Polski Pere Lachaise, francuskie gwizdy na ś. p. Chiraca…

Paryż. Do meczu Polski i Francji o brązowy medal Mistrzostw Europy siatkarzy zostało jeszcze pół dnia, idę zatem na cmentarz Pere Lachaise. Jeszcze nie wiem, że za parę godzin Biało-Czerwoni spuszczą lanie gospodarzom 3-0. Dopiero co Macron wezwał, aby ekolodzy jechali do Polski i wyszli tam na ulice protestując przeciwko polityce rządu RP, który nie chce zamykać kopalni (i wyrzucać ludzi na bruk). Jeszcze nie wiem, chodząc po alejkach liczącego 215 lat cmentarza, że wieczorem polski ambasador Tomasz Młynarski napisze na Twitterze, że to Polacy wyjdą, ale na ulice Paryża by cieszyć się ze zwycięstwa nad Francuzami…

Przy grobie Chopina grupka Francuzów z przewodnikiem zaopatrzonym w duże zdjęcie Fryderyka. Widzę biało-czerwony wieniec z szarfa wskazująca, że była tu delegacja Sejmu. Gmatwanina alejek z nagrobkami głównie z XIX wieku, niektórymi już ledwo czytelnym, i szerokich alei po których swobodnie jeżdżą samochody. Te auta trochę szokują. Inna definicja szacunku dla zmarłych niż u nas. Czy dlatego podczas minuty ciszy po śmierci prezydenta Chiraca podczas meczu Francja-Serbia były gwizdy jego przeciwników politycznych? Czy dlatego na stacji metra Pere Lachaise na plakatach zapowiadających wystawę sztuki afrykańskiej pod patronatem Jacquesa Chiraca ktoś pracowicie przekreśla jego nazwisko, a nawet dopisuje z satysfakcja, że już nie żyje – „Mort!” ?

Przy grobie Marii WALEWSKIEJ (ściślej: jej serca) – towarzyszki życia Napoleona jakiś Francuz spieszy z informacją i dziwi się, że wiem kim była i co ja łączyło z cesarzem Francuzów.

Grobowiec Zawistowskiego liczy może z półtora wieku. Dziś hula po nim wiatr. Przemija postać (tego) świata – jak chciał św. Paweł, a potem Hanna Malewska. Na Pere Lachaise (od nazwiska jezuity, spowiednika Ludwika XIV, który od „Króla-Słońce” – tego od „państwo  to ja” – otrzymał willę przylegającą do ogrodów, które potem stały się cmentarzem) ma spoczywać milion osób. Poza grobami Francuzów dostrzegam nazwiska Ormian, Żydów, Wietnamczyków i Polaków.

Odnajduję grób Balzaka. Ważny dla nas szczególnie ze względu na to, że pochowana wraz z nim jest jego polska żona – Ewelina (Ewa) Hańska z domu Rzewuska i jej córka z pierwszego małżeństwa. Poloników jest tu masę. Spisuję niektóre nazwiska naszych rodaków tu pochowanych: gen. Jarosław Dąbrowski (spiskowiec antycarski, choć bardziej znany jako dowódca Komuny Paryskiej), gen. Stanisław Gawroński (z Powstania Listopadowego), gen. Jan Komarzewski (szef Kancelarii Wojskowej Stanisława Augusta), gen. Józef Wysocki (z Powstania Węgierskiego 1846-48)-a więc ludzi ,którzy na przestrzeni około 80 lat w rożny sposób walczyli za Polskę .

Wychodzę z cmentarza, który jest częścią polskiej historii, aby zanurzyć się w Paryż. Ale spotkania z rodakami pochowanymi na obcej ziemi zapamiętam na zawsze.

*felieton ukazał się na łamach „wSieciHistorii” (listopad-grudzień 2019) pod nadanym przez redakcję tytułem „Polski Pere-Lachaise”.