Blog

Niemcy, Francja, popcorn…

Posted on

Na kryzysie państwa brytyjskiego (Brexit i jego warunki!) zyskali państwo Merkel i Macron. I tak już mocno względna równowaga sił na Starym Kontynencie jest zastępowana coraz bardziej spektakularnym duopolem Berlin-Paryż. Ale ten tandem jest, wbrew pozorom, bardzo niejednorodny.

Jeżeli uznamy, że Unii przewodzi małżeństwo niemiecko-francuskie, to trzeba zauważyć, że w tym stadle do zgrzytów dochodzi bardzo często. Można kupić popcorn, usiąść wygodnie w fotelu i patrzeć, jak się kłócą. Ostatnio poszło o marcową  epistołę Macrona „Na rzecz Odrodzenia Europejskiego”. Do tego manifestu Paryż przywiązywał olbrzymią wagę – opublikował go w gazetach 28(!) państw UE, a na oficjalnej stronie Pałacu Elizejskiego opublikowano  ową „Na rzecz” w 21 językach. Odpowiedzią na to nie był list ani prezydenta RFN, ani pani kanclerz, ale zwykły artykuł w „Die Welt” nowej przewodniczącej CDU Annegret Kramp-Karrenbauer (czyli AKK). Francuzi byli zawiedzeni: „Le Point” piórem P. Huguesa sugerował, że taka odpowiedz to afront ze strony Niemiec i polityczno-dyplomatyczne faux pas, a „Le Monde” C. Boutelet wtórował: „nie takiej odpowiedzi spodziewał się prezydent Francji, zarówno jeśli chodzi o sedno, jak i formę”.

Skądinąd już wcześniej „Le Point” dość zaskakująco – dla niektórych – pisał, że „wybory europejskie zmieniają się w starcie między Francją a Niemcami”. Rzeczywiście, rywalizacja przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się w większości krajów, w tym w Polsce w Dzień Matki 26 maja oznacza też starcie między rządzącym w Paryżu „La Republique en marche” Macrona, wokół której to formacji ma  powstać w PE nowa frakcja liberalna, a CDU-CSU czyli najsilniejszym ogniwem Europejskiej Partii Ludowej. Ale to coś głębszego niż międzypartyjny spór. To także rywalizacja kto ma być w tym duopolu primus inter pares.

Na to nakładają się wyraźne różnice interesów, a także jednak wizji przyszłości Europy. Co do interesów, to Berlinowi nie podoba się, że po Brexicie jedynym krajem członkowskim UE mającym stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ będzie Francja. Niemcy od lat zabiegały o poszerzenie RB ONZ o nich – bez efektu. Paryż, chyba nieszczerze, popierał ten postulat, ale sprawa była w kategorii „never ending story”. Tymczasem w owym artykule w „Die Welt” Frau AKK zaproponowała powstanie stałego miejsca w RB ONZ dla … Unii Europejskiej. W sposób oczywisty jest to uderzenie w Paryż. Na dodatek przewodnicząca CDU i zapewne przyszła kanclerz RFN  domaga się likwidacji siedziby europarlamentu w Strasburgu. A to policzek dla Francji i jej prestiżu.

Oglądam ten spór, zajadając się popcornem. Jest świetny.

*tekst ukazał się w miesięczniku „wSieci Historii”

 

Blog

My boimy się tylko Pana Boga

Posted on

Zapraszam do lektury mojego wywiadu, który ukazał się wlasnie w weekendowym wydaniu “Polska the Times” . Rozmowę przeprowadziła redaktor Anna Wojciechowska.

Długo związany z Wrocławiem po raz pierwszy swój mandat do Europarlamentu zdobył Pan z okręgu kujawsko – pomorskiego. Kolejny z Wielkopolski. Teraz startuje Pan ze stolicy. Dlaczego? O co w tym chodzi? 

„Jarosław Kaczyński locuta – causa finita”. Decyzję prezesa PiS, że mam wzmocnić tym razem listę warszawską, wsparł jednomyślnie Komitet Polityczny. Podjąłem wyzwanie. Dziękuje za zaufanie, jakim kolejny raz obdarzył mnie prezes Kaczyński i władze Prawa i Sprawiedliwości.
 Ale jakie były motywacje? Kalkulacje? Został Pan uznany za bardziej centrowego niż inni w PiS? 
Być może. Na pewno jednak Prezes oczekuje, że zrobię mocną kampanię – i tak będzie. Przede mną nikt z PiS-u w okręgu kujawsko-pomorskim nie zdobył mandatu do europarlamentu, a ja to uczyniłem. W 2014 roku prezes Kaczyński zdecydował, że mam wystartować z Wielkopolski, gdzie PiS wcześniej nigdy nie wygrał indywidualnie w wyborach do PE. I wygrałem z mocnymi kandydatami PO – Szejnfeldem i minister Kozłowską-Rajewicz. Niektórzy sobie żartują, że prezes rzuca mnie niczym Rambo i mam sobie radzić. Akurat w Warszawie czuję się dobrze, bo tu mieszkam od lat, tutaj, na Bielanach, skończyłem ogólniak, tu urodzili się  moi rodzice i dziadkowie.
Ale i tu już będzie trudniej? 
Nie da się ukryć, że to okręg trudny dla PiS. Pięć lat temu lider listy PO pani komisarz Danuta Huebner wygrała w sposób spektakularny, miała dwa i pół razy więcej głosów niż profesor Krasnodębski, który był naszą „jedynką”. Tym większe to dla mnie wyzwanie, tym większy bój. Wierzę, że sprostam. Pamiętajmy, że okręg do PE stanowią dwa połączone ze sobą okręgi z wyborów do parlamentu krajowego, a wiec stolica i tzw. obwarzanek, od Wołomina i Pruszkowa po Legionowo i Nowy Dwór Mazowiecki. Akurat PiS w „obwarzanku” jest silny i wygrywa.
Zrobię kampanię jak trzeba – mówi Pan. Ma Pan konkretny pomysł biorąc pod uwagę specyfikę miasta? Patryk Jaki mocno pracował, by odbić Warszawę dla PiS i mimo to poległ.  
Wybory europejskie rzadza się swoimi prawami. Moja kampania będzie częścią kampanii Prawa i Sprawiedliwości – w skali kraju będziemy mieli 130 kandydatów, a w Warszawie i „obwarzanku”-10. Osobiście na pewno będę eksponował swoje doświadczenie-niezbędne, aby w strukturach UE działać skutecznie.
Wierzy Pan, że kupi Pan wyborców w Warszawie tymi ok. 40 mld rzuconymi z budżetu przez Jarosława Kaczyńskiego u progu kampanii?  
Najważniejsze, że te pieniądze trafią do kieszeni Polaków.  Zreszta część z nich trafi  już po wyborach europejskich ,więc nie łączyłbym tak bezpośrednio  „Piątki Kaczyńskiego” bezpośrednio z elekcja do PE. To są pomysły, które nie tylko są uzasadnione ze względów społecznych ,ale też bronią się z punktu widzenia rozwoju gospodarki. Nawet odlegli od nas eksperci szacują, że ponad 40 proc. z tych środków wróci do budżetu w postaci podatku od towarów i usług zakupionych przez tych, którzy będą beneficjentami „Piątki Kaczyńskiego”. Uważam, że to jest pomysł świetny. Wokół nas, choćby w Niemczech, gospodarka zwalnia, a my idziemy do przodu i nakręcamy koniunkturę gospodarcza. Mamy zatem szansę pozostać wyspą wzrostu PKB na europejskim morzu.
Naprawdę wierzy Pan, że te pieniądze przyniosą Wam w miastach wygraną? 
Pomogą wielu Polakom. Czy docenią to też warszawiacy i mieszkańcy okolicznych powiatów – zobaczymy.
To zwykłe przekupstwo. Wicepremier Beata Szydło mówi wręcz wprost, że to prezenty od prezesa. 
Nie, to konsekwentna polityka prospołeczna i prorozwojowa. Czytałem ostatnio wywiad z byłym szefem  SLD Krzysztofem Janikiem. Opowiadał o tym jak przed wyborami w 2005 roku usiłował namówić premiera Marka Belkę, aby uruchomić 6 mld zł z rezerwy budżetowej na programy socjalne. Belka się nie zgodził. Zatem pieniądze  na polityke społeczna były i za PO-PSL i za SLD-PSL, tyle, że nie w kieszeniach obywateli. My to zmieniliśmy.
Akurat tuż przed wyborami? Przypadek? Sądzi Pan, że wyborcy w to uwierzą?  
Myślę, że wyborcy przede wszystkim będą zadowoleni, że w końcu jest partia, która nie ogranicza się do mówienia  wyborcom w telewizji,ze jest swietnie , ale daje to ludziom konkretnie odczuć.
Jeszcze niedawno, kiedy opozycja zgłaszała pomysły 500 zł na pierwsze dziecko czy tzw trzynastej emerytury, twierdziliście, że nas na to nie stać, a  pani marszałek Mazurek radziła samotnym matkom z jednym dzieckiem, żeby ustabilizowały swoje życie to się załapią na program.
Myślę o mojej ś. p. Mamie, która też była matką samotnie wychowującą dziecko – czyli mnie. Zawsze będę szanował takie kobiety, bo sam bardzo dobrze wiem, że nie jest im lekko. Wracając do polityki, to opozycja miała osiem lat na realizację swoich pomysłów, dlatego  teraz ich pseudoofensywa  w tym zakresie jest śmieszna.
Wyborcy mogą spytać, dlaczego skoro są pieniądze, nie ma ich dla lekarzy, służbę zdrowia podczas gdy na SORach dzieją się dramaty, szpitale wstrzymują leczenie niektórych onkologicznych pacjentów itd.? Dlaczego nie ma miejsc w szkołach i pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli? Może dlatego, że pieniądze wyłożone na te cele nie zwróciły się by tak szybko przy urnach?  
Ależ już w 2018 na zdrowie przeznaczono ekstra 1,8 miliarda złotych! A w 2019 zamiast planowanego 4,86 % PKB na służbę zdrowia będzie 4,9 %. SOR-y w duzym stopniu zależą od zarządzania dana jednostka-w niektorych jest bardzo dobrze,w innych gorzej czy dużo gorzej. Darujmy sobie „fake-newsy” o pacjentach onkologicznych w Lublinie: minister zdrowia powiedział mi,ze nie chodziło o 60 tylko o …trzech -i wszyscy oni zostali objęci finansowaniem. Co do oświaty to jak Pani  przyjrzy się dobrze zdjęciom liderów ZNP ogłaszających strajk to od razu  znajdzie Pani podobiznę wiceprezesa ZNP Krzysztofa Baszczyńskiego, który przez trzy kadencje był posłem SLD ! Granie polskimi dziećmi to politykierstwo i droga do nikąd. Szkoda, że niektórzy liderzy ZNP,wywodzący się z opozycji ja krocza i nie maja na tyle przyzwoitosci ,żeby przyznać ,ze podwyżki były już w kwietniu 2018,a wiec przed „Piątka Morawieckiego” i „Piątka Kaczyńskiego”, kolejne będą w następnym miesiącu,a kolejne we wrześniu.
A nie grała dziećmi pani minister edukacji chcąc za wszelką cenę udowodnić, że PiS dotrzyma obietnic, i wprowadzając nieprzygotowane zmiany, których ofiarami są właśnie przede wszystkim uczniowie?   
Za rządów PO-PSL zamknięto 2500 szkół, a 40 tysięcy  nauczycieli odeszło z pracy. To pokazuje fiasko polityki edukacyjnej PO. Zas oceny pracy minister edukacji uwazam  często za bardzo niesprawiedliwe i upolitycznione. Przecież w 2010 roku we wszystkich budynkach szkolnych było więcej uczniów niż będzie w 2019!
I to jest uzasadnienie dla nieprzygotowanej reformy? 
Wiele złowieszczych prognoz np. że nauczyciele będą zwalniali totalnie nie potwierdziło się-pamięta Pani jak pisano o zwolnieniach dla 100 tysięcy pedagogów ?. Przeciwnie w wielu miastach przybyło miejsc pracy .Faktem jest ,ze ostatnie podwyżki  za rządu PO-PSL były w 2012 roku . Teraz większość nauczycieli otrzyma ponad 500 złotych w minimalnym wynagrodzeniu,a z dodatkami ma to być od 800 do 1000 złotych. Pamietajmy ,ze MEN ustala tylko minimum wynagrodzenia-pensje ustalają samorządy !
Potwierdziło się, że programy nauczania są nieprzygotowane, dzieci przeciążone, część uczy się w systemie dwuzmianowym. W przyszłym roku tym, którym nawet uda się zdobyć miejsce w liceach, będą kończyć zajęcia o 20.  
Za system dwuzmianowy, zwłaszcza w dużych miastach, odpowiadają samorządy. A ponieważ subwencja oświatowa idzie za uczniem, to samorządy często kumulują uczniów w jednym budynku dla oszczędności. I czemu w Warszawie powstają osiedla z młodymi mieszkańcami bez żłobków, przedszkoli i szkół? To tez wina MEN? A co do pozytywów to az 96% 6-latków skorzystało z możliwości stworzonej przez rząd i uczy się w przedszkolu – to nasz sukces. Gimnazja zniknęły zgodnie z wolą 67 % Polaków. Odtworzono szkolnictwo zawodowe, techniczne i branżowe. Proszę pamiętać, że my nadrabiamy zaległości z ośmiu lat rzadow PO- PSL.
Co nadrobiliście w służbie zdrowia? Polska ma wciąż najmniej lekarzy w przeliczeniu na 1000 pacjentów. I pomysłów brak.  
Tak dużych emocji w służbie zdrowia, jakie były jeszcze kilka lat temu, nie ma. Mamy rzeczywiście najmniej lekarzy w Europie ponieważ wielu wyedukowanych przez polskiego podatnika wyjechało, by leczyć na Zachodzie. Ale teraz zwiększamy liczbę miejsc na studiach medycznych . Z roku na roku będzie tez więcej staży. No i „bony patriotyczne”- podwyżki dla tych młodych lekarzy, którzy zobowiąza się do przepracowania 2 z 5 lat w Polsce. Mówimy o pokłosiu wielu lat zaniedbań.
Tam lepiej im płacą. „Jak Gierek” – mówią tymczasem o pomysłach socjalnych prezesa Kaczyńskiego.   
Myślę, że prezesa Kaczyńskiego mało obchodzi co o nim mówi totalna opozycja. Ważne, że dzięki jego „Piątce”….
…wygracie wybory?  
Ważne, że dzięki „Piątce Kaczyńskiego” przede wszystkim polskie rodziny będą mieć więcej pieniędzy na godniejsze życie. I mniej młodych Polaków wyjedzie z Polski. I to będzie historyczna zasługa Jarosława Kaczyńskiego.
Mieli wracać i nie wracają. O tym, jak i innych sprawach europejskich, milczeliście na konwencji.
Wracają. Po „Brexicie” będą wracać w jeszcze większym stopniu. A nasza konwencja nie była konwencja europejska. Jak będzie zarejestrowany nasz komitet wyborczy wtedy ruszymy ze stricte europejską kampanią. Prezes powiedział wyraźnie, że są dwie tury wyborów i te krajowe są najważniejsze. Oczywiście lepiej wygrać najpierw wybory europejskie -bo mówiąc językiem Formuły 1- ma się wtedy „pole position”.
Czy prezes nie obawia się, że na wyniku wyborów może mieć też wpływ postawa szefa NBP? Słabo te transfery społeczne wypadają kiedy zderzy się je z zarobkami pań w NBP? 
Prezes przejmuje się tą sprawą. Wyraził zresztą bardzo krytyczną opinię o tym i wiem, że prezes Glapiński nie był tym zachwycony. Istnieje jednak niezależność banku centralnego od władzy państwowej ,zatem nasza możliwość ingerencji tu jest ograniczona. Wymusiliśmy jedynie ustawą, aby te zarobki były ograniczone i prezes Glapiński będzie i chciał i musiał ją realizować.
Myśli Pan, że prezes Kaczyński powierzyłby jeszcze raz NBP prezesowi Glapińskiemu?
Zwracam uwagę, że poza sprawą zarobków kilku osób, nie ma żadnych merytorycznych zarzutów pod adresem prezesa NBP, nawet ze strony jego poprzedników,jak Balcerowicz czy Gronkiewicz- Waltz. Nie jest to zatem postać kontrowersyjna ,a jego działania, zdroworozsądkowy dystans wobec strefy euro jest zgodny z  polskim interesem narodowym.
A może chodzi też o to, jak spekulują niektórzy wtajemniczeni, że prezes Glapiński ma zbyt dużą wiedzę na temat kulisów Porozumienia Centrum i PiS?  
Nie. Chodzi o to, że prowadzi dobra,realistyczna polityke monetarna. Poza tym my i tak mamy niełatwe relacje z Unią Europejską. Czy Pani chciałaby, żebyśmy sobie wzięli kolejny problem w postaci zatargu władzy państwowej z bankiem centralnym?
PiS obawia się wchodzić w konflikty, zwarcia? Idzie nowe? 
Nie obawiamy się, ale nie chcemy ich niepotrzebnie mnożyć. Ten konflikt byłby bezproduktywny.
Problemy wizerunkowe ma też sam prezes po słynnych taśmach? Czy nie ma?  
Rzeczywiście ci, którzy wyśmiewali się, że nie ma konta w banku i nie rozumie mikroekonomii, otrzymali potężny cios.
Rzeczywiście, bo – jak się śmieją – prezes nie musi mieć konta w banku ,bo ma prezesa banku na zawołanie.
Darujmy sobie złośliwości, z których nic nie wynika. Prezes Kaczyński wychodzi z tych taśm jako człowiek uczciwy, który nie chce łamać prawa i przed tym przestrzega. Dla Jarosława Kaczyńskiego sprawy czysto materialne praktycznie nie istnieją, podobnie jak nie istniały dla marszałka Piłsudskiego. Uważam, że cała ta pseudoafera, która miała obalić rząd, ostatecznie jedynie scementowała trochę twardy antypisowski elektorat. Nie sądzę natomiast aby miała wpływ na naszych wyborców czy wahających się między PiS a PO.
 A jednak bardzo się chyba boicie tych wyborów europejskich patrząc, że listy musiał wesprzeć choćby Joachim Brudziński, człowiek numer dwa partii i szef tak newralgicznego resortu?  
My boimy się tylko Pana Boga. Chcemy jednak te wybory wygrać. I dlatego zdecydowaliśmy się na najmocniejsze w historii listy PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego . I w sensie i merytorycznym i w sensie silnych nazwisk, które potrafią mobilizować wyborców i osiągać świetne wyniki. Minister Brudziński pokazał, że wie dobrze, jak się wygrywa wybory.
Jego start to była odgórna decyzja prezesa czy jego osobista wola? 
Nieważne do kogo należała inicjatywa, liczy się efekt. A ja się cieszę ,ze architekt polskiej polityki migracyjnej, jakim był w ostatnim czasie szef MSWiA będzie mógł w Brukseli mieć wpływ na unijna politykę dotyczącą migracji.
Efektem są np. spekulacje polityczne. Prof. Antoni Dudek mówi, że wygląda to na czyszczenie przedpola w partii dla premiera Morawieckiego.  
Tego typu analizy mają jedną słabość. Nie biorą pod uwagę, że w polityce nie zawsze wszystko jest elementem gry. Proszę mi wierzyć, że czasem ważą zupełnie inne względy. Politycy to naprawdę nie roboty i czasem kierują nimi zupełnie niepolityczne motywacje. Dla mnie najważniejsze jest to, że Joachim Brudziński w Parlamencie Europejskim wniesie do europejskiej polityki migracyjnej choć trochę zdrowego realizmu.

Kandydatura minister Zalewskiej to jest ta bardziej merytoryczna czy ta, która potrafi osiągać wysokie wyniki?

Anna Zalewska stratowała już w ostatnich wyborach europejskich i zajęła trzecie miejsce z listy PiS…

Trudno zatem powiedzieć, żeby umiała wygrywać wybory? 

Wtedy jednak Dawid Jackiewicz, który został ministrem skarbu zwolnił miejsce i Anna Zalewska mogła wyjechać do Brukseli. Odmówiła jednak przyjęcia mandatu i wybrała MEN. Dla niej więc te wybory to powrót do tamtego rozdania.

 Nie sprawdziła się jako minister więc dostała w nagrodę szansę wyjazdu do Brukseli?  

To są krzywdzące oceny. Mówiłem wcześniej o jej dokonaniach i wierzę, że jak zakończy się jej kadencja to te oceny będą bardziej sprawiedliwe niż w gorączce przedwyborczej. Ostateczny werdykt należy do wyborców .

 Nie obawia się Pan, że za całe to zamieszanie m.in. z egzaminami, zapłacicie i Wy w wyborach?   

Termin strajku jest polityczny i wyznaczony przez ludzi, którzy nie znoszą polskiego rządu. Odpowiedzialność za problemy z egzaminami polskich uczniów spadnie na liderów ZNP.

 Jasne, a nauczyciele – jak mówi prezydencki minister – nie muszą żyć w celibacie, i mogą też starać się o 500 plus.  

Rzeczywiście tak, jak rodziny dziennikarzy, polityków i wszystkich innych profesji. Nie widzę jednak potrzeby eksponowania rodzin nauczycielskich jako beneficjentów 500 Plus  w momencie,kiedy jest taka a nie inna sytuacja między ZNP a rządem RP.

 Inna to jest sytuacja młodych nauczycieli, którzy zarabiają w Polsce mniej niż pracownicy supermarketów, od tej np. europarlamentarzystów, którzy nie wiem, czy w ogóle te 500 zł są w stanie dostrzec w domowym budżecie.  

Premier Morawiecki chyba do nas miedzy innymi pił do nas w tej sprawie sugerując, żeby może niektórzy zrezygnowali z tego świadczenia. Ja to sobie do serca wziąłem i czeka mnie jeszcze tylko debata z moim osobistym ministrem finansów, czyli żoną.

 Koleżanki, koledzy z partii też mają taką wolę?  

 Zobaczymy. Nie patrzę na innych.

Czy premier Morawiecki to jest dziś bardziej człowiek, którego prezes PiS wciąż szykuje na lidera partii w jakieś dłuższej perspektywie, czy też, jak pojawiały się wieści zza kulis, bardziej człowiek, na którego następcę prezes PiS już szuka kandydata?  

Prezes jest liderem Obozu Niepodległościowego w Polsce i wyznaczył Mateusza Morawieckiego do roli premiera. On się na tym stanowisku bardzo dobrze sprawdza i sądzę, że jeśli wygramy wybory jesienią  premierem kolejną kadencję będzie Morawiecki. Myślę, że to jest część politycznego scenariusza Jarosława Kaczyńskiego, który myśli zawsze wiele lat naprzód.

 Zachwyt prezesa premierem nie gaśnie?  

 Nie słyszałem, by premier miał mniejsze zaufanie do prezesa Kaczyńskiego niż miał np. rok temu.

 Ale i podmiotowość tego premiera mimo wszystko nie zwiększa się. Zważywszy, że wykonuje jedynie polecenia prezesa, choćby tę tzw „Piątkę Kaczyńskiego”, a nie o niej decyduje, to można powiedzieć, całkowicie jest podległy?  

Premier jest lojalny wobec prezesa Kaczyńskiego ,bo świetnie wie, że bez bliskiej współpracy z nim dobrze i sprawnie rządzić by nie mógł.  Nikt nigdy nie kwestionował, że politycznym liderem jest Jaroslaw Kaczyński. Ten tandem bardzo dobrze jedzie ,ale też wiadomo, kto jest „Number One”.

 Jeśli teraz przed wyborami europejskimi znalazło się 40 mld w budżecie na cele socjalne to ile się znajdzie przed parlamentarnymi? 

 Życie pokaże. Im więcej w kieszeniach Polaków, tym lepiej.

 A jak definiuje Pan największe zagrożenie dla PiS przed tymi wyborami?  

Nie zajmuje się wieszczeniem. Z pewnością musimy jak najbardziej zmobilizować naszych i potencjalnych wyborców, by poszli do urn. I na tym się koncentrujemy.

 Ci potencjalni wyborcy to zwykle bardziej centrowi wyborcy, tymczasem tuż przed wyborami wyrasta Wam konkurencja na prawej flance w postaci Konfederacji narodowców z kilkoma politykami.

Dlatego apeluję do wyborców Obozu Niepodległościowego, obozu centroprawicowego i prawicowego, żeby nie marnowali głosu na tę inicjatywę, która jest faktycznie rozbijaniem głosów  prawicowego elektoratu . Niezależnie od intencji, może nawet dobrych-choć takimi jest piekło brukowane- ta inicjatywa to prezent dla PO, liberałów,dla lewactwa, dla wszystkich, którzy chcą, żeby „było, jak było”. Lewica i liberałowie widząc to zacierają już ręce ,ale wierzę w mądrość polskich wyborców.

 A tego, że opozycja przekona Polaków, że wasza wygrana będzie oznaczać Polexit już się nie boicie? 

To jest jak opowieść o perpetuum mobile, nieistniejącej maszynie lub o Yeti w Himalajach. O Polexicie mówił jedyne Grzegorz Schetyna postulując referendum w tej sprawie. My sobie nie damy wepchnąć tego pomysłu. Jeśli opozycja wierzy w potwora z Loch Ness to niech jedzie go szukać w Szkocji ,bo w Polacy w niego nie wierzą. Jesteśmy formacją, która chce silnej Polski w silnej Europie, choć szkoda ,ze ta Europa na naszych oczach słabnie. Chcemy maksymalizować zyski z polskiej obecności w Europie ,a nie występować w roli klienta czy być pasem transmisyjnym interesów Berlina czy Paryża.

 Ale dlaczego Polacy mieliby uwierzyć, że będzie to skuteczne skoro pomijając fakt, że nic nie zyskaliście w samej Unii Europejskiej jak dotąd właśnie legła w gruzach wasza narracja o tym, że Wasza polityka sprawi, że będzie lepsza ochrona dobrego imienia Polski i polityki historycznej. To za Waszych rządów przeszła kampania oszczerstw pod adresem Polaków i to teraz izraelski szef dyplomacji pozwala sobie na stwierdzenia, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki.  

Właśnie czytam wywiad z izraelskim dziennikarzem, którzy mówi, że duża część Żydów jest po naszej stronie…

Zawsze była część Żydów, która upominała się o prawdę i broniła Polaków. A może jednak nie taka prosta jest ta polityka obrony polskich interesów, jak przekonujecie i nie wszystko od dobrej woli zależy? 

 Naruszylismy interesy ekonomiczne panstw i korporacji, które robily świetne interesy w Polsce rządzonej przez PO-PSL. A co do polskiej historii i antypolskich oszczerstw to ani komuniści przez cały PRL ani wiele rzadow potem nie reagowało na kłamstwa o rzekomych „polskich obozach śmierci”. My z tym walczymy i mimo ataków upowszechniany prawdę ,kto był ofiara niemieckich agresorów podczas II wojny, która zaczęła się od napaści na nasza ojczyznę, prawdę o polskim heroizmie ,pomocy Żydom i najnowszych dziejach Rzeczypospolitej .

 Będzie Pan się starał się powtórnie o stanowisko kierownicze w Parlamencie Europejskim, po tym, jak w poprzedniej kadencji został Pan z funkcji wiceprzewodniczącego odwołany jako pierwszy w historii?  

Miałem do wyboru albo zrezygnowac z własnych poglądów i zachować stanowisko albo dalej głosić ,ze politycy z Polski nie mogą na forum międzynarodowym podnosić rękę na własny kraj. Wybrałem poglądy kosztem stanowiska. Nie żałuje tego. A moja przyszłość polityczna jest w rękach polskich wyborców.

Blog

Rok 2019: prognozy i wyzwania

Posted on

KAI zwróciła się do mnie z prośbą o odpowiedzi na pytania dotyczące podsumowania minionego 2018 roku. Oto pytana KAI i moje odpowiedzi:

Jakie były, Pani/Pana zdaniem najważniejsze wydarzenia ubiegłego roku?

Najważniejsze wydarzenia A. D. 2018 roku to: w polityce międzynarodowej jałowe negocjacje UE z Wielką Brytanią w kontekście warunków Brexitu, a z drugiej strony ponawiane oskarżenia wobec krajów „nowej Unii”, takich jak Polska, Węgry, a ostatnio także Rumunia, Słowacja i Czechy ze strony najbogatszych państw „starej Unii”.

Koniec roku przyniósł również wzrost napięcia za wschodnia granicą Polski (uczynienia  z Morza Azowskiego wewnętrznego basenu rosyjskiego). W wymiarze gospodarczym należy podkreślić liderowanie Polski, gdy chodzi o wzrost Produktu Krajowego Brutto (PKB)- i to już kolejny kwartał z rzędu, gdy chodzi o wszystkie – wciąż jeszcze  28 -kraje UE. Dodajmy powstanie eurosceptycznego rządu w Rzymie i nowego rządu w Wiedniu z udziałem eurosceptyków. Rok Pański 2018 to też kontynuacja lat wcześniejszych, a więc kolejne zamachy terrorystyczne dokonywane przez islamskich terrorystów oraz kolejne setki tysięcy imigrantów na Stary Kontynent (skądinąd głównie wyznawców islamu).

Jakie widzi Pani/Pan najważniejsze wyzwania dla Polski w roku 2019?

Jeżeli chodzi o wyzwania, to na pewno dla Polski wyzwaniem ,w okresie krótko- i średnioterminowym, najważniejszym będzie utrzymanie wysokiego tempa wzrostu gospodarczego, co zahamuje lub ograniczy odpływ Polaków, zwłaszcza młodych, na emigrację. Za to w wymiarze długoterminowym wyzwaniem będzie zachowanie tradycyjnego charakteru Polski z dotychczasową obecnością chrześcijaństwa w życiu Narodu, w tym w życiu publicznym. Gdy chodzi o Europę, najbliższe wybory do Parlamentu Europejskiego wyraźnie zmienią geografię polityczną naszego kontynentu, co może przeciwdziałać procesom dezintegracyjnym i podziałom generowanym przez euroentuzjastów, chcących przyspieszenia tempa integracji europejskiej i traktujących tych o innych poglądach jako gorszych. Wyzwaniem będzie tez opanowanie chaosu, obojętnie od tego czy Brexit dojdzie do skutku czy też nie. Wyzwaniem dla świata będzie utrzymanie koniunktury gospodarczej (na przykład w Rosji może być z tym duży problem) oraz pokoju – a ognisk zapalnych, potencjalnie grożących konfliktami wojennymi jest coraz więcej. Dla nas, chrześcijan, największym wyzwaniem będzie powstrzymanie mordowania naszych braci w wierze, zwłaszcza w krajach Azji i Afryki – a to obecnie nie tylko się dzieje, ale też się nasila.