Większość Niemców w PE głosowała przeciwko rodaczce na szefa KE

Oto spisany radiowy wywiad, jakiego udzieliłem „Sygnałom Dnia” – audycji Programu 1 Polskiego Radia ( PR 1).  Rozmowę przeprowadził red . Grzegorz Jankowski

Grzegorz Jankowski: Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, prosto ze Strasburga. Halo, halo! Słyszymy się? 

– Ryszard Czarnecki: Witam Pana, witam Państwa, ukłony z deszczowego Strasburga, Strasburga, który oczekuje na głosowanie, które odbędzie się już za 4 godziny i 21 minut, głosowanie nad nowym składem Komisji Europejskiej, głosowanie opóźnione o miesiąc. Jeżeli dzisiaj Parlament Europejski zaakceptuje skład proponowany przez przewodniczącą, pierwszą kobietę w historii Komisji, panią von der Leyen, no, to wówczas od 1 grudnia będziemy mieli nową Komisję.

Późno, późno ta Komisja? Czemu tak późno, Panie Pośle? 

– Z prostego powodu – po raz pierwszy w historii Parlament Europejski odrzucił aż troje kandydatów trzech państw członkowskich, tym razem Francji, Rumunii i Węgier, a więc prezydent Macron miał, o dziwo, poważny problem i zresztą zgłosił ostatecznie na komisarza nie koleżankę partyjną, tylko byłego długoletniego ministra z rządów z czasów Sarkozy’ego, a więc z centroprawicy. I to właściwie było powodem opóźnienia, to, że trzy kraje, ich kandydaci, ich „komisarze desygnowani”, jak to się określa, nie zostali zaakceptowani przez Parlament Europejski. Jest też awantura o komisarza Wielkiej Brytanii. Premier Jej Królewskiej Mości Boris Johnson stwierdził, że Wielka Brytania skoro wychodzi, no ,to nie ma sensu, żeby przedstawiała komisarza. Unia Europejska się z tym milcząco pogodziła, nie było problemu, a tu „masz babo placek” można powiedzieć, wczoraj informacja o wszczęciu dochodzenia przez Unię Europejską, Komisję Europejską przeciwko Wielkiej Brytanii, w związku z tym, że Wielka Brytania nie przedstawiła swojego komisarza. I to rzeczywiście jest pewien problem, ponieważ Wielka Brytania dalej jest członkiem Unii. Miało nie być jej od końca października, ale dalej jest w Unii Europejskiej, a przepisy są dosyć jednoznaczne, mianowicie Traktat Europejski mówi, że trzeba dwóch trzecich, że Komisja Europejska powinna składać się z minimum dwóch trzecich przedstawicieli krajów członkowskich, ale co pięć lat Rada Europejska, że tak powiem, korzysta z możliwości pewnej derogacji, z takiego wyjątku, że będzie dalej kontynuowana zasada: „jedno państwo-  jeden komisarz”. No i tutaj ta zasada została złamana, ponieważ Wielka Brytania komisarza nie ma.

Panie Pośle, a czy w takim razie komisarz, jeszcze nie komisarz Janusz Wojciechowski może dosypiać spokojnie przed głosowaniem? 

– Pytanie ciekawe. Od razu wyjaśnię, że formuła głosowania jest następująca: to jest głosowanie „en block”, a więc to nie jest tak, jak w restauracji menu, wybieramy poszczególne dania i poszczególnych komisarzy. Nie, wybór jest prosty…

Cała Komisja. 

 – Tak, albo się głosuje za całym składem Komisji, albo głosuje się przeciwko. Tutaj nie można powiedzieć, że chcemy Wojciechowskiego, a nie chcemy Timmermansa, tak? Ale uwaga – wczoraj było spotkanie pani Ursuli Gertrud von der Leyen z domu Albrecht, córka zresztą premiera jednego z landów niemieckich, z kierownictwem naszej frakcji, Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, i pani von der Leyen bardzo chwaliła polskiego komisarza Janusza Wojciechowskiego. Informuję o tym, bo to przyjemna wiadomość.

 Pytanie o wynik głosowania…

— Jest rzecz, która ułatwia przejście Komisji Europejskiej, to głosowanie będzie inaczej niż w lipcu ,gdy było głosowanie nad panią przewodniczącą, tamto było tajne, to będzie jawne, a jak jest jawne to siłą rzeczy będzie mniejsza chęć, żeby łamać dyscyplinę, bo np.socjaliści, duża część socjalistów głosowała przeciwko pani von der Leyen w lipcu, także – uwaga! – europosłowie z jej koalicyjnej partii rządowej w Niemczech, z SPD, także Zieloni głosowali przeciwko pani von der Leyen, niemieccy komuniści czy postkomuniści z Die Linke głosowali przeciwko niej, część, mniejsza część, ale też część niemieckich liberałów głosowała przeciwko niej. Tutaj na naszych oczach nastąpił koniec mitu o pewnej niemieckiej jedności. Okazuje się, że na forum Parlamentu Europejskiego większość niemieckich europosłów głosowała przeciwko rodaczce na funkcję szefa Komisji Europejskiej. A przypomnę, ostatnim i pierwszym skądinąd Niemcem na tym stanowisku był Walter Hallstein równo 50 lat temu.

Ale to chyba będzie pierwsze głosowanie, w którym i europosłowie Platformy Obywatelskiej, i PiS-u zagłosują tak samo, no bo pani Urszula von der Leyen jest przecież chadeczką. 

– Pierwsze pewnie nie, ale rzeczywiście…

Jedno z nielicznych. 

– Często ostatnio te drogi się rozchodziły i nie za bardzo rozumiem, dlaczego europosłowie Platformy głosowali w różnych sprawach inaczej, albo, jak przy okazji Pakietu Mobilności, kiedy to głosowanie było niekorzystne dla Polski, głosowali tak jak my, tyle że nie potrafili przekonać swoich kolegów i koleżanek z Europejskiej Partii Ludowej, gdzie wyraźna większość posłów głosowała przeciw polskim interesom. Natomiast, cóż, wydaje się, że Komisja Europejska powstanie, formalnie wtedy zacznie działać 1 grudnia.

Rozmawiałem piętnaście po siódmej z ministrem Michałem Dworczykiem, mówiliśmy o planie, o obietnicach rządu na pierwsze sto dni. Wśród tych obietnic jest plan dojścia do równych dopłat dla rolników. Te uzależnione są od budżetu europejskiego, ale jeszcze nie ma Komisji Europejskiej. W takim razie pytanie o naszych rolników: czy mogą spać spokojnie, jeśli chodzi o te dopłaty? 

 – Polska ma dobrego i walecznego reprezentanta w Komisji Europejskiej, Janusza Wojciechowskiego, człowieka bardzo doświadczonego, przez parę kadencji wiceszefa Komisji Rolnictwa europarlamentu. Według nieoficjalnych, kuluarowych informacji będzie nam łatwiej zwiększyć budżet na rolnictwo niż na fundusz spójności w tym nowym siedmioletnim budżecie Unii Europejskiej na lata 2021–2027, więc myślę, że tu należy być ostrożnym optymistą.

Na pewno ta walka będzie z polskiej strony realna, a niestety nikt w Brukseli nic nie słyszał o tym, żeby pani komisarz Elżbieta Bieńkowska o to walczyła, a wbrew pozorom to nie jest tak, że komisarze są zamknięci tylko do swojego portfolio, do swoich tek. Oni mogą zabierać głos i wpływać na rzeczy dotyczące spraw odległych od ich „job description”, czyli tego, do czego są powołani. W związku z tym tutaj pani Bieńkowska przez te pięć lat straciła czas w zakresie dopłat dla rolników. 

– Janusz Wojciechowski z pewnym przytupem rozpoczyna, rozpocznie 1 grudnia walkę o to. Przed nami negocjacje o ten większy budżet dla Unii, a więc też większy kawałek tego unijnego tortu dla Polski. Te negocjacje zakończą się trochę inaczej niż mówi premier Morawiecki, który mówił dość optymistycznie, że to będzie  w pierwszej połowie przyszłego roku. Ja od początku podkreślałem, że tak jak zwykle przy budżetach siedmioletnich to nastąpi zapewne kilka tygodni przed rozpoczęciem tego okresu siedmioletniego, czyli pewnie jesienią czy późną jesienią roku przyszłego. Uwaga, podczas prezydencji Niemiec !  Niemcy chcieli uniknąć tego, żeby budżet przyjęty został w czasie ich prezydencji, bo wtedy wszelkie pretensje będą kierowane do Berlina. Chcieli, żeby to było za prezydencji chorwackiej, czyli w pierwszej połowie przyszłego roku, ale to nie będzie realne.

To nie będzie realne. Zostało nam 45 sekund. Mamy nowego szefa–elektra Rady Europejskiej, pana Charlesa Michela. Nie wiem, czy dobrze wymawiam w tej chwili… 

 – Michel, Michel …

 Tak, faktycznie po francusku. Zastępuje Donalda Tuska. Czego się po nim spodziewać? 40 sekund. 

 – Następuje era normalności, będzie pragmatycznie, realistycznie, zdroworozsądkowo. Przedtem były negatywne emocje Donalda Tuska wobec polskiego rządu, polskich władz, wobec Polski i były pewne obsesje wobec Jarosława Kaczyńskiego przewodniczącego ze strony Rady Europejskiej czy w ogóle polskich władz. Teraz tego ładunku emocji negatywnych po stronie nowego szefa Rady Europejskiej nie będzie, a myślę, że Charles Michel na dobrą pamięć, pamięta, że na szczycie Rady Europejskiej w lipcu to z inicjatywy Polski nastąpiła zamiana, bo wtedy uzgodniono, że będzie szefem Rady Europejskiej przedstawiciel Beneluxu, czyli tych trzech krajów – Belgia, Luksemburg, Holandia – i tym przedstawicielem miał być, uwaga, o czym się w Polsce nie mówi, miał być Frans Timmermans, który nagle uznał, że skoro nie będzie szefem Komisji Europejskiej, to będzie szefem Rady Europejskiej. Miał szansę i wówczas Polska zainspirowała kraje naszego regionu i zablokowała tę kandydaturę. Spotkanie na kolacji Morawiecki–Michel to rozstrzygnęło.

I tu muszę panu wejść w słowo. Dziękuję panu serdecznie. Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, prościutko ze Strasburga. 

 Dziękuję bardzo.