Blog

W siatkówce i polityce trzeba pilnować wyniku

To dobry wybór, jeśli przeczytacie Państwo zapis poniższego wywiadu radiowego, jakiego niedawno udzieliłem red. Krzysztofowi Skowrońskiemu, prezesowi Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Rozmowa miała miejsce na antenie Radia Wnet.

Gościem radia Wnet jest europoseł Ryszard Czarnecki, polityk Prawa i Sprawiedliwości, wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, dzień dobry Panu. 

– Witam Pana, witam Państwa bardzo serdecznie.

To odwołam się do tej ostatniej Pana funkcji, Wiceprezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej, dzisiaj ćwierćfinał Mistrzostw Europy, dziś mecz z Niemcami, ale do tej pory Polska reprezentacja grała fantastycznie. 

 – Szliśmy jak burza, wygrane sześć meczów, tylko jeden stracony set z Estonią był na początku. Tak ,wszystkie pozostałem mecze 3:0, łącznie z tym ostatnim, z Hiszpanią – choć rywale to nie była ta ścisła czołówka europejska. Dzisiaj mecz szczególnie ważny, z aktualnymi wicemistrzami Europy, którzy jednak stoją w rankingu niżej od nas. My jesteśmy mistrzami świata. Zresztą dwukrotnie z rzędu, zresztą mierzymy w  medal na tych Mistrzostwach Europy, trzeba dzisiaj w Apeldoorn tą niemiecką przeszkodę po prostu wziąć.

Jestem zdziwiony, że Pan nie będzie tam z Biało-Czerwoną flagą dopingował polskich siatkarzy. 

– Będę w Parlamencie Europejskim  w tym czasie. Obowiązki zawodowe tez są ważne, ale wierzę w awans do finałów i wtedy w Paryżu będę już, mam nadzieje na meczu o medal .

Mecze polskiej reprezentacji sprawiają wielką satysfakcję tym, którzy je oglądają, bo rzeczywiście Polacy grają fantastycznie. A czy taką satysfakcję Panu sprawia kampania wyborcza, która jest w Polsce? 

 – Pewno siatkówka generuje zupełnie szczególne emocje, jak wtedy, gdy w Turynie oglądałem lanie, jakie sprawiliśmy Brazylijczykom 3:0 na Mistrzostwach  Świata w finale czy też wszyscy też pamiętamy ten półfinałowy mecz z USA, kiedy odrabialiśmy starty z 1 do 2 do 3 do 2, zupełnie fascynujący mecz. To są doskonałe emocje. Kampania, trzecia z rzędu w ostatnim roku, ale jest szczególnie ważna, bo zadecyduje, czy w Polsce będziemy mieć kontynuację dobrej zmiany, czy też – jak powiedział Jarosław Kaczyński – będzie nie tylko jak było, ale będzie „gorzej niż było”. Mamy szansę na reelekcję, mamy szansę na to, żeby ponownie rządzić i powiem szczerze, że ta szansa jest bardzo duża. To zależy jednak od mobilizacji. Chodzi o to, żeby na wybory pójść, zachęcić wszystkich znajomych, sąsiadów, rodzinę, przyjaciół. Żeby pójść, bo to jest w  moim przekonaniu taki mecz – tak, użyje tego słowa: „mecz” między obozem patriotycznym a obozem kosmopolitycznym.

To jest, trzymając się terminologii siatkarskiej, ostatni set tego pojedynku. Za trzy tygodnie są wybory. W tym ostatnim secie drużyny – jaki jest rezultat drużyny Pana zdaniem? 

– Prowadzimy, to zresztą widać po sondażach, ale w siatkówce, podobnie jak w  polityce, to jest tak, że nie wolno dać się uśpić i trzeba pilnować tego wyniku, trzeba pracować na boisku i poza nim. W polityce trzeba, aby nie dać przeciwnikowi poczucia, że może nas dogonić.

 A powiedział Pan, że jedzie dzisiaj do Parlamentu Europejskiego, do Brukseli, bo? – Po co? 

– Tam dzieją się ważne rzeczy. W tym tygodniu wybory szefów i wiceprzewodniczących struktur europarlamentu odpowiadających za relacje z krajami trzecimi, czyli za relacje z państwami, które w Unii Europejskiej  nie są – na różnych kontynentach, nie tylko w Europie. To jest rzecz istotna, tutaj Prawo i Sprawiedliwość ma też swoje aspiracje.

Jakie? 

 – Objęcie stanowisk szefów czy wiceszefów różnych ważnych delegacji czy Zgromadzeń Parlamentarnych, w których Unia Europejska bierze udział. To są instrumenty polityki europejskiej, no ,ale także w każdej takiej strukturze tak  ,jak w PE – każda nacja walczy o swoje interesy.

 To są wybory ważne, ale nie najważniejsze.  Ale najważniejsze są te do Komisji Europejskiej – Janusz Wojciechowski, kandydat na komisarza do spraw rolnictwa – to kiedy się wyjaśni czy będzie czy nie będzie? 

 – Przesłuchania ma na samym początku października, na samym początku sesji przesłuchań.

 Jeszcze przed wyborami? 

 –  Tak, jeszcze przed wyborami. Żeby uzyskał akceptację, potrzeba dwóch trzecich głosów koordynatorów czyli takich szefów poszczególnych frakcji w danej komisji – tutaj chodzi o komisję rolnictwa, chociaż przesłuchiwać go będzie również Komisja Ochrony Środowiska. Jeśli uzyska te 2/3 głosów, to w zasadzie reszta to jest formalność.

 2/3 w komisji? 

 – 2/3  koordynatorów Komisji, w której zresztą przez parę kadencji Janusz Wojciechowski był wiceprzewodniczącym. Natomiast, jeżeli nie uzyska tych 2/3 to wówczas powinien mieć zwykłą większość na Komisji.  Jestem optymistą i według mojej wiedzy Janusz Wojciechowski nie będzie miał większych problemów.

 Ale czy to wszystko rozstrzygnie się przed wyborami, przed 13 października? Czy po 13 października?

– Formalnie po, bo Komisja Europejska i jej skład będzie klepnięta, będzie przegłosowana w trzeciej dekadzie października. Ale faktycznie rzecz rozstrzygnie się przed wyborami.

Parlament Europejski, a  przede wszystkim Komisja Europejska, która odchodzi, odgrywała dużą rolę w polskiej polityce wewnętrznej. Czy przed wyborami, przed 13 października jeszcze coś się zdarza? Jakieś słowa o praworządności, braku praworządności. Czy o Polsce one padną z Brukseli czy nie? 

– Zobaczymy. Natomiast na pewno nie padną ze strony Komisji Europejskiej pani Ursuli Gertrud von der Leyen, z domu Albrecht, która chce mieć bezpieczną większość w europarlamencie, a tej bezpiecznej większości nie będzie miała, jeżeli nie będzie miała szabel – głosów europosłów Prawa i Sprawiedliwości.

Chociaż Parlament Europejski to ponad 700 posłów, Prawo i Sprawiedliwość  to 26? 

 – Tak, dokładnie, pani von der Leyen wygrała głosowanie na szefa KE, minimalną liczbą głosów, ośmioma głosami, a ponieważ na nią głosowaliśmy, można powiedzieć, że to głosami Prawa i Sprawiedliwości pani von der Leyen jest szefową Komisji Europejskiej. W tej chwili też jest bardzo ostro atakowana przez lewicę, przez część liberałów, przez Zielonych, przez postkomunistów. Myślę, że to w jej interesie – a pojęcie interesu w polityce jest istotne – w jej interesie jest zachowanie bardzo dobrych relacji z Prawem i Sprawiedliwością – i w europarlamencie i z rządzącą partią w Polsce. W związku z tym z jej strony nie spodziewamy się jakichś problemów, ale oczywiście pan Timmermans, który ma zająć się polityką klimatyczną będzie mówił o dekarbonizacji, będzie walczył z naszymi kopalniami węgla, więc przygotowuję Pana na to także.

Na to jesteśmy przygotowani, obserwujemy strajk klimatyczny młodzieży. O tym co Pan sądzi? 

– Młodzież ma prawo wyrażania swoich poglądów, natomiast tutaj mam wrażenie, że  nie tyle młodzież, co dorośli swoje pichcą przy tym i  jest to proces tylko częściowo spontaniczny – tak to powiem dyplomatycznie.

Co pichcą dorośli? 

– Jest oczywiście pewna próba, także  w Polsce zasugerowania, że za smog odpowiadają obecnie rządzący, a już  się nie pamięta, że to KE, tak Komisja Europejska(!), nakładała na Polskę wysokie kary, kiedy rządziła Platforma z PSL-em. Właśnie w kontekście niewprowadzania dyrektyw unijno-smogowych.

To jest pytanie, które zadajemy od wielu lat, od czasów referendum w Wielkiej Brytanii. Brexit, wydaje się, że to jest temat, który jest przebrzmiały, tymczasem ten owoc dojrzewa i wygląda na to, że spadnie do jakiegoś koszyczka. Do jakiego koszyczka? I czy spadnie w końcu i czy Wielka Brytania opuści Unie Europejską do października? 

 – Wielka Brytania jest trochę jak sójka  – a ta polska sójka jakoś się wybiera za morze i odlecieć nie może. Jej Królewska Mość Elżbieta II wyraźnie powiedziała, że wyjście Zjednoczonego Królestwa  Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej – tak brzmi oficjalna nazwa Wielkiej Brytanii – nie może odbyć się bez umowy :  a więc nie „no deal”. On byłby fatalny. Ja patrzę na to jako polski polityk z perspektywy polskich interesów – ja bym wolał, żeby Brexitu nie było, ubędzie nam państwo, które podobnie patrzy jak my, sceptycznie, na Rosję. Natomiast patrzę też i szanuję decyzję Brytyjczyków. Jeżeli Polska ma dodatni bilans handlowy z Wielką Brytanią, jako jednym z nielicznych krajów Europy Zachodniej, to wyjście Londynu z Unii bez umowy byłoby dla Polski fatalne. Polska, obok Irlandii, najwięcej by straciła na Brexicie, gdy chodzi o kraje członkowskie Unii. Mamy oficjalnie w Wielkiej Brytanii milion 24 tysiące Polaków. Tak naprawdę  1,5 miliona  – to największa mniejszość narodowa ma Wyspach, wiele polskich firm żyje z eksportu do Wielkiej Brytanii nie tylko żywności – my ten rynek zdobyliśmy, można powiedzieć –  także trzymam kciuki, żeby Brexitu nie było, chociaż szanuję decyzję Brytyjczyków.

Ale jak może być „deal”, skoro nawet rozmów nie ma o tym, a latają przecież politycy  z Wielkiej Brytanii do Brukseli- ale nie widać żadnych nowych propozycji. Ta woda w tym stawie stoi nieruchomo. 

– Problem polega na tym, że premier Jej Królewskiej Mości, Boris Johnson -którego miałem okazję poznać, gdy już chciał być premierem, ale jeszcze nie kroiło się na to – on ma, podobnie jak jego poprzedniczka Theresa May i jak jego inny poprzednik David Cameron, ma duże problemy wewnętrzne we własnej partii i w House of Commons – w Izbie Gmin, w izbie niższej parlamentu. To go ogranicza, w pewnym sensie, może nie paraliżuje, ale bardzo zmniejsza pole jego manewru, właśnie w rozmowach z Unią Europejską i jest to taki „hot potato”, gorący ziemniak, który cały czas parzy w  ręce polityków po obu stronach Kanału Angielskiego – jak mówią Brytyjczycy – czy Kanału La Manche, jak my mówimy.

To wróćmy na moment do kampanii wyborczej w Polsce, dwa sposoby patrzenia na kampanię. Media związane z opozycją opisują sprawę Pana Mariana Banasia. Co Pan o tym sądzi? 

 – Ta sprawa już dawno temu była poruszana. Oświadczenie pana Prezesa NIK jest jednoznaczne, zapowiada pozwy przeciwko mediom, które tak jednoznacznie tę sprawę przedstawiały. Znam Mariana Banasia, jak policzyłem od 29 lat, poznałem go zresztą w Wilnie w 1990 roku, ja przyjechałem z Dolnego Śląska, on z Katynia, tam był z  grupą Polaków. Człowiek absolutnie uczciwy. To jest w moim przekonaniu nagonka. Natomiast ja myślę, że tak naprawdę Polacy będą podejmować decyzję wyborczą, w kontekście nie tego typu spraw, co raczej w kontekście tego, co Polacy uzyskali od Państwa Polskiego za rządów PiS przez ostatnie cztery lata. A uzyskali realny wpływ na rzeczywistość ekonomiczną, duże środki finansowe, podniesienie poziomu polskich rodzin, co każdy kto jeździ w tzw. „teren” dobrze widzi. I to będzie przede wszystkim decydować. Polski rząd wykorzystał koniunkturę gospodarczą. Przede wszystkim sprawił, że Polacy, zwykli Polacy stali się beneficjentami tego sukcesu kraju.

A nie to, co jest napisane na stronie ”Sok z buraka” ? Tygodnik „wSieci’” napisał, prowadząc śledztwo dziennikarskie, że za tymi wpisami stoją politycy Platformy Obywatelskiej. 

 – Słyszałem o tym. To  kolejny przykład  na to, że politycy Platformy są nie tylko za hejtem, ale wręcz go współorganizują. Ale teraz, myślę ,takie milczące centrum, które w Polsce istnieje, ludzie, którzy nie chcą uczynienia z polityki właśnie takiego tarana i takiego walca pełnego nienawiści, tacy ludzie, którzy nawet wprost nie deklarują sympatii do PiS, mogą po takich publikacjach, zresztą po nawet rozmowach z innymi, kiedy politycy Platformy widoczni są bardzo w takim promowaniu „mowy nienawiści”- ci ludzie mogą właśnie nabrać dużego sceptycyzmu do Platformy, bo tego typu rozhuśtywanie nastrojów  społecznych w Polsce, zabieranie poczucia pewnej stabilizacji – Polsce nie służy.

Porównał Pan Wielka Brytanię do sójki, która wybiera się za morze. Prezydenta Dudy do sójki porównać nie można, bo poleciał za wielkie morze, za Ocean, jest w Nowym Jorku, dzisiaj spotyka się z Donaldem Trumpem, podpisze ważne porozumienia – co to będzie oznaczać dla Polski? 

 – Jeżeli Pan chce koniecznie uzyskać ode mnie jakieś ornitologiczne porównania, gdy chodzi o prezydenta Dudę – to dumny polski orzeł. Biały oczywiście. I ja się bardzo cieszę, że w ciągu trzech tygodni, jak policzyłem, nie tylko wiceprezydent Michael Richard Pence spotyka się z naszym prezydentem, ale także prezydent Donald John Trump i myślę, że przecież to nie wyklucza wizyty i to wnet – właśnie „wnet” – Panie Redaktorze, amerykańskiego 45.prezydenta w dziejach USA w naszym kraju. To dobrze, że to porozumienie będzie podpisane. Bo to jest taki kolejny milowy krok do zapewniane Polsce bezpieczeństwa, to jest taki sygnał dla Rosji ze strony Waszyngtonu: uważajcie, mamy tam swoich chłopaków, mamy swoich żołnierzy, wara Wam od Polski. No, a Rosja pozostaje Rosją – czy „biała Rosja”, czy „czerwona Rosja”, mówiąc Janem Kucharzewskim – to jest ta sama Rosja, która ma plany imperialne. Pokazała to w przypadku Gruzji, pokazała to  w przypadku Ukrainy pięć lat temu, w związku z tym lepiej chuchać na zimne i lepiej zwiększający się w Polsce amerykański kontyngent mieć.

 Wnet też się okaże, czy Polska wygra z Niemcami, jaki będzie wynik meczu? 

– Wygramy. Biało-Czerwoni dzisiaj będą górą w Apeldoorn, w Holandii, proszę o trzymanie kciuków. Idziemy po medale w tych mistrzostwach, które zakończą się w  niedzielę, w Paryżu.

 Ryszard Czarnecki, europoseł, polityk Prawa i Sprawiedliwości i wiceprezes Polskiego Związki Piłki Siatkowej, był gościem Poranka „Wnet”.