Blog

PROSTO ZE STRASBURGA

Posted on

Gdy piszę te słowa trwa pierwsza sesja nowo wybranego Parlamentu Europejskiego w Starsburgu. Już w pierwszej turze głosowania na przewodniczącego PE wybrano Hiszpana, a w zasadzie Katalończyka, socjalistę. Było to możliwe dzięki niepisanej umowie miedzy lewicą a chadekami, w wyniku której w połowie kadencji (za dwa i pół roku) nastąpi rotacja na stanowisku szefa PE. Ma zostać wybrany Niemiec, obecnie przewodzący największemu klubowi parlamentarnemu, czyli Chadecji. Wybrano również czternastu wiceprzewodniczących, w tym dwóch Polaków:  Jacka Saryusza-Wolskiego (PO) oraz Janusza Onyszkiewicza (UW). Nie zajmą oni jednak eksponowanych pozycji w Prezydium Parlamentu, bo np. Saryusz-Wolski jest dopiero 9 wiceprzewodniczącym Parlamentu, a Onyszkiewicz znalazł się poza pierwszą dziesiątką.

Maszynka do głosowania w PE na tyle sprawna, że nie uznano za stosowne, aby czternastu kandydatów na wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego przedstawiło się przed głosowaniem. Na zebraniu jakiejkolwiek partii politycznej w Polsce, taka procedura uznana by została za kompletnie niedemokratyczną i lekceważącą wyborców. Tutaj jednak uznano, że europejska szafa gra.

 Ukonstytuowały się również Komisje PE. Wybrałem uczestnictwo w Komisji Spraw Zagranicznych, jako pierwszej, (najbardziej prestiżowej) oraz Komisji Bezpieczeństwa i Obrony, a także Konstytucyjnej. Jednym słowem europejska parlamentarna machina ruszyła pełna parą. Po raz pierwszy z udziałem Polaków.

Blog

PLECAMI DO PANA BOGA…

Posted on

“Szefowie i rządy dwudziestu pięciu państw członkowskich późnym wieczorem 18 czerwca zgodnie przyjęły w Brukseli tekst Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej. W preambule konstytucji znalazł się jedynie zapis o >>kulturalnym, religijnym i humanistycznym dziedzictwie< < Europy. Nie ma w niej odniesienia do chrześcijańskich korzeni Starego Kontynentu. To >>podcinanie korzeni< < przez polityków można nazwać niedemokratycznym, bo absolutna większość Europejczyków to zdeklarowani chrześcijanie. Do tego owej chrześcijańskiej tradycji nie można rozumieć jedynie w odległej historycznej perspektywie, bo Stolica Apostolska miała znaczny udział w tworzeniu początków Wspólnoty Europejskiej zaledwie 50 lat temu. W Brukseli pokazano figę nie tylko Bogu, ale także tym, którzy się do powstania Wspólnoty Europejskiej znacznie przyczynili. Polska należała do grupy krajów, które najaktywniej zabiegały o umieszczenie wzmianki o Bogu w konstytucji, za co zresztą swoje podziękowania wyraził nam sam Jan Paweł II. Nie wiadomo, na ile polskie zabiegi osłabiła nasza >>reprezentacja< <, bo w brukselskich kuluarach nie brakowało swego czasu złośliwych komentarzy, że o Boga w konstytucji walczy postkomunista - Leszek Miller. Bardzo zdecydowanie na brak odwołania do Boga zareagowali również polscy biskupi. W oświadczeniu Prezydium Konferencji Episkopatu Polski czytamy wręcz, że jest to >>zafałszowanie prawdy historycznej i świadome marginalizowanie chrześcijaństwa, które przez wieki było i jest nadal religią większości Europejczyków< <. Nie brakowało nawet głosów, że to po prostu zła konstytucja. Zła, bo fałszuje tożsamość kontynentu i nie powołuje się na niezależne od człowieka najtrwalsze wartości." Cały artykuł Piotra Krysa przeczytać można w katolickim serwisie Opoka.

Blog

20 lipca 2004

Posted on

Dzisiaj w Strasburgu dla odmiany leje jak z cebra aż do wieczora. W Parlamencie Europejskim młyn straszny. Biegam z głosowania na wywiad, z wywiadu na głosowanie, z głosowania na oficjalny lunch parlamentarnej intergrupy SOS Democracy. Stamtąd znowu na głosowanie. Dalej z kolei na spotkanie liderów partii, które się nigdzie nie zapisały, potem zebranie całej grupy niezrzeszonych, wreszcie negocjacje ze Słowakami odnośnie wyboru przedstawiciela “Niezależnych” do Komitetu Prezydentów, czyli organu skupiającego szefów grup politycznych w PE.

Ostra jazda. Dobrze, że chociaż miałem spotkanie polityczne wraz z obiadem, inaczej bym go nie miał kiedy zjeść.

Głosuję na Geremka. Dostaje on ponad 200 głosów, ale to za mało żeby uzyskać fotel szefa PE. Przynajmniej w mediach mówiono o Polsce przez ostatnie dwa tygodnie i to pozytywnie. Jesteśmy z zupełnie innych politycznych bajek, a facet mnie w swoim czasie ostro atakował, gdy byliśmy ministrami w rządzie Buzka. Poparłem go traktując to jako rzecz oczywistą.

Dziś sporo wywiadów telewizyjnych i prasowych, ale mam świadomość, że to tylko kwestia pierwszych dni w PE. Po inauguracji zainteresowanie mediów spadnie. Nawet ciężka praca w Komisjach nie będzie żadną atrakcją dla żurnalistów. Takie są reguły gry.

Parę osób, w tym jeden ksiądz zamieszkały we Francji zwróciło mi uwagę, że zbyt ostro i przy użyciu zbyt mocnych słów opisałem napaść na mojego młodszego syna. Ale blog to blog. Pamiętnik ma swoje prawa i nie będę tuszował swoich odczuć. Łobuzów trzeba nazwać po imieniu.

Angażuję się w działalność dwóch tzw. intergrup, czyli formalnych struktur działających w ramach PE na rzecz określonego celu. Jedna to “Family in Europe” (z udziałem różnych nacji, w tym z Polaków: cała LPR, Samoobrona i jakiś solista z PO) i SOS Europe Democracy (z Polaków: PiS i Samoobrona). Jutro ma powstać tzw. Koło Polskie w PE z moim udziałem.

Gastronomicznie dzień nie był stracony, choć nie należał do tych godnych do zapamiętania. Najlepsza była przystawka na obiad “prosciuto e melone” (szynka z melonem) oraz wieczorne francuskie sery i białe wino.

Jutro po raz pierwszy przemawiam w Parlamencie Europejskim. Ocena prezydencji irlandzkiej to tylko pretekst. Będę mówił o udostępnianiu rynków pracy dla Polaków i mieszkańców “Nowej Europy”. A właśnie za tej prezydencji otworzono w tym zakresie pewną furtkę.

Blog

POLSKA NIE ZAREJESTROWAŁA POLSKICH PRODUKTÓW?

Posted on

Polska nie zarejestrowała w Brukseli ani jednego tradycyjnego produktu żywnościowego. Nie złożyła też wniosków o ochronę oznaczenia geograficznego produktu, czy nazwy pochodzenia. Do końca października polskie produkty tradycyjne są chronione. Bryndza jest na razie wśród produktów zarejestrowanych w Urzędzie Patentowym. Na terenie Polski patentem chroniony jest bunc, oscypek, redykołka i żentyca. Ministerstwo Rolnictwa zapewnia, że przygotowuje wystąpienie do Komisji Europejskiej o ochronę bryndzy wytwarzanej po polskiej stronie Tatr. Warunki Traktatu Akcesyjnego dają bowiem Polsce 6 miesięcy, licząc od pierwszego dnia akcesji, na złożenie odpowiednich wniosków o ochronę tradycyjnej żywności, zastrzeżenie nazwy pochodzenia i oznaczenia geograficznego. Komisja Europejska będzie je przez 6 miesięcy tłumaczyć na unijne języki oficjalne. Przewodniczący “cechu bryndzorzy” z okolic Mikulasza na Słowacji Peter Lajda potwierdził, że do Komisji Europejskiej został już skierowany wniosek Rządu Słowacji o rejestrację bryndzy.

Blog

PIERWSZE WYSTĄPIENIE W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM

Posted on

Dzisiaj przed południem Ryszard Czarnecki jako drugi z polskich deputowanych wystąpił z trybuny Parlamentu Europejskiego. Tematem wystąpienia była ocena prezydencji irlandzkiej w pierwszym półroczu bieżącego roku, której doszło do największego w dziejach UE jej poszerzenia. Tekst oficjalny tego wystąpienia dostępny w dziale “wystąpienia parlamentarne“. Po ustaleniu komisji parlamentarnych w PE Ryszard Czarnecki zdeklarował uczestnictwo w Komisji Spraw Zagranicznych, jako pierwszej oraz Komisji Konstytucyjnej. Będzie też pracował w Podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony. W serwisie Europarlamentu pojawiła się już także elektroniczna wizytówka Ryszarda Czarneckiego.

Blog

19 lipca 2004

Posted on

Wczoraj późnym wieczorem wyruszam autem do Strasburga z Wrocławia. Mijam nocą uśpione Niemcy słuchając “Sonaty Brandenburskiej” J.S. Bacha (akurat). Niemcy nie mieli Marka Pola, to i mają autostrady. Z czego słyną nasi zachodni sąsiedzi w świecie? Z trzech rzeczy: ze świetnej kuchni, z subtelnego poczucia humoru i z niezmiernie życzliwego stosunku do sąsiadów.  Że co złośliwy? Złośliwy jestem? A skąd.

No i jadę przez te wschodnie, a potem zachodnie landy słuchając genialnej muzyki Zbigniewa Preisnera do wielkich filmów Krzysztofa Kieślowskiego. A w przerwach burczy mi zapomniany Włoch, Marino Marini (“Nie płacz kiedy odjadę”).
 A wcześniej, gdy przekraczam granicę polsko-niemiecką błyskawice jak z filmów grozy, pioruny, jak z tych tabliczek na transformatorach pod wysokim napięciem. Tak malownicze i urokliwe, że aż nie realistyczne.

Pierwszy dzień w Strasburgu. Całe miasto skupia się koło, bardzo nowoczesnego i robiącego duże wrażenie gmachu Parlamentu Europejskiego. Dużo szkła, metal, rozmach, przestronność robi na pewno bardziej monumentalne wrażenie, niż budynki PE w Brukseli. Przejrzysty układ korytarzy i gabinetów, powoduje, że trudniej się zgubić, niż w stolicy Belgii.

Znowu, kolejny raz w ciągu tygodnia, proponują mi szefowanie frakcji w PE z udziałem skrajnej prawicy francuskiej, belgijskiej, austriackiej i włoskiej. Po raz kolejny odrzucam, bo nie lubię politycznego zoo. Są rzeczy, o których się nie dyskutuje. I to jest właśnie taka rzecz. A więc: nie i już. Nie, bo nie. Jeśli to towarzystwo – to beze mnie.

Poznaję dzisiaj na technicznym posiedzeniu posłów niezrzeszonych pana Jean Marie Le Pen i jego córę – oboje deputowanych do PE. Była też Alessandra Mussolini – wnuczka Duce Benito. Pierwszy raz rozmawiałem z nią, bodaj 4 lata temu na wiecu organizowanym przez Berlusconiego i Gianfranco Finiego w Rzymie przeciwko pierwszemu w historii Włoch rządowi postkomunistów. Jest starsza o parę lat, trzepoce rzęsami, ale współpracować nie będziemy, choć przecież nie jest jej winą, że jej dziadek, robił, to co robił. W każdym razie na imieninach, to my bywać u siebie nie będziemy.

Cały dzień potworny upał i parno. Oblewają mnie siódme poty. Mordercza pogoda.

Wyjechałem z kraju z bezsilną wściekłością na młodych gnojów, którzy napadli na przystanku autobusowym na mojego 14-letniego Bartka. Siedział sam, czekał na autobus, bo umówił się z kolegami (wybrał spotkanie z nimi a nie zaplanowaną przeze mnie wizytę u dentysty) i już po chwili nie miał komórki. Na szczęście nie bronił się, a więc go nie pobili. Mówi, że mieli może po 17 lat. Chłopak przeżył szok, taki sam jaki parę lat wcześniej był udziałem starszego, Przemka. Gdybym dorwał bydlaków, to bym skurwielom nogi z dupy powyrywał. A tak gotuję się, zaciskając pięści w samochodzie.

Blog

PIERWSZA SESJA NOWEGO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO

Posted on

Za godzinę rozpocznie się w Strasburgu pierwsza sesja wybranego w czerwcowych wyborach Parlamentu Europejskiego VI. Kadencji. 732 deputowanych dokona wyboru Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego i jego czternastu zastępców.  Pierwszej części posiedzenia przewodniczyć będzie najstarszy wiekiem z obecnych europosłów Giovanni Berlinguer. 

Przewodniczący PE wybierany jest w głosowaniu tajnym bezwzględną większością głosów na dwuipółletnią kadencję. Do kompetencji Przewodniczącego PE należy prowadzenie posiedzeń plenarnych, reprezentowanie Parlamentu na w kontaktach międzynarodowych. przewodniczenie zebraniom Prezydium i Konferencji Przewodniczących.

Dotychczas grupy polityczne zgłosiły oficjalnie trzech kandydatów. Kandydatami są: liberał Bronisław Geremek, socjalista Josep Borell Fontelles  i komunista Francis Wurtz. Była też rozpatrywana kandydatura eurosceptyka Macieja Giertycha, który jednak nie uzyskał stosownego poparcia. Kandydatury B. Geremka nie poprą nawet wszyscy polscy europosłowie – wiadomo o odmowie ze strony przedstawicieli LPR i PSL. Praktyką PE jest zawieranie przez frakcje tzw. “technicznych” porozumień, dzięki którym możliwe staje się uzyskanie większości przychylnej ich kandydatowi i obejmujące obie, dwuipółroczne kadencje. W rozpoczynającej się kadencji zawarte zostało jedno takie porozumienie. W pierwszej połowie kadencji Przewodniczącym PE miałby być przedstawiciel socjalistów, w drugiej chadeków. Sojusz wyborczy między tymi dwoma ugrupowaniami trwa od 1979 roku.

Blog

RYSZARD CZARNECKI OBJĄŁ MANDAT DEPUTOWANEGO

Posted on

Z rozpoczęciem obrad sesji lipcowej Ryszard Czarnecki oficjalnie objął mandat deputowanego do Parlamentu Europejskiego. Do ostatniej chwili trwały negocjacje dotyczące tworzenia grup parlamentarnych oraz objęcia ważnych urzędów w PE. Ryszard Czarnecki odrzucił propozycję przewodniczenia 26-osobowej grupie, w skład której weszliby przedstawiciele ultraprawicowych ugrupowań: francuskiego Frontu Narodowego, holenderskiego Bloku Flamandzkiego oraz włoskiej Ligi Północnej. Tym samym posłowie Samoobrony znajdą się w gronie posłów niezależnych. Tuż przed rozpoczęciem posiedzenia R. Czarnecki podtrzymał stanowisko, iż posłowie Samoobrony poprą w głosowaniu kandydaturę Bronisława Geremka na przewodniczącego PE szóstej kadencji.

Blog

PIERWSZY DZIEŃ NOWEJ KADENCJI

Posted on

W pierwszym dniu obrad Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki udzielił w Strasburgu kilku wypowiedzi dla polskich mediów. Pytania zadawali dziennikarze: TVP1, TVN, TVN24, KAI oraz Dziennika Zachodniego. Najczęściej proszono o komentarz do pierwszych decyzji PE. Parlament wybrał na przewodniczącego nowej kadencji kandydata socjalistów, Hiszpana Josepa Borrella. Dostał on w pierwszej turze głosowania dostateczne poparcie – 388 głosów. Kandydat liberałów (Sojuszu Liberałów i Demokratów na rzecz Europy) Bronisław Geremek, otrzymał 208 głosów, a francuski komunista Francis Wurtz – 51. Dwóch Polaków: Janusz Onyszkiewicz (UW – zgłoszony przez liberałów) i Jacek Saryusz-Wolski (PO – zgłoszony przez chadeków) zostało wybranych na wiceprzewodniczących PE. W Parlamencie zasiadają deputowani następujących ugrupowań politycznych: Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) i Europejskich Demokratów (PPE-DE), Grupa Socjalistyczna w Parlamencie Europejskim (PSE), Grupa Niepodległość i Demokracja (ID), Konfederacyjna Grupa Zjednoczonej Lewicy Europejskiej / Nordycka Zielona Lewica (GUE/NGL), Grupa Zielonych / Wolne Przymierze Europejskie (Verts/ALE), Grupa Unii na rzecz Europy Narodów (UEN), Grupa Przymierza Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE) oraz deputowani Niezrzeszeni (NI). Wśród tych ostatni są posłowie z Samoobrony.

Blog

PYTANIA PUBLICYSTY

Posted on

Publicysta Rafał Matyja napisał w ostatnim wydaniu “Nowego Państwa” tekst, którym zamierza odpowiedzieć na tytułowe pytanie “Po co nam Samoobrona”. Po serii zarzutów wobec Samoobrony przeczytać możemy następujące stwierdzenie: “Autorowi który nie pisał zbyt dużo o Samoobronie, popularność partii Leppera służy jako wskaźnik słabości państwa. Przyczyną tej popularności nie jest bowiem – moim zdaniem – sytuacja ekonomiczna ani rosnące dysproporcje majątkowe, ani nawet spadek popularności SLD. Samoobrona jest reakcją na postępujący rozkład życia publicznego. Przekonanie o dysfunkcjonalności procedur i instytucji, o niesprawiedliwości prawa i sądów, o bezkarności przestępców i bezradności ofiar, o egoizmie elit politycznych i ich uwikłaniu w ciemne interesy prowadzi wielu ludzi do zwątpienia w sens proceduralnej demokracji, do poszukiwania sprawiedliwości poza procedurami.
Nie mam nic przeciwko temu, by partie polityczne przygotowały scenariusze medialnego osłabienia Samoobrony, by próbowały, przy użyciu profesjonalnego marketingu, wzmocnić swoje szanse kosztem partii Leppera. Byłoby jednak źle, gdyby zwalczały objawy, nie widząc przyczyn. Z punktu widzenia polityki długofalowej, lepiej żeby naprawiały państwo, niż koncentrowały się na walce z Samoobroną”.

Blog

18 lipca 2004

Posted on

Rano zimny prysznic, jak co dzień. Może nie jest to perwersja, ale na pewno znam przyjemniejsze rzeczy. To przynajmniej cuci człowieka dokumentnie.

Dzisiaj spędzam parę godzin z moją Mamą. Mama opowiada o czasach okupacji i biedzie powojennej, o sprzedaży majątku po wojnie, rozwodzie z ojcem, jak potem z trudem wiązała koniec z końcem. Wspominamy naszą Babusię, która wychowała najpierw Mamę, potem mnie i umarła w wieku 92 lat, gdy miałem 16 lat. Nie była z nami spokrewniona, ale jako piastunka weszła do rodziny. Pamiętam, że w dniu gdy się o tym dowiedziałem miałem w szkole mokre oczy, a raczej spocone, bo przecież chłopaki nie płaczą. Dziś spoczywa w naszym grobowcu rodzinnym.

Jesteśmy z Mamą na Mszy Świętej, siostra elżbietanka mówi o jakiejś starszej pani, która twierdzi, że jest niewierząca i nie chodzi do kościoła. Wadzić się z Panem Bogiem za młodu to głupota, ale wadzić się na starość to głupota jeszcze większa. Mama zawsze była religijna a teraz jest jeszcze bardziej, przeżywa każdą mszę Świętą mocno, wczoraj dostała szkaplerz. Starsi ludzie są bliżej Boga chyba dlatego, że są bardziej doświadczeni życiem i wiedzą co ważne.

Dostałem parę sygnałów od ludzi, którzy dojrzeli mnie, we wczorajszej Gazecie Wyborczej. Mam skwitowała to krótko: “to dobrze” i jakoś mało kto zwrócił uwagę na kąśliwy podpis. Potęga mediów, a może potęga cywilizacji obrazkowej?

Dzisiaj cały dzień upał, strasznie parno, duchota, marzę o morskiej bryzie albo górskim wiaterku (byle nie halny). Ale jestem w sercu, czerwonego od upału, wielkiego miasta.

Moi żużlowcy wygrali z Rybnikiem 51:39. Planowana Viktoria, mało kibiców (bo upał i przeciwnik słaby), nasz zawodnik miał groźny upadek, wylądował w szpitalu, ale prognozy są dobre. Jesteśmy na 2 miejscu w tabeli, po Tarnowie, z wielkimi szansami na medal, może nawet złoty. Następny, nasz mecz w Częstochowie. A ja już myślę o Strasburgu, inauguracyjnej sesji, pierwszym przemówieniu, ślubowaniu itd. itp.

Blog

17 lipca 2004

Posted on

Sobota to taki miły dzień, gdzie czasem, nie zawsze, ale np. dziś można wyspać się do oporu. Co za błogie uczucie. Zauważyłem, że ostatnio (akurat nie tej nocy) prawie wszystkie moje sny są związane z polityką. Fatalnie. Wolałbym żeby śniły mi się zupełnie inne rzeczy. Ale sen nie sługa, a podświadomość działa. Dzisiaj młody chłopak po politologii we Wrocławiu, Marcin, mówi mi, że moja strona internetowa i szerzej – internet – oddziaływują tylko na ludzi do 35 roku życia. Mam nadzieję, że nie do końca ma rację. Ale na pewno ten instrument kontaktu z otoczeniem jest bardziej wykorzystywany przez np. studentów niż emerytów. Co zaś do wieku – to każdy z nas codziennie się starzeje. Przypomina mi to anegdotę z okresu II Rzeczpospolitej, gdy znany historyk dziejów Polski, prof. Władysław Konopczyński, przedstawił Senatowi Uniwersytetu Jagiellońskiego kandydaturę bardzo młodego – jak na tamte czasy – 28-letniego dr Jana Sobieskiego na profesora UJ. Wielce szacowny i mocno konserwatywny Senat najstarszej, polskiej uczelni trochę grymasił ze względu na stanowczo młodzieżowy wiek kandydata na profesora. Zdesperowany Konopczyński w swoim ostatnim wystąpieniu przed głosowaniem stwierdził, iż “obiecuję Wysokiemu Senatowi, że dr Sobieski z każdym dniem będzie coraz starszy…”. w końcu kandydatura przeszła, a Jan Sobieski stał się znanym historykiem, autorem Syntez Dziejów Polski, które zresztą wydawaliśmy i kolportowaliśmy w podziemiu po stanie wojennym.

Dzisiaj mam mały festiwal medialny: w Gazecie Wyborczej moje zdjęcie z Geremkiem jak mu grzecznie nalewam herbatę (GW napisała, że Czarnecki usługuje Geremkowi), a w Rzeczpospolitej jestem na zdjęciu z Geremkiem i Piskorskim, stoję z rękami założonymi i z czegoś się strasznie cieszę. Zero megalomani, ale obejrzenie siebie w czołowych, polskich dziennikach, nie jest rzeczą specjalnie przykrą. Ale prawicowy “Nasz Dziennik” i lewicowa “Trybuna” nie bąknęły nawet słowa. Jak tu lubić skrajności.

Bartek wrócił z 10-dniowego pobytu nad włoskim morzem. Rośnie jak na drożdżach, opalony i z nowymi kolegami. Wiadomość od starszego, Przemka, że o 3 tygodnie skraca pobyt w Irlandii.
Przemawiam w czasie posiedzenia Rady mojego ugrupowania. Dziękuję za pomoc w kampanii, ale także za to, że moje ugrupowanie potraktowało mnie życzliwiej niż Parlament Europejski. Tutaj mogę przemawiać 3 minuty, a w Brukseli czy Strasburgu tylko do 2 minut. Podkreślam, że nie możemy pójść i nie pójdziemy w PE ani ze skrajną prawicą ani ze skrajną lewicą. Jednym słowem: “nie” dla ultrasów. Już front narodowy Le Pena proponował mi utworzenie wspólnej frakcji a mnie jako przewodniczącego, takiej grupy politycznej… Dałem im czarną polewkę ze względów oczywistych. Ich lider w PE p. Bruno Golnisch może być kulturalnym człowiekiem, ale partia Le Pena jest nie do przyjęcia ze względów i medialnych i merytorycznych. Odrzucając tę propozycję myślałem, że w poważnej polityce trzeba myśleć o tym co będzie za rok i za trzy lata, a nie tylko o tym co będzie jutro. Z tych samych powodów po wyborach prezydenckich w 1995 roku odrzuciłem propozycję Aleksandra Kwaśniewskiego, zostania u niego, w jego Kancelarii Prezydenta, ministrem – sekretarzem stanu ds. stosunków z Kościołami, pamiętam, że byłem wówczas w dość trudnej sytuacji finansowej, ale odmowa wydawała się dla mnie dość oczywista.

Dostaję dzisiaj w prezencie od Andrzeja Leppera biało-czerwony krawat z unijnymi, złotymi gwiazdkami, na granatowym tle. U nas w Polsce jedni będą niezadowoleni – a propos krawatu – bo jest on biało-czerwony, inni bo są tam symbole Unii. Fotoreporterzy się rzucili, może więc w poniedziałkowych gazetach będę już nie z Geremkiem a z Lepperem i dwoma krawatami. Zaraz potem, udzieliłem wywiadu dla radia “Zet” mówiąc, że połączenie obu elementów – narodowego i europejskiego – jest jak najbardziej słuszne, bo moja partia jest eurorealistyczna. No i wystąpię w nim w PE w tym roku conajmniej dwa razy: pierwszy raz na inauguracji Parlamentu europejskiego, a drugi z okazji planowanej wizyty polskiego papieża w PE (wrzesień 2004). Czy zaś będzie mi w nim do twarzy – mówiłem dla “Zetki”- zapytam znajomych wizażystek…