Duda-Trump po raz 11 i „widmo antyamerykanizmu”

To już mój czwarty dziś, publikowany tuż przed ciszą wyborczą, wywiad . Oto zapis rozmowy, którą przeprowadziła ze mną Telewizja „Republika”. Była to część audycji: „Polska na dzień dobry”, a wywiad przeprowadził red. Aleksander Wierzejski.

Telewizja Republika, witam, zapraszamy teraz do rozmowy z Ryszardem Czarneckim europosłem Prawa i Sprawiedliwości, dzień dobry Panie Pośle, witamy z Warszawy, pozdrawiam Brukselę.

– Witam, tak to prawda, witam Pana, witam Państwa z Brukseli, z Parlamentu Europejskiego.

 I jak padał u Pana deszcz? Czy deszcz pada w Brukseli? 

– Nie, jest w ostatnim czasie wyjątkowa pogoda, dobra pogoda, to jest pewna anomalia, ponieważ w Brukseli prawie zawsze pada deszcz, to stolica o największej liczbie dni deszczowych w Europie, większej niż Londyn.

U nas też bardzo dobra pogoda, deszcz pada co prawda nie teraz, ale będzie po południu, natomiast tej wody nam brakuje. W Waszyngtonie za to wczoraj było słońce 30°C, piękne obrazki, rozmowy dwóch prezydentów, jakie one wywarły wrażenie na politykach z Unii Europejskiej?

– W Brukseli było 36°C ale to, co ważne, to najważniejsze działo się w Waszyngtonie, myślę, że była to interesująca lekcja dla Brukseli, rozumianej nie tyle jako stolica Królestwa Belgii co jako stolica -nieformalna – Unii Europejskiej, albowiem w ostatnich latach za prezydentury Trumpa tak można powiedzieć, trawestując Karola Marksa „widmo antyamerykanizmu krążyło nad Europą” i to jest szczególnie widoczne, zwłaszcza ostatnio w wypowiedziach, działaniach prezydenta Francji i kanclerz Niemiec, myślę, że Niemcy bardzo żałują tego czasu ,gdy Barack Obama, poprzednik Donalda Trumpa, z Niemiec uczynił takiego pośrednika między Waszyngtonem a Unią Europejską. Te czasy się skończyły, w tej chwili USA po Brexicie zagrały na Polskę wyraźnie jako na ten kraj sojuszniczy „nr 1” w Unii, wokół którego skupiają się też ,co warto podkreślić- bo Amerykanie patrzą szeroko- skupiają się kraje tej bardziej proamerykańskiej części Europy ,a konkretnie naszego regionu. To pierwsza wizyta w czasie pandemii Głowy Państwa w Waszyngtonie, ale jak napisał brytyjski „Financial Times” jedenaste spotkanie prezydentów obu państw- z tego, co wiem to takiej częstotliwości nie ma nikt, ani z G7, ani z G20 i to pokazuje, że Polska się bardzo liczy i tutaj są też walory osobiste prezydenta Andrzeja Dudy, ale też pokazanie pewnej siły państwa, które nie musi być głaskane przez Berlin, Paryż, Brukselę, ale stało się punktem odniesienia dla USA i dla bardzo wielu krajów, nie tylko w Europie.

Panie Pośle odniesiemy się do tego, co Pan powiedział, jak to się stało, że na początku Niemcy stracili ten status oficjalnego amerykańskiego pośrednika na Europę?

– To jest dobre pytanie, ja tylko przypomnę, że mimo początkowo chłodnych relacji Merkel-Obama, to wynikało z tego, że Barack Obama przyjechał do Berlina jeszcze jako kandydat i został potraktowany jako „per noga” przez panią Kanclerz Merkel, bo ona wtedy uważała, że prawybory wygra Hilary Rodham Clinton, później, kiedy został prezydentem, on się nie interesował Europą, tak sobie powiedzmy, interesował się Pacyfikiem, Azją, Afryką… Europa go nudziła, on przeniósł teatr działań amerykańskich z Europy, poświęcił nasz region Europy, Polskę szczególnie, także naszych sąsiadów bałtyckich, złożył to na ołtarzu przyjaźni z Rosją, kupując ten sposób neutralność Federacji Rosyjskiej w kontekście Iranu i Palestyny. W zasadzie Berlin miał taki monopol na bycie mostem, między USA a Unią Europejską, to się skończyło i przypomnę jeszcze wypowiedzi, byłem na tej Konwencji Republikańskiej, tej ostatniej w Ohio, prezydenckiej, kiedy kandydat Donald John Trump bardzo krytykował Niemcy , krytykował także jako prezydent -elekt, potem jako prezydent, mimo że jego ojciec jest, jak podkreśla Niemcem, matka Szkotką. Trump był zły na Niemcy, że one konkurują ze Stanami, a jednocześnie czerpią z amerykańskiego parasola, gdy chodzi o bezpieczeństwo w Europie, dzięki temu mogą skupić się na gospodarce, nie spełniają tego limitu, tych 2% PKB na obronność. Będąc całkiem uczciwym tutaj, to trzeba przyznać, że nie tylko Niemcy, bo np. Włosi mają jeszcze dobrze ponad 0,1% poniżej Niemiec, o Hiszpanii nie mówiąc, która ma na granicy 1% wydatków na obronność . A więc nie tylko Niemcy, ale rzeczywiście Niemcy były tutaj tym adresem pretensji Trumpa, chociaż też trzeba powiedzieć z drugiej strony, że jeszcze rok temu szczyt NATO zdecydował, że jedno z dowództw NATO będzie w Niemczech, nowe dowództwo w Kentucky, w USA i drugie w Niemczech. Tutaj była taka polityka marchewki i bardziej werbalnego kija, no ,ale jednak zagrożenie sankcjami dla firm niemieckich, które będą kolaborować z rosyjskimi, to myślę, że jednak pewien efekt przyniosło. Jeszcze taki prezydent USA się nie zdarzył, który by tak otwarcie konfrontował się z Niemcami, co dla polskich interesów i dla pewnej równowagi sił w Unii Europejskiej , w Europie miało pewne znaczenie. A teraz prawdopodobnie wielu przywódców europejskich trzyma kciuki za Joe Bidena, a nie za Trumpa w wyborach, w pierwszy wtorek listopada.

Wspomniał Pan też, że prezydent Andrzej Duda, który pojawił się w Waszyngtonie, był oczywiście tam jako prezydent Polski, oczywiście uczestnik kampanii wyborczej, kandydat na kolejną kadencję, ale również reprezentant Europy Środkowo-Wschodniej, bo konsultował się wcześniej, chociażby z prezydentem Litwy przed wylotem do Stanów Zjednoczonych…

– Również były konsultacje polsko-ukraińskie na poziomie szefów kancelarii, szefów gabinetów w Kancelarii Prezydenta, zwracam tez uwagę na fakt taki, w Polsce może mało eksponowany, ale nie wiem czemu, mianowicie poniedziałkowe konsultacje prezydenta Dudy z sekretarzem generalnym NATO Norwegiem Stoltenbergiem. To jest tak, że Duda, można powiedzieć był reprezentantem europejskiej części Paktu Północnoatlantyckiego, to naprawdę ma duże znaczenie – a czas tej wizyty… Tu nie chodzi o wybory, tu chodzi o to, że to jest pierwsza głowa państwa przyjęta w Białym Domu przez prezydenta Trumpa w okresie pandemii, po drugie, częstotliwość tych spotkań, po trzecie ja powiem tak… Portret psychologiczny Donalda Trumpa jest taki, że to jest człowiek o bardzo wysokim ego, ja to podkreślam, ten człowiek ,może to trochę przypadek, że on był Warszawie, zaraz potem poleciał do Hamburga na szczyt G20 i w Polsce był przyjęty, przypominam, to było trzy lata temu, był przyjęty absolutnie entuzjastycznie, to nie była ustawka, Polacy witali prezydenta Ameryki jak swojego, witali bardzo przyjaźnie z sercem na dłoni, potem pojechał do Hamburga, gdzie demonstracje antyglobalistów z jednej strony, Hamburg się palił, a z drugiej strony był taki chłód od kanclerz Merkel, a First Lady, Pierwsza Dama nie mogła wyjść z hotelu, był on otoczony policją, która broniła tego hotelu przed demonstrantami, więc była taka zbitka u Donalda Trumpa, ta przyjazna jemu osobiście, Donaldowi Trumpowi Polska, bardzo proamerykańska, eksponująca to, co wspólne, także historie, no i te chłodne Niemcy i chłodna Europa Zachodnia, myślę, że ten element, taki personalny element o tym się nie mówi, ale również miał wpływ na pewne decyzje…Oczywiście amerykański prezydent broni amerykańskich interesów, chce jak najwięcej do Polski sprzedać, sprzedaje – tyle, że to jest „common interest”, to jest wspólny interes obu naszych państw.

Oczywiście o interesach za chwileczkę, ale teraz troszkę o poglądach i światopoglądzie, bo prezydent Donald Trump… zwykle jest tak, że wszystko, co mówi prezydent publicznie, jest bardzo starannie przygotowywane, przechodzi przez wiele sit, wiele różnych filtrów, tutaj mamy szefa amerykańskiej administracji, szefa rządu, który mówi o historii Polski tak, jak my sami o tym mówimy, o bohaterstwie, o poświęceniu, o walce za wolność, o wreszcie służbie, o tych podstawowych wartościach cywilizacji chrześcijańskiej – ja nie przypominam sobie, może prezydent Ronald Reagan, ale chyba jednak w mniejszym stopniu zwracał uwagę na te elementy.

– Prezydent Reagan, owszem też, chociaż nie eksponował tego i tak głęboko nie wchodził w historię, przypomnę, że to po raz kolejny prezydent Trump to czyni w takim swoim wystąpieniu dłuższym -po raz trzeci, pierwszy raz w Ogrodzie Krasińskich Warszawie podczas swojego wystąpienia, w którym mówił o wielkości polskiego narodu, o heroizmie Polaków, o tej bardzo pozytywnej roli w historii, o bohaterstwie, dzielności, zaraz potem po mniej więcej dwóch miesiącach wygłosił, po powrocie z Polski do USA, wygłosił peany w takim dłuższym wystąpieniu na cześć Tadeusza Kościuszki, to też odbiło się szerokim echem, no i teraz po raz trzeci. To jest bardzo ważne, bo wiadomo, jaka jest w tej chwili i od lat, od wielu lat taka narracja antypolska, fałszująca historię, która z narodu bohaterów, z narodu ofiar usiłuje uczynić naród współsprawców… Jeżeli prezydent mocarstwa numer 1 na świecie wchodzi w rolę takiego narratora tej prawdziwej historii, to jest to piekielnie ważne – ja naprawdę nie rozumiem tych śmichów-chichów niektórych dziennikarzy w Polsce, którzy mówią: „Prezydent USA mówił o historii, a nie o gospodarce czy o konkretach” – o gospodarce też była mowa, natomiast, to bardzo dobrze, że my mamy takiego propagandystę w cudzysłowie, mamy promotora prawdziwej polskiej historii i roli Polski w dziejach. W swoim czasie niektóre miasta w Polsce kupowały za dzikie pieniądze reklamy swoje np. w New York Times… Taka reklama by kosztowała ,nie wiem ,setki milionów, gdyby nakłonić prezydenta USA, co jest oczywiście niemożliwe, gdyby miał kogoś tak chwalić, to jest naprawdę rzecz absolutnie istotna w walce o polskie miejsce w historii. My je znamy, świat nie do końca.

Widzimy oczywiście kontrast między wypowiedziami prezydenta Donalda Trumpa a wypowiedzią chociażby prezydenta Obamy w 2012 roku, gdy przyznając prestiżowe wyróżnienie pośmiertne Janowi Karskiemu, polskiemu bohaterowi wojennemu, kurierowi powiedział, że „odwiedził on polski obóz koncentracyjny” i obecny na sali ambasador Polski, polski minister spraw zagranicznych nie zaprzeczył, nie zareagował, to było bardzo istotne. A trzymając się jeszcze tych porównań…

– Ten kontrast jest bardzo prawdziwy, Pan ma rację, Barack Obama za to nie przeprosił, przepraszali jego urzędnicy, ale to było haniebne, gdyż pokazuje różnice w postrzeganiu Polski przez prezydenta republikańskiego i prezydenta – Demokratę.

Może wiele mówi, że Barack Obama miał, czy nadal ma na drugie Hussajn. Prezydent Andrzej Duda, jak się zaprezentował Waszyngtonie, Pana zdaniem, jako bywalca salonów?

– To było spotkanie dwóch mężów stanu, tak to powiem, ja tak nigdy nie mówiłem o Andrzeju Dudzie, bo uważam, że trzeba sobie zasłużyć na takie miano, ale tak uważam, że prezydent Duda wchodzi na ten poziom, na którym muszą się z nim liczyć i osobiście i przede wszystkim jako głową państwa polskiego, jednego z pięciu najważniejszych państw w Unii Europejskiej, może szczególnie ważnego przez te relacje specjalne, relacje bilateralne polsko-amerykańskie.

Ponieważ trwa kampania wyborcza Panie Pośle, to jeszcze jedno krótkie pytanie. Główny kontrkandydat Andrzeja Dudy, jako jeden ze swoich przymiotów podaje znajomość angielskiego, mielibyśmy wybrać człowieka dlatego, że świetnie mówi po angielsku? Pana zdaniem potrzebna jest zmiana na fotelu prezydenta, właśnie kierując się znajomością angielskiego?

– Prezydent Duda mówi po angielsku bardzo dobrze, więc tutaj, że tak powiem, obaj są na tym samym poziomie, natomiast przypomnę, to co mówiono w XVII wieku, co mówili Polacy o królu Michale Korybucie Wiśniowieckim: „nasz Król Jegomość mówi siedmioma językami, ale w żadnym z nich nie ma nic do powiedzenia”. Problem polega na tym, że pan Trzaskowski powtarza jakieś narracje, które często mogą uzyskać aplauz w Berlinie czy Brukseli czy w Paryżu ,natomiast Andrzej Duda po angielsku, czy po polsku mówi rzeczy, które dotyczą obrony polskiego, naszego, własnego, państwowego interesu, interesu narodowego, to jest różnica.

To jest najważniejsza różnica, Andrzej Duda powiedział: „ja reprezentuję, tu interesy polskie, a nie paraduję w Moskwie” jeden z cytatów z wczorajszego spotkania, które warto sobie przypomnieć, warto obejrzeć, bardzo ważne było. Ryszard Czarnecki europoseł Prawa i Sprawiedliwości był naszym gościem, Panie Pośle, dziękujemy serdecznie.

– Dziękuję bardzo.