Grzebień dla łysego czyli PO jeszcze nie umarła …

 

 

Można powiedzieć, że PO w ostatnich wyborach prezydenckich dostała KO… To oczywiście żart, bo w języku boksu KO oznacza porażkę przed czasem. A tymczasem Trzaskowski nie przegrał przez nokaut tylko na punkty, choć jednak wyraźnie, bo prawie pół miliona głosów to nie drobiazg i piechotą nie chodzi.

 

Można by rzec, że Platforma przegrywając siódmy raz z rzędu –  już po raz siódmy zyskała bezcenne doświadczenie. Oni z każdą kolejną porażką zyskują  kolejne doświadczenie  i tak to już trwa latek sześć. Z tym doświadczeniem to przypomina mi się chińskie przysłowie (mam nadzieję, że w mojej proamerykańskiej –  i słusznie – ojczyźnie  można jeszcze cytować chińskie mądrości…), które mówi „Doświadczenie jest niczym grzebień ofiarowany przez naturę łysemu”.

 

Ba, nie będę kopał leżącego, ale owa PO uzyskująca  po raz n-ty doświadczenie, a nie wiktorię, zasługuje na przypomnienie złotej myśli amerykańskiego pisarza Dona Stanforda: „Doświadczenie jest tym, co otrzymujesz, jeśli nie otrzymujesz tego, czego chciałeś”. Teraz kandydat na prezydenta, przepraszam, wirtualny prezydent Rafał Trzaskowski oświadczył w Gdyni – jak na prezydenta Warszawy przystało – że będzie budował nowy ruch obywatelski. Cóż, od razu mi się przypomniała maksyma rosyjskiego pisarza (mam nadzieję, że w moim proamerykańskim – i słusznie – kraju można jeszcze cytować rosyjskich pisarzy…), ale nie MG- Maksyma  Gorkiego, tylko znacznie lepszego MG czyli Mikołaja Gogola. Tenże Gogol napisał kiedyś, iż: „Stare jeszcze nie umarło, nowe jeszcze się nie urodziło, a jedno i drugie wciąż zagraża żyjącym”….No, tak: PO razem z KO jeszcze nie umarło, nowy tych obywatelski jeszcze się nie urodził, a jedno i drugie…

 

Po przegranej numer 7 opozycja szuka winnych. Szybko znalazła: Podkarpacie, telewizja publiczna, niewykształceni mieszkańcy, ze wsi, staruchy. Czyli stara śpiewka. Akurat minęło 13 lat, gdy ten obóz postępu i tolerancji głosił hasło: „zabierz babci dowód”.  Kiedyś się udało, ale teraz babcie pokazały gest Kozakiewicza komu trzeba i jak trzeba.

 

Zatem opozycja szuka i znajduje  winnych. Oficjalnie wśród pisiorów. Nieoficjalnie, po cichu wśród swoich – ale za chwilę będą te brudy prać publicznie. Już się zaczęło trzaskanie po pyskach między lewicą a Platformą. Towarzysze z SLD nie chcą wystąpić w roli przystawki  pożartej przez Jaśnie Państwa Liberałów, między jednym cygarem a drugim. Nad Warszawą unosi się tez zapach szorstkiej,  męskiej przyjaźni między Budką a Trzaskowskim.

 

Charakterystyczne, że wedle badań większość zwolenników PO chce, aby ich partia… uciekła od tej nazwy kojarzonej z przegrywaniem wszystkiego, co można przegrać i stworzyła nową formację.

 

Dosłownie przed chwilą usłyszałem, że Koalicja Obywatelska domaga się powtórzenia II tury wyborów prezydenckich. Oto spełniło się marzenie Lecha Wałęsy, by uczynić z Polski „drugą Japonię” . PO-KO przypomina bowiem jako żywo owych japońskich żołnierzy, którzy jeszcze trzydzieści lat po zakończeniu II wojny światowej ukrywali się w lasach przed Amerykanami…

 

Czy to nie świetny pretekst, aby Sławomir N. zafundował sobie za kratkami dietę ryżową?

 

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (29.07.2020)