Jak najczęściej na zawodach sportowych słuchać “Mazurka Dąbrowskiego”…

Zapraszam do lektury wywiadu, którego udzieliłem tygodnikowi “Słowo Sportowe”, który od lat ukazuje się we Wrocławiu. Rozmowę przeprowadził red. Waldemar Niedźwiedzki.

 Skąd Twoje zainteresowanie sportem, czy to rodzinna tradycja? 

– Sportem pasjonowałem się od dziecka. Nie tylko w sensie uganiania się do upadłego za piłką na podwórku – bo to też, ale także juz w drugiej i trzeciej klasie podstawówki rozczytując się w historiach o wielkich polskich sportowcach, mistrzach olimpijskich czy Europy . Wtedy skądinąd jeszcze mistrzostw świata w wielu dyscyplinach nie rozgrywano- pojawiły się w latach 1970-ch ,np. bokserskie czy 1980-ch -lekkoatletyczne. Czytałem też o polskich sportowcach, którzy podczas okupacji niemieckiej stali się żołnierzami Polskiego Państwa Podziemnego i nieraz oddawali swoje życie za ojczyznę jak Janusz Kusociński, Helena Marusarzówna, Eugeniusz Lokajski, Józef Noji, czy Bronisław Czech. To mnie kształtowało. Dopiero po latach ojciec opowiadał mi, jak po opuszczeniu stolicy po Powstaniu Warszawskim przez całą naszą rodzinę, znalazł się w Częstochowie i tam, już po wojnie jako 11-12 letni chłopiec oglądał zawody żużlowe na torze usypanym z hałd tamtejszej huty Hankego ,później nazwanej huta imienia Bieruta. Można więc powiedzieć, że w polskim sporcie zakochałem się jako uczeń pierwszych klas podstawówki. Zresztą wtedy my wszyscy graliśmy w kapsle, odtwarzając kolarski Wyścig Pokoju, w którym – przynajmniej na naszych chodnikach – zawsze wygrywał, jak nie Szurkowski to Szozda i jak nie Szozda to Tadeusz Mytnik. Już jako dorosły człowiek poznałem i Ryszarda Szurkowskiego i Tadeusza Mytnika, z którym do dzisiaj utrzymuję kontakt. A Ty, Waldku, pewnie też grałeś w kapsle?

Należysz do działaczy politycznych, którzy są autentycznymi działaczami sportowymi (nie identyfikujesz się z ta dziedziną życia wyłącznie w chwili dużych sukcesów). Co Ci daje sportowe społecznikostwo?

– Sport to moja pasja. To moje przeznaczenie. To mój żywioł. Kiedy zadałeś to pytanie, przypomniał mi się wywiad najstarszego prezydenta RP hr. Edwarda Raczyńskiego, który objął Funkcję Głowy państwa mając 88 lat, który zapytany czym jest dla niego patriotyzm odparł, że to tak, jakby jaskółki pytać czym dla niej jest powietrze… To też jest moja odpowiedź na Twoje pytanie o sport.

 Interesujesz się wszystkimi dyscyplinami sportu, ale szczególnie upodobałeś sobie dwie: żużel i siatkówkę. W speedway’u pełniłeś m.in. funkcję prezesa WTS-u Wrocław (właściciela drużyny 4-krotnego mistrza kraju), obecnie sprawujesz patronat nad wieloma imprezami, także międzynarodowymi. W siatkówce kibicowałeś jeszcze grającej w ekstraklasie wrocławskiej Gwardii, teraz zasiadasz na fotelu wiceprezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Dlaczego właśnie te dyscypliny?

– Siatkówka to dla mnie sport olimpijski „numer jeden”- a żużel sport nieolimpijski „numer jeden”. Siła rzeczy jako wiceprezes PZPS do spraw międzynarodowych najwięcej zajmuję się tą dyscypliną. Nie chodzi tylko o wymiar sportowy, ale także organizacyjny, bo Polska w najbliższych latach będzie organizować wielkie międzynarodowe imprezy siatkarskie rangi mistrzowskiej , które będą nie tylko promocją siatkówki, ale także promocja naszego kraju. Chodzi o Mistrzostwa Europy mężczyzn w 2021 roku– warto podkreślić, że jesteśmy ich gospodarzem po raz drugi w ciągu czterech lat! – oraz siatkarskie Mistrzostwa Świata kobiet za dwa lata.

 Polscy żużlowcy to wiodąca siła w światowym spedway’u, siatkarze są mistrzami globu. Czujesz radość, satysfakcję?

– Na żużlowy pokład zaprosili mnie kiedyś Andrzej Rusko i Krysia Kloc. Był to rok 1997. Przez osiem lat byłem prezesem i wiceprezesem „Sparty”, odszedłem w 2005 roku, ale cały czas staram się pomagać naszemu klubowi. Zresztą miłość do speedwaya zaszczepiłem mojemu najstarszemu synowi, Przemysławowi, który od lat jest w Radzie Nadzorczej WTS, będąc zresztą już trzecią kadencję posłem na Sejm RP, reprezentującym Ziemię Wrocławską i członkiem Komisji Sportu. Ja natomiast, gdy chodzi o „czarny sport” koncentruję się na wspieraniu imprez międzynarodowych rangi mistrzowskiej organizowanych przez Polaków lub w Polsce: piąty rok z rzędu jestem Patronem Honorowym Indywidualnych Mistrzostw Europy Seniorów SEC (w tym roku w związku z koronawirusem odbędzie się wyjątkowo pięć turniejów – wszystkie w Polsce: dwa w Toruniu, jeden w Bydgoszczy, jeden w Gnieźnie, jeden w Rybniku )oraz Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów (w tym roku przez pandemię nie cztery turnieje, tylko jeden -jesienią w Pardubicach). A także od lat patronuję takim turniejom, jak Złoty Kask, IMME (Indywidualne Międzynarodowe Mistrzostwa Ekstraligi), zaś ostatnio również nowym: żużlowe Mistrzostwom Europy na lodzie oraz Drużynowym Mistrzostwom Europy Juniorów (oba zawody odbędą się w Polsce) czy Indywidualnym Mistrzostwom Pierwszej Ligi. Na pokład siatkarski zaproszono mnie jesienią 2016 roku, w 2017 zostałem członkiem zarządu PKOl z ramienia Polskiego Związku Piłki Siatkowej, następnie członkiem prezydium PKOl, a w kwietniu 2018 wiceprezesem PZPS. Wierzę – i pracuje nad tym-żeby obie te dyscypliny dały polskim kibicom możliwość jak najczęściej wysłuchiwania najpiękniejszej melodii świata czyli „Mazurka Dąbrowskiego”.

Tak, jasne, ze bardzo się cieszę z tych sukcesów, ale jak mówił Józef Piłsudski: „zwyciężyć i spocząć na laurach — to klęska”. Trzeba cały czas pracować, aby bronić najwyższych pozycji Biało-Czerwonych w obu dyscyplinach. Słowem: trzeba myśleć o przyszłości, a nie tylko cieszyć się teraźniejszością. Mamy w Polsce dyscypliny niegdyś bardzo medalodajne, na topie, które miały olbrzymie sukcesy i je słusznie celebrowały, ale nie potrafiły zapewnić ich kontynuacji. To dla mnie i przestroga i zachęta do bardzo intensywnych działań, aby myśleć o rozwoju, szkoleniu młodzieży, o tym, co będzie, a nie tylko o tym, co jest. Tylko taka jest recepta na sukcesy w przyszłości.

Siatkarze na topie, coraz bliżej światowej czołówki są też nasze siatkarki. Kiedy nawiążą do sukcesów złotej drużyny Niemczyka?

 – Polskie siatkarki już są na topie! Jeżeli na Mistrzostwach Europy wchodzą do pierwszej czwórki – po raz pierwszy od 10 lat i jeżeli w ostatniej edycji światowej Ligi Narodów zajmują piąte miejsce na globie, a rok wcześniej też są w pierwszej dziesiątce – to już są częścią światowej czołówki. Ale oczywiście chcemy, żeby były na samym szczycie, stąd skutecznie powalczyliśmy o organizację Mistrzostw Świata kobiet, które będą zorganizowanie w Polsce i Holandii w 2022 roku . To stworzy pozycję dla Biało-Czerwonych do ataku o najwyższe laury i jeszcze lepszą pozycję w rankingu światowym, co będzie ważne przed kwalifikacjami do Igrzysk Olimpijskich w 2024 w Paryżu. Mamy młodą drużynę z kilkoma gwiazdami na światowym poziomie, jak Joanna Wołosz, Malwina Smarzek-Godek, wschodząca gwiazdę Magdalenę Stysiak. Coraz więcej naszych siatkarek gra w najlepszej europejskiej lidze czyli lidze włoskiej. Ale kapitan reprezentacji Polski Agnieszka Kąkolewska właśnie wróciła do naszej Tauron Ligi, która tak jak kiedyś staje się europejską czołówką. Zresztą świadczy o tym miejsce w pierwszej czwórce Pucharu CEV „Chemika” Police – szkoda, że nie rozegrano finałów, bo czwarta drużyna z ubiegłego sezonu w polskiej lidze i tegoroczne mistrzynie Polski miały ogromną szansę na wygranie tego Pucharu. Świetnie spisuje się też młodzież, bo w ostatnich mistrzostwach Europy juniorek Polki wielu latach przerwy zdobyły medal ,zreszta po heroicznym boju przegrywając 2 – 3 półfinał z Rosją. Przy okazji gratuluję Małgorzacie Glince wygranej w plebiscycie na najlepszą polską siatkarkę ostatniego 20-lecia. Była MVP Mistrzostw Europy, Ligi Mistrzyń, Pucharu CEV, 2-krotna złota medalistka mistrzostw Europy i 286-krotna reprezentantka Polski na pewno na to zasłużyła, choć szkoda, że nie było możliwości sklasyfikowania eq aequo dwóch zawodniczek naraz na pierwszym miejscu, bo można by w ten sposób uhonorować Katarzynę Skowrońską-Dolatę.

Twoje typy na: indywidualnego mistrza świata na żużlu anno 2020 i podium igrzysk olimpijskich w Tokio.

– Bardzo wierzę, że tytuł obroni wspaniały i jednocześnie bardzo skromny Bartek Zmarzlik, pilny uczeń innego mistrza świata Tomasza Golloba – byłby to jego trzeci medal Grand Prix, bo przecież ma jeszcze brąz z GP z 2017 roku. Ale wierzę też w świetną jazdę innych Biało-Czerwonych. Co do podium IO w Japonii to po pierwsze chciałbym, aby te Igrzyska się odbyły, a są przecież różne głosy na ten temat. Po drugie – chciałbym, aby odbyły się z publicznością. Po trzecie – chciałbym, żeby Polacy po raz pierwszy od 41 lat od IO w Moskwie byli w pierwszej czwórce. A po czwarte – chciałbym, żeby po 45 latach znów zdobyli olimpijskie złoto. Ale oczywiście Brazylia, USA, Rosja i Francja też chcą tego samego.

Od lat mieszkasz w Warszawie (i trochę w Brukseli), czy mimo to ciągle czujesz się choćby po części wrocławianinem?

– Tak, czas dzielę między Brukselę – sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu nie ma do września – a Warszawę, w której zostałem po raz czwarty z rzędu wybrany do PE. Skądinąd jest zresztą tylko pięciu polskich europosłów, którzy w europarlamencie są od pierwszych wyborów do PE w naszym kraju czyli od 2004 roku – jestem jednym z nich. Jednak cały czas czuję się Wrocławianinem, cały czas mam bardzo emocjonalny związek z naszym miastem i Dolnym Śląskiem i cały czas czuje się związany z wrocławskim środowiskiem sportowym, w którym przez dziesiątki lat funkcjonowałem.