Bruksela – walka o pieniądze i rabaty trwa

W Brukseli czwarty (sic!) dzień szczytu Unii Europejskiej. To swoisty rekord. Jest wielce prawdopodobne, że mimo iż oficjalnie od piątku są europarlamentarne wakacje, wrócę tam jeszcze raz: Parlament Europejski musi „klepnąć” deal, który ma ewentualnie być zawarty na szczycie Rady Europejskiej. Ma być zawarty – ale jeszcze nie został.
Już przed weekendowym szczytem było wiadome: będzie zgoda – będzie nadzwyczajna sesja PE, nie będzie zgody – to też będzie, ale później, np. pod koniec miesiąca albo we wrześniu Tuż przed szczytem, jak z rękawa szulera wysypały się różne przecieki mówiące o powiązaniu unijnego budżetu z praworządnością. Unia jest boiskiem, na którym przecieki odgrywały i odgrywają bardzo ważną rolę. Zwykle stosują ją ludzie z Komisji Europejskiej czy przedstawiciele największych państw-playmakerów, ale też państw mniejszych. To element gry. Zmiękczania. Presji, . Wywołania oczekiwanych relacji u partnera-przeciwnika. To piłeczka podrzucona opozycji, żeby mogła przywalić rządowi państwa, z którymi się coś negocjuje – piłeczka podrzucona na „smecz”. Ale to też piłeczka zaoferowana rządowi państwa, które grzecznie pracuje z Brukselą, aby mógł zdobyć punkty np. przed wyborami.
Poza przeciekami są też oficjalne publikacje. Ważny jest kiedy się one ukazują. Na przykład tuż przed wyborami samorządowymi dawny Europejski Trybunał Sprawiedliwości – obecnie Trybunał Sprawiedliwości UE z siedzibą w Luksemburgu – ostro zaatakował polskie władze. Eksperci ocenili, że mogło to mieć wpływ, zwłaszcza na wyborców w dużych miastach. Niektórzy mówili nawet, że gdyby nie to, doszłoby w Warszawie do drugiej tury.
Z kolei niemal dwa lata później, przed drugą turą wyborów prezydenckich Komisja Europejska opublikowała znaczący dokument omawiający sytuację w poszczególnych krajach UE-27 w kontekście pandemii i kryzysu gospodarczego z nią związanego. Polska wypadła tam świetnie, ba, najlepiej. Wszystkie wskaźniki – super. Zakładana najniższa recesja w gospodarce w całej Unii!
A jaki był wpływ owego dokumentu KE na wyniki wyborów prezydenta Rzeczpospolitej Polski? Nie wiem. Pewnie jakiś był. Czy decydujący? Chyba raczej nie – ale nie wiem, jako żywo.
A mojemu koledze z Parlamentu Europejskiego, przez dwie kadencje, jak ja wiceprzewodniczącemu tej instytucji, a od lipca 2019 już szefowi PE, chciałem przypomnieć, że był już taki kraj, który przez UE był karany, zgodnie z unijnym prawem, odnośnie przekraczania deficytu budżetowego. Tym krajem były Włochy, Twoja Ojczyzna, Davidzie Maria Sassoli.
W tym samym czasie był też kraj, który tak samo jak Italia przekraczał zakładane przez UE progi deficytu budżetowego. I nie został ukarany. I to nigdy nie został ukarany – choć ów limit przekraczał systematycznie. Tym krajem była Francja. Czy naprawdę chcemy, Signore Presidente, powtórki z „równych i równiejszych”?

*tekst ukazał się na portalu Wprost.pl  (20.07.2020)