Blog

Huzia na Madziara czyli UE kontra Węgry

Posted on

Węgry gonią Polskę! Raczej nie, gdy chodzi o PKB na głowę mieszkańca, bo ten mamy większy i akurat naszemu krajowi wzrasta on najbardziej w całej Unii. Chodzi o „zainteresowanie” Unii Europejskiej i próby stawiania do kąta. Właśnie cztery dni temu w Parlamencie Europejskim w Brukseli odbyła się już z siódma (sic!)  debata na temat, jak to określono tym razem: „ Praworządności i praw podstawowych na Węgrzech- rozwój sytuacji od września 2018”. Poprzednie debaty, które w Budapeszcie odbierane są przez przeważającą część Madziarów jako „ antywęgierskie” miały miejsce w roku 2011, 2012, 2013, 2015 (wtedy były aż dwie), ale też w 2017. Tendencja jest wzrostowa, bowiem w poprzedniej kadencji europarlamentu były „tylko” trzy takie debaty, a w obecnej, choć nie jest jeszcze zakończona, już cztery. Dzieje się to w sytuacji, gdy rządząca Węgrami trzy kadencje pod rząd, a czwartą w ogóle partia FIDESZ należąca przecież „ od zawsze” do Europejskiej Partii Ludowej- która tworzy największą grupę polityczną w PE, a także ma największą liczbę premierów- miała swoisty „parasol” ze strony właśnie EPP. Nawet jeśli ostatnio zaczął on przeciekać to dalej jest faktem. To zresztą jest powodem dla którego Węgrzy nie opuszczą EPP, wbrew wielu komentatorom, także z Polski wieszczących naturalny sojusz i wspólną frakcje w Parlamencie Europejskim FIDESZU i Prawa i Sprawiedliwości. Dodam, że szefowie rządów należących do EPP spotykają się regularnie, a partie należące do tej „rodziny politycznej” rządzą lub współrządzą niemal połową państw członkowskich UE. Dokładnie w trzynastu krajach: Niemczech, Austrii, Holandii, Belgii, Irlandii, Danii, Finlandii, Estonii, Węgrzech, Słowacji, Bułgarii, Chorwacji i Cyprze. Na ostatnim „szczycie” obecnych było jedenastu premierów państw Unii.

Węgrzy na grochu i unijny kij bejsbolowy

Charakterystyczne zresztą , że już na sesji europarlamentu w Strasburgu w połowie stycznia, podczas debaty o propozycji Komisji Europejskiej ( reprezentowanej na forum PE przez niemieckiego komisarz Guenthera Oettingera) powiązania budżetu Unii Europejskiej z „przestrzeganiem praworządności” nie wymieniano w ogóle Polski ale wymieniano Węgry… Nie miejmy jednak złudzeń, że nie będzie to europejski polityczny kij bejsbolowy również na nasz kraj, ale w ostatnich tygodniach Bruksela chciałaby widzieć jako klęczących na grochu przede wszystkim Madziarów, a nie Polaków. Czyżby był to efekt zamknięcia w ostatnich miesiącach „ frontu unijnego” przez Rząd RP?

Nie tak dawno w Strasburgu debatowano i głosowano raport holenderskiej posłanki z frakcji Zielonych Judith Sargentini. Paleta zarzutów wobec Budapesztu była szersza niż wobec Polski. Nam zarzucano próbę upolitycznienia sądownictwa ( choć stosujemy rozwiązania podobne jak np. Niemcy, Francja, Hiszpania czy Holandia), jednakże lista oskarżeń wobec Węgier jest znacznie dłuższa. Chodzi o zmiany w systemie wyborczym, zmiany konstytucji, konflikt interesów i korupcję, ochronę danych osobowych i prywatności. W sprawozdaniu Holenderki są też wymienione inne „grzechy ciężkie”. Chodzi o rzekome naruszenia nad Dunajem wolności zrzeszania się, wypowiedzi, nauki religii, równouprawnienia płci, praw mniejszości etnicznych i religijnych. Wreszcie – last but not least– skrytykowano w nim politykę imigracyjną Budapesztu. Kiedyś mówiło się, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi… o pieniądze. We współczesnej Unii , gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o… imigrantów i uchodźców. Tak było i tym razem względem kraju naszych bratanków.

 Chodzi nie tylko o Węgry i Polskę…

Oczywiście Parlament Europejski powtarza potępienie Budapesztu niczym mantrę tak, jak uczynił to sześciokrotnie wobec Polski  na sesjach plenarnych i bodaj czterokrotnie na posiedzeniach Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych ( LIBE). Napisałem: „bodaj”, bo w pewnym momencie straciłem i rachubę i zainteresowanie ideologiczną nachalnością tych zarzutów. Poza naszymi dwoma państwami debat w Parlamencie Europejskim w tej kadencji doczekały się także trzy inne kraje z naszego regionu, w kolejności Słowacja, Rumunia i Czechy. To pokazuje, że „ stara Unia”   („Piętnastka”) nie kieruje się jakimś antypolonizmem czy antymadziaryzmem, tylko obawia się rosnącej siły i konkurencyjności jedenastu krajów Europy Środkowowschodniej i Południowowschodniej, które weszły do UE w trzech fazach    (latach 2004, 2007,2013)

Skrajnie krytyczne wobec Węgier słowa potępienia, które padały w Brukseli  około stu godzin temu uwypukliły ciągłość zarzutów wobec kraju podkreślającego suwerenność narodową oraz rolę chrześcijaństwa i tradycji w życiu własnego państwa oraz Europy. Nawiązano skądinąd do faktu negowania przez Komisję Europejską nowych węgierskich regulacji w zakresie ładu medialnego jeszcze w 2011 roku.

Przed blisko pięcioma miesiącami Budapeszt potępiono w europarlamencie 448 głosami przy sprzeciwie blisko 200 i wstrzymujących się niespełna 50 (po raz pierwszy w historii obecności Węgrów w Europejskiej Partii Ludowej aż dwie trzecie ich własnej frakcji zagłosowało przeciwko nim). Wówczas, aby osiągnąć 2/3 niezbędne do „uruchomienia” Rady zastosowano identyczny manewr jak przy moim odwołaniu czyli nie wliczono głosów wstrzymujących. Dzięki temu „antywęgierska” większość uzyskała wymagany limit. Jednak już 17 października 2018 Budapeszt formalnie zaskarżył ten tryb poprzez skargę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ECJ). Podobnie zresztą jak ja po analogicznej procedurze europarlamentu. I ja i Budapeszt czekamy na wyrok Trybunału w Luksemburgu. Mogą one podobno zapaść , w obu przypadkach, wiosną tego roku.

Europarlamentarna większość w ostatnim czasie wściekła się na Budapeszt, ponieważ uznano, iż Węgry miały rzekomo sfinansować kampanię medialną, w której zaatakowano autorów ostatniego „antywęgierskiego” raportu.

 „Komu bije dzwon…”

W grudniu 2018 na posiedzeniu unijnej  Rady do Spraw Ogólnych   (General Affairs Council)  obradowano nad „ rządami prawa” u Madziarów.  Pojawił się kolejny zarzut: wymuszone przeniesienie finansowanego przez Gorga Sorosza Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego do Wiednia. Skalę naruszeń unijnego prawa przez Węgry uznano za ”poważną”.  Komisja Europejska zaproponowała kolejne spotkania GAC, które miały by być poświęcone szczególnie drażliwym z punktu widzenia UE tematom takim jak wolność słowa oraz wymiar sprawiedliwości.KE zaproponowała rozszerzenie formuły posiedzeń GAC w kontekście Budapesztu o między innymi OBWE ( Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie) oraz GRECO ( Grupa Państw Przeciwko Korupcji). Warto zapamiętać, jakie państwa poparły propozycje Komisji Europejskiej skierowaną przeciwko Węgrom: Niemcy , Francja , Holandia , Belgia , Luksemburg, Finlandia , Dania oraz Portugalia. Charakterystyczne, że w aż pięciu z  tych państw rządzą lub współrządzą ugrupowania, które są w tej samej „politycznej familii”, co węgierski FIDESZ…

Jak widać, trzy główne organy Unii Europejskiej: Rada, Komisja i Parlament zaczęły w ostatnim półroczu intensywnie „grillować” naszych przyjaciół z Grupy Wyszehradzkiej. Jakie powinno być w związku z tym  stanowisko Polski? Do odpowiedzi na to pytanie warto użyć motta do książki Ernesta Hemingwaya „Komu Bije dzwon” czyli słów Johna Donne’a: „Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.”.

*tekst ukazał się w “Gazecie Polskiej Codziennie” (28.01.2019)

Blog

O Janie Olszewskim, Brexicie,Tusku i piekle

Posted on

Zapraszam – i to usilnie – do przeczytania wywiadu ze mną, jaki dla VOD „Gazety Polskiej” przeprowadził red. Jacek Liziniewicz. Sporo o sprawach międzynarodowych, ale też o ś.p. wielkim Janie Olszewskim oraz inicjatywie Roberta Biedronia (nie mylić z Wojciechem Biedroniem ! ). Miłej lektury !

Dzień dobry, witam Państwa bardzo serdecznie, „Rozmowa Niezależna”, a moim i Państwa gościem jest dzisiaj Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, witam serdecznie.

Witam Pana, witam Państwa.

Temat główny to Brexit, ale zacznijmy może od wspomnienia premiera Jana Olszewskiego. Wybitny człowiek, wybitny Polak, wybitna postać polskiej historii. Jak Pan będzie wspominał tak naprawdę pierwszego premiera wolnej, demokratycznej Polski?

Jeżeli o kimś można mówić, że był  symbolem naszej wolności – takie słowa padły, nie powiem o kim – ale właśnie to o nim paść powinny. Jan Olszewski to symbol naszej polskiej wolności. Miałem zaszczyt współpracować z nim jako rzecznik Klubu Parlamentarnego ZChN, który wspierał od początku do końca Jana Olszewskiego. Pamiętam, jak prosiłem o przerwę ,gdy go odwoływano, by jeszcze tą godzinę zyskać, żeby jeszcze można było te lustrację przeprowadzać. To był człowiek absolutnie uczciwy, człowiek, który mógłby nadal być premierem, gdyby poszedł na pewne skróty lub kompromisy z tymi, z którymi iść na kompromisy nie chciał, człowiek, który do polskiej historii wejdzie jako premier rządu, który jako pierwszy postawił kwestię wejścia Polski do Paktu Północnoatlantyckiego. Był rok 1992, początek 1992, a jeszcze półtora roku później, kiedy były negocjacje trzech partii: SLD, PSL i Unii Pracy,  to były negocjacje dotyczące rządu premiera Pawlaka, ale Unia Pracy ostatecznie do niego nie weszła- ale kiedy były te negocjacje, to wówczas przedstawiciel SLD na tych negocjacjach, były ambasador PRL w Helsinkach przy KBWE – Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, pan Włodzimierz Konarski mówił, że nie ma sensu w programie wspólnego rządu umieszczać akcesji Polski do NATO, że to bez sensu, ze to jest niepotrzebne. W tamtym czasie mówienie „Polska do NATO” było więc aktem odwagi, ba, było przekonanie dość powszechne, np.ci, którzy negocjowali ze strukturami europejskimi, wtedy była kwestia podpisania jeszcze układu stowarzyszeniowego, co nastąpiło w 1992 roku, byli przekonani, że najpierw wejdziemy do Unii Europejskiej, bo na to Rosja się zgodzi, a dopiero potem wejdziemy do NATO. Stało się odwrotnie, ale Polska w NATO to sukces premiera Olszewskiego w aspekcie międzynarodowym. Oczywiście kwestia dekomunizacji, lustracji, ale także o czym się nie mówi – premier Olszewski odziedziczył w pewnym sensie Polskę zrujnowaną terapia szokowa Balcerowicza i akurat te wyniki gospodarcze za Olszewskiego poszły w górę. O tym zbytnio się nie mówi…

…a już wtedy wystarczyło nie kraść.

Myślę więc, że Olszewski przejdzie do historii, należą mu się ulice, należy mu się pomnik, a tak się stało, że umarł dosłownie trzy dni po pogrzebie Antoniego Zambrowskiego. Odchodzą ludzie, którzy nie eksponowali się zbytnio, nie byli mistrzami PR-u, jeśli chodzi o swoje zasługi, nie nadstawiali piersi do orderów, a mają – każdy oczywiście w różnej proporcji – mają swoje zasługi. Ja miałem zaszczyt znać premiera Olszewskiego i będę zawsze to podkreślał jako coś bardzo dla mnie osobiście ważnego.

Przejdźmy do tematu głównego, do kwestii Brexitu. Donald Tusk podgrzewa atmosferę. W co gra Donald Tusk, strasząc Brytyjczyków piekłem i wręcz scenami z Dantego?

To jest dla mnie niesamowite, to jest Przewodniczący Rady Europejskiej, ma istotną rolę w tych negocjacjach, on je prowadzi, on rozmawia z Theresą May, a proszę zwrócić uwagę, że nawet po tym co powiedział, nie było wspólnego oświadczenia czy konferencji prasowej Tuska i May. Pani Premier powiedziała co o tym myśli tylko w rozmowie z Jean-Claude Junckerem. To jest, wie Pan, tak, jakby chciał wkurzyć brytyjską klasę polityczną, obojętnie z której strony sceny politycznej. Muszę powiedzieć, że to jest jakiś sabotaż w pewnym sensie, oczywiście to się w Europie bardzo przebiło medialnie, ale pytanie o skuteczność. Można uważać, że po stronie brytyjskiej jest wina, ale mówienie tego przez dziennikarza jest jeszcze zrozumiałe – choć sugerowałbym Panu na przykład jeszcze z tym poczekać do momentu zawarcia tego dealu, który jest ważny – ale mówienie tego przez jedną z kluczowych osób w Unii Europejskiej, która dźwiga część tych negocjacji na sobie, to jest kompletnie kontrskuteczne, to jest obrażanie drugiej strony, zalewanie pożaru benzyną, pokazywanie braku kwalifikacji politycznych pana Tuska.

W którym kierunku teraz zmierzamy, bo teraz najbardziej prawdopodobne wydaje się być to rozstanie bez żadnej umowy. Dla kogo to będzie większym problemem, czy dla Wielkiej Brytanii, czy dla Unii Europejskiej, czy dla poszczególnych krajów Unii, kto się prędzej do tego przystosuje?

Największym problemem to będzie dla obywateli krajów członkowskich, którzy będą mieli problem na przykład z emeryturami, na przykład w Wielkiej Brytanii, ale Polacy, którzy po latach pracy tam, na Wyspach wrócą do Polski, też będą mieli z tym problem. Także z ubezpieczeniami, jest szereg konkretnych barier i przeszkód, Wielka Brytania staje się krajem trzecim dla Unii Europejskiej i wszelkie regulacje, jeśli nie będą przedłużone w kontekście Wielkiej Brytanii, zostaną anulowane. To jest sytuacja wysadzenia w powietrze setek tysięcy szczegółowych umów czy regulacji, które były pomocne dla ludzi po prostu. Polak mógł wyjechać do Wielkiej Brytanii na przykład po to, by niańczyć wnuki, babcia czy dziadek, i miał emeryturę automatycznie tam, a teraz może nie mieć, jeśli nie będzie dealu. Być może Unia Europejska chce przećwiczyć Wielką Brytanię po to, by zniechęcić inne kraje członkowskie do pójścia w ślady Wielkiej Brytanii i jakiegoś exitu, na przykład z eurolandu, ale to się będzie odbywało kosztem obywateli krajów członkowskich, także Polaków. Tym bardziej tutaj rola Tuska jest dla mnie niezrozumiała. Co będzie dalej? Będą teraz rozmowy w Egipcie, ja o tym pisałem w sobotniej „Gazecie Polskiej Codziennie”. Tak więc oczy na Egipt, tam będzie się odbywać szczyt Unia Europejska- Kraje Arabskie w jednym z kurortów egipskich – w Sharm El Sheikh. Tam premier May ma rozmawiać, pomijając rozmowy z krajami arabskimi o polityce gospodarczej czy migracji, na rozmawiać z każdym premierem kraju członkowskiego Unii, by namawiać do elastyczności, by Unia posunęła się i dała więcej, niż tą mało znaczącą deklarację polityczną, która byłaby dołączona do porozumienia brexitowego.

A jak realne jest wydłużenie negocjacji do końca roku? Bo ten scenariusz też był przedstawiany w relacjach Unii Europejskiej z Wielka Brytania.

To zależy od instynktu samozachowawczego po obu stronach kanału La Manche czyli  Kanału Angielskiego, bo brak dealu to jest chaos, jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, socjalne, ekonomiczne, finansowe. I to jest takie przeciąganie liny, mamy  poczucie, że jeszcze półtora miesiąca zostało. To jest tak, jak takich dwóch młodzieńców, którzy jadą na motocyklach naprzeciwko siebie i pytanie który pierwszy się przestraszy i zjedzie. Tylko tutaj nie chodzi o dwóch nastolatków na motorach, zawadiaków czy idiotów , a problem polega na tym, że przyczepką tego motoru jest Polska i szereg innych krajów z ich obywatelami. To jest realny problem. W sensie zdroworozsądkowym nie ma alternatywy dla dealu, „no deal” oznacza poważne problemy. To, że dla Unii w sensie prestiżowym to jedno, dla Wielkiej Brytanii też, ale dla Kowalskiego w Polsce, Muellera w Niemczech czy MacFarlanda w Irlandii to generuje życiowe problemy i myślę, że trzeba w tym kontekście patrzeć. Donald Tusk w tej chwili żongluje sprawami Polaków w Wielkiej Brytanii. Skadinad Polacy coraz częściej  wracają stamtąd do Polski.

No właśnie, to jeszcze kwestia wyborów, bo tutaj pytanie, jeżeli negocjacje zostaną przedłużone, to czy Wielka Brytania powinna brać udział w wyborach, bo na razie nie jest nic przewidziane.

Z tych informacji, które ja mam z Komisji Europejskiej, to rozważany projekt „dealu” kompromisowego przewiduje, że Wielka Brytania zostaje w Unii dziewięć miesięcy dłużej, ale Brytyjczycy nie biorą udziału ani czynnego, ani biernego w wyborach. No,ale jeszcze ten „deal” jest do negocjacji . To by miało ręce i nogi, tylko pytanie, czy to się stanie. Mam nadzieję, że tak.

Do wyścigu wyborczego do europarlamentu dołącza partia Wiosna. Jak Pan widzi tą formację Roberta Biedronia?

Po pierwsze na pewno odbierze głosy Platformie Obywatelskiej, też Nowoczesnej…

…sondaże nie do końca to potwierdzają.

Ja myślę, że oczywiście poza uruchomieniem nieuczestniczących w wyborach byłych wyborców Platformy, którzy chcieliby teraz głosować, myślę, że jednak odbierze realnie PO, Nowoczesnej, SLD czy Razem. Ale ja mam wrażenie, że partia Wiosna to taki wehikuł, który ma dowieźć pana Biedronia osobiście –  bo dostanie jedynkę w Warszawie do Parlamentu Europejskiego – do Brukseli. Zatem stworzenie partii Wiosna, a nie partii Jesień, jest wielką metaforą. Myślę, że Robert Biedroń chce kierować swoją partią ze Strasburga i Brukseli. Nie będzie to łatwe, ale oczywiście to zależy od polskich wyborców.

Czyli Wiosna też się kojarzy Panu Przewodniczącemu, tak jak Leszkowi Millerowi, z sezonowością?

Pan Biedroń jako prezydent Słupska miał największą ilość wyjazdów zagranicznych, oczywiście służbowych, rzecz jasna, ale mam takie wrażenie, że jest gotów podjąć trudy tych podróży do Brukseli i Strasburga i przyjmie to na klatę i będzie to robił dla dobra Europy i partii Wiosna.

Oczywiście dużo ciekawego dzieje się na lewej stronie, ale na prawej również, Kaja Godek i Narodowcy, KORWiN, Grzegorz Braun, jak Pan patrzy na konkurencję na prawicy?

Sprawa jest oczywista, ja szanuję wiele prawicowych osób biorących udział w życiu publicznym,ale sprawa jest jasna :  Prawo i Sprawiedliwość jest partią ludzi grzesznych i robiących błędy, ale jest tak naprawdę jedyną tamą, żeby nie wróciło to co było, rządy kosmopolityczne, rządy, dla których punktem odniesienia jest Bruksela, Berlin, Paryż, cokolwiek. Dlatego też jedyną alternatywą dla comeback’u Platformy jest Prawo i Sprawiedliwość. Kto rozbija jedność na prawicy, to nie będę mówił, że się będzie smażył w piekle, bo to określenie Donalda Tuska, ale zdaje się, że takie osoby nie odrobiły lekcji z polityki 1993-2001, kiedy podzielona prawica oddawała lewicy na tacy władzę. Mam nadzieję, że wyborcy prawicowi będą mądrzejsi od niektórych polityków, którzy do prawicy się odwołują, którzy dzisiaj dzielą głosy – pomagają Platformie. Tak to trzeba dziś powiedzieć. Może intencje są dobre, ale piekło też jest wybrukowane dobrymi intencjami.

No cóż. Pamiętajcie Państwo, to co było – może przyjść. Mam nadzieję, że Pan Przewodniczący przyjdzie jeszcze do nas na kolejną rozmowę…

…jeżeli będę zaproszony.

Dzisiaj się żegnamy. Moim i Państwa gościem był Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, dziękuję.

Dziękuję Panu, dziękuję Państwu.

Blog

O atakach na Polaków w W. Brytanii i o tym czy Anglia będzie jak Norwegia…

Posted on

Tak, naprawdę ten wywiad się odbył ! Możecie szukać w nim sensacji – i słusznie! Siądźcie w fotelu i…zacznijcie czytać rozmowę, którą dla Radia Poznań przeprowadził ze mną red. Jacek Kosiak. Działo się! Poniżej zamieszczam tylko fragmenty tej rozmowy. Wywiad został spisany i pierwszy raz udostępniany jest w tej formie…

Dobry wieczór, Jacek Kosiak, dzisiaj Państwa i moim gościem jest Ryszard Czarnecki, eurodeputowany PiS z Wielkopolski, dobry wieczór.

Witam Pana, witam Państwa.

Pan był osobą, która chyba jako pierwsza podała, ze brexit przedłuży się i 30 marca nie dojdzie do skutku, skąd te informacje?

Jak Pan pamięta Aferę Watergate, tam źródło przecieku nazwano „głębokim gardłem”, ja też miałem „głębokie gardło”, tylko że w Komisji Europejskiej. Ten scenariusz jest bardzo prawdopodobny, najlepszy z punktu widzenia interesów nie tylko politycznych 27 państw członkowskich i Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, ale także z punktu widzenia zwykłych obywateli, którzy na przykład jeżdżąc z Poznania, Konina, Kalisza, Gniezna czy Piły do swoich dzieci, które mieszkają w Londynie czy Manchesterze i maja tam swoje dzieci, więc do wnuków także, do tej pory mieli wypłacaną emeryturę automatycznie, a byłoby to niemożliwe gdyby Wielka Brytania stała się krajem trzecim i te regulacje unijne, które dotyczą kwestii emerytalnych obywateli Unii Europejskiej przestałyby obowiązywać. Także kwestia ubezpieczeń, jadąc w Wielkiej Brytanii nie daj Boże ma Pan stłuczkę i już jest problem z wypłaceniem ubezpieczenia.

Co na to Parlament Europejski, politycy unijni, polscy politycy?

Myślę, że ważne jest, żeby nie było „no deal”, żeby było porozumienie…

…czyli to będzie trochę przypominało ten układ, który funkcjonuje z Norwegią, która w 1994 roku, 25 lat temu odrzuciła możliwość wejścia do Unii Europejskiej, ale podobne rozwiązania europejskie przyjęła?

Tak, przyjęła i w związku z tym nie jest to może formalne małżeństwo, ale szereg regulacji natury gospodarczej i finansowej, także socjalnej, jest akceptowane przez Oslo i Brukselę. Możliwe, że ku temu statusowi zmierza Londyn.

No , ale co z Polakami na Wyspach? Nie tylko emeryci się niepokoją, ale Ci co pracują niezbyt długo? Czy Wielka Brytania po takim dzikim brexicie nie wprowadzi rozwiązań sprawiających kłopot Polakom tam pracującym?

Pytanie dobre, ponieważ mało się o tym mówi, ale Polacy są największą mniejszością narodową w Wielkiej Brytanii, zresztą także i w Irlandii. Taka ciekawostka, otóż na dzisiaj ten milion 20 tysięcy osób- naszych rodaków , a w praktyce 1,5 miliona, według deklaracji premier Jej Królewskiej Mości Theresy May ma zagwarantowane prawa dotychczasowe, gdy chodzi o kwestie ekonomiczne, socjalne, natomiast oczywiście, wie Pan, tego typu deklaracje, tego typu porozumienia nie są wieczne. Co będzie za rok czy za dwa tego nie wiemy. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej zrobił wszystko, aby zarówno w ramach Unii Europejskiej, w negocjacjach z Londynem, ale także w rozmowach bilateralnych – dwustronnych zagwarantować prawo Polakom i zagwarantował je na dzisiaj. Natomiast oczywiście Wielka Brytania może w przyszłości zaostrzać dostęp do przywilejów  socjalnych czy pracowniczych dla ludzi, którzy już są lub którzy przybędą. Ale mówimy o wymiarze formalno-prawnym, jest jeszcze społeczny, ludzki, ano właśnie to jest tak, że nawet te regulacje na poziomie całej Unii i Wielkiej Brytanii nie pomogą na pewne zachowania części społeczeństwa brytyjskiego. Już przed referendum była dość zła atmosfera dotycząca emigrantów. Akurat Polacy są szczególnie widoczni w niektórych mniejszych miastach brytyjskich, angielskich zwłaszcza Polacy, którzy stanowią w niektórych miastach kilkanaście procent populacji i tam było wiele ataków słownych, werbalnych, nieraz fizycznych, również dyskryminacja w szkole…

…myśli Pan, że to przekłada się na postawę brytyjskich posłów do Parlamentu Europejskiego?

To się nie przekłada na brytyjskich posłów, ale jest tak, że atmosfera wobec imigrantów, a zwłaszcza tych z krajów Unii Europejskiej, w wyniku tych dwóch lat negocjacji Londynu z Brukselą po referendum brexitalnym, ta atmosfera nie jest dobra i ja obawiam się, że te akty agresji słownej, oby tylko słownej…

…ale jest korelacja, bo do tych aktów dochodziło w okręgach przemysłowych a obecnie Theresa May musi przekupywać mówiąc kolokwialnie niektórych deputowanych do Izby Gmin, którzy maja jednak pewne zapatrywania odmienne od tych unijnych, musi ich przekupywać, przekazywać jakieś pieniądze, bo z jednej strony wyborcy domagają się od nich twardego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, a z drugiej strony jest pokusa tych pieniędzy.

Tak, Pan mówi o aspekcie przeciągania liny w Izbie Gmin i to jest ciekawe w sensie politycznym, natomiast mnie bardziej interesuje los Polaków na Wyspach Brytyjskich, którzy mogą być obiektem pewnego ostracyzmu na poziomie szkół- dzieciaki, młodzież – czy na ulicy, może mniej w Londynie, w aglomeracjach, ale w mniejszych miejscowościach i tutaj na pewno takie akty agresji będą potępiane przez dzisiejsza premier, natomiast one pewnie, skoro miały miejsce, to będą miały miejsce, tym bardziej że Unia Europejska niestety przećwiczyła w tych negocjacjach Wielką Brytanię.

Takie problemy, o jakich Pan mówi, jeżeli chodzi o Polaków, to mają też inne nacje, bo także Hiszpanie, Włosi…

Tylko, że Polaków jest najwięcej…

Oczywiście, no, ale można domniemywać, że Komisja Europejska będzie brała pod uwagę interesy wszystkich narodów i obywateli wszystkich państw.

To prawda…

…i może się to przyczynić do jej postawy wobec Wielkiej Brytanii, pytanie czy zgodzi się na przedłużenie tych dyskusji?

Myślę, że w tym kierunku to zmierza. W ramach ekonomicznego interesu wszystkich zainteresowanych jest normalne wyjście, przedłużyć o te trzy kwartały wyjście Wysp Brytyjskich po to, żeby jakiś deal ekonomiczny zawrzeć. Natomiast Wielka Brytania była ćwiczona przez Komisję Europejską i Unię Europejską w tych negocjacjach nie dlatego, że zdarzały się tam nagminne akty agresji wobec Polaków i innych imigrantów z krajów Unii, tylko dlatego, że Unia uznała, że jeśli nastąpi „exit”, no,to mogą pójść za tym przykładem inne państwa, nawet nie na poziomie Unii Europejskiej jako takiej, ale na poziomie „eurolandu”, skoro dla przykładu mamy rząd w Italii, gdzie dwie partie rządzące w kampanii mówiły, że chcą wyjścia z „eurolandu” czy eurozony.

Panie Pośle, skoro jesteśmy przy ekonomii, mówi się, że brytyjskie firmy robią zapasy, bo boja się gwałtownego przerwania ciągu jeśli chodzi o zakup towarów z Unii Europejskiej. Kolega z Parlamentu Europejskiego, poseł Andrzej Grzyb mówi, że Niemcy stracą jeśli chodzi o gospodarkę na brexicie, że mogą pociągnąć straty w polskiej gospodarce. Co możemy zrobić?

To też zależy od kształtu dealu, porozumienia, na przykład z Wielkopolski jest szereg firm eksportujących na potęgę żywność do Wielkiej Brytanii…

Na przykład pomidory z kaliskiego…

Brawo, ale nie tylko, bo dlaczego do Wielkiej Brytanii? Nie tylko dlatego, że Brytyjczycy docenili polską żywność, ale także dlatego, że jest tam półtora miliona Polaków, którzy chcą jeść polskie produkty. I tutaj od kształtu tego porozumienia zależy, czy ten eksport będzie utrzymany w sensie kwestii ceł na przykład. Inną rzeczą jest przyciąganie firm z Londynu do Polski, inni myślą, że przeniosą się do Polski, inni, że do Frankfurtu, też o to walka się toczy. Polska jest jednym z pięciu największych krajów Unii Europejskiej i po Brexicie, jak widać, ta partycypacja w decyzjach unijnych powinna wzrosnąć, jak widać Brexit generuje duże minusy, ale także czasem i plusy.

Czy rzeczywiście ten brexit zostanie przedłużony, czy sprawdzą się Pana słowa, czy Danuty Hubner, która kontrowała Pana wypowiedź? Mówiła, że nie ma na razie żadnych przesłanek, a okaże się już niedługo, bo jesteśmy na początku lutego. W połowie lutego następna sprawa do której przejdziemy: Poznań-Europa, rozmawiamy o krajach europejskich, ale czasem zaglądamy poza Europę, konferencja bliskowschodnia w Warszawie – najważniejsza kwestia dotycząca Iranu, Iran już zareagował na sam fakt organizacji tej konferencji, jak Pan myśli, czy przyczyni się to do poprawienia bezpieczeństwa Polski, czy wręcz przeciwnie?

Konferencja, która odbędzie się w Warszawie 13 lutego pokaże, że Polska jest punktem odniesienia, że Polska jest państwem, które organizuje konferencje mające znaczenie dla przyszłości nie tylko Europy. Ta konferencja jest robiona przy bardzo silnej partycypacji strony amerykańskiej, ale nie tylko. Jest oczywiście kwestia różnic miedzy stanowiskiem amerykańskim a Unii Europejskiej, chociaż szereg rządów europejskich coraz bardziej się zastanawia czy rzeczywiście nie zaostrzyć kursu wobec Iranu, a to się wzięło stad, że przed pół rokiem aresztowano irańskiego dyplomatę, który zlecił zamach dwóm irańskim imigrantom na coroczny wielotysięczny zjazd Irańczyków w Paryżu, później aresztowania nastąpiły w Danii, no, jest tak, że rzeczywiście okazuje się, że nasi partnerzy z Teheranu dosyć ofensywnie wchodzą nie na swój teren, trzeba to zauważyć. Natomiast myślę, że ta konferencja przede wszystkim może przyczynić się do powstania konsensusu Zachodu jako takiego, układu transatlantyckiego USA-Europa i właśnie wypracowaniu takiego kompromisu ma służyć.

No ale czy wszystkie kraje europejskie jednakowo postrzegają Iran? Bo mówi się o tym, te największe państwa europejskie: Niemcy, Francja, tworzą spółkę, która ma obejść amerykańskie sankcje wobec Iranu.

To prawda, ten duopol Paryż-Berlin ma swoją grę, jak mówi o wspólnej europejskiej polityce zbrojeniowej to chodzi o zamówienia dla francuskich i niemieckich firm przemysłu zbrojeniowego. Interesy bardzo często górują nad jakimiś decyzjami geopolitycznymi i strategicznymi, politycznymi, natomiast tutaj jest różnica zdań, ja tylko mogę podkreślić, że mój znajomy z różnych konferencji czy to w Paryżu, czy to w Berlinie, czy Brukseli John Bolton – jeden z głównych ludzi administracji Białego Domu, on od lat prezentował niesłychanie ostre stanowisko wobec Teheranu i tą swoją optykę przeniósł również do gabinetu Trumpa, a więc to nie jest zaskoczeniem, że amerykański kurs jest w tej chwili zupełnie inny niż za czasów Baracka Obamy.

Dlatego też przyjedzie do Warszawy wiceprezydent Mike Pence, ale chciałem zapytać o zwykłych obywateli, bo jednak pojawia się takie z tyłu głowy zapytanie, czy nie szukamy guza z tym Iranem? Jest to państwo do pewnego stopnia nieprzewidywalne. Czy nie wymyśli jakiegoś ruchu nieprzewidywalnego?

Konferencja to nie jest propozycja inwazji na kraj Persów…

…Iran przypomina, że w czasie wojny wam pomagaliśmy, ale nie chcemy teraz zapraszać waszych teatrów, nie chcemy wymieniać się kulturalnie…

Ja myślę, że to, że Polska jest miejscem, gdzie wypracowuje się wspólne stanowisko Ameryki i Europy w kwestii Iranu to dobrze. Czy ono nastąpi, ja nie jestem nadmiernym optymistą, ale to oznacza, że Polska liczy się w tej grze transatlantyckiej…

…a naszemu bezpieczeństwu wewnętrznemu to nie zaszkodzi, nie pojawią się tu jakieś wydarzenia powiedzmy niezbyt bezpieczne, nie chce tutaj wywoływać wilka z lasu…

Zwracam uwagę, że pewne wydarzenia pojawiły się kilka miesięcy temu na terenie Belgii, Austrii, Niemiec czy Danii, nie było to związane z konferencją, chodzi raczej o naturę. Przypominam nazwę Iranu: Iranska Republika Islamska…

…no, właśnie stąd moje pytanie. No dobrze Panie Pośle, zapewne będzie Pan gościem tej konferencji?

Będę w Strasburgu, na sesji PE,ale będę ją na pewno uważnie obserwował, niedawno opublikowałem w jednym z amerykańskich portali artykuł na temat Iranu, sytuacji w Iranie, no pewnie nie zyskałem sympatii w Teheranie, choć w gronie ekspertów tak.

Pytam też o następną konferencje która szykuje się tym razem w Poznaniu, bliżej się jej przyglądamy, konferencja dotycząca procesu berlińskiego, Bałkany Zachodnie, Pan też interesuje się tym, brał Pan udział w Parlamencie Europejskim w debacie o Kosowie, na co musimy zwrócić uwagę?

Dobrze, że to w Polsce, dobrze że w Wielkopolsce, w Poznaniu. Przypomnę, że podobne konferencje miały miejsce w Berlinie i Londynie, a to pokazuje, że Poznań jest dzięki decyzji naszego rządu w świetnym gronie…

Blog

Ci, którzy obalili rząd Olszewskiego teraz chcą obalić rząd PiS

Posted on

Zapraszam do lektury autoryzowanej wersji mojego wywiadu dla portalu dorzeczy.pl. Rozmowa,która przeprowadził red. Przemyslaw Harczuk poświęcona była w całości osobie premiera Jana Olszewskiego.

Po śmierci śp. Premiera Jana Olszewskiego, często wspomina się też pamiętną noc, gdy odwołany został Jego rząd. Pan był uczestnikiem tych wydarzeń?

Ryszard Czarnecki: Miałem wówczas 29 lat. Byłem jednym z młodszych posłów. Pełniłem funkcję rzecznika klubu Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Pamiętam poczucie, że w kraju dzieje się coś bardzo ważnego, że dzieje się historia. Jestem dumny z tego, że popierałem rząd Jana Olszewskiego, jak również z tego, że broniłem go do końca. Bo na przykład liberałowie, Jan Krzysztof Bielecki, Donald Tusk, najpierw ten rząd popierali, a potem zdradzili i głosowali za jego odwołaniem. Pamiętam też niesamowity wyścig z czasem – staraliśmy się jak najbardziej opóźnić głosowanie nad wnioskiem.

W jakim celu, przecież wynik głosowania wydawał się przesądzony?

Ale mieliśmy wtedy świadomość, że jeżeli rząd przetrwa choć kilka godzin czy dni dłużej , uda się przeprowadzić lustrację, że ten dodatkowy czas pozwoli na ujawnienie większej liczby agentów SB. W trakcie debaty poprosiłem o przerwę licząc na to, że głosowanie nad wnioskiem zostanie dzięki temu opóźnione. Mój wniosek został jednak odrzucony. Pamiętam też olimpijski spokój premiera Olszewskiego. Powagę męża stanu. I tą niebywałą ciszę w Sejmie, kiedy wygłaszał przemówienie. Taką narastającą grozę, która wisiała w powietrzu. To ten dzień był początkiem przemysłu pogardy. To było bardzo widoczne następnego dnia w prasie. Tekst „Gazety Wyborczej”, gdzie Piotr Pacewicz pisał o „robactwie”( sic!), które wyszło w związku z lustracja. Okładkę tygodnika „Wprost” ze zdjęciem premiera Olszewskiego podpisała redakcja słowem „nienawiść”. Ja natomiast powiem, że wystąpienie premiera Jana Olszewskiego było jednym z najlepszych mów politycznych, jakie kiedykolwiek słyszałem.

Czy można mówić o dziedzictwie Jana Olszewskiego?

Zazwyczaj, gdy odchodzi ktoś znany, mówi się o dziedzictwie, testamencie. I zazwyczaj jest to na wyrost. W wypadku śp. Jana Olszewskiego na pewno na wyrost to nie jest – premier zostawił po sobie ogromne dziedzictwo i polityczny testament . W wymiarze międzynarodowym to konieczność zakorzenienia i trwania Polski we wspólnocie euroatlantyckiej. To rząd Jana Olszewskiego jako pierwszy rząd w naszym kraju rozpoczął starania o przystąpienie Polski do NATO. I robił to jako bodaj pierwszy spośród rządów krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W sytuacji, gdy dziś kraje Europy Zachodniej nie inwestują w NATO , oszczędzają na obronności te zabiegi premiera Olszewskiego, ten kierunek jednoznacznie proatlantycki, są szczególnie aktualne. Rząd Olszewskiego cechował też pewien sceptycyzm wobec planów Rosji. Po tym, co stało się w Czeczenii, potem w Gruzji, co dzieje się na Ukrainie, również to przesłanie Jana Olszewskiego jest dziś niezwykle aktualne. Warto przy tym przypomnieć niezwykle ważną rzecz: w 1992 roku Olszewski postawił się Rosji, nie zgodził się na eksterytorialne spółki rosyjsko-polskie, na terenie dawnych sowieckich baz wojskowych.

Co oznaczałoby powstanie takich spółek?

Spółki takie byłyby ekspozyturą rosyjskich służb. W najlepszym razie ich powstanie opóźniłoby wejście Polski do NATO. W scenariuszu gorszym do NATO Polska nie weszłaby w ogóle. Dzięki premierowi Olszewskiemu i jego rządowi pępowinę z Rosją udało się zerwać. W wymiarze wewnętrznym dziedzictwem sp. Jana Olszewskiego jest Polska sprawiedliwa, Polska równych szans. Polska ,która nie wyzbywa się majątku narodowego i to za grosze . To Jan Olszewski był w tym właśnie kontekście pomysłodawcą stworzenia Prokuratorii Generalnej, mającej stać na straży owego majątku. I w tej sprawie tez miał wtedy rację.

Historia Jana Olszewskiego to jednak nie tylko czas jego rządu. To także historia jego zaangażowania w Szare Szeregi, w opozycje antykomunistyczna. To mecenas Olszewski był obrońcą w procesach politycznych. To wydarzenie sprzed 27 lat, dramatyczne okoliczności odwołania tego rządu, nieco przykrywają inne zasługi śp. Jana Olszewskiego?

Te zasługi są i będą pamiętane. Natomiast proszę zwrócić uwagę, kto głosował za odwołaniem rządu Jana Olszewskiego. Inspiratorem akcji był Lech Wałęsa. W Sejmie za odwołaniem była Unia Demokratyczna, Kongres Liberalno-Demokratyczny, Sojusz Lewicy Demokratycznej i Polskie Stronnictwo Ludowe. UD i KLD już nie ma, dziś ich politycy są w Platformie Obywatelskiej. SLD i PSL wciąż istnieją. I dziś PO, SLD i PSL mają budować Koalicję Europejską, opartą na tzw. anty-PiSie. Po drugiej stronie jest Prawo i Sprawiedliwość, w którym ważną rolę odgrywają politycy dawnego Porozumienia Centrum i w jakiejś mierze Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Partii, które broniły rządu Jana Olszewskiego. A więc choć od nocnej zmiany minęło 27 lat, tamten spór wciąż jest aktualny.

Blog

Akwizgran i brexit, czyli co grozi nam wszystkim

Posted on

2019 rok rozpoczął się w Europie prawdziwym politycznym trzęsieniem ziemi. Pierwsze przetoczyło się nad Kanałem Angielskim – przez Europę kontynentalną uparcie zwanym Kanałem La Manche – i dotyczyło brexitu. Drugie miało miejsce w jednym z najstarszych miast Europy, w słynnym Akwizgranie, gdzie odnowiono zawarty przed 56 laty Traktat Elizejski. Ciekawe, że o ile pierwsze wydarzenie raczej łączy polityków i ekspertów  (poza Wielką Brytanią oczywiście), bo panuje zgodna opinia, że brexit fatalnie wpłynie na gospodarkę i polityczny image Starego Kontynentu, o tyle drugie wydarzenie ekspertów dzieli. Europoseł Dariusz Rosati (Europejska Partia Ludowa − Platforma Obywatelska) publicznie uznał „Traktat Elizejski” za rzecz bardzo pomyślną – mimo, że Polska, jako jedyny kraj Trójkąta Weimarskiego, został w  nim pominięty. Ja z kolei uznałem, że owe porozumienie „tandemu M.” czyli kanclerz Merkel i prezydenta Macron oznacza wzmocnienie swoistego duopolu w Unii Europejskiej, co w naturalny sposób będzie powodować dążenia odśrodkowe. Trudno bowiem sobie wyobrazić, aby pozostałe państwa „Big Five” (Włochy, Hiszpania i Polska) przyjęły ten berlińsko-paryski układ za dobrą monetę.

Ryzyko Londynu, upór Brukseli

Co – o paradoksie − łączy brexit z jego pośrednim skutkiem czyli „Traktatem Elizejskim 2.0”? Jakby obrazoburczo to nie zabrzmiało, ale… skrajny euronegatywizm. Nie, nie „eurosceptycyzm”, ale właśnie całkowita niewiara w projekt Unii Europejskiej jako wspólnoty blisko 30 państw, w którym każde z nich ma poczucie wpływu – proporcjonalnie do swoich aktywów demograficznych i gospodarczych – na politykę całej organizacji. Londyn, może nieracjonalnie, ale pokazał, że ma dość bezceremonialnego narzucania mu pomysłów płynących z Brukseli, które nierzadko były realizacją politycznych interesów największych krajów UE. Z kolei Berlin z Paryżem uznały, że po referendum w sprawie brexitu należy szarpnąć europejskie cugle i wziąć eurotowarzystwo za twarz, bo Unia będzie słabła w oczach, a co gorsza może przestać być pasem transmisyjnym największych płatników netto. Porównując dalej te dwa teoretycznie mało porównywalne fakty czyli brexit i porozumienia z Akwizgranu warto pokusić się o tezę, że o ile brexit dla Europejczyków (a więc Polaków, Hiszpanów, Włochów, Duńczyków, itd.) rodzi sporo negatywnych konsekwencji „na teraz” w życiu codziennym, o tyle „Akwizgran”  przyniesie je w perspektywie długoterminowej. Minusy brexitu (albo „plusy ujemne” ,cytując klasyka gatunku Lecha Wałęsę) nie mają li tylko charakteru geopolitycznego i nie oznaczają wyłącznie wizerunkowej katastrofy dla UE w wymiarze globalnym. Oczywiście można też − poza kolejnym znaczącym obniżeniem image’u Unii − dodać istotną dekompozycję polityczną wewnątrz Wspólnot Europejskich, która zachwiać może i pewnie zachwieje spoistością U-27 (jak wspominałem duopol niemiecko-francuski może zaowocować tendencjami odśrodkowymi, a zatem wzrostem fundamentalnego eurosceptycyzmu).

Brexit: geopolityczne szachy i … problemy dla obywateli

Brexit będzie też miał daleko idące konsekwencje w życiu codziennym obywateli krajów UE. Problem jest tym większy, że tak naprawdę trudno oszacować problemy i potencjalne straty dla pana Kowalskiego i jego odpowiednika w Irlandii McFarlanda czy Herr Muellera w Niemczech, bo obywatele wszystkich krajów członkowskich Unii – i to wcale nie ci, którzy dopiero przyjadą na Wyspy Brytyjskie, lecz przede wszystkim ci, którzy już tam mieszkają, często od lat – mogą mieć dramatyczne problemy choćby z otrzymaniem emerytury. Ba, nie tylko. Także z ubezpieczeniami. Dotyczy to tych, którzy przebywają w innym kraju członkowskim UE na pobycie czasowym, ale przecież olbrzymia większość na przykład Polaków, którzy pracują w Zjednoczonym Królestwie wcale nie deklarowała pobytu stałego. Podkreśliłem przed chwilą, że problemy te dotyczą przedstawicieli całej UE-27, rzecz w tym, że to Polacy są najliczniejszą mniejszością narodową w Wielkiej Brytanii, zatem skala problemów i wyzwań stojących przed naszymi rodakami jest wielokrotnie poważniejsza niż w przypadku innych nacji. Liczba obywateli Rzeczypospolitej na wyspach przekroczyła milion (faktycznie jest półtora razy większa). Dla porównania druga co do liczebności mniejszość narodowa  na Wyspach − Rumuni − tworzą diasporę aż 2,5 razy mniejsza niż Polacy (411 tysięcy do przeszło miliona 20 tysięcy). Kolejna nacja: Irlandczycy są blisko trzy razy mniej liczni niż Polacy (350 tysięcy). Polacy są mniejszością numer jeden w Szkocji (100 tysięcy naszych rodaków), Irlandii Północnej (30 tysięcy) i Walii (niespełna 30 tysięcy). Ciekawostką jest, że w będącej częścią Wielkiej Brytanii  Irlandii Północnej obywateli polskich jest więcej niż … obywateli Irlandii.

Uprzedzając pytania o polskich emerytów – w przypadku sformalizowanego brexitu naszych obywateli w Wielkiej Brytanii, przestanie obowiązywać unijne prawo regulujące wypłatę emerytur miedzy poszczególnymi krajami członkowskimi. Jest to o tyle dotąd wygodne i samoistne, że wystarczy złożenie dokumentacji w momencie przekroczenia wieku emerytalnego. Skądinąd mamy do czynienia z „ulicą dwukierunkową”: problem będzie dotyczył również tych Polaków, którzy przez lata pracowali na Wyspach Brytyjskich , ale emeryturę zechcą spędzić w Polsce.  W momencie brexitu nie będzie tak ,jak dotąd wypłaty emerytury brytyjskiej i polskiej.

Piszę o tym, aby pokazać, że brexit to nie tylko wielkie szachy geopolitycznie (to też!), ale również poważne utrudnienia dla zwykłych ludzi. Dedykuję to tym wszystkim, którzy uważają, że polityka międzynarodowa nie ma wpływu na obywateli.


Duopol Berlina i Paryża – „przewodnią siłą” UE

Gdy czytam w  II Traktacie Elizejskim: „oba państwa podejmą współpracę w dziedzinie spraw zagranicznych, obrony, bezpieczeństwa zewnętrznego”, to wiem, że poza jeszcze większą kontrolą nad European External Action Services (EEAS) czyli unijną dyplomacją, w praktyce może to oznaczać, że wspólna europejska polityka obronna może się sprowadzić do skanalizowania zamówień euroarmii dla niemieckiego i francuskiego przemysłu zbrojeniowego.  Czy to oznaczać będzie również, że stanowisko Europy wobec USA Trumpa i Iranu ajatollahów będzie dyktowane przez Berlin-Paryż? Jak znam życie – zapewne tak.

O brexicie i porozumieniu z Akwizgranu można by powiedzieć słynnymi słowy rosyjskiego pisarza Mikołaja Gogola: „Jedno jeszcze nie umarło, drugie jeszcze się nie narodziło, ale i jedno i drugie zagraża żyjącym”.

*pełna wersja tekstu, który ukazał się w “Gazecie Polskiej Codziennie” (28.01.2019)

Blog

Oczy na Egipt

Posted on

Losy Europy, a ściśle rzecz biorąc największego konfliktu na naszym kontynencie w ostatnich dekadach rozstrzygnąć się mogą poza Europą, a konkretnie w … Egipcie. Tak, dla Europejczyków przyzwyczajonych do tego, że istotny wpływ na losy UE i Europy ma pierwsze mocarstwo świata −USA – ta wiadomość może być szokiem. Ale to fakt. Nie chodzi jednak – hmm, przynajmniej na razie − o to, że ze 100 milionów Egipcjan parę milionów może zechcieć poszukać szczęścia w Europie i wtedy będziemy mieć poważny problem. Chodzę o fakt że właśnie w tym ważnym kraju na styku Azji i Afryki w końcu lutego odbędzie się szczyt UE − kraje arabskie, gdzie premier Jej Królewskiej Mości Theresa May będzie rozmawiała z premierami wszystkich(!) krajów Unii, a nie tylko z piątka najważniejszych, w tym z Polską. Przy okazji załatwiania spraw z państwami muzułmańskimi (polityka migracyjna, gospodarka) szefowa brytyjskiego rządu będzie chciała „rzutem na taśmę” wynegocjować porozumienie z UE-27, aby uniknąć totalnego chaosu po brexicie. W interesie wszystkich – w tym Polski – jest by do tego „dealu” doszło. Ciekawe, czy do tego czasu Niemcy i Francja, nagle pokłócone o dyrektywę gazową i Nord Stream II, zdążą się pogodzić?

*komentarz ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (09.02.2019)

Blog

Warto pomagać żużlowi

Posted on

Dziś, tradycyjnie w Lesznie odbędzie się … Bal żużlowca, który zawsze towarzyszy ogłoszeniu wyników plebiscytu Tygodnika Żużlowego na najlepszych zawodników (seniorów i juniorów) trenerów i działaczy  naszego „czarnego sportu”. Trenerzy naszej kadry w speedwayu, seniorów i młodzieżowców ogłoszą też skład reprezentacji na 2019 rok. Dzisiejszy dzień to czas podsumowania ubiegłorocznego sezonu żużlowego oraz  swoiste święto polskiego żużla. Z tej okazji pozwalam sobie opublikować wywiad, jakiego udzieliłem branżowemu „Tygodnikowi Żużlowemu”, który ukazał się właśnie w tym tygodniu. Rozmowę ze mną przeprowadził red. Bartłomiej Czekański.

Rozmowa z honorowym patronem wielu imprez żużlowych, zasłużonym dla speedwaya europosłem Ryszardem Czarneckim

– Czy w lutym będziesz na plebiscytowej gali (balu) “Tygodnika Żużlowego”?

– Oczywiście, że będę.  Już to potwierdziłem organizatorom.

–  Ile razy już byłeś  na naszej gali (balu) i do której godziny się bawiłeś?

– W ostatnich latach jestem co roku. A pierwszy raz, o ile mnie pamięć nie myli, to było ok. 20 lat temu! Szmat czasu. Zwykle świetnie bawię się do północy lub ciut dłużej, bo nazajutrz obowiązki czekają.

– Co Ci się najbardziej podoba w tym plebiscycie i w tej gali (balu)? Może zapamiętałeś jakieś szczególne zabawne sytuacje? Może w związku z tym masz jakieś anegdotki?

– Uwielbiam to, że tego wieczoru w Lesznie spotyka się w fantastycznym, przyjaznym nastroju cała nasza żużlowa rodzina. To jest ten moment, który się lubi i w którym spotyka się  ludzi, których się ceni i szanuje. No cóż, przecież równo rok temu na gali „TŻ” rozmawiałem chyba z godzinę z Tomaszem Gollobem tuz przed tym ,jak uległ  on tragicznemu wypadkowi. Niestety, to żadna anegdota. To smutek. Trzymam za Tomka kciuki. A jeśli chodzi o autentyczne anegdoty, to na gali (balu) „TŻ” nie zdarzyło mi się to, co kiedyś podczas uroczystej kolacji na Zamku Królewskim w Warszawie z prezydentem Czech Vaclavem Havlem i jego piękną, młodą małżonką – aktorką. Byłem wtedy ministrem – przewodniczącym Komitetu Integracji Europejskiej. Pod koniec kolacji… pękły mi spodnie od smokingu. Co to był za stres. Wyszedłem jako ostatni, żeby się sprawa nie wydała. Moj Boże, to było 21 lat temu!

– No dobrze, ale teraz do konkretów, Twoje typy w tegorocznym plebiscycie. Najlepszy (hm, najpopularniejszy) zawodnik sezonu ‘2018.

– Nie ma tutaj alternatywy dla naszego Bartosza Zmarzlika. W trzech sezonach dwa razy stanął na podium IMŚ. Teraz jest pierwszym wicemistrzem. Świetnie prezentował się w polskiej i szwedzkiej lidze. I jest jednym z naszych głównych kandydatów do zdobycia trzeciej polskiej korony IMŚ po Jerzym Szczakielu oraz Tomaszu Gollobie.

– Najlepszy zagraniczniak?

– To oczywiście mistrz świata Tai Woffinden, który swoje trzy tytuły zdobywał w barwach WTS Betardu Sparty Wrocław. Wyróżniłbym tez nowego indywidualnego mistrza Europy Duńczyka Leona Madsena. On teraz mieszka na Kaszubach, niedaleko Wejherowa, związał się z Polką i się polonizuje. Ale Woffinden is the best!

– Najlepszy trener?

– Może ex aequo? W plebiscycie Ekstraligi wskazano na Stanisława Chomskiego ze Stali Gorzów. Gratuluję mu. Ale nie zapominałbym też o trenerach naszych reprezentacji narodowych: Marku Cieślaku oraz Rafale Dobruckim. Tego drugiego wyróżniam za złote medale mistrzostw swiata z młodzieżą. Jeśli chodzi o ligę, to przy całym szacunku dla Stanisława Chomskiego, ale to Piotr Baron ze swoją drużyną Unią Leszno wygrał dwa razy z rzędu mistrzostwo Polski, co od kilkunastu lat nie udało się żadnemu innemu szkoleniowcowi i klubowi. Myślę jeszcze tez o wychowawcy całej plejady młodych „Byków”, czyli o legendarnym Romanie Jankowskim.

– Hm, najlepszy działacz…

– Wolałbym się tu najpierw skupić na tych, którzy nie są frontmenami, czyli nie są obecnie prezesami klubów. Np. Józef Dworakowski od lat odbudowywał wysoką pozycję Unii Leszno w naszym speedwayu. On nie jest obecnie formalnie „Number One” w klubie, lecz to spiritus movens Unii. Jest szanowany w całej Polsce i ja tez darze go wielkim respektem . Do byłego prezesa z „Byków” dodam duet Krystyna Kloc-Andrzej Rusko. Absolutnie profesjonalnie rządzą WTS Betard Spartą Wrocław. Przez ostanie trzy lata wrocławianie trzy razy meldowali się w play-offach DMP. A przypominam, że w tym czasie przez dwa sezony na skutek remontu Stadionu Olimpijskiego jeździli wyłącznie na obcych torach. I wytrzymali to finansowo! Ale spójrzmy też na kluby z niższych lig z mniejszymi budżetami, które naprawdę dzielnie walczą i ich prezesów . Wyróżniam tu m.in. Radosława Strzelczyka z Ostrovii. Ale nie tylko. Świetni ludzie ze  Startu Gniezno z dyrektorem Piotrem Mikołajczakiem na czele nie tylko sobie skutecznie radzą w Nice 1. Lidze, to jeszcze przyciągnęli do Gniezna sponsorów i kibiców i zorganizowali szereg ważnych imprez jak pierwszy z finałów SEC, czy półfinał DMEJ. Także Arkadiusz Ładziński z PSŻ Poznań daje sobie świetnie radę. W stolicy Wielkopolski nie ma takich intensywnych żużlowych tradycji jak w Lesznie, Rawiczu, czy Pile. Ale pan Arkadiusz konsekwentnie stawia na promocję, żeby jak najwięcej kibiców odwiedzało speedwayowy stadion na Golęcinie. Sparta Wrocław rozgrywała tam swoje ekstraligowe mecze, co z pewnością pomogło w rozpropagowaniu żużla w stolicy Wielkopolski.

-Impreza roku (byłeś honorowym patronem wielu z nich)?

– Z pewnością na takie miano zasługuje powrót żużla na Stadion Śląski w Chorzowie, czyli do sentymentalnego, historycznego  „Kotła Czarownic” wielkiego żużla, a więc finału SEC. Wyróżniam jeszcze turniej, który od lat jest pod moim patronatem, czyli IMME Ekstraligi. No i takie turnieje, które od zawsze są w żużlowym kalendarzu ,ale tez  w naszych sercach: „O koronę Pierwszego Polskiego Króla  Bolesława Chrobrego” w Gnieźnie czy o „ O Łańcuch Herbowy” w Ostrowie. Osobiście cieszę się również, że w Rawiczu odrodził się Memoriał legendarnego Floriana Kapały.

– Hm, najlepszy dziennikarz (telewizja i piszący)…

– Tu jestem w trudnej sytuacji. Najlepszy dziennikarz telewizyjny to nasz „metalowiec” Tomasz Dryła, który oprócz tego jest znakomitym spikerem-konferansjerem na imprezach organizowanych przez One Sport. A teraz zatkaj uszy. Najlepszy piszący dziennikarz to Bartłomiej Czekański. On w żużlu jest chyba od samego początku „czarnego sportu”,a może jeszcze dłużej , ha, ha. Moja znajomość z nim zaczęła się od tego, że ze 20 lat temu niesprawiedliwie mnie zaatakował ,opisał, w mediach. Na szczęście potem mu przeszło. .. Lubię w „TŻ” czytać felietony red. Adama Jaźwieckiego, a z młodszych piór – red. Wojciecha Koerbera.

– Junior roku?

– Oczywiście Bartosz Smektała. Był wicemistrzem świata juniorów w 2017 roku, a w ubiegłym sezonie wygrał te rozgrywki w fantastycznym stylu odrabiając aż 6 punktów do Maksa Drabika w ostatnim turnieju w Pardubicach. Zdobył też z kolegami DMŚJ i był świetny w naszej Ekstralidze, którą wygrała jego Unia Leszno. Czy trzeba bardziej uzasadniać tę kandydaturę?

– Odkrycie roku.

– Stary, ale jary, czyli Leon Madsen. Odjechał sezon życia,ale uwaga: może mieć jeszcze większe aspiracje. Z młodszych to Jakub Jamróg. Oby sprostał wyzwaniu, którym będzie jazda dla Betardu Sparty Wrocław na wypełnionym Stadionie Olimpijskim.

– Nagroda Fair play.

– Ale to nie za jedno zdarzenie, czy za sezon. Od lat na takowe zasługuje Maciej Janowski, który zawsze kładzie na tor motocykl i siebie, byle tylko nie uszkodzić upadającego przed nim rywala. Do tego fantastycznie, lojalnie jeździ w meczach parowo i mądrze prowadzi swego partnera z drużyny do mety. Tak jest w lidze i w reprezentacji. I nie przekreśla go dla mnie ten nieszczęsny środkowy palec, który podczas wyścigu pokazał Nickiemu Pedersenowi. Coz,emocje.

– Dętka Roku.

– Tu nie będzie zaskoczenia. To prezes Nawrocki ze Stali Rzeszów i chyba nie muszę uzasadniać.

– Może masz jeszcze jakąś swoją kategorię, w której chciałbyś kogoś wyróżnić?

– Może komuś się narażę, ale dodam, że żużlowy bezsens roku to był Speedway of Nations, która to impreza okazała się chybionym pomysłem ,a zastąpiła DPŚ czyli faktyczne drużynowe mistrzostwa swiata ,cieszące się znacznie większym wzięciem u kibiców.

– Niedawno w Toruniu byłeś gościem honorowym gali tamtejszej prężnej, młodej  promotorsko-organizacyjnej żużlowej firmy One Sport, z którą współpracujesz. Z jakiej okazji odbyła się ta uroczystość? Opowiedz o niej trochę. BSI nie zdołała przywrócić GP do Australii, za co może dostać karę od rozczarowanej FIM, bo to złamanie warunków umowy. Czy w tej sytuacji nasza One Sport pod względem finansowym i organizacyjnym ma szansę wygrać z zamożniejszą BSI przetarg na organizację cyklu GP IMŚ na następne lata? Czy FIM obniży swoje wymagania finansowe, skoro One Sport mogłaby odświeżyć IMŚ i pchnąć ją na inne kontynenty? BSI już nie ma pomysłu, nie ma weny.

– Jak co roku, tak i teraz, byłem na gali toruńskiej  One Sport. Cieszę się,ze polska One Sport staje się alternatywą dla BSI, jeśli chodzi o przyszłą organizację rozgrywek o IMŚ. Jestem zbulwersowany, że Anglicy z BSI znów nie byli w stanie zorganizować turnieju GP w kolebce speedwaya, skąd wywodzi się wielu mistrzów świata i gdzie skadinad zaczynał Tai Woffinden, czyli w Australii. A tam jest liczna Polonia, która na polskich zuzlowcow przyszłaby w tysiącach . Może to będzie sygnał  dla FIM, żeby pomyślała o takich organizatorach Grand Prix,którzy zadbają o promocje speedwaya i  o rozwoj żużla , w tym o jego ewentualna  ekspansję  na inne kraje, a nawet na inne kontynenty niż tylko Europa. Jeśli FIM pójdzie w tym kierunku, to może powinna obniżyć  swoje żądania finansowe wobec organizatorów SGP na rzecz zobowiązania ich do większej ofensywności i ekspansji w eksporcie żużla do krajów ,gdzie go nie ma. Ta zmiana filozofii w FIM,jeśli nastąpi jest szansa dla toruńskiej One Sport.  Ma ona i bardzo dobre kontakty w świecie i pomysły większe „umiędzynarodowienie” speedwaya. Dlaczego nie robić go w bogatych krajach Zatoki Perskiej? Sukces „One Sport” byłby dobry i dla światowego żużla w kontekście jego rozwoju i dla Polski i naszego „czarnego sportu”, bo oznaczałby, że mamy nie tylko świetnych zawodników, ale i menedżerów, promotorów, organizatorów nie tylko na „international level”,jakby to powiedział Leo Beenhakker ,ale o znaczeniu globalnym.

– Jesteś europosłem z Ziemi Wielkopolskiej.  To kraina, gdzie króluje głównie żużel i piłkarski Lech Poznań. W tym roku kolejne wybory do Parlamentu Europejskiego. Czy wystartujesz i czy znowu z Wielkopolski? Co dotąd dla nich zrobiłeś i jak chcesz im pomagać w tym wyborczym roku? Aczkolwiek wiemy, że kochasz sport niezależnie od kampanii wyborczej…

– Jeżeli będę kandydował do PE, to tylko z Wielkopolski.  Myślę, że tę ziemię godnie reprezentowałem, będąc jednym z 20 najbardziej aktywnych i pracowitych posłów PE, co zostało potwierdzone w oficjalnych rankingach.  Korzystając z mojego mandatu udało mi się sporo zrobić dla wielkopolskiego i polskiego żużla w ogóle. Objąłem patronat nad wieloma imprezami żużlowymi i namówiłem do udziału w takich  przedsięwzięciach sponsorów, zarowno firmy państwowe ,jak i  prywatne. To także zasilało budżet wielkopolskich klubów żużlowych i je wzmocniło. Ale przecież nie tylko w Wielkopolsce byłem aktywny. I nadal będę w ten sposób pomagał niezależnie od kalendarza politycznego . Trochę zezlosciles mnie tym pytaniem, gdyż ja nie uzależniam swej pomocy dla żużla, w tym wielkopolskiego, od uwarunkowań politycznych i terminów wyborczych . U mnie nigdy to nie miało i nie ma nic wspólnego z kampaniami  wyborczymi, co chyba udowadniam od wielu lat. Ja po prostu kocham sport, w tym żużel i pomagam mu w miarę swoich możliwości na co dzień.

– Jasne. Nie chciałem Cię sprowokować, przecież środowisko żużlowe wie, ile dla niego robisz niezależnie od wyborów … Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Bartłomiej Czekański

PS od autora: Ryszard Czarnecki śmieje się, że w plebiscycie „TŻ” nie ma dla niego kategorii: bo ani z niego stricte działacz, ani trener, ani zawodnik. Ja jednak ponawiam, by uhonorować Ryszarda jako „Osobowość żużlową Roku 2018” i uzasadniam to tak – „Firmy organizujące imprezy żużlowe, poszczególne kluby, zawodnicy, a nawet media – wszyscy oni proszą europosła Ziemi Wielkopolskiej Ryszarda Czarneckiego, wielkiego fana sportu, zwłaszcza speedwaya i siatkówki (ale nie tylko) o pomoc, poszukanie sponsorów, o poradę, opiekę itd. To VIP, czy Bardzo Ważna Persona w żużlu! Honorowy patron prestiżowych zawodów, jakże skuteczny w pomocy przy ich organizacji”.

Blog

Tusk może być „ojcem chrzestnym” barbarii

Posted on

Proponuję lekturę wywiadu ,jakiego udzieliłem w ramach audycji „Kluczowy Temat” dla Radia Poznań. Rozmawiał ze mną red. Łukasz Kaźmierczak.

Kłaniam się Państwu, poranna rozmowa Radia Poznań, dziś połączyliśmy się z Brukselą, w tamtym studiu jest dziś Ryszard Czarnecki, europoseł Ziemi Wielkopolskiej, witam Panie Pośle.

Witam Pana, witam Państwa, ukłony z Brukseli. Wyjątkowo nie pada.

U nas też wyjątkowo nie pada, ale odgłosy siekier głośno rąbiących doszły do Brukseli? W lokalnych strukturach Prawa i Sprawiedliwości w wielu miastach spadły głowy szefów lokalnych struktur. Słyszał Pan ten odgłos?

Bardzo Pan to obrazowo opisał, ale o tych zmianach personalnych mówiło się już od grudnia, wczoraj rozmawiałem z panem przewodniczącym, posłem Tadeuszem Dziubą, dziękując mu za to co zrobił dla lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości. Jest nowy przewodniczący, pan Zbigniew Hoffmann, wojewoda wielkopolski jednocześnie, natomiast pan poseł Dziuba będzie nadal aktywnym parlamentarzystą, tak jak dotychczas.

Jasne, parlamentarzystą będzie, ale już nie będzie zarządzał strukturami. Dlaczego tak się stało, dlaczego już nie będzie posła Dziuby? Kiepski wynik wyborczy, jakiś inny powód?

Ja bardzo wysoko oceniam pana posła Dziubę, jest człowiekiem wielkiej pracy i bardzo rzetelnie wywiązywał się i będzie się wywiązywał z obowiązków parlamentarzysty, jestem przekonany, że wystartuje w kolejnych wyborach parlamentarnych na jesieni. Natomiast prezes PiS Jarosław Kaczyński uznał, że potrzeba zmian, nowego spojrzenia w niektórych okręgach i to się dokonało nie tylko w Poznaniu, ale także na Podlasiu, w Gdyni, na Ziemi Chełmskiej – gdzie pani Beata Mazurek została szefem okręgu. To się w polityce zdarza.

No tak, ale Tadeusz Dziuba był ileś lat, to była naprawdę osobista decyzja prezesa Jarosława Kaczyńskiego? Bo tak zrozumiałem z Pańskich słów.

Decyzje zwykle się podejmuje kolegialnie, ale tak, pan prezes Jarosław Kaczyński w rozmowie „sam na sam” podziękował panu posłowi, ale zwracam uwagę, że szefem struktur w okręgu Białystok przestał być Krzysztof Jurgiel, który był kilkanaście lat tym szefem i zwracam uwagę, że akurat na Podlasiu Sejmik jest w rękach Prawa i Sprawiedliwości, więc to trudno łączyć z wynikami wyborczymi.

Po prostu prezes uznał, że czas na zmiany?

Czas na zmiany, tak to w polityce bywa, a ja zawsze będę podkreślał mój szacunek dla pracy posła Tadeusza Dziuby.

Zbigniew Hoffmann to dobry wybór?

Myślę, że wybór bardzo dobry, nie jest co prawda parlamentarzystą, ale jest bardzo sprawnym organizatorem i człowiekiem, który nie generuje żadnych konfliktów. Przeciwnie, raczej jednoczy ludzi. Będę bardzo pana Zbigniewa Hoffmanna wspierał w jego pracy jako szefa struktur.

Panie Pośle, wczoraj zapowiedział Pan, że będzie dążył do wysłuchania publicznego dziennikarzy mediów publicznych, czy w ogóle mediów w Polsce. No i co, znowu idziemy do Brukseli?

Nie idziemy, tylko jedziemy, natomiast wie Pan – jest tak, że tutaj nasi koledzy z Europy Zachodniej, Północnej czy Południowej mają często bardzo nieprawdziwy obraz sytuacji w Polsce i ostatnio też słyszeli złe rzeczy o mediach publicznych w naszym kraju. Myślę, że warto by usłyszeli, że nasi dziennikarze są brutalnie atakowani, że są podejmowane próby linczu. To zapewni lub zwiększy bezpieczeństwo dziennikarzy w Polsce w przyszłości, bo to co się dzieje – nie chodzi tylko o dramatyczne wydarzenia z Warszawy z sobotniego wieczoru, kiedy to Magdalena Ogórek została zaatakowana-  ale i wcześniej były ataki fizyczne przed Sejmem, na marszach KOD-u, na przykład na Michała Rachonia, ale także ataki fizyczne na parlamentarzystów PiS, pan poseł Cymański był popychany i szturchany, pani poseł Pawłowicz także, pana posła Leśniaka nawet uderzono w Sejmie, więc to tego typu sytuacje się zdarzały i uważam, że chowanie tego pod korcem jest niedopuszczalne.  A po tym co się w sobotę zdarzyło, niektórzy politycy i dziennikarze zachowują się przyzwoicie, choć są wyjątki, pani Ewa Siedlecka -kiedyś „Gazeta Wyborcza”, teraz „Polityka” napisała, że to nie było przekroczenia pewnych granic…

…Panie Pośle, ale głosy są bardzo różne, także politycy opozycji, część z nich potępia te działania, ale mamy świeży wpis szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, jak Pan go interpretuje? Napisał w nim między innymi „kłamstwo organizowane przez władze za publiczne pieniądze to perfidna forma przemocy, której ofiarami jesteśmy wszyscy i wszyscy powinni solidarnie w ramach prawa przeciwko temu kłamstwu protestować”. Co poeta miał na myśli, Panie Pośle?

Jest takie powiedzenie hiszpańskiego myśliciela z „Pokolenia 1898”, którego liderem był Miguel de Unamuno – myślę o  Jose Ortedze y Gassecie, który pisał, że każdy autor książki chce powiedzieć naprawdę więcej niż to, co czytelnik może przeczytać, ale też i odwrotnie, że czytelnik domyśla się więcej niż autor chce powiedzieć…

…to czego się Pan domyślał jako czytelnik?

Ja interpretuję słowa Donalda Tuska jako głęboką samokrytykę. Ten człowiek zrozumiał, że kierując rządem przez siedem lat propagował kłamstwo i dzisiaj bije się w piersi po latach, późno bo późno, propagował to kłamstwo publiczne, teraz jest skrucha i w ten sposób nie chce się do tego bezpośrednio przyznać, ale to huczy w Brukseli.

Tak, tak, ale część opozycji, a nawet część obozu rządzącego uważa, że było to nawoływanie do nieposłuszeństwa na wzór tego, co w sobotę wydarzyło się pod gmachem Telewizji Polskiej.

Ta interpretacja też jest uzasadniona, całkiem poważnie powiem, że tego typu słowa po tym linczu z sobotniego wieczoru są usprawiedliwieniem tych ludzi i tego typu wandalizmu, a nawet rozgrzeszeniem czy zachęceniem, by tego typu akty barbarzyństwa zdarzały się w przeszłości. W związku z tym Donald Tusk będzie ponosił moralną współodpowiedzialność polityczną za tego typu agresje, jesli będą się zdarzały takie sytuacje w przyszłości – oby nie, ale on może być ojcem chrzestnym tej barbarii.

Panie Pośle, czas nas bardzo goni, a jednak musimy trochę o Brukseli porozmawiać, skoro już tak jesteśmy na łączach. Skąd Pan ma informacje, że Wielka Brytania opuści Unię Europejską 1 stycznia 2020 roku? Bo słucham Theresy May, słucham Heiko Massa, słucham Donalda Tuska, którzy mówią, że nie, już nie będzie żadnych negocjacji. Theresa May mówi, że będzie negocjowała tylko do 29 marca. Unia Europejska mówi, że nie będzie już żadnej renegocjacji brexitu.

Ci politycy, którzy doprowadzą do sytuacji, że będzie twardy brexit, będą odpowiedzialni za to, że na przykład, i to mówię Donaldowi Tuskowi i każdemu innemu, także politykom brytyjskim, że ludzie, którzy będą z Wielkopolski odwiedzać swoje dzieci, które mieszkają w Wielkiej Brytanii, będą jeździć do wnuków, żeby z nimi spędzić kilka miesięcy i zadbać, żeby mówiły w języku polskim, to Ci ludzie nie będą mogli otrzymać emerytury, tak jak to było do tej pory, bo Wielka Brytania staje się państwem trzecim i przestają obowiązywać regulacje unijne. Jeżeli Pan, Panie Redaktorze, pojedzie do Wielkiej Brytanii samochodem na przejażdżkę turystyczną i nie daj Boże będzie Pan miał stłuczkę, to będzie Pan miał problemy z ubezpieczeniem…

…Jasne, z konsekwencji zdajemy sobie sprawę, ale dlaczego Pan uważa, że jednak będzie przedłużony brexit, że to jednak będzie 1 stycznia przyszłego roku?

To są informacje z „głębokiego gardła” Komisji Europejskiej, ale to jest tez scenariusz najbardziej optymalny z punktu widzenia ekonomicznych interesów 27 państw członkowskich Unii…

…i najbardziej realny?

No wie Pan, chyba, że założymy, że politycy w Unii i Wielkiej Brytanii inaczej niż zwierzęta, nie mają instynktu samozachowawczego i popełnią takie harakiri, bo to będzie miało konsekwencje.

A największe brytyjskie firmy podobno już robią zapasy żywności po to, żeby przewidzieć to, co się będzie działo podczas brexitu. To trochę tak, jak Indianie zbierający chrust na zimę, jak z tego dowcipu.

Strzeżonego Pan Bóg strzeże, porównanie bardzo ciekawe. Ja tylko powiem, że niektóre firmy zawijają się z Londynu i będą się przenosić na przykład do Frankfurtu czy do Warszawy…

…to też o czymś mówi. Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję, pozdrawiam z Brukseli.

Blog

Liderzy opozycji muszą powstrzymać agresję swoich zwolenników

Posted on

Proponuję lekturę zapisu mojego wywiadu radiowego, jakiego udzieliłem dla PR 24. Rozmowę poświęconą sprawom międzynarodowym i krajowym przeprowadziła redaktor Dorota Kania.

Witam Państwa, Dorota Kania, a w studio gość – europoseł Ryszard Czarnecki, Prawo i Sprawiedliwość.

Witam Panią, witam Państwa bardzo serdecznie.

Panie Pośle, jak Pan zareagował, jak Pan dowiedział się o ataku na Magdalenę Ogórek?

To jest coś, co mną wstrząsnęło, chociaż nie był to pierwszy atak na dziennikarza. Przypomnę, że przed Sejmem dziennikarze Telewizji Polskiej byli atakowani, również – też trzeba to powiedzieć – był w czasie demonstracji Komitetu Obrony Demokracji fizycznie zaatakowany Michał Rachoń. Ale to dotyczyło również polityków, pamiętam jak szarpano i popychano pana posła Tadeusza Cymańskiego, panią poseł profesor Krystynę Pawłowicz. Mówimy o tym co się dzieje poza Sejmem, ale w Sejmie przecież pan poseł Józef Leśniak został uderzony, więc to zdziczenie i ta anarchia miała już wcześniej miejsce. W naszej kulturze kobieta ma szczególne miejsce, a Magdalena Ogórek została zaatakowana i to jest ostatni moment, żeby liderzy opozycji – wyraźnie to adresuję – powstrzymali swoich zwolenników przed tak haniebnymi atakami. Niech Pani zwróci uwagę, że odezwało się środowisko dziennikarskie, trzeba powiedzieć jednolicie, natomiast w zasadzie ja nie słyszałem apeli polityków opozycji, żeby tego typu napaści, także słowne, przerwać. I to jest niesamowite.

Jeżeli chodzi o środowisko dziennikarskie, to się zachowało różnie, bo już dzisiaj, kiedy emocje opadły, jest mowa o tym, że to nie był lincz, a gniew, żeby tutaj nie eskalować konfliktu, ponieważ co niektórzy mówią w swoich wypowiedziach, że pani Ogórek ma to na co sobie zasłużyła i że telewizja publiczna ma taki, a nie inny przekaz. Ale ja chciałam zapytać o coś innego. Panie Pośle, wspomniał Pan i słusznie, że do tych ataków dochodziło znacznie wcześniej. Również inni dziennikarze telewizji publicznej byli atakowani, byli też atakowani dziennikarze Telewizji Republika, którzy wcześniej pokazali filmiki pokazujące te ataki. Czy to nie jest czas na to, żeby w Parlamencie Europejskim odbyło się wysłuchanie na ten temat ,że media publiczne i media prawicowe są również atakowane? Żeby posłowie z Parlamentu Europejskiego dowiedzieli się, że to nie jest przekaz tylko w jedną stronę, tylko również są i takie ataki. Czy to nie jest czas, żeby Unia się tak naprawdę dowiedziała, jaka jest sytuacja w Polsce?

Po raz pierwszy o tym mówię, ale podejmę inicjatywę „public hearing”, czyli publicznego wysłuchania na ten temat w Parlamencie Europejskim w Brukseli, tak, aby rzeczywiście dzięki temu głosowi dziennikarze mediów narodowych, Telewizji Polskiej i Polskiego Radia czy innych mediów byli w Polsce bardziej bezpieczni. Myślę, że taki głos może w tym pomóc.

Słyszeli Państwo, będzie – miejmy nadzieję – wysłuchanie publiczne, dziennikarze będą mogli powiedzieć o tych atakach i o sposobie traktowania ich przez inne media i przez polityków opozycji, bo to jest bardzo ważne. Rada Mediów Narodowych już wielokrotnie informowała o tych atakach, wystarczy wejść na ich stronę internetową, gdzie mówiła o tej eskalacji przemocy.

Tak, to prawda, jednak zwracam uwagę, że to ,co się będzie działo, zależy od polityków opozycji totalnej, bo już po tym ataku mieliśmy zupełnie haniebny wpis posłanki PO pani Leszczyny, która napisała po tym ataku mniej więcej „kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”. To są słowa, które usprawiedliwiają napaść i takie zachowania i muszę powiedzieć, że to głośne milczenie polityków Platformy po tym wpisie może świadczyć o tym, że jest przyzwolenie czy wręcz rozgrzeszanie tych zwolenników totalnej opozycji z tych działań, które ewidentnie łamią prawo. A też przy okazji apel do policji, że nie może być tutaj bezczynna.

Panie Pośle, ostatni sondaż IBRIS dla Onetu : Prawo i Sprawiedliwość wygrywa wybory do europarlamentu, druga siła to Platforma Obywatelska – Koalicja Obywatelska, a trzecia, co ciekawe, Robert Biedroń. Po wczorajszej konwencji jakie refleksje?

No myślę, że „uderz w stół, a nożyce się odezwą”. Nie przypadkiem już tydzień temu PO czując zagrożenie ze strony tej formacji pana Biedronia specjalnie tak naprędce, na łapu capu, trochę na kolanie, zrobiło konwencję o prawach kobiet. Teraz dwa dni przed kongresem tej partii oznajmili utworzenie Koalicji Europejskiej, gdzie są byli komunistyczni premierzy Miller i Cimoszewicz i generalnie stare, zgrane postacie, które wielokrotnie odpowiadały za niekorzystne aspekty relacji z UE zwłaszcza gospodarcze, w tym traktat akcesyjny z Unią z 2003 roku. I Ci ludzie są teraz w Koalicji Europejskiej z Platformą. Ale zrobiono to po to, by przykryć ten kongres Biedronia, a wydaje mi się, że jego formacja będzie alternatywą dla Platformy Obywatelskiej i jej akolitów, koalicjantów, przystawek, i to będzie punkt odniesienia także dla wyborców Razem, SLD, Nowoczesnej, jednym słowem dla wyborców, którzy chcą głosować na formację liberalną, lewicową czy liberalno-lewicową. Platforma ma się czego bać.

Panie Pośle, czy już wiadomo, kiedy zostaną ogłoszone listy do Parlamentu Europejskiego w Prawie i Sprawiedliwości?

Na razie za 3 tygodnie, 25 lutego Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej pan doktor Andrzej Duda ogłosi oficjalnie terminarz wyborczy…

…ale to już wiemy, kiedy będą wybory.

No tak, ale formalnie musi to Głowa Państwa uczynić. 6 kwietnia nastąpi rejestracja komitetów wyborczych, 16 kwietnia rejestracja list wyborczych…

…czyli na początku kwietnia dopiero?

Myślę, że przełom marca i kwietnia będzie tym czasem, gdzie te decyzje będą podejmowane, choć mam wrażenie, że pan prezes Jarosław Kaczyński już w głowie, jak zwykle, swój plan na wybory – także personalny – ma.

Jeżeli chodzi o program wyborczy partii Wiosna, czyli partii Roberta Biedronia – czy podczas wczorajszej konwencji słyszał Pan coś o pomysłach na kampanię do Parlamentu Europejskiego, o pomysłach na Unię Europejską. Pan Poseł się uśmiecha, proszę Państwa.

Ja zwracam uwagę, że nazwa partii wskazuje, że celem istotnym są wybory europejskie – Wiosna…

…ale może później zmieni na Jesień.

No właśnie, gdyby chodziło o wybory parlamentarne, to raczej byłaby Jesień, bo wybory pewnie będą w październiku czy listopadzie. Natomiast ja mam wrażenie, że to był zbiór pewnych sloganów, które trochę chyba były wzajemnie sprzeczne, no , bo że tak powiem, obniżanie podatków i zwiększanie różnych socjalnych, a może raczej genderowych inicjatyw, to jest raczej trudne. Ale być może takie rozwiązanie kwadratury koła nagle się wydarzy – mówię tutaj z pewnym przekąsem. Natomiast poza taką zbitką haseł lewicowo-liberalnych z akcentowaniem kwestii obyczajowej – to szczerze mówiąc żadnego wielkiego pomysłu nie słyszałem. Mam wrażenie, że tak naprawdę to nie ja miałem jednak coś usłyszeć, a mieli usłyszeć jakieś bon moty czy hasła zwolennicy Platformy czy innych partii liberalno-lewicowych i to się dokonało. Widzimy, że opozycja w tej chwili jest w stanie ostrego sporu wewnętrznego, że kłóci się, że można powiedzieć, jednoczy się przez podział, w dni parzyste się jednoczy, a w nieparzyste dzieli. I wyraźnie widać, że raczej będzie dużo list opozycyjnych i do parlamentu i do Parlamentu Europejskiego. Ale cóż, my w Prawie i Sprawiedliwości zajmujemy się rządzeniem dla Polek i dla Polaków, a nie opozycją.

A jeżeli chodzi o finanse Roberta Biedronia, rozmawiałam na ten temat z poprzednikiem, gościem Polskiego Radia 24 – panem posłem Łukaszem Rzepeckim, on zwrócił uwagę na to, co inni też zauważyli: ogromny rozmach konwencji. Skąd pieniądze u Roberta Biedronia?

To jest oczywiście dobre pytanie. Być może Ci, którzy kiedyś stawiali na Ruch Palikota, w którym zresztą pan Biedroń miał spory udział, bo był posłem…

…i który ma subwencję budżetową.

Tak, oraz ci, którzy potem stawiali na coś nowego w postaci partii Ryszarda Petru, teraz uznali, że jest warto czy też trzeba postawić na formację, która może niektórych zmęczonych czy rozloszczonych wyborców Platformy przyciągnąć i uczynić, by nie poszli do Prawa i Sprawiedliwości. Ale rzeczywiście ten rozmach był duży i to kosztuje. A skąd pieniądze? Myślę, że pan Robert Biedroń na to pytanie odpowie i pewnie pierwsi, którzy będą go o to pytać, to będą politycy Platformy.

Panie Pośle, chciałam zapytać o kolegę byłego sprzed wielu, wielu lat, kolegę partyjnego Stefana Niesiołowskiego. Właśnie, czy ten upadek posła Stefana Niesiołowskiego może być jeszcze przez niego jeszcze jakoś zatarty, czy ta sprawa już całkowicie pogrąży pana posła?

Stefan Konstanty Myszkiewicz hrabia Niesiołowski -bo tak brzmi jego pełne nazwisko-jest politykiem, któremu będzie bardzo trudno obronić sie w wymiarze politycznym z tego,co mu się zarzuca, bo oczywiście w wymiarze moralnym to zawsze można skruchę pokazać.

Już różne wolty przeszedł w życiu?

Z całą pewnością, ale teraz się podkreśla, że jest posłem klubu PSL-Unia Europejskich Demokratów, mam nadzieję, że nie przekręciłem tej drugiej nazwy…

…ale wypomina mu się także, że był w ZChN, był jego współtwórcą?

Tak, jednak najwięcej lat chyba spędził w Platformie, był wicemarszałkiem z ramienia PO, był kilkakrotnie posłem z listy PO, cztery razy dokładnie , a więc w ostatnich kilkunastu latach był przede wszystkim politykiem PO, więc to milczenie tej partii jest w tej chwili ciekawe.

I zwolennikiem i bardzo bliskim politykiem dla Donalda  Tuska, bo to też o tym trzeba mówić.

Tak, myślę, że jego wyjście z Platformy było pewnym protestem przeciwko Grzegorzowi Schetynie i jego wyborowi na szefa Platformy i kilku innych jego przeciwników, takich jak Jacek Protasiewicz czy Michał Kamiński, również to uczyniło. Teraz wszystko w rękach wymiaru sprawiedliwości.

Panie Pośle, chciałam zapytać o konferencję, która odbędzie się za tydzień w Warszawie. Konferencja irańska, narracja mediów sprzyjająca opozycji była bardzo podobna, jeśli chodzi o szczyt NATO, który miał być przeniesiony i nie wiadomo było czy on w ogóle się odbędzie, potem się okazało, że się odbył i był bardzo pozytywnie przyjęty. Podobnie z konferencją irańską, że nie miała się odbyć, że nie wiadomo czy do niej dojdzie, czy wszyscy przywódcy przyjadą, teraz się okazuje, że Izrael potwierdził i premier Benjamin Netanjahu będzie, a inne państwa też wyślą swoich przedstawicieli, ministrów spraw zagranicznych na przykład, ale co ciekawe, Unia Europejska mówi, że to jest antyirańskie, że nie ma na to zgody, pojawiają się głosy z Unii, które atakują Polskę za tę konferencję.

Po pierwsze zwracam uwagę, że w zeszłym roku mieliśmy w Polsce dwie bardzo istotne konferencje międzynarodowe. Wszyscy pewnie pamiętają o Szczycie Klimatycznym w Katowicach w grudniu, ale kilka miesięcy wcześniej w Warszawie był szczyt Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. Ta kolejna konferencja oznacza, że Polska nie tylko nie jest izolowana, ale jest ważnym punktem w polityce międzynarodowej. Ja tylko przypomnę, Polska jest po brexicie piątym krajem Unii Europejskiej i liderem tzw. nowej Unii, czyli 13 państw, które w ostatnich latach weszły do Unii Europejskiej, w tym 11 z naszego regionu. Polska nabiera znaczenia, jest głównym partnerem USA w tej chwili w całej Unii Europejskiej -po decyzji Wielkiej Brytanii o opuszczeniu Unii. Tego typu konferencje, obojętnie od ich efektów i przyjętych rozwiązań, pokazują znaczenie naszego kraju. Ale oczywiście Pani ma rację, jest rozbieżność w tej sprawie między USA a Unią, a mówić ściśle precyzyjnie, między USA a trzema państwami w Unii, czyli Niemcami, Francją i w dużej mierze Włochami też, chociaż ten duopol niemiecko-francuski jest tutaj wyraźny, bo to on partycypował w tym dealu z Teheranem sprzed kilku lat. Nie wolno zamykać jednak oczu na pewne fakty : w zeszłym roku jednak doszło do próby zamachu terrorystycznego przy udziale irańskiego dyplomaty i dwóch irańskich emigrantów, gdzie służby specjalne paru krajów członkowskich Unii Europejskiej interweniowały. Podobnie zresztą było w Danii, a więc to nie jest jakaś abstrakcyjna sprawa, która się toczy gdzieś na Bliskim Wschodzie, daleko od nas . To jest coś, czego implikacje mają także miejsce w Europie, a więc także bezpośrednio  za naszą zachodnią granicą, także w Niemczech. Ta konferencja jest więc potrzebna i dobrze, że polski rząd ją organizuje, a nie zezwala na organizację gdzieś w innym kraju. To pokazuje, że Polska jest silna i się z nią liczą , a co do efektów konferencji – poczekajmy.

Właśnie, czy jeżeli chodzi o efekty, bo Pan powiedział, że poczekamy, ale czy jednym z efektów nie będzie to, że będą kolejne ataki szefów Unii i pani Mogherini właśnie na Polskę.

Jeszcze parę miesięcy pani Federica Mogherini, która zaczynała swoją karierę polityczną od młodzieżówki postkomunistycznej, będzie szefem dyplomacji Unii Europejskiej . Na pewno nie będzie komisarzem z ramienia nowego rządu Italii. Ja akurat byłem jedynym Polakiem spośród 29 europosłów, którzy podpisali do Mogherini  list,aby Unia uznała za prezydenta Wenezueli pana Guaido jeszcze zanim Parlament Europejski oficjalnie i uroczyście uznał nowym prezydentem  Wenezueli, tegoż obecnego szefa parlamentu, także w takich sprawach dotyczących Ameryki Łacińskiej Unia Europejska poprzez aktywność czy też brak aktywności pani Federici Mogherini zwleka. W tej sprawie wydaje mi się, że tutaj powinniśmy jako Unia mówić nie tyle tym samym głosem co USA, ale na pewno szukać pewnych płaszczyzn wspólnych, wspólnego mianownika, bo stawianie się w kontrze do USA jest bez sensu w sytuacji Unii Europejskiej, która teraz traci drugie co do wielkości państwo i wielką potęgę ekonomiczną, którą jest Wielka Brytania, a Europa od lat przegrywa wyścig gospodarczy czy demograficzny chociażby z Azją, staje się tak naprawdę w skali globu niestety coraz mniej ważna. W tej sytuacji ustawianie się niektórych polityków europejskich w kontrze, w jakiejś wojence, do administracji USA i Białego Domu jest jakieś śmieszne. My powinniśmy krzewić te relacje transatlantyckie, a nie z Amerykanami wojować.

I na tym musimy kończyć, Państwa i moim gościem był Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, dziękuję za wizytę w studiu.

Dziękuję Pani, dziękuję Państwu.

Blog

PO sojuszników zrzuca z sań

Posted on

Zapraszam do lektury mojego wywiadu dla VOD „Gazety Polskiej”. Rozmowa została spisana i dziś publikowana jest po raz pierwszy. Przeprowadził ja red. Jan Przemyłski i jest ona częścią cyklu „ Rozmowa Niezależnej”.

Witam serdecznie, Jan Przemyłski, „Rozmowa niezależna”, dzisiaj naszym gościem jest europoseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Pan Ryszard Czarnecki.

Witam Pana, witam Państwa.

Panie Pośle, dzisiaj wielka wiadomość. Opozycja zawiązała koalicję do eurowyborów, w koalicji znaleźli się między innymi Grzegorz Schetyna, Ewa Kopacz, Włodzimierz Cimoszewicz, Radosław Sikorski, Kazimierz Marcinkiewicz, Marek Belka. Jak Pan ocenia tą koalicję? Czy to jest siła, która może iść i tak jak zadeklarowała premier Ewa Kopacz odbudować wizerunek Polski, który PiS na arenie międzynarodowej zepsuł przez ostatnie lata?

To są wszyscy, którzy już byli. Byli premierami, Kopacz, Miller, Cimoszewicz, Marcinkiewicz, Schetyna wicepremier, Kopacz była premierem tuż przed naszym dojściem do władzy, a więc to są Ci, którzy chcą, żeby było jak było. Ale w wymiarze europejskim – proszę prześledzić wypowiedzi pana premiera Cimoszewicza na temat relacji Polski z Unią, to są wypowiedzi, które można sklasyfikować jako całkowita uległość, jeżeli nie służalczość, a w praktyce akurat pan Miller i Cimoszewicz odpowiadają za polski traktat akcesyjny z 2003 roku, na podstawie którego weszliśmy rok później do Unii, gdzie był to traktat mniej korzystny niż dla krajów, które jeszcze przed nami wchodziły jeszcze do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej i krajów porównywalnych z nami, jeśli chodzi o gospodarkę, czyli Grecja, Hiszpania, Portugalia. Ja już nie mówię o Austrii, Szwecji czy Finlandii, bo to kraje dużo bogatsze, ale zwracam uwagę, że Ci ludzie odpowiadają za to, że nasze kwoty dla rolników były znacznie niższe, niż dla farmerów włoskich, holenderskich czy niemieckich. A więc jeżeli ktoś chce głosować na Polskę, która znów będzie takim „yes-manem”, będzie powtarzała ciągle „yes, yes, yes” za tym, co idzie  z Brukseli czy de facto Berlina lub Paryża, to może na taką Polskę głosować. Ale jeżeli chce Polski silnej, Polski walczącej o podmiotowość  na arenie międzynarodowej, no,to na pewno na to towarzystwo nie zagłosuje. To jest taki wymiar Polska-Unia, a w wymiarze wewnętrznym wyraźnie widać, że tutaj Schetyna buduje koalicję premierów kosztem PSL-u czy Nowoczesnej.

No właśnie, dlaczego nie ma tych ugrupowań, takich jak Partia Biedronia, która ma powstawać, dlaczego PSL, dlaczego Nowoczesna, przecież do niedawna to byli koalicjanci Platformy Obywatelskiej? Czy to ta sprawa z Nowoczesną pogrzebała przyjaźń?

Platforma poświęca sojuszników i też pokazuje wszystkim, że jeżeli ktoś chce się zaprzyjaźnić z Platformą, to spotka go to samo, czyli zrzucenie sań przy najbliższym zakręcie. Zwracam też uwagę, że nie przypadkiem ogłoszono powstanie tego tworu dwa dni przed konwencją ruchu pana Biedronia, bo już wcześniej Platforma bojąc się, że ma taką lewicowo-liberalną alternatywę dla siebie, postanowiła zrobić własną konwencję. O co w tym wszystkim chodzi? O to, że kiedyś Platforma ścigała się z PiS-em, obawiała się PiS i robiła konwencje tego samego dnia co PiS, żeby tą narrację wyprzedzić czy odbić narrację naszą, a teraz obawia się przede wszystkim Biedronia, bo czuje pismo nosem i słusznie się obawia, że on zabierze im sporo głosów liberalnych i lewicowych, także tych, którzy mieli już dosyć rządów Platformy, a dla których Cimoszewicz i Miller kojarzą się z partią postkomunistyczną.

A czy Robert Biedroń i jego ugrupowanie na polskiej scenie politycznej może zrobić jakąś furorę czy rewolucję? Czy obawia się Pan, że to ugrupowanie zabierze głosy Prawu i Sprawiedliwości oraz Zjednoczonej Prawicy, czy jednak powstanie kilka małych bloków typu Nowoczesna, Platforma, „POKO” jak teraz się mówi, Ruch Biedronia, PSL i tak dalej.

Jestem przekonany, że Biedroń będzie przede wszystkim zabierał Platformie i tym, którzy będą z nimi. Może też ewentualnie uruchomić trochę wyborców o poglądach lewicowych, którzy do tej pory nie głosowali. Natomiast jestem przekonany, że nie będzie odpływu wyborców Prawa i Sprawiedliwości ze względów oczywistych. Myślę, że Biedron rzeczywiście może spowodować, że Platforma uzyska znacznie mniej niż myślała, że będzie mieć. A przede wszystkim pokazuje to pełną fikcję tego obrazu rzekomej jedności opozycji. Jednoczy się ona przez podział, nie ma na tej liście Nowoczesnej czy PSL, a przecież Pawlak to tez premier, Kalinowski wicepremier, Piechociński wicepremier, ich nie ma. Nie ma też Nowoczesnej, która po raz kolejny została ograna, nie ma Biedronia, nie ma partii Razem. To jest fikcja antyPiS-u, bo w gruncie rzeczy nie ma czegoś takiego i to oznacza zwiększenie szans na ich porażkę i w wyborach europejskich i w wyborach parlamentarnych.

Panie Pośle, zostawiamy naszą politykę i nasze podwórko ojczyste, patrzymy co się dzieje na podwórku europejskim, a tam cały czas głośne rozmowy na temat brexitu, pani Theresa May cały czas negocjuje, czym te rozmowy się skończą?

Póki co tych negocjacji nie ma tak naprawdę. Ona chce negocjować, Bruksela pokazuje gest Kozakiewicza, jakaś nieszczęsna dyplomacja twitterowa Donalda Tuska, który twittuje, ćwierka, do pani Theresy May to nie jest poważne, bo negocjacje toczą się jednak w gabinetach, chociaż oczywiście przywódcy mogą o nich informować, choćby na twitterze czy w inny sposób. Ale taki sposób komunikacji, że tutaj „no deal”, przez twitter – nie jest to poważne, jest to odbierane jako działanie człowieka o niezbyt dużym autorytecie, bo takim człowiekiem Donald Tusk na scenie Unii Europejskiej jest. Jaki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny? No jednak negocjacje, ale przedłużenie terminu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. Nie nastąpi to w końcu marca, jak to miało być, tylko nastąpi przedłużenie tego terminu o dziewięć miesięcy do końca tego roku i wtedy w ciągu paru najbliższych miesięcy będzie wynegocjowane to porozumienie rozwodowe, tak, żeby obywatele krajów członkowskich Unii, a także Brytyjczycy, nie ucierpieli na sytuacji twardego brexitu. To jest kwestia ubezpieczeń, emerytur, więc to jest jednym słowem scenariusz najbardziej prawdopodobny. Takie mam informacje z Brukseli, choć nikt o tym głośno jeszcze nie mówi, ja powiedziałem to jako pierwszy.  Ale to nie oznacza, że Brytyjczycy wystartują w wyborach do Parlamentu Europejskiego, bo nie wystartują, będzie to takie członkostwo Wielkiej Brytanii w Unii częściowe, bez pełni praw.

A co to oznacza, że zapytam na koniec, dla Polaków? Czy Polacy już wiedzą, jaka będzie ich sytuacja po brexicie?

To jest dobry sygnał, ponieważ brak dealu oznaczałby potworne kłopoty na przykład dla polskich dziadków i babć, które pojechały do Wielkiej Brytanii żeby krzewić polskość wśród swoich wnuków i mieszkać w Anglii, a takich ludzi jest sporo. Otrzymywali emerytury z Polski automatycznie, a teraz przy twardym brexicie musieliby pokonać olbrzymią drogę biurokratyczną, żeby je otrzymać, musieliby wracać do Polski po dokumenty i tak dalej. Tak samo jest z ubezpieczeniami, Wielka Brytania przy twardym rozwodzie stanie się państwem trzecim i regulacje unijne obejmujące kraje członkowskie Unii by jej po prostu nie objęły. Tak ma szanse to wyglądać, z korzyścią dla Polaków, ale także innych obywateli Unii. To oczywiście dotyczy też Brytyjczyków mieszkających na Starym Kontynencie, po drugiej stronie kanału La Manche, zwanego Kanałem Angielskim przez Brytyjczyków.

Będziemy się tej sprawie przyglądać. Panie Pośle, bardzo dziękuję Panu za wizytę w naszym studio, a Państwa zapraszam na kolejny odcinek naszego programu.

Dziękuję.

Blog

PO obawia się Biedronia – my nie

Posted on

Poniżej mój wywiad dla dziennika „Superekspress” . Rozmowę przeprowadził red. Przemysław Harczuk. W całości była ona poświęcona nowej partii Roberta Biedronia. Zapraszam do lektury.

„Super Express” – Robert Biedroń tworzy nową formację polityczną. Jak ocenia Pan jej szanse na zaistnienie?

– Ryszard Czarnecki: Nowa formacja z pewnością może stanowić pewną alternatywę dla Koalicji Obywatelskiej. Być propozycją dla wyborców lewicowych i liberalnych. Ugrupowanie pana Biedronia ma dwa plusy – po pierwsze, nie ciążą na niej grzechy Platformy Obywatelskiej. Po drugie – ma efekt świeżości. To daje szansę, że część obywateli głosujących do tej pory na Nowoczesną, PO czy partie lewicowe, postanowi dać szansę Robertowi Biedroniowi. Stąd tak nerwowe reakcje ze strony partii Grzegorza Schetyny. Już tydzień przed powstaniem partii Biedronia zorganizowała ona konwencję programową dotyczącą praw kobiet. A dwa dni przed powstaniem partii Biedronia ogłosiła powstanie Koalicji Obywatelskiej, grupującej zgranych juz , choć znanych polityków.

SE: Jaki ma to związek z Robertem Biedroniem?

– Były to ruchy wyprzedzające, mające na celu przykrycie lewicowych postulatów programowych w nowej partii. Widzimy wyraźnie, że tak jak kiedyś Platforma rywalizowała z Prawem i Sprawiedliwością na konwencje , odnosiła się do polityki PiS, tak teraz punktem odniesienia stał się dla PO Robert Biedroń. Wynika to z faktu, że Platforma wie, że z PiS nie wygra, ale ze chce być nadal największą siłą opozycyjną, dlatego zwalcza zaciekle Roberta Biedronia. Uważam, że nowa partia ma szansę przekroczyć próg wyborczy i wejść do Sejmu jesienią bieżącego roku. Kosztem PO i ugrupowań lewicowych.

SE: Robert Biedroń podczas konwencji mówił wiele o pojednaniu, zgodzie narodowej. W Sejmie był jednak reprezentantem ruchu Janusza Palikota, którego o język pojednania i zgody posądzać jest trudno.

– Być może Robert Biedroń wyciągnął wnioski ,zrozumiał, że radykalnym w Polsce można być, ale osiągnie się wtedy najwyżej  kilka procent poparcia. By się naprawdę liczyć, trzeba jednak ten przekaz bardziej niuansować.

Jakich ruchów i pomysłów spodziewa się Pan po nowej partii?

Przede wszystkim grać będzie na świeżości, odcinaniu się od ośmiu lat rządów PO i PSL oraz czterech lat rządu PiS. Przekonywać, że stanowi nową, inną jakość. A merytorycznie to niewątpliwie będą mocno głoszone postulaty legalizacji aborcji na życzenie, praw LGBT, rozdziału Kościoła od państwa. Klasyczne idee radykalnej lewicy.

Mówi Pan, że nowa partia zaszkodzi opozycji. Jednak z pierwszych sondaży wynika, że jeśli wejdzie do Sejmu, PiS straci możliwość samodzielnego rządzenia. Nie obawia się Pan nowego ruchu?

– My się nie obawiamy nowych ruchów politycznych. Obawiać się może Platforma Obywatelska. Widać wyraźnie, że to Platformie i partiom lewicowym Biedroń będzie odbierać wyborców. Dla nas formacja o tak mocno lewicowym nastawieniu nie jest żadnym zagrożeniem. Bo postulaty aborcji czy rozdziału Kościoła od państwa nie będą atrakcyjne dla wyborców Prawa i Sprawiedliwości.

Blog

Brexit przełożony do końca 2019 roku !!

Posted on

Proponuję Państwu lekturę mojego wywiadu dla „Sygnałów Dnia”, porannej audycji Programu 1 Polskiego Radia. To spisana wersja rozmowy, którą przeprowadził red.Piotr Gociek.

Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, witam Panie Pośle, dzień dobry.

Witam Pana, witam Państwa bardzo serdecznie.

Przyglądam się dzisiaj od rana temu ,co przekazują zagraniczne portale i anglojęzyczne telewizje, tam wszędzie pojawia się takie sformułowanie: nie będzie umowy, nie będzie renegocjacji umowy – cytują telewizje w mocnych słowach Donalda Tuska, który powiedział, że porozumienie w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nie jest otwarte do renegocjacji. Czy tak rzeczywiście jest ? Pan w „Polskim Radiu 24” mówił o tym, że ma inne informacje.

Tak, rzeczywiście mam informacje z wewnątrz, z „głębokiego gardła” Komisji Europejskiej, że scenariusz najbardziej prawdopodobny to przesunięcie brexitu o 3 kwartały, a więc od końca marca do końca 2019 roku. W tym czasie będzie czas ten „no deal” przemienić w „real deal”, realny „deal”, pomiędzy Wielką Brytanią a Unią Europejską. Ja się dziwię tej dyplomacji tweeterowej pana Donalda Tuska, który komunikuje się z premier Jej Królewskiej Mości Theresą May za pomocą twittera. Nie wiem czy ćwierkanie na twitterze jako forma rokowań w sprawie niesłychanie żywotnej dla milionów ludzi jest rzeczą właściwą. Myślę, że jest przejawem nonszalancji i braku poważnej refleksji nad tym co się dzieje. Ja wiem, że pan Tusk był twarzą brexitu, bo sprytny Juncker, który czuł pismo nosem i wiedział, że to może być porażka, wypchnął go do tego przed referendum. Juncker wyczuwał, że Brytyjczycy nie zagłosują za „remain”, czyli za pozostaniem, a zagłosuja za brexitem. Donald Tusk był twarzą brexitu, a teraz niewiele robi by dojść do porozumienia. A to nie są zabawki polityków europejskich i brytyjskich, bo konsekwencje twardego brexitu, ostrego rozwodu brytyjsko-unijnego i to z awanturami, są bardzo poważne, negatywne, dla milionów ludzi – także Polaków. Bo to jest sprawa ,Panie Redaktorze, także emerytur czy ubezpieczeń…

…mówiliśmy już o tym dość obszernie w radiowej Jedynce. Przyglądaliśmy się tym wszystkim kwestiom, ale zauważmy jedną rzecz. To, że negocjacje miałyby być otworzone i termin wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii miałby być przesunięty na dopiero ostatni dzień roku 2019, to jeszcze nie znaczy, że coś znacząco może się zmienić w treści tej umowy. Może po prostu Komisja Europejska widząc chaos wewnętrzny Wielkiej Brytanii chce dać więcej czasu brytyjskiej premier, by ta stworzyła stabilną większość. Czy jednak raczej oznaczałoby to rozwiązanie, że i jedna, i druga strona jest gotowa do daleko idących ustępstw?

Pan ma rację, to logiczne sformułowanie, rzeczywiście jest tak, że przedłużenie o trzy kwartały wyjścia Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej z Unii wcale nie musi oznaczać „dealu”- ale jednak taką możliwość stwarza. A mam wrażenie, że gniew obywateli krajów członkowskich Unii może być duży i nie musi się obracać tylko przeciwko Londynowi, ale także przeciwko strukturom Unii Europejskiej. Może jest też tak, że Komisja Europejska chce uniknąć tego twardego rozwodu przed wyborami europejskimi, bo to mogłoby oznaczać znaczący wzrost fali eurosceptycyzmu i euronegatywizmu, a także jeszcze większe zwycięstwo partii, które wolą patrzeć na ręce Komisji Europejskiej i Brukseli oraz bardziej jednak skłaniają się ku koncepcji Europy Ojczyzn czy Narodów, a nie koncepcji niemiecko-francuskiego duopolu czy federalistycznej koncepcji Stanów Zjednoczonych Europy, gdzie tożsamość narodowa ma znikać. Być może jest to po prostu odłożenie problemu na kilka miesięcy.

A myśli Pan, że skoro mogłoby dojść do takiego przedłużenia i otwarcia ponownego negocjacji, to Wielka Brytania już w maju wybierałaby swoich europosłów na kolejną kadencję? Bo przecież de facto pozostawałaby jeszcze w Unii  do końca roku 2019.

Poruszył Pan kwestię kluczową, także z punktu widzenia układanki w Parlamencie Europejskim. Tutaj ten komponent konserwatywny, prawicowy jest bardzo istotny, a partia rządząca Wielką Brytanią czyli torysi cały czas wyraźnie prowadzi  w sondażach w tym kraju. Natomiast odpowiedź jest krótka: nie. I to jest właśnie ciekawe w tym wszystkim, bo ma Pan rację:  byłoby logiczną konsekwencją, że skoro Wielka Brytania dalej pozostaje w Unii, to powinna mieć swoich reprezentantów. Ale okazuje się, że jednak nie. Gdyby Wielka Brytania zdecydowała się pozostać w Unii w wyniku drugiego referendum, gdyby zmieniła decyzję czy też taką decyzję podjął House of Commons, czyli Izba Gmin, bo ona o tym według prawa brytyjskim decyduje, a nie rząd, to wówczas oczywiście byłyby wybory do europarlamentu w późniejszym terminie. Natomiast teraz jest wyraźne stwierdzenie – z tego co ja usłyszałem- że ta pula mandatów brytyjskich, tak jak podjęto do tej pory decyzję, będzie zamrożona i podzielona na dwie części. Jedna będzie uruchomiona za ok. 10 lat, kiedy dojdą nowe kraje do Unii Europejskiej, a więc pewnie Czarnogóra, Macedonia, Serbia, może Albania, a druga już została podzielona i Polska otrzyma jeden mandat więcej niż dotychczas, będziemy mieli 52 mandaty w Parlamencie Europejskim.
Natomiast, uwaga, ciekawostka: Hiszpania, porównywalna z nami w sensie demograficznym i ludnościowym, niewiele większy od nas kraj, ma wzrost aż o pięć mandatów ! Ja bardzo się dziwię przedstawicielowi PO w Parlamencie Europejskim, byłej komisarz, pani przewodniczącej Komisji Spraw Konstytucyjnych, Danucie Hubner, która właśnie taki podział zaproponowała. Estonia ma wzrost o jeden mandat, Polska ma wzrost o jeden mandat, chociaż jesteśmy krajem wielokrotnie większym od Estonii, a Hiszpania podkreślam – bardzo zbliżona do nas pod względem demograficznym i ludnościowym – ma aż pięć mandatów więcej. Mam nadzieję, że przewodnicząca Hubner odpowie polskiej opinii publicznej, dlaczego tak zostaliśmy potraktowani, gdyż jej propozycja została zaakceptowana przez Parlament Europejski.

Mówił Pan o tej francusko-niemieckiej współpracy, o tym silniku Unii Europejskiej. Dowiedzieliśmy się w ostatnich dniach, że wiosną do Warszawy przyjedzie prezydent Francji Emmanuel Macron, wcześniej wicepremier Włoch Matteo Salvini – on mówił z kolei, że jemu marzyłoby się, żeby takim silnikiem współpracy europejskiej była oś Polska-Włochy. Czego możemy spodziewać się po wizycie Macrona w Polsce, którego przedstawicielka zresztą zapowiedziała, że jest taka, cytuję „obustronna potrzeba poprawy relacji”.

Z całą pewnością nie powinno dziwić, że drugi i piąty kraj Unii Europejski współpracują. To jest rzecz naturalna, mimo, że wiele nas dzieli. Ale tutaj zwracam uwagę, że jeśli chodzi o korektę projektu budżetu Unii Europejskiej na lata 2021-2027, to akurat Polska i Francja, gdy chodzi o CAP,o Wspólna Politykę Rolną to bardzo ściśle współpracują, bo jest w interesie tych dwóch krajów jednak rolniczych na tle reszty Unii Europejskiej, żeby unijna polityka rolna była bardziej otwarta na interesy rolników w naszych obu krajach, ale chodzi oczywiście też o inne kraje Unii z dużym rolnictwem, takie jak Hiszpania, Portugalia, Grecja, która ma największy procent rolników zatrudnionych – a Polska jest na drugim miejscu – żeby te kraje tworzyły wspólny front. Zatem Polska z Francją ma pewien sojusz zadaniowy, jeżeli chodzi o kwestię rolnictwa. Trzeba rozmawiać o innych sprawach, aczkolwiek nie ukrywam, że pan prezydent Macron nam sporo zaszkodził, przypomnę jego wizyty w Czechach i na Słowacji w zeszłym roku, gdzie rozbijał jedność i solidarność naszego obozu – Grupy Wyszehradzkiej- w kontekście pracowników delegowanych.

Tym bardziej ciekawe jest to, z jakimi informacjami i propozycjami przybędzie do Warszawy wiosną. Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości był gościem „Sygnałów Dnia” i Radiowej Jedynki, dziękuję bardzo Panie Pośle.

Dziękuję, miłego dnia.