej żołnierzy amerykańskich.

Takie zapowiedzi już padają ze strony rządzących. 

– To prawda. Prezydent Trump, jak słyszę, też będzie o tym mówił.  Zwracam uwagę na liczbę żołnierzy, ale też na kwestię jakości – w tym sensie, że w Polsce maja być na przykład struktury wywiadu amerykańskiego, to oznacza, że Amerykanie w sposób szczególny będą zaineresowani obroną tychże jednostek.

Czyli kwestie bezpieczeństwa, rozumiem. 

– Tak. Energetyka i bezpieczeństwo – to są dwa główne tematy, które są takim spoiwem w relacjach polsko-amerykańskich, ale oczywiście też kwestia współpracy regionalnej, której Polska jest liderem i takim pewnym ambasadorem krajów naszego regionu wobec USA i odwrotnie.

A temat wiz wypłynie po raz kolejny? 

– Powinien. Oczywiście to nie jest decyzja prezydenta, o tym decyduje Kongres USA czyli parlament, ale skoro prezydent Trump  jeszcze jako kandydat Donald John Trump obiecywał przed wyborami na spotkaniach z amerykańskimi Polakami czy polskimi Amerykanami, że te wizy będą zniesione, to „słowo się rzekło, kobyłka u płotu”. Prezydent USA powinien podjąć takie działania, żeby te wizy znieść. To jest pewna asymetria – Amerykanie od bardzo wielu lat przyjeżdżają do Polski bez wiz i tak samo powinno być w drugą stronę. Tak samo Polacy powinien do USA lecieć bez wiz, zwłaszcza że już w tej chwili wszystkie kraje „starej” Unii Europejskiej mogą to czynić – Grecja była ostatnia, ale dostała od niedawna również taką możliwość. Tak więc czas najwyższy.

Będzie Pan obecny na wydarzeniach z udziałem głowy Stanów Zjednoczonych w Polsce? 

 – Jest to prawdopodobne.

 Powiedział na antenie Radia Rodzina europoseł Ryszard Czarnecki. Dziękuję bardzo. 

 – Dziękuję bardzo.

 

 

 

Blog

Jarosław Kaczyński byłby świetnym premierem

Posted on

Polecam lekturę zapisu mojej rozmowy dla internetowej telewizji dziennika „Rzeczpospolita”. Wywiad przeprowadziła red. Zuzanna Dąbrowska.

Dzień dobry, dzisiaj w „Rzeczy o polityce” gościem jest eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości, Ryszard Czarnecki. 

 – Witam Panią, witam Państwa

Muszę zapytać o to, co okazało się po rozmowie premiera Morawieckiego w TVN. Otóż, okazało się podczas tej rozmowy, że jest on przekonany, że Jarosław Kaczyński byłby lepszym premierem niż on, Mateusz Morawiecki. Czy Pan się zgadza z ta opinią? 

– Przede wszystkim Jarosław Kaczyński był prezesem Rady Ministrów, był bardzo dobrze ocenianym szefem rządu, także przez różnych ekspertów

Ale nie dotrwał do końca kadencji. 

– Sytuacja polityczna była taka, że wtedy Prawo i Sprawiedliwość poszło na wcześniejsze wybory, które przegraliśmy. Natomiast jest prezes Kaczyński, jako lider obozu politycznego, naturalnym kandydatem na szefa rządu. Natomiast czy nim będzie, to już jego decyzja. Mam wrażenie, że prezes Jarosław Kaczyński będzie chciał zaproponować władzom Prawa i Sprawiedliwości i władzom obozu Zjednoczonej Prawicy, aby tę funkcję dalej sprawował Mateusz Morawiecki.

Ale dlaczego? Skoro byłby lepszy. Może to jest nie fair wobec wyborców, wobec elektoratu, skoro jest lepsza osoba, a daje się gorszą? 

 – Wyborcy akceptują ten „leadership”, to kierowanie obozem politycznym- który sprawuje władzę w Polsce od czterech lat-  przez Jarosława Kaczyńskiego, który jest , można powiedzieć , „ojcem chrzestnym” 6 premierów.

Nie wiem, czy to jest dobre porównanie, czy nie za mocne? 

– Nie, nie. Pani ma jakieś skojarzenia w tym momencie niestosowne bym powiedział.

… klasyczne 

– Ja policzyłem i był on tak naprawdę patronem trzech prezydentów Rzeczpospolitej oraz szesciu premierów – możemy policzyć, bo przecież to, że jednak byla taka koncepcja „Wasz prezydent, nasz premier” –  autorem tej koncepcji był właśnie Jaroslaw Kaczyński…

Ale potem żałował… 

– Tak. Natomiast było to oczywiście wyrwanie jakiegoś obszaru wolności komunistom. Potem była kwestia tego, że premierem został Jan Olszewski, bardzo mocno wspierany , wrecz wymyślony przez Jarosława Kaczyńskiego.

Jak Jarosław Kaczyński głosował 4 czerwca w sprawie rządu Jana Olszewskiego? 

– Bronił tego rządu oczywiście, tak samo jak moja ówczesna formacja Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe. Natomiast to był drugi premier wykreowany przez Jarosława Kaczyńskiego, ale potem byli kolejni – Kazimierz Marcinkiewicz, potem sam Jarosław Kaczyński, ale także pani Beata Szydło i Mateusz Morawiecki .

To jasne. 

– Trzech prezydentów, sześciu premierów…

Ale kto ma lepsze kompetencje do bycia premierem? Bo to, że ktoś stwarza premierów to jest jakaś określona zdolność niewątpliwie, choć nie zawsze wychodzi tak, jak nie wyszło z Kazimierzem Marcinkiewiczem z punktu widzenia PiS. Co innego rządzenie, doglądanie budżetu , deficytu, wzrostu płacy minimalnej, początku nowego roku szkolnego, może nie zostaje czasu na rządzenie partią wtedy? Dlatego Jarosław Kaczyński nie chce. 

– W każdej demokracji lider obozu politycznego, obojętnie od systemu politycznego, obojętnie od kraju i szerokości geograficznej, jest naturalnym kandydatem na premiera. Również Jarosław Kaczyński jest naturalnym kandydatem na Prezesa Rady Ministrów, ale już dwukrotnie w ciągu tych czterech lat podjął decyzje, że to nie on będzie premierem, tylko osoby przez niego rekomendowane.

 Dlaczego? 

– Myślę, że pan prezes Jarosław Kaczyński do tej pory uważał i być może  też będzie tak uważać w przyszłości – to już jest jego decyzja – że najbardziej efektywny, najbardziej funkcjonalny system jest taki, kiedy jest premierem osoba, którą on zarekomenduje władzom Prawa i Sprawiedliwości, a on jest liderem tej siły politycznej, która tworzy większość parlamentarną.

W takim razie dalej sprawy polityczno-personalne. Dzisiaj mamy takie trzy sprawy. Ta trzecia będzie  z Pańskiego podwórka. 

 – Może od tej trzeciej zaczniemy?

Nie, trzecia będzie na końcu. 

 – To ustępuję.

Zbigniew Ziobro, którego wszyscy, począwszy od pana Gowina, Mateusza Morawieckiego wraz z Jarosławem Kaczyńskim tłumaczą – no, cóż, nie wiedział, co się dzieje w jego ministerstwie. Mi się to wydaje kompromitujące Zbigniewa Ziobrę, bo przecież minister ponosi odpowiedzialność polityczną za swoich zastępców. To nie jest jakiś sędzia sądu rejonowego, który narozrabiał, bo jechał np. po pijanemu, albo dokonał drobnej kradzieży, tylko to jest zastępca, którego sam mianował, myślę  o sędzim  Piebiaku i tutaj odpowiedzialność może nie osobista ,moralna, ale polityczna niewątpliwie jest. 

– Jeżeli Pani pozwoli, to się odwołam do tego porównania, że z punktu widzenia Kowalskiego i Nowaka, opinii publicznej – zachowanie sędziego, który jedzie po pijaku czy dokonuje drobnej kradzieży, a potem unika odpowiedzialności – „bo jest sędzią” – to jest dużo bardziej kompromitujące niż rozgrywki w środowisku sędziowskim.

 Ale nie ministra… 

– Wracając do ministra sprawiedliwości, to chciałem powiedzieć, że będę go bardzo zdecydowanie bronił. Uważam, ze pan minister Ziobro jest przedmiotem nagonki od wielu lat, dlatego że zastępuje wymiar niesprawiedliwości wymiarem sprawiedliwości.

A może sprawiedliwe było to, co robiła grupa jego podwładnych wobec sędziów, którzy się nie zgadzają z reformą? 

–  Alez nie. Pan minister sprawiedliwości podjął natychmiastową decyzję i pan minister Łukasz Piebiak, skądinąd człowiek, który pracował nad tą reformą szereg lat – tutaj akurat trzeba oddzielić zasługi, które trzeba mu przyznać – został zdymisjonowany. Reakcja ministra sprawiedliwości była błyskawiczna, była zdecydowana. Reakcja polityczna. I uważam, że sprawa w tym sensie jest zakończona.

Panie Pośle, przepraszam, 

– Nie gniewam się.

 … bodajże w marcu w mieszkaniu pani Emilii, która na zlecenie m. in ministra Piebiaka hejtowała sędziów  w sposób zawodowy i za pieniądze, dokonano przeszukania po zawiadomieniu sędziego Sądu Apelacyjnego w Katowicach, pana Cichockiego, że jest on nękany, ponieważ opublikowała jego nagie zdjęcie w Internecie. Sprawa wywołała niesamowite poruszenie w środowisku sędziowskim i to tych sędziów również, którzy poparli dobrą zmianę. Pisali o tym, rozmawiali o tym. Chce mi Pan powiedzieć, że Zbigniew Ziobro jako ich bezpośredni szef, a też na płaszczyźnie towarzyskiej  w wielu przypadkach – kolega, nie wiedział o tym, co się dzieje, że takie sprawy dzieją się pod jego skrzydłem? No, to jeżeli nie wiedział, to chyba czegoś zaniedbał? 

 – Ale Pani stawia pytanie i jednoczesne komentuje. Ja podziwiam Pani retoryczne zdolności.

Stawiam pytanie, czy uważa Pan, że mógł on nie  wiedzieć? 

– Uważam, że minister Ziobro jako prokurator generalny podjął bardzo szybko, w zasadzie błyskawicznie, właściwą decyzję, czyli doprowadził do dymisji swojego zastępcę i uważam, że była to decyzja słuszna, pożądana, właściwa. I dobrze, że ją podjął. Uważam, że w tej chwili atakowanie ministra Ziobry jest elementem pewnej gry politycznej, jest częścią kampanii wyborczej prowadzonej przez opozycję. Będę  bronił Zbigniewa Ziobry, także w kontekście tego, co zrobił dla reformy wymiaru sprawiedliwości.

Ale na pytanie Pan nie odpowiedział. 

– Czy Pani uważa, że minister Ziobro wiedział? Otóż uważam, że jeżeli mówi, że nie wiedział, to należy mu wierzyć po prostu. Zapewniam Panią, że bardzo wielu szefów rozlicza swoich podwładnych z działania w ramach resortów, a nie zajmuje się rzeczami obocznymi.

To w takim razie dla złapania oddechu, obiecana sprawa polityczno-personalna, ale już absolutnie stricte europejska – czy Janusz Wojciechowski będzie lepszym komisarzem unijnym niż mógłby być prezydencki minister Krzysztof Szczerski? A tak naprawdę pytanie dotyczy tego, dlaczego Ursula von de Leyen zdecydowała się na to, by w ten sposób jakby w naszej propozycji personalnej zamieszać, no bo przecież Krzysztof Szczerski był oficjalnie zgłoszony. 

– Przepraszam bardzo, tutaj muszę skorygować czy sprostować coś. Polski rząd, polskie władze, chciały teki komisarza do spraw rolnictwa dla Polski. To nie jest pomysł, idea, inicjatywa pani Ursuli Gertrud von der Leyen z domu Albrecht, tylko jest to propozycja , sugestia, nie chcę powiedzieć jednak presja, bo zabrzmiałoby to nieładnie – z naszej polskiej strony. A na pytanie czy będzie lepszym komisarzem? Janusz Wojciechowski zapewne , mam nadzieję, że się nie obrazi, byłby gorszym komisarzem, gdyby w grę wchodziła teka komisarza do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa czy komisarza do spraw rozszerzenia Unii Europejskiej. Natomiast oczywiście Janusz Wojciechowski będzie lepszym komisarzem niż profesor Krzysztof Szczerski, gdy chodzi o kwestię rolnictwa. Bo Janusz Wojciechowski przez parę kadencji europarlamentu był wiceprzewodniczącym komisji do spraw rolnictwa. Ten temat jest mu doskonale znany. Także tym tematem zajmował się jako sędzia  European Court of Auditors czyli Europejskiego Trybunału Obrachunkowego w Luksemburgu – tu na przykład pilnował, monitorował, jak są wydawane środki na rolnictwo.

A także jeśli chodzi o ten dobrostan zwierząt – bo to była bardzo dobra kontrola, która mnie osobiście bardzo cieszy. 

– Widzę wspólny mianownik miedzy panią Zuzanna Dąbrowską a panią Ursulą von der Leyen – bo ona też na to zwróciła uwagę i też jej się to podobało.

Kolor włosów też… mniej więcej. 

– On był nawet przewodniczącym takiej specjalnej integrupy dotyczącej właśnie tego dobrostanu zwierząt -nawet na niego głosowałem – i tutaj może choć na chwilę złagodzi Pani swój stosunek do mnie.

Ja jestem bardzo łagodna. 

– On był najpierw przewodniczącym tej eurogrupy w PE, która zajmowała się dobrostanem zwierząt, a potem był honorowym nawet prezydentem tejże. I muszę powiedzieć, że potem pani poseł Jadwiga Wiśniewska w ostatniej kadencji była wiceprzewodniczącą tej grupy, a  więc kolejna osoba z PiS-u. Muszę powiedzieć, ze to dla niego ,dla Janusza jest bardzo ważna. Rzeczywiście kwestia ochrony zwierząt, tak jak dla Prezesa Kaczyńskiego to jest rzecz, która dla niego nie jest na sprzedaż. Natomiast, gdy chodzi o tą tekę dla Polski – jest ona ważna. Polska jest krajem numer dwa w Unii, gdy chodzi o liczbę w sensie procentowym osób zatrudnionych w rolnictwie. W sytuacji, gdy nowy projekt budżetu UE zakłada zmniejszenie o 5% aż środków na CAP – Wspólną Politykę Rolną ,a  o 1% zmniejsza dopłaty – tutaj komisarz do spraw rolnictwa może nieformalnie, ale jednak bardzo mocno wpływać, żeby te środki były większe – i to jest  jasne, że jest to bardzo ważne. Także dla Francji, Portugalii, Hiszpanii,Włoch, Grecji, dla krajów generalnie Europy Południowej.

No tak, ale to dla Prawa i Sprawiedliwości, co jest akurat niekwestionowanym pozytywem, jest też o tyle dobre wyjście, że myślę, iż Janusz Wojciechowski jako jeden z nielicznych polityków topowych w UE, ale także i w Prawie i Sprawiedliwości w ogóle nie musi obawiać się przesłuchań w Parlamencie Europejskim, nie musi się odnosić do kwestii praworządności, co na pewno pamiętają posłowie z różnych frakcji . Czyli z teki do spraw komisarza od energii czy spraw zagranicznych zeszliście na taki tor, który jest i bezpieczny i korzystny. 

– To Pani powiedziała. Ja powiem tak : zgadzam się  z Panią, ponieważ przesłuchanie w Komisji Rolnictwa, w której Wojciechowski zasiadał wiele lat i nią współkierował będzie dobrą okazją do świetnego „sprzedania się” – w kontekście jego kompetencji. Oczywiście, można powiedzieć, że w tej chwili jest niebywała rotacja w europarlamencie, dwie trzecie nowych posłów – także w komisji rolnictwa. Ale rzeczywiście, ma Pani rację – myślę, że to przesłuchanie będzie bardziej nacechowane kwestiami merytorycznymi. W ogóle komisja rolnictwa jest taką komisją nieideologiczną. Jest szereg komisji, które, a myślę, że w trakcie przesłuchań we wrześniu czy na początku października – tam pewnie elementy ideologiczne się pojawią. Ale w najmniejszym stopniu myślę, na Komisji Rolnictwa.

 To na koniec wizyta Donalda Trumpa. Długa wizyta, jak na standardy Air Force One i głowy państwa amerykańskiego. Czy Donald Trump jest dobrym sojusznikiem? Czy, jeżeli chodzi o wizerunek zewnętrzny , jeżeli chodzi o sympatię wyborców – choć tu wiadomo, że Polacy są w dużej mierze nastwieni proamerykańsko – czy dla PiS-u to jest dobry partner? 

– Z każdym prezydentem amerykańskim Polska powinna współpracować – czy jest to Demokrata czy Republikanin, bo USA są naszym sojusznikiem i kropka. Jeżeli Pani zapyta mnie o obecnego prezydenta USA to  Donald Trump  podoba mi się jako polityk. Ale gdyby była pani Hilary Rodham Clinton – czyli jego alternatywa polityczna z czasów wyborów – to oczywiście byśmy współpracowali z panią prezydent Clinton. Natomiast my nie wybieramy nikomu: naszym sąsiadom, Amerykanom, Niemcom – władz w ich kraju. Respektujemy decyzje suwerenne. Z Ameryką jesteśmy bardzo blisko, także dlatego, że po decyzji o Brexicie USA uznały, że Polska będzie sojusznikiem Waszyngtonu „numer jeden” w Unii Europejskiej. Także dlatego, że w jakiejś mierze Polska przejęła rolę, którą za prezydenta Obamy miały Niemcy – tego mostu czy pomostu miedzy Białym Domem, między USA a Unią Europejską. Wiadomo, że – mówiąc językiem Kissingera – wtedy był to telefon do kanclerz Merkel. Teraz już tak nie jest. Myślę, że tą rolę też w jakimś sensie przejęła Polska. Polska jest także liderem proamerykańskiego regionu, bo cała Europa Środkowo-Wschodnia nie ma generalnie antyamerykańskich fobii, jakie są udziałem sporej części państw z Europy Zachodniej. To wszystko powoduje, że USA są bliskim sojusznikiem, niezależnie od tego, kto nimi rządzi. Natomiast Trump jest nastawiony do Polski bardzo pozytywnie. Może dlatego, że ma duże ego. Wie Pani, to trzeba powiedzieć otwartym tekstem.

I co? I to pasuje do Polski? 

– Jeśli przyjedzie do Polski, jest mile witany przez zwykłych ludzi , nie zgonionych autokarami. Witają go entuzjastycznie, bo tak, jak Pani powiedziała, Polacy są proamerykańscy. Reagują na niego bardzo ciepło, witają go serdecznie. I zaraz potem leci do Hamburga na szczyt G-20 i tam Hamburg płonie, są demonstracje antyamerykańskie antyglobalistów, zimne przyjęcie ze strony kanclerz Merkel i niemieckiej klasy politycznej, Melanie Trump nie może wyjść z hotelu na swój „speech”, bo hotel jest zablokowany przez antyglobalistów. To wszystko porównuję : ciepłe przyjęcie w Polsce i pożary oraz chłód w Hamburgu.

Może jeszcze na Podkarpacie powinien pojechać. Tam przyjęcie byłoby stuprocentowe. 

– Myślę, ze Polska obok Albanii, a może i Kosowa jest tym krajem,  w którym każdy prezydent amerykański będzie przyjmowany bardzo, bardzo ciepło. W Warszawie również.

Bardzo dziękuję za tę, nie wiem, czy do końca entuzjastyczną puentę . Moim gościem był eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości – Ryszard Czarnecki. 

 

Blog

O szeryfie Mariuszu Kamińskim i Nord Streamie, dzielącym Polskę i Niemcy…

Posted on

Zapraszam do spisanej wersji wywiadu telewizyjnego, jakiego udzieliłem TVP Info. Do programu „O co chodzi ?” zaprosił mnie red. Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

A gościem programu „O co chodzi” jest pan Ryszard Czarnecki, europoseł, wiceprzewodniczący Komisji Petycji, polityk Prawa i Sprawiedliwości. Dzień dobry Panie Pośle. 

– Witam Pana, witam Państwa.

„Baltic Pipe” to bardzo ważna strategiczna inwestycja. Wygląda na to, że zrobiliśmy krok dalej, bo podpisaliśmy umowę z wielką amerykańską firmą prywatną, żeby nam pomogła w budowie Baltic Pipe. 

– Myślę, że to wielki krok i to jest przykład bardzo konsekwentnego działania obecnych polskich władz, które trzeba powiedzieć, że zgodnie z planem strategicznym poszerzają suwerenność energetyczną Polski i o to chodzi.

Tylko jest to wyścig z czasem, bo Baltic Pipe musi być gotowy do 2022 roku, bo wtedy wygasa nasz kontakt z Gazpromem. Jeżeli nie będzie Baltic Pipe to możemy obudzić się bez gazu, czy też nie ma takiego zagrożenia? 

– Myślę, że swobodna dywersyfikacja jest tu kluczem. Nie jest to opcja zero – jedynkowa, a kwestia zwiększenia importu gazu spoza Rosji, a w ten sposób także w pewnej perspektywie czasowej wymuszenie niższych cen od Rosjan. My z Rosji też gaz możemy sprowadzać. Chodzi o to żeby to nie było państwo, które kontroluje całkowicie nasz import i używa gazu, czy innych surowców jako instrumentu swojej polityki, jak było w przypadku Białorusi, w przypadku Gruzji, w przypadku Armenii. Podkreślam ,ze chodziło także o Białoruś, kraj który nie jest wrogo nastawiony do Rosji, a jednak tym gazem Rosjanie szachowali.

Dlatego, że Białoruś ma się stać częścią imperium, przynajmniej takie plany są prezydenta Putina ,o ile jeszcze w tej chwil nie jest. Baltic Pipe jest elementem tej geopolityki, geostrategii Stanów Zjednoczonych jak i Polski, po przeciwnej stronie są Niemcy, które budują Nord Stream 2. Ta relacja energetyczna polsko-niemiecka jest jaka? 

– Po pierwsze jesteśmy razem w Unii, ale w tej akurat sprawie mamy różnice interesów i różnice zdań. Dobrą rzeczą jest to, że nowa przewodnicząca Komisji Europejskiej, Niemka – Ursula von der Leyen jednak w sprawie Nord Stream, Gazociągu Północnego, przyznała rację Polsce, krajom bałtyckim i Danii, a nie własnemu rządowi.

To przyznanie racji po tym jak mleko się rozlało. Oczywiście to jest źle, ze mleko się rozlało, bo Nord Stream 2 wygląda na to, że powstanie i będzie tym porozumieniem gazowo-energetycznym, już drugim między Rosją a Niemcami i budową pewnego związku rosyjsko -niemieckiego, który jest dla Polski niebezpieczny. 

– Oczywiście, jako historyk mogę powiedzieć, że zawsze sojusze rosyjsko-niemieckie czy polityczne czy militarne czy gospodarcze dla Polski ,a także dla naszych sąsiadów kończyły się źle, ale zwracam uwagę na regulację przyjętą w ostatniej chwili ,bo w lutym przez Parlament Europejski, która jednak wyposaża Komisję Europejską w pewne instrumentarium, które pozwala zablokować albo przynajmniej opóźnić w czasie kwestię Nord Streamu. Od decyzji politycznej Komisji Europejskiej i jej przewodniczącej będzie zależało, czy Nord Stream, Gazociąg Północny, jego druga nitka powstanie wbrew woli, co najmniej pięciu krajów, bo poza Polską i krajami bałtyckimi jest jeszcze Królestwo Danii.

Wiemy, która gospodarka i które państwo jest najmocniejsze w Unii i które gdzieś tam rozdaje karty. Nasi zachodni sąsiedzi… 

– Sam Pan mówił wcześniej, Panie Redaktorze, że jest w Niemczech spowolnienie gospodarcze. Niemcy zajmują się teraz własnymi problemami, ale nadal…

To też w zasadzie ich gospodarka jest najsilniejsza w Europie, nieporównywalna z żadną inną, ale my czekamy na Donalda Trumpa. Czego oczekujemy po tej wizycie, czego oczekujemy po wizycie prezydenta Stanów Zjednoczonych? 

– Po pierwsze sam fakt wizyty i to długiej wizyty, bo 3 -dniowej pokazuje, że Polska jest dla Amerykanów najistotniejszym politycznym punktem odniesienia w Unii Europejskiej, że Polska po Wielkiej Brytanii w kontekście Brexitu przyjęła rolę sojusznika „nr 1” USA w Unii, co oczywiście pozycję Polski buduje. Po drugie jest to sygnał, że Donald Trump przyjeżdża do kraju uważanego przez Waszyngton za lidera regionu, lidera „nowej Unii”, tych parunastu krajów, które przystąpiły do Unii w ostatnich piętnastu latach. Wreszcie po trzecie jest to pokazanie, że Waszyngton daje zielone światło na poszerzenie amerykańskiej siły militarnej w naszym kraju, co w kontekście Rosji jest bardzo ważne.

Ale czemu nie było decyzji o stałej obecności armii amerykańskiej w Polsce?  

– Pan mówi słowo „stałej”, a ja powiem, że permanentna obecność rotacyjna de facto jest stałą.

Nie, ale nie jest tym samym, co stała obecność. 

–  (…)  Jeżeli ta obecność jest w praktyce stała, czyli ci żołnierze amerykańscy nie dość, że są ,ale ich liczba się powiększa, no to i tak wychodzimy na swoje.

Ale stała obecność jest pewną gwarancją bezpieczeństwa nie tylko dla Polski, ale i dla krajów bałtyckich, które są bardziej niż Polska zagrożone. 

– Pełna zgoda, tylko czy jesteśmy  bardziej bezpieczni dzisiaj, po kolejnych gwarancjach i decyzjach amerykańskich o zwiększeniu liczby żołnierzy, o tym, że będą tutaj stacjonowały również oddziały wywiadu amerykańskiego, innych jednostek, niż byliśmy parę lat temu? Tak, jesteśmy bardziej bezpieczni.

Czy ta trzydniowa wizyta prezydenta Trumpa jest wizytą symboliczną przy okazji przypomnienia osiemdziesiątej rocznicy wybuchu II wojny światowej, czy też ma w sobie te wielką siłę i potencjał polityczny, czy coś ważnego politycznie się zdarzy podczas tej wizyty?  

– I to i to. To nie jest tak, że albo wizyta symboliczna albo konkretna. Symboliczna tak i bardzo dobrze, ze po raz kolejny Donald Trump wystąpi w roli zapewne nauczyciela historii dla wielu narodów na świecie pokazując, że to Polska była pierwsza zaatakowana i że Polska straciła 6 milionów obywateli, że to Polska była ofiarą ,a Niemcy agresorem i to Donald Trump na pewno powie. Po drugie oczywiście załatwiamy bardzo konkretne sprawy gospodarcze, energetyczne, militarne i geopolityczne.

Ale też Donald Trump przyjedzie może nie z listem, ale będzie mu towarzyszył gdzieś w okolicy ten list 88 senatorów amerykańskich w sprawie zwrotów majątku pożydowskiego. 

– Według mojej wiedzy ten temat nie będzie poruszany w bilateralnych rozmowach polsko-amerykańskich między prezydentem Andrzejem Dudą a Donaldem Trumpem. Natomiast chciałem powiedzieć, że stanowisko władz polskich, dopóki będzie rządziło Prawo i Sprawiedliwość jest jednoznaczne. Te żądania są nieuzasadnione, nie ma mowy o ich spełnieniu.

Skoro powiedział Pan o sprawach polskich i o polskiej polityce, dzisiaj pan Mariusz Kamiński został Ministrem Spraw Wewnętrznych. Zobaczmy, jak wyglądała ta uroczystość. Właściwie dosyć duże przetasowanie w Prawie i Sprawiedliwości. Zmienił się marszałek, została nim pani Elżbieta Witek. Zmienił się w konsekwencji minister spraw wewnętrznych. Jakie będą konsekwencje albo jest to odpowiedź na co Prawa i Sprawiedliwości?  

– Po pierwsze, coś a może ktoś się nie zmienił i nie zmieni – prezes Jarosław Kaczyński, jest prezesem i dalej, Bogu dzięki będzie kreował politykę Prawa i Sprawiedliwości, a mam nadzieję, także że polską. No cóż, Mariusz Kamiński to taki typ szeryfa, a szeryf się przydaje, ponieważ przestępczość w Polsce istnieje, chociaż jest mniejsza niż była. Natomiast Marszałek Sejmu pani Elżbieta Witek to parlamentarzystka kilku kadencji. Jest osobą, która zresztą przywiązuje wagę do kontaktu z dziennikarzami. Była kiedyś rzecznikiem Prawa i Sprawiedliwości, więc myślę, ze teraz ta komunikacja świata mediów z Sejmem będzie lepsza. Natomiast Pan Mariusz Kamiński, człowiek bardzo doświadczony, jak ktoś był szefem resortu służb specjalnych to akurat sprawy mundurówki nie są dla niego obce.

A jaka będzie przyszłość byłego marszałka Sejmu?  

– Pan marszałek Marek Kuchciński jest bardzo popularny na Podkarpaciu. Będzie jedynką, wierzę w to głęboko, w okręgu krośnieńskim i uważam, że uzyska bardzo duże poparcie, bo dla Podkarpacia, dla swojego regionu, także dla Ziemi Krośnieńskiej zrobił bardzo wiele.

Z perspektywy Parlamentu Europejskiego ,właściwie z perspektywy Brukseli, choć często jest Pan w Warszawie, obserwuje Pan politykę polską i kampanię do parlamentu polskiego. Co będzie decydować w tej kampanii o tym, czy wygra opozycja,czy Prawo i Sprawiedliwość? 

– Myślę, że decydować będą konkrety – a nie obietnice- i to co polski rząd robił dla Polaków, że rzeczywiście mamy koniunkturę gospodarczą, ze w tej chwili pan Kowalski i pan Nowak oraz polskie rodziny są beneficjentami tej polskiej koniunktury gospodarczej :  500+  już teraz na pierwsze dziecko, wyprawka szkolna, trzynasta emerytura, obniżenie wieku emerytalnego. To są bardzo konkretne decyzje, które poszerzają zamożność Polaków. Myślę, że Polacy to odczuwają.

Konkrety czy też czarna kampania wyborcza, czyli taka bitwa o to kto jest gorszy albo kto więcej rzeczy złych zrobił.  Taki był przypadek Marszałka Kuchcińskiego, a konsekwencją jest podanie się do dymisji Pana Marszałka. 

– Pan Marszałek Kuchciński prawa nie złamał, obyczaju też nie, ale myślę jednak, że decyzja była szybka i dobrze świadczy o Marszałku Kuchcińskim, że poświęcił własne ego, własny prywatny interes na ołtarzu dobrego imienia parlamentu i interesu państwa polskiego . To dobrze o nim świadczy jako o człowieku, ale też reakcja Prawa i Sprawiedliwości, Prezesa Kaczyńskiego była bardzo szybka. Myślę, że Prezes Kaczyński bardzo pilnuje, żebyśmy my wszyscy parlamentarzyści wiedzieli, że musimy wymagać od siebie więcej, i że nam mniej wolno niż naszym poprzednikom.

Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę. Ryszard Czarnecki, europoseł był gościem programu „O co chodzi”. Miłego popołudnia Państwu życzę. 

Blog

Popieram „4” na liście PiS we Wrocławiu

Posted on

Dziś proponuję obszerne fragmenty spisanego radiowego wywiadu (przez telefon), którego niedawno udzieliłem Katolickiemu Radiu „Rodzina”, mieszczącemu się na Ostrowiu Tumskim we Wrocławiu. Rozmowę przeprowadziła red.Patrycja Jenczmionka-Błędowska.

Europoseł Ryszard Czarnecki, łączymy się telefonicznie, dzień dobry, witamy 

-Witam Panią Redaktor, witam Państwa bardzo serdecznie.

Podczas pikniku rodzinnego Prawa i Sprawiedliwości w Stalowej Woli Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński mówił o poprawie w ostatnich latach jakości życia Polaków. Dziękował m. in. Metropolicie Malopolski, arcybiskupowi krakowskiemu Markowi Jędraszewskiemu za obronę polskich rodzin. Panie Pośle przed czym trzeba bronić polskie rodziny? 

– Na pewno przed tymi, którzy na przykład chcą skorygować czy też zanegować, mówiąc bardziej precyzyjnie, politykę 500plus na każde dziecko – a takie pomysły pojawiają się co i rusz w opozycji. Myślę, że trzeba bronić także przed tymi, którzy w ogóle uderzają w fundamenty polskiej rodziny, proponując alternatywne – wbrew Konstytucji Rzeczpospolitej zresztą – formy, jak politycy opozycji, pan Rabiej na przykład, który mówi o legalizacji tzw. małżeństw homoseksualnych, a później o adopcji dzieci przez te pseudomałżeństwa. To są z jednej strony uderzenia natury ekonomicznej, czyli właśnie próby zanegowania tej polityki prorodzinnej rządu Prawa i Sprawiedliwości, a z drugiej strony zagrożenia typu ideologicznego czyli próba forsowania takiego „ładu” czy też antyładu społecznego, gdzie rodzina nie jest na pierwszym miejscu, tylko jest marginesem, a dziwactwa i nienormalności są w centrum.

Na wrześniowej konwencji Prawa i Sprawiedliwości ma zostać zaprezentowany program. Czy wiemy, co się w nim znajdzie? 

– To jest program zmodyfikowany, to będzie twórcza kontynuacja – my jako jedyna formacja mamy nie tylko pomysły na wybory, bo to łatwo naskrobać na świstku papieru, ale mamy bardzo kompleksowy program. Cztery ostatnie lata pokazały, że co obiecaliśmy, to zostało zrealizowane. Nie jesteśmy PO- partią Pustych Obietnic. Teraz będziemy chcieli w tym programie : podkreślam ,który jest kontynuacją tego, co jest do tej pory, tej praktyki rządzenia, kontynuacją twórczą – będziemy chcieli postawić również na politykę prorodzinną, prosocjalną, ale także – co bardzo mocno chciałem podkreślić – również będziemy chcieli postawić na politykę prorozwojową, a więc zwiększyć pomoc dla polskich firm, które tworzą miejsca pracy, od których zależy pomyślność naszego kraju i dlatego też dla nas jest to kwestia kluczowa – tak, aby polityka rządu Rzeczpospolitej  była kompleksowa, żeby była jednocześnie prospołeczna, prorodzinna, ale także prorozwojowa – bo trzeba myśleć o Polsce w perspektywie wielu lat na przód, a właśnie o to chodzi, gdy mowa o kreowaniu dobrych warunków dla przedsiębiorców: dla firm rodzinnych, małych, średnich, większych- firm polskich.

Poznaliśmy listę kandydatów z list Zjednoczonej Prawicy w wyborach na Dolnym Śląsku. Czy te nazwiska, te osoby dadzą Wam zwycięstwo? 

– Uważam, że jest to najsilniejsza lista kandydatów w historii Prawa i Sprawiedliwości na Dolnym Śląsku, nie tylko we Wrocławiu. Myślę, że są to ludzie bardzo doświadczeni, choć wielu z nich to jeszcze ludzie młodzi, którzy mają za sobą nieraz już parę kadencji w parlamencie, są bardzo doświadczeni i mają duże poparcie w wyborach samorządowych – właśnie samorządowcy. W moim przekonaniu to taka mieszanka rutyny, doświadczenia z młodością jest rzeczą bardzo dobrą. Również ja się włączyłem w kampanię wyborczą na Dolnym Śląsku, szczególnie we Wrocławiu, wspieram kampanię kandydata z „czwórką” nr 4 na liście . Generalnie uważam, że te listy dolnośląskie PiS to element szerszej batalii ogólnopolskiej : chodzi o to, żeby dobrą zmianę kontynuować. Mogę zaapelować o silną mobilizację naszych wyborców,  bo bez tej mobilizacji wynik może być gorszy niż ten, który być powinien.

Wspiera Pan kandydata numer cztery, odsłońmy tajemnicę, to Pana syn, Przemysław. W jaki sposób zatem będzie Pan wspierał posła, który będzie ubiegał się o reelekcję? 

– Jest już posłem drugą kadencję, więc posłem doświadczonym. Myślę, że jego zaangażowanie przede wszystkim jako wiceprzewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych polskiego Sejmu, a także reprezentanta Polski w Zgromadzeniu Parlamentarnym NATO oraz od roku szefa frakcji EKR -Europejskich Konserwatystów i Reformatorów- właśnie w Zgromadzeniu Parlamentarnym Paktu Północnoatlantyckiego pokazują, że dobrze reprezentuje Wrocław i Ziemię Wrocławską nie tylko w Sejmie RP, ale także na forum międzynarodowym. Ponadto pracuje też w Komisji Obrony, po raz kolejny zreszta i w Komisji Sportu – jeśli chodzi o sport to chyba kwestia genów, dziedziczenia, chociaż polityki zagranicznej pewnie też. Natomiast podkreślam raz jeszcze – wspieram całą listę, natomiast „czwórka” to kandydat, na którego będę głosował. Cała lista to są kandydaci bardzo merytorycznie dobrzy. Podkreślam, najsilniejsza lista w historii, nie tylko we Wrocławiu, ale na całym Dolnym Śląsku. Ma przykład lista legnicko-jeleniogórska , na której na pierwszym miejscu jest wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Adam  Lipiński, na drugim Marszałek Sejmu RP – Elżbieta Witek. To pokazuje, że to są rzeczywiście bardzo mocne nazwiska, trzecie miejsce ma sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, pani Marzena Machałek.

Czy to jakiś nowy trend w Zjednoczonej Prawicy – z 27. pozycji startuje syn Pani Beaty Kempy – Cezary Kempa. 

– Trudno mi powiedzieć o trendzie, czemu akurat na prawicy, bo zwraca się uwagę jeżeli startuje mój syn, Przemysław Czarnecki, no, a nie mówi się o tym, że syn ekspremiera Cimoszewicza, Tomasz Cimoszewicz jest w Sejmie, jest posłem, że syn prezydenta Inowrocławia pana Brejzy jest posłem Platformy, tu możemy wymieniać także chociażby posła Nowoczesnej, pana Zembaczyńskiego, syna ekswojewody i eksprezydenta Opola też z Platformy czy posła  Truskolaskiego ,syna prezydenta Białegostoku ,o byłym europoseł Walesie -juniorze nie wspominając ,wiec tutaj myślę, że w polskiej polityce dzieje się to, co jest normą w Europie Zachodniej, że część dzieci idzie w ślady rodziców. W Parlamencie Europejskim ja jestem jedenasty rok w Komisji Kontroli Budżetu i tam przewodniczącą jest obecnie Monika Hohlmeier, córka Franza Josefa Straussa, wieloletniego premiera Bawarii i w swoim czasie kandydata na kanclerza  Niemieckiej Republiki Federalnej. To, co na Zachodzie jest normą, w Polsce na wskutek przerwania ciągłości normą nie było. Teraz to wraca do tego, co być powinno. Ale podkreślam: to wyborcy zadecydują.

Jak dużym problemem dla Prawa i Sprawiedliwości są loty Kuchcińskiego, afera związana z tym faktem? 

– Odpowiedź na to dały sondaże. Jeżeli Marszałek Marek Kuchciński potrafił swoje osobiste ambicje, swoje ego poświecić na ołtarzu spraw publicznych, dobra publicznego i zrezygnował z funkcji, uznał, że tak będzie lepiej dla autorytetu Sejmu, którym przez cztery lata kierował, że tak będzie lepiej dla autorytetu Państwa Polskiego, to doceniono to i on w sondażach zaufania publicznego wyprzedza lidera opozycji Grzegorza Schetynę, wyprzedza szefa PSL-u pana Kosiniaka-Kamysza, także z opozycji. Marek Kuchciński jest przed nimi, a na samym przedzie znajduje się prezydent Rzeczpospolitej Andrzej Duda i  premier Mateusz Morawiecki. Ja nie jestem nadmiernym zwolennikiem tłumaczenia się sondażami, ale pewne tendencje one jednak pokazują. Także wysoka pozycja Prezesa Kaczyńskiego, który miał wynik negatywny w swoim czasie czyli miał więcej przeciwników niż zwolenników , a okazało się teraz, że to jest przeszłość – jest obecnie na trzeciej pozycji po prezydencie Dudzie i premierze Morawieckim. To znaczy, że polskie społeczeństwo, polski naród bardzo pozytywnie oceniają rządy „dobrej zmiany”. Dlatego też chcemy wygrać, aby tę misję, służenie polskiemu społeczeństwu, naszej wspólnocie narodowej, kontynuować.

Najnowszy sondaż Kantar Polska pokazuje, że Prawo i Sprawiedliwość cieszy się poparciem 44% rodaków. To o dwa punkty procentowe więcej niż w badaniu sprzed miesiąca. 

– Też widziałem sondaże i to także publikowane w mediach bardzo nieprzychylnych, które dawały nam wyższe poparcie – 46%. Ale ważna jest tendencja. Ona pokazuje wzrost poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości, nie przeszkodziły temu te loty Marszałka Kuchcińskiego, okazało się zresztą, że jeszcze więcej latał premier Tusk, nie mówiąc o Marszałku Senatu, Borusewiczu. To, co nie kłuło w oczy, akurat teraz jakoś zakuło. Ale my sobie poprzeczkę stawiamy wyżej, nam mniej wolno – tak uważamy – stąd taka decyzja Marszałka Kuchcińskiego i Prezesa Kaczyńskiego. Ale ludzie to doceniają, dostrzegają. Są to wysokie sondaże, wysokie poparcie, ale my się tym nie zachwycamy, my będziemy walczyć o każdy głos, z pelną pokorą idziemy do tych wyborów i będziemy, podkreślam, zabiegać o głos każdego wyborcy, każdej polskiej rodziny, także we Wrocławiu, na Dolnym Śląsku.

Za Wami cztery lata rządów Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej Prawicy – co jest największym sukcesem? 

– Myślę, że polityka prorodzinna, polityka prospołeczna, 500 plus także na pierwsze dziecko, trzynasta emerytura dla tych, którzy przez dziesiątki lat budowali nasz kraj, ta emerytura jest tego świadectwem, szacunek dla matek, które poświęciły się wychowaniu dzieci – stad te gratyfikacje dla matek co najmniej czworga dzieci, które nie pracowały, także wyprawki szkolne. Dzisiaj wreszcie polskie rodziny mają poczucie, że Państwo Polskie, ich państwo o nich zadbało. Ale to nie tylko to. Ja patrzę na to z perspektywy Brukseli i Strasburga – Polska może więcej, nasi przywódcy nie są poklepywani po plecach, nie otrzymuje premier Morawiecki czy prezydent Duda czy prezes Kaczyński doktoratów honoris causa uczelni austriackich czy niemieckich, jak Donald Tusk – ale Polska stała się realnym punktem odniesienia. Polska po decyzji o Brexicie stała się partnerem numer jeden USA w Unii Europejskiej, wystąpiła jako pośrednik między Waszyngtonem a Unią, ale też stała się takim naturalnym liderem krajów naszego regionu Europy. Myślę tutaj o takich trzech grupach krajów: kraje bałtyckie z udziałem Polski, Grupa Wyszehradzka też z udziałem Polski, kraje bałkańskie, z którymi mamy bardzo dobre relacje. Tak więc to jest sukces, że wokół Polski udało się te państwa wcześniej rozporoszone i przez to rozgrywane w pewnym sensie – przez Rosję czy przez Niemcy- skupić ,zorganizować .Tym państwom udało się dzięki Polsce skupić, to jest nasz wielki sukces na arenie międzynarodowej (…).

Nie obawia się Pan kwestii praworządności i sporów z Brukselą? Będziemy mieli orzeczenie TSUE, do tego potencjalna nowa szefowa Komisji Europejskiej mówi, że w kwestiach praworządności będzie nie mniej konsekwentna niż poprzednie władze. 

– To, co jest ważne to to, że pani Ursula von der Leyen, z domu Albrecht, córka premiera Dolnej Saksonii – tak a propos tych związków rodzinnych, o których Pani mówiła – ona powiedziała, że zmieni procedurę sprawdzania praworządności w poszczególnych krajach, że nie będzie fokusować, koncentrować się jakby na krajach naszego regionu, tylko będzie to procedura obowiązkowa we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej – co jest rzeczą ważną, bo do tej pory, gdy Timemrmans był pytany o Francję to robił wielkie oczy, mówił że nic się nie dzieje. Natomiast to się właśnie zmienia, widzimy tu pewien  postęp. Ale mówię wprost, to jest polityka, pani von der Leyen została wybrana przewagą 9 głosów, głosowało na nią 26 europosłów PiS. W sytuacji, gdy atakuje ją lewica, część liberałów, atakują ja Zieloni, komuniści w europarlamencie, ona, jak to się mówi, „wisi” na naszych głosach. Od tych głosów zależy jej polityczna przyszłość. W związku z tym myślę, że to także będzie skłaniać ją do realizmu w relacjach z Polską, a nie do podejścia ideologicznego ,jakie reprezentował pan Timmermans.

Październik to czas wyborów, ale także być może Brexitu. Twardy Brexit, taki scenariusz nam się zapowiada? 

– Nie należy tego wykluczać. „No deal” byłoby fatalne z punktu widzenia obu stron, chociaż przyznaję obiektywnie, że gospodarczo byłoby to gorsze dla UE-27, dla krajów członkowskich Unii niz dla Wielkiej Brytanii, choć oczywiscie zle dla obu stron. Polska, obok Irlandii, na drugim miejscu, będzie najbardziej poszkodowanym krajem, gdyby do tego doszło, z racji tego, że bilans handlowy z  Wielką Brytanią jest dla Polski pozytywny – co jest rzadkością, gdy chodzi o relacje gospodarcze  z krajami Zachodu. Mamy tam oficjalnie nieco ponad milionową, de facto półtoramilionową mniejszość polską, która jest największą mniejszością narodową na Wyspach Brytyjskich plus bardzo duży eksport. Bardzo dużo polskich firm robi interesy i opiera swoje funkcjonowanie właśnie o kontakty z rynkiem brytyjskim, o taką ekspansję na rynek brytyjski – dlatego też ja cały czas jednak wierzę, że dojdzie do pewnego porozumienia, bo w wymiarze takim stricte ekonomicznym, gospodarczym, „no deal”, twardy Brexit, jak Pani powiedziała, to jest najgorsze wyjście, które zaprzecza zdrowemu rozsądkowi, jest wbrew instynktowi samozachowawczemu, więc myślę, że próba porozumienia, uzgodnienia pewnych rzeczy w wymiarze gospodarczym, także świadczeń społecznych, emerytur – to wszystko jest bardzo ważne. To dotyczy Polaków, którzy po latach pracy w Wielkiej Brytanii przyjeżdżają do Polski i będą musieli starać się o otrzymanie emerytury, jakby to dotyczyło kraju trzeciego, a  nie kraju członkowskiego Unii. Zatem to są wszystko rzeczy bardzo skomplikowane, jeżeli nastąpi właśnie twardy Brexit, to będzie tutaj kłopot i nie tylko dla gospodarki, ból głowy dla biznesu, ale to będzie także problem dla wielu zwykłych ludzi, więc mam nadzieję, że tego da się uniknąć.

Określenie „szmalcownik” jest obraźliwe? 

– Pani pyta…

 Tak, o ocenę sądu 

 … o proces z panią von Thun und Hohenstein. Ja żałuję, że sąd mnie nie wysłuchał w ogóle w tej sprawie. Sąd nie dał mi prawa do obrony, co w  cywilizacji łacińsko-chrześcijańskiej, która opiera się na prawie rzymskim jest normą, a jednak normą tu nie było. Sąd odroczył rozprawę na wniosek pani von Thun und Hohenstein. Potem gdy to ja o to prosiłem, bo miałem w dniu rozprawy zabieg pod narkozą, przedstawiłem w tygodniu poprzedzającym tę operację zaświadczenie  z kliniki przez adwokata, a sąd to odrzucił. Przesłuchał wyłącznie panią von Thun und Hohenstein, mnie nie przesłuchał  i po jednej rozprawie wydał wyrok. Ja w dalszym ciągu będę krytykował, piętnował, potępiał tych polityków czy celebrytów, którzy atakują własny kraj, podnoszą rękę na własną ojczyznę, którzy biegają do obcych mediów, żeby przekazać niewłaściwy obraz Polski. Czynienie z Polski dyktatury, co na łamach niemieckiej telewizji czyniła pani von Thun und Hohenstein jest godne naprawdę najwyższego potępienia.

Póki co wyrok jest nieprawomocny. Nie zamierza Pan przepraszać? 

 – Ja jestem praworządnym obywatelem, szanuję prawo, ale odwołałem się od wyroku.

 Powiedział na antenie Radia Rodzina europoseł Ryszard Czarnecki. Dziękuję bardzo. 

– Dziękuję Pani, dziękuję Państwu, życzę miłego dnia.

 

 

Blog

Wizyta Trumpa przełożona – a nie odwołana i odbędzie się niedługo

Posted on

Zapraszam do lektury wywiadu, jakiego udzieliłem dziennikowi „Rzeczpospolita” w związku z przełożeniem wizyty prezydenta D.J. Trumpa. Rozmowę przeprowadził red. Jacek Nizinkiewicz.

Czy jedyną przyczyną odwołania wizyty prezydenta USA w Polsce jest zbliżający się do Florydy huragan Dorian? 

– Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego:  Tak, sprawy wewnętrzne USA są jedynymi, przez które Donald Trump musiał przełożyć swoją wizytę. W każdym kraju na świecie jest prymat polityki krajowej nad międzynarodową. Donald Trump, choć jest jednym ze starszych prezydentów USA, jest zdeterminowany, żeby walczyć o reelekcję. Floryda jest jednym ze „swing state”, czyli jednym z tych stanów bardzo ważnych wyborczo, a przed Trumpem są wybory prezydenckie.  Waga Florydy, Michigan, Ohio i innych “swing states” jest kluczowa dla amerykańskiej polityki, co było widać w wyborach, bo mimo że Trump dostał mniej głosów niż Hillary Clinton, to jednak je wygrał, właśnie dzięki większej liczbie głosów elektorskich.

Opozycja sugeruje, że jednym z powodów odwołania wizyty Trumpa mogła być afera w Ministerstwie  Sprawiedliwości.  

 – Opozycja uprawia bajkopisarstwo. Wizyta Trumpa nie została odwołana, ale przełożona. Polacy są zniesmaczeni reakcjami opozycji na przełożenie wizyty prezydenta USA.

Kiedy dojdzie do wizyty Donalda Trumpa w Polsce? 

– Trwają ustalenia między Waszyngtonem a Warszawą. Wizyta Trumpa w Polsce nastąpi szybko. Nie znamy jeszcze oficjalnej daty…

Jeszcze w tym roku?  

– Słyszę o tym, że do tej wizyty dojdzie szybko. Polska zyska na wizycie teraz wiceprezydenta USA i później, ale w nieodległej przyszłości, prezydenta USA. Obecna sytuacja może się okazać dla nas korzystna.

Do wizyty Trumpa w Polsce dojdzie przed wyborami prezydenckimi? 

– Rzadko się zdarza, żeby w krótkim odstępie czasu dochodziło do wizyty wiceprezydenta USA i prezydenta USA. A tak prawdopodobnie zdarzy się w Polsce. Będziemy uprzywilejowani przez amerykańską dyplomację.

A nie jest tak jak twierdzi opozycja, że Trump skorzystał z pretekstu, bo mógł przylecieć do Polski i wrócić w niedzielę do USA, gdyż nie chciał brać udziału w kampanii wyborczej PiS, tym bardziej widząc jej zaostrzenie i sytuację w wymiarze sprawiedliwości? Dyplomacja amerykańska może wcale nie jest pewna zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych?  

– Opozycja ma prawo stosować w kampanii wyborczej nie tylko brudne, ale również absurdalne chwyty. Donald Trump zgodził się na wizytę w Polsce znając nasz kalendarz wyborczy. Gdybym był doradcą Trumpa, w sytuacji kataklizmu w stanie, który jest kluczowy dla jego reelekcji, radziłbym mu zostać w kraju. Prezydent Trump wielokrotnie dał dowód, że sprawy wewnętrzne krajów sojuszniczych nie są przedmiotem jego komentarzy. Podobnie jest z Polską. Opozycja odkleiła się od polityki międzynarodowej.

Ranga obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej zostanie obniżona? 

Szkoda, że do wizyty Trumpa nie dojdzie. Podkreślam, nie została ona odwołana, a przełożona. Obecność wiceprezydenta USA świadczy o tym, że nasi amerykańscy przyjaciele przywiązują do Polski i rocznicy dużą wagę.

Czy najwyższą rangą osobą biorąca udział w obchodach będzie teraz Donald Tusk, szef Rady Europejskiej? 

– Nie wiemy, czy Tusk weźmie udział w obchodach. Zapowiedziana jest wizyta prezydenta Niemiec, kanclerz Niemiec, wiceprezydenta USA i wielu innych znamienitych gości. Obecność Tuska, ustępującego szefa RE, nie będzie miała takiego znaczenia, jak choćby gości z USA i Niemiec.

Rozmawiał Jacek Nizinkiewicz 

 

Blog

Floryda i „totalsi”

Posted on

Prezydent USA w ostatniej chwili odwołał swą wizytę w naszym kraju. Szkoda? Oczywiście, ze tak. Chodzi zarówno o szczególnie ważną w ostatnim czasie politykę historyczną – bo głos Donalda Trumpa pokazujący prawdę o polskiej historii- który zabrzmiał już parokrotnie- przydałby się i teraz. Również trzeba postawić kropkę nad „i”, gdy chodzi o pewne decyzje militarne i gospodarcze. Czy mimo to rozumiemy decyzję 45. w dziejach prezydenta Stanów Zjednoczonych? Jeśli rozumiemy politykę – to tak. Zawsze, dla każdego przywódcy, najważniejsza jest polityka wewnętrzna i praktyczny jej prymat nad polityką międzynarodową jest oczywisty. Floryda jest jednym ze „swing states”, stanów, gdzie głosuje się raz na Demokratów, raz na Republikanów. Obecność tam amerykańskiego prezydenta w związku z huraganem ma oczywiście, nie ma co ukrywać, wyborczy kontekst. W polskim interesie – głoszę to od 2015 roku – jest to, aby Donald Trump i Republikanie wygrali wybory. To gwarantuje kontynuację polityki nieingerowania w polskie sprawy z jednoczesnym geopolitycznym wsparciem dla Rzeczpospolitej. A radość opozycji, że nie przyjedzie do nas głowa mocarstwa „numer 1” na świecie świadczy o tym, że pojęcie „polska racja stanu” jest dla niej określeniem ze „Słownika Wyrazów Obcych”.

*komentarz ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (31.08.2019)

Blog

Oto mowa nienawiści

Posted on

W święta Bożego Narodzenia ludzie zazwyczaj składają sobie życzenia . Niektórzy robią to za pośrednictwem Internetu, na przykład na Twitterze. O czym myślała w świątecznej  atmosferze w pierwszy dzień świąt Narodzenia  Jezusa Chrystusa  A. D. 2017 roku pani europoseł z PO von Thun und Hohenstein ćwierkając to, co poniżej:

 „rokuję, że PiS i te wszystkie Śmieci, tak jak wtedy PZPR, też zaraz się rozpadną :)” (pisownia oryginalna – dop. R.Cz.)

Określanie ludzi, w tym konkretnie członków PiS per „śmieci” jest bezsprzecznie mową nienawiści. Ale co dopiero, gdy czyni się to w świątecznym dniu ,podczas jednego  z dwóch największych chrześcijańskich świąt ? Zapewne nieopodal choinki, a może nawet stołu  z białym obrusem i siankiem pod nim, gdy w tle słuchać Bożonarodzeniowe kolędy? 

Aż dziw, że pani von Thun und Hohenstein procesu za te „śmieci” nikt nie wytoczył.

Stare polskie przysłowie mówi, że „ryba psuje się od głowy”. Pewnie dużo w tym prawdy. Utwierdza mnie w tym przekonaniu lektura  tweetów zwolenników tejże pani von Thun und Hohenstein, którzy Tuskowym „językiem miłości” zwrócili się do mnie – z sercem na dłoni, jakże – następującymi słowy. Z uwagi na szczupłość tego felietonu, pozwalam sobie wybrać – niespecjalnie przebierając – tylko co niektóre sformułowania. Państwo sami określą czy jest to mowa nienawiści czy może wstęp do wypalenia, niczym Indianie, „fajki pokoju”.

Zatem dowiedziałem się, że jestem:

1)      „Wyjątkowy cham i prostak” 

2)       „Bydlak”

3)      „Łobuz z Koziej Wólki z IQ grubo poniżej średniej”

4)      „Darmozjad, arogancki bezczelny cham”

5)      „Na kolana psie” 

6)      „Szmaciarz”

7)      „Będziesz siedział wcześniej czy później”

8)      „Buc”

9)      „Cham bez krzty honoru”

10)   „Zdradziecka wazelina z Moskwy”

11)   „Odszczekasz wszystko PiS-owski pachołku”

12)   „Szmaciarz zawsze pozostaje szmaciarzem”

13)   „Knur i złamas”

14)   „Skończony idiota”

15)   „Zero intelektualne i moralne”

 16)   „Typowi pis-dzielczy gnój”

 17)   „Typowy PiS- dziec”, bo to zawiera w sobie określenie gnój”

18)   „polityczna prostytutka bez jaj”

Oto język moich – i zapewniam, że także naszych – przeciwników. Nie odkrywam Ameryki. Ci, którzy „siedzą w necie” tego typu określenia, często o jeszcze większym ładunku nienawiści, spotykają na co dzień. Fale tych erupcji nienawistnych emocji, tego anty-PiS-owskiego amoku następują przy różnorakich okazjach:  a to spadek PO w sondażach, a to zawarcie koalicji opozycji, a to rozbicie opozycyjnej koalicji, a to jakaś celna, choć  kulturalna wypowiedź  przedstawiciela formacji rządzącej w mediach, a to – jak w ostatnim przypadku – proces sądowy, a to ogłoszenie, że CBA poinformowała prokuraturę o popełnieniu przestępstw przez kogoś z opozycji., itd., itp.     

Tak, to jest ich język.

Co na to Wysokie Sądy? Oto jest pytanie….. 

 

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (21.08.2019)

 

Blog

Wojciechowski jak lew

Posted on

Przedstawiam fragmenty wywiadu ze mną, który ukazał się na portalu wpolityce.pl. Rozmowę – głównie o nowym polskim kandydacie na komisarza w Komisji Europejskiej – przeprowadził red. Tomasz Plaskota. 

Polski kandydat na komisarza UE Janusz Wojciechowski odbył już pierwszą rozmowę z przyszłą przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen.

Komisarz UE do spraw rolnictwa musi walczyć niczym lew o zwiększenie budżetu na CAP, czyli Common Agricultural Policy. W przyjętym przez Komisję Europejską projekcie budżetu na lata 2021-2027, pieniądze na rolnictwo są zmniejszone o 5 proc., a na dopłaty o 1 proc.

Komisarz ds. rolnictwa musi walczyć nie tylko o dopłaty dla polskich rolników, ale dla wszystkich rolników. Pod względem formalno-prawnym reprezentuje całą Unię Europejską i całe rolnictwo.

Kiedy niedawny przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani był komisarzem do spraw przemysłu, dziwnym trafem włoskie firmy były szczególnie uprzywilejowane przez Brukselę. Dobrze to zresztą świadczy o patriotyzmie Antonio Tajaniego. Jest oczywiste, że będziemy tego samego oczekiwać od Janusza Wojciechowskiego. Nie mieliśmy szans wyegzekwować tego od pani Elżbiety Bieńkowskiej.

— twierdzi Czarnecki.

Pani Ursula von der Leyen będzie chciała poznać Janusza Wojciechowskiego i porozmawiać z nim o tym, jak wyobraża sobie swoje zadania. Zapewne będzie to rozmowa po angielsku bez tłumacza. To też jest ważne

— wskazuje Ryszard Czarnecki

Zgłoszenie kandydatury Janusza Wojciechowskiego na komisarza rolnictwa nie oznacza, że jego wybór zostanie automatycznie zaakceptowany. Czarnecki liczy jednak, że Wojciechowski uzyska akceptację.

Z moich informacji wynika, że Jean-Claude Juncker osobiście odrzucił czterech kandydatów na komisarzy Komisji Europejskiej. Każdy kraj ma jednego komisarza. Nie jest jednak powiedziane, że musi to być akurat kandydat zgłoszony za pierwszym razem . Ale jestem przekonany, że Janusz Wojciechowski uzyska akceptację

 — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

Za kandydaturą Janusza Wojciechowskiego na unijnego komisarza rolnictwa przemawiają bardzo poważne atuty. Wywodzi się ze środowiska politycznego, które zawsze zajmowało się rolnictwem. Był wiceprzewodniczącym komisji Parlamentu Europejskiego przez dwie kadencje

— wskazuje.

 

 

Blog

Polska siatkówka jest potęgą!

Posted on

Polecam lekturę wywiadu, jakiego udzieliłem TV Republika. Wbrew tytułowi poświęcony jest on nie tylko sportowi – choć w sporej mierze tak: dyscyplinie, w której osiągamy wielkie sukcesy. Rozmowę ze mną przeprowadził red. Adrian Stankowski.

Adrian Stankowski: Dobry wieczór Państwu. Witam w wieczornej rozmowie Telewizji Republika „W Punkt”. Moim gościem jest Ryszard Czarnecki- co Państwo doskonale wiedzą, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, ale dzisiaj w roli również wiceprezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Dobry wieczór Panie Wiceprezesie, Panie Prezesie. 

Ryszard Czarnecki: Witam Panie Redaktorze. Witam Państwa. Jestem szczęśliwy, bo właśnie mieliśmy…

Prosto z Gdańska. 

– Prosto z Gdańska z turnieju kwalifikacyjnego, gdzie Polacy w pięknym stylu wygrali trzy mecze, a zwłaszcza z Francją 3:0.

Zmiażdżony przeciwnik. 

– Pokazaliśmy polski power. Nie chce używać słowa zmiażdżony, bo to może nieeleganckie, ale pokazaliśmy polską dominację. Nie tylko w siatkówce halowej: o czym się już mniej mówi, chociaż tutaj chwalę Telewizję Republika, która tutaj podała to nawet na pasku-ten weekend to to także historyczny sukces polskich siatkarek plażowych. Duet naszych siatkarek po raz pierwszy w historii zdobył wicemistrzostwo Europy i to w Moskwie, a nasi siatkarze byli w półfinale. Wygrali pierwszego seta, a w drugim prowadzili, ale nasz zawodnik doznał kontuzji i, niestety, musieli mecz poddać. To pokazuje, że polska siatkówka i na hali jest potęgą, a na plaży zaczyna być.

No, w hali tutaj zanosi się na to, że będziemy „dominatorem”, bo chyba dwie albo trzy reprezentacje moglibyśmy wystawić i jeszcze pewnie by się spotkały w finale najpoważniejszych imprez. 

– Pan się uśmiecha, ale rzeczywiście w finałach Ligi Narodów grała reprezentacja złożona z zawodników, z których tylko dwóch znalazło się w tym składzie wyjściowym, który pojechał do Gdańska.

Chyba Kłos i Muzaj, tak? 

– Tak. Ta reprezentacja wywalczyła Final Six, czyli Final Ligi Narodów – dawniej byla to  Liga Swiatowa -a w nim sensacyjne 3 miejsce, brązowy medal. Po wielu latach mamy ten medal w tych rozgrywkach.

Dwukrotnie wygrała z Brazylią. 

– Dwukrotnie wygrała z Brazylią- wicemistrzami świata! Brazylia była wtedy w najmocniejszym składzie, a my -nie. To jest rzeczywiście takie psychologiczne zagranie, bo jeżeli Polska wystawia drużynę tylko z dwoma siatkarzami, którzy potem są w czternastce – tej na turniej kwalifikacyjny – to zadają sobie pytanie eksperci, dziennikarze i sami siatkarze z innych krajów : to jak gra ta „główna” czternastka? To właśnie ta czternastka pokazała, jak gra. Z Francją 3:0. Francja zdobyła w trzech setach 60 punktów. To jest drużyna, która najlepiej broni na świecie, a tutaj obrona była polską specjalnością. Kiedyś się mówiło o „rosyjskiej ścianie”, że Rosjanie stawiają blok znakomicie. Dzisiaj się mówi o „polskiej ścianie”. Dwanaście bloków w czasie trzech nie za długich setów. Genialny wynik.

Niesamowity pojedynek, ale tak od kuchni jak to było możliwe? Turniej odbywał się w Gdańsku, to oczywiście gospodarzom ściany zawsze pomagają, ale oczywiście to, żeby było w Gdańsku wymagało pewnych zabiegów 

– Doświadczony dziennikarz uderzył w punkt, w punkt właśnie. Każdy chce turniej kwalifikacyjny mieć u siebie, bo to jest tak, że jak się ma za sobą doping publiczności, a polska publiczność, polscy widzowie i fani siatkówki są uważani za najlepszych na świecie- to taki doping niesie drużynę. To była kwestia zabiegów dyplomatycznych Polskiego Związku Piłki Siatkowej, a także sporych pieniędzy, tzn. dobrze ponad dwa milionów  złotych. Za organizację tego turnieju trzeba było wpłacić  do światowej federacji siatkarskiej FIVB pięćset tysięcy euro. Zorganizowaliśmy też -tyle, że tydzień wcześniej we Wrocławiu – turniej kwalifikacyjny siatkarek do Igrzysk Olimpijskich. Tam Polki minimalnie uległy mistrzyniom świata- Serbkom.  Ale to też było w Polsce. Dziesięć tysięcy euro trzeba było zapłacić, ale warto, żeby polskie reprezentantki – które kiedyś były dwukrotnymi mistrzyniami Europy jeszcze paręnaście lat temu, potem miały przez 10 laty brązowy medal – żeby grając z najlepszymi, o konkretną stawkę w niedługim czasie doszlusowały się do światowej czołówki, Były przecież ostatnio w pierwszej szóstce Final Six, tak jak panowie -tylko, że bez medalu

Ja coś czuję, że niedługo dorównają męskiej reprezentacji, ale to też zależy od pieniędzy, bo o tych pieniądzach warto rozmawiać. Wiem, że premier Mateusz Morawiecki trochę otworzył sakiewkę. 

– Tak, pierwszy otworzył Jarosław Kaczyński, jako premier w 2006 r., z funduszu premiera. Po latach posuchy, po trzydziestu latach od zdobycia tytułu mistrza olimpijskiego, Polacy zdobyli srebrny medal na mistrzostwach świata w Brazylii, za co pan premier Kaczyński przeznaczył milion złotych na nagrody dla siatkarzy. Wtedy trenerem był pierwszy zagraniczny trener reprezentacji w naszej historii- Lozano, który nie był wysokiego wzrostu, tak bym to powiedział delikatnie. Premier Kaczyński, który jest człowiekiem z dużym poczuciem humoru powiedział na spotkaniu z siatkarzami w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów:  „podoba mi się, jak taki mały kieruje takimi dużymi”. Potem za czasów Donalda Tuska zlikwidowano fundusz premiera.

Zdaje się, że pan premier Tusk podjął herbatą. 

– Chyba tak, ale niektórzy dostali kawę, jeśli chcieli. Może jeszcze były słone paluszki i herbatniki. Ministerstwo Sportu dało jakieś nagrody, natomiast teraz pan premier Morawiecki przeznaczył piętnaście milionów złotych na nagrody, również dla Polskiego Związku Piłki Siatkowej na imprezy typu turnieje kwalifikacyjne. W Polsce odbędą się dosłownie za 11 dni Mistrzostwa Europy siatkarek. Po raz pierwszy będą przeprowadzone w czterech państwach w tym w Polsce do ćwierćfinałów. Nie ma co ukrywać : liczymy, że w tych mistrzostwach które zostały wsparte pośrednio przez rząd,  Polki zagrają tak, że nasze serca będą rosły, a mamy jeszcze Puchar Świata mężczyzn i Mistrzostwa Europy mężczyzn we wrześniu. Polacy grają w Holandii , wiec też liczymy tutaj na medal- nie ma co ukrywać

To miła część rozmowy, teraz taka trochę mniej miła, bo przegrał Pan proces z Marią Różą von Thun und Hohenstein. Czy przeprosi Pan za to sformułowanie? 

– Ja jestem praworządnym obywatelem i oczywiście wyrok sądu będzie wykonany, tylko ja się od tego wyroku odwołam, bo sąd okręgowy w Warszawie nie raczył mnie wysłuchać. Polityk kontra polityk : taka była formuła procesu. Pierwsza rozprawa była wyznaczona na początek lipca, Pani von Thun und Hohenstein poprosiła żeby ten termin zmienić, przełożyć rozprawę na inny czas. Sąd natychmiast na to wyraził zgodę. Ustalono rozprawę na początek sierpnia, ja w tym dniu, kiedy była rozprawa miałem zabieg pod narkozą no i oczywiście nie mogłem być. W tygodniu poprzedzającym przedstawiłem przez adwokata informację z kliniki na ten temat. Sąd uznał, że nie jest to powód żeby rozprawę przełożyć, wysłuchał tylko jedną stronę – panią von Thun und Hohenstein, nie wysłuchał oskarżonego, nie dał mi prawa do obrony, postępowanie zamknął na jednej, jedynej rozprawie. Bez wysłuchania mojej osoby  !  No i wyrok wydał. Od tego wyroku się oczywiście odwołam.

Audiatur et altera pars, jak mawiali starożytni Rzymianie. Jest temat uregulowania kwestii korzystania z transportu lotniczego, ta kwestia doprowadziła do zmiany marszałka polskiego sejmu, ale dzisiaj miała się odbyć narada. Znaczy odbyła się narada rządu z opozycją. Opozycja generalnie się stawiła oprócz Platformy Obywatelskiej, która zdaje się najwięcej w tej sprawie zabiera głosu. 

– Uderz w stół, nożyce się odezwą. Ja rozumiem, że akurat państwo z Platformy mogliby sporo powiedzieć o tych przelotach samolotami rządowymi. Nie wiem, czy aż tyle, co PSL, bo warto powiedzieć, że PSL był w pięciu rządach w III RP, a teraz antysystemowy Paweł Kukiz jest razem z najbardziej systemową partią w Polsce. Platforma rządziła dwie kadencje- prezydent, paru premierów, paru marszałków sejmu, a sugerują, że latali ,no, nie wiem na motolotniach czy jechali hulajnogą. Słyszałem, że procedura była identyczna, a też latali z parlamentarzystami Platformy i z członkami rodzin.

Ja słyszałem, że to za czasów marszałka Płażyńskiego to wręcz ogłaszano, że marszałek leci tu i tu i, że można się, że tak powiem, zabrać . 

– Tak więc ja bardzo nie lubię takiej hipokryzji,. Co prawda francuski myśliciel mówił, że hipokryzja to ukłon składany przez występek cnocie, ale w tym wypadku to jednak ta definicja jest kulawa. Myślę, ze Platforma tak naprawdę ucieka od mówienia o tym, co było za jej czasów, a skupia się na Prawie i Sprawiedliwości, które kontynuowało pewną praktykę. Opinia publiczna oceniła, że ta praktyka jest niewłaściwa. Myśmy podjęli decyzję, że to zmieniamy tylko, ze prace nad tym dzieją się bez udziału Platformy, która jak widać bardziej była zainteresowana żeby gonić króliczka lotów lotniczych, ale oczywiście już nie Tuska, nie Komorowskiego, nie Borusewicza, tylko króliczka naszych lotów, ale żeby go złapać to już Platforma taka zainteresowana nie jest.

Tymczasem Jarosław Kaczyński bierze udział w piknikach rodzinnych w małych miejscowościach i na przykład wczoraj mówił o wapnowaniu ziemi i o folii rolniczej. Która narracja Pana zdaniem jest bardziej interesująca dla wyborców?  

– Prezes Kaczyński, czy  premier Morawiecki czy ministrowie tego rządu mówią o sprawach bardzo konkretnych. Być może kogoś, kto mieszka w dużym mieście nie interesuje wapnowanie ziemi, ale wielu ludzi w Polsce to interesuje, a ze względów życiowych to jest ważne. Nie widzę żadnego pomysłu, nie widzę programu Platformy, nie widzę wizji, co Platforma zrobiłaby, gdyby powiedzmy stał się cud i weszłaby do sejmu z największą ilością mandatów. Myślę, że tutaj tą słabość programową, słabość braku pewnej wizji  Polski za lat dwa, pięć, dziesięć, piętnaście, przykrywa się wytykaniem w kwestii lotów, chodź sama PO w tej sprawie odnośnie swoich przelotów milczy jak grób.

Bardzo dziękuję, gościem Telewizji Republika był Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości i Wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Gratulacje Panie Prezesie na Pana ręce od wszystkich kibiców. 

– Przekażę trenerowi i siatkarzom i siatkarkom- oni i one sa najważniejsi.

Kibicem piłki siatkowej jestem od czasów kiedy zdobyliśmy złoty medal olimpijski i czekam na ten złoty medal olimpijski jeszcze raz. 

– „A imię jego czterdzieści i cztery”, to napisał jak wiadomo Mickiewicz, ale w przyszłym roku będą 44 lata od czasów złotego medalu w Montrealu.

Myślę, że czas najwyższy. Dziękuję bardzo Państwu ,dziękuję z uwagę. Zostańcie Państwo z nami. Telewizja Republika. Za chwilę Jacek Sobala będzie prowadził swój program, na który już gorąco zapraszam. 

Blog

Nieformalny romans polityczny : PSL z Biedroniem,Kukiz z SLD

Posted on
Zapraszam do lektury wywiadu,jakiego udzieliłem portalowi fronda.pl. Rozmowę przeprowadził red. Slawomir Danilczuk.
„Koalicja do Senatu z panem Biedroniem dla wyborców PSL’u będzie nie do wytłumaczenia […] Partia Kosiniaka-Kamysza idzie w kierunku dealu nieformalnego […] Jeszcze bardziej spektakularny układ zawiera PSL z Kukiza  ze swoistym  czerwonym Parkiem Jurajskim czyli SLD”- Ryszard Czarnecki, polityk Prawa i Sprawiedliwości, deputowany do Parlamentu Europejskiego dla portalu Fronda.pl.

Fronda.pl: Na początku wakacji byliśmy świadkami swoistego serialu brazylijskiego o wspólnym starcie Platformy Obywatelskiej, SLD, PSL i pomniejszych partii do Sejmu. Teraz rozpoczął się nowy sezon o tym, czy PSL pójdzie z tęczową koalicją do
Senatu. Jak to się skończy?

Ryszard Czarnecki, europoseł PiS: Jeżeli PSL zdecyduje się na pójście z tęczową koalicją ryzykuje być może najwięcej w swojej historii w ostatnim 30-leciu. Albowiem wyborcy PSL’u, których i tak bardzo znacząca część przeszła do PiS’u, bardzo źle reagowali na fakt bycia w koalicji z Nowoczesną i panem Rabiejem, który proponował legalizację tak zwanych małżeństw homoseksualnych, a także adopcję dzieci przez owe związki. To w społeczeństwie jest zdecydowanie odrzucane. Teraz koalicja do Senatu z panem Biedroniem dla wyborców PSL będzie jeszcze bardziej nie do wytłumaczenia, podobnie jak dla wyborców Kukiza fakt, że poprzez PSL do Senatu mają maszerować razem z Czarzastym, SLD i tą cała „czerwoną burżuazją”, jak się ja określa .

Wygląda na to, że kierownictwo ludowców postawiło partię pod ścianą.

PSL wchodząc w tę koalicję, za cenę zdobycia kilku miejsce w Senacie, ryzykuje nieprzekroczenie progu 5% w wyborach do Sejmu. To by tę partię- i tak zanikającą – wyeliminowało ze szczebla centralnego polskiego życia publicznego . W interesie PSL jest w tę koalicję nie wchodzić, nawet jeżeli kuszą ich paroma stołkami w Senacie, co też jest jak oferowanie Niderlandów przez imć Onufrego Zagłobę, bo przecież te wybory trzeba jeszcze wygrać. PSL jest w sytuacji skrajnie trudnego wyboru.

W wyborach do Europarlamentu Ludowcy już wykonali manewr poświęcenia swoich ideałów dla trzech stołków. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej?

O ile kierownictwo PSL mogło wtedy myśleć, że koalicja z Platformą Obywatelską, z którą przez osiem lat tworzyli rząd i w wielu województwach od kilkunastu lat są w koalicjach rządzących w sejmikach, to nie jest jeszcze rzecz, która wkurzy wyborców PSL to teraz jednak władze ludowców będą kalkulować, czy lepiej mieć kilka foteli senatorskich in spe, czy też ryzykować zniechęcenie wyborców i nieprzekroczenie progu 5%.

Liderzy PSL deklarują w mediach, że żadnej umowy z Koalicją Obywatelską nie będzie, i że do Senatu idą samodzielnie. Z drugiej strony mówi się, że istnieją mniej lub bardziej formalne porozumienia mówiące o tym, że w okręgach w których będzie startował PSL swoich kandydatów nie wystawi PO i SLD. Czy do takich układów dojdzie?

W dni parzyste PSL jest za blokiem senackim, a w dni nieparzyste jest przeciw. Jeśli dojdzie do cichego „dealu”, to i tak będzie to „deal”. To znaczy, że PSL niekoniecznie będzie podpisywać jakiś dokument w świetle jupiterów, ale w praktyce ten cyrograf z Biedroniem i  Zandbergiem podpisze. Wtedy niech nikt się nie obraża, jak wyborcy będą mówić o „tęczowym PSL”. W polityce nie jest najważniejsze czy jakieś porozumienie zawiera się formalnie czy nieformalnie, ważne jest czy ono obowiązuje czy nie. Rozumiem, że partia Kosiniaka-Kamysza idzie w kierunku dealu nieformalnego, oznaczajacego ,ze w okręgach gdzie będzie kandydat PSL, Koalicja Obywatelska i Lewica  kandydatów nie zgłaszają- i odwrotnie. Są to jednak zaręczyny już nie tylko z panem Rabiejem, ale także z panem Biedroniem.

Zarówno w wyborach europejskich,& jak i teraz mamy do czynienia z przywracaniem do życia politycznych zombie rodem z PRL’u, którzy powinni już dawno odejść w polityczny niebyt. PO wskrzesiło Leszka Millera i Włodzimierza Cimoszewicza, PSL postanowiło wskrzesić Waldemara Pawlaka. Czy nie mają lepszych kandydatów?

Bardziej spektakularny jest swoisty czerwony „Park Jurajski”, czyli SLD, który wskrzesza postaci uosabiające partyjny beton. To są dinozaury, których nie powstydziłby się reżyser Steven Spielberg. To jest przykład rekomunizacji. W przypadku wyborów europejskich odpowiedzialność za to, że wyeksportowano trzech postkomunistycznych premierów do Brukseli jako polskich reprezentantów ponosi PO, ale teraz odpowiedzialność za tę rekomunizację ponosi były członek SLD Robert Biedroń i pan Adrian Zandberg, którzy przez lata oszukiwali lewicową opinie publiczną mówiąc ,że nie ma mowy o wkraczaniu do tej samej, czerwonej rzeki. Tymczasem wdepnęli spektakularnie.

Z Ludowcami jest dziś Paweł Kukiz, który jeszcze nie tak dawno nazywał tę partię „zorganizowaną grupą przestępczą”. Na ostatniej konwencji tej partii Kukizowi klaskali wszyscy poza premierem Pawlakiem i europosłem Kalinowskim. Jak długo ten nietypowy związek przetrwa?

Przypomina to dwóch facetów okładających się po gębach późną porą przed barem, którzy jednak potem łączą siły i idą okładać innych. Oczywiście, że Kukiz zjada własny język, że spektakularnie przekreśla to,co mówił przez te lata, że w jakimś sensie pluje w twarz wyborcom, którzy uwierzyli mu, że trzeba walczyć z „systemem”. On teraz wchodzi w sojusz wyborczy z partią, która jest najbardziej systemową partią w Polsce. O ile Platforma i SLD rządziły przez dwie kadencje, to PSL był w pięciu rządach i jest uosobieniem partyjniackiego zła w Polsce- i na szczeblu lokalnym i centralnym. Ludowcom chodzi o to, żeby głosy na Kukiza w Opolu pozwoliły im przekroczyć próg wyborczy. Jest to podejście kupieckie, z którego ta partia słynęła.

W marcu tego roku liderzy PSL z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem na czele spotkali się z reprezentantami Klubu Generałów- stowarzyszeniem skupiającym żołnierzy powiązanych z komunistycznym reżimem PRL. Być może powszechna na polskiej scenie politycznej rekomunizacja ma wspólny mianownik?

Nie wiem ,kto gdzie chodzi. Wiem, że niektórzy europosłowie PSL w poprzedniej kadencji zapraszali na staże do europarlamentu osoby związane z ważnymi funkcjonariuszami SLD w przeszłości. Przypomnę, że PSL przez dwie kadencje rządziło z SLD. Nawet jeżeli PSL ni stąd ni zowąd będzie się ubierał w pseudokonserwatywne szatki, to i tak te jego korzenie bliskich związków z SLD na szczeblu centralnym i lokalnym dalej będą dla tej partii ważnym punktem odniesienia. Te wszystkie formacje łączy najbardziej prosta, żeby nie powiedzieć prymitywna czy wulgarna ideologia – ideologia „antyPiS-u”.

Dziękuję za rozmowę.