Unia podwójnych standardów czyli casus Francji i Hiszpanii

Zapraszam do lektury zapisu radiowego wywiadu, jakiego udzieliłem Radiu Szczecin. Rozmowę ze mną przeprowadził red. Piotr Cywiński, przez lata korespondent polskich mediów w Niemczech.

Największą karą dla tych, którzy nie interesują się polityką jest to, że rządzą nimi Ci, którzy się nią zajmują. Wtorek 22 października, witam Państwa. Ja nazywam się Piotr Cywiński, a moim gościem w studiu w Strasburgu jest poseł do europarlamentu z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Ryszard Czarnecki. Dzień dobry Panu. 

– Witam Pana, witam Państwa bardzo serdecznie, ukłony z  Parlamentu Europejskiego właśnie ze Strasburga.

A więc zacznijmy od sprawy krajowej, najgłośniejszej obecnie, czyli wniosku PiS o ponowne przeliczenie głosów w wyborach do senatu w sześciu już okręgach. W tym miedzy innymi w  Koszalinie, gdzie różnicą 300 głosów zwyciężył warunkowo zwolniony z aresztu śledczego po wpłaceniu półmilionowej kaucji, a oskarżony o korupcję i pranie brudnych pieniędzy i nie tylko były sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej, Stanisław Gawłowski. Według polityków opozycji PiS usiłuje odbić senat. Usiłuje? 

– Myślę, że w interesie wszystkich, całej klasy politycznej w Polsce jest to, aby Senat był jak żona Cezara, poza podejrzeniami i  żeby nikt nie kwestionował kiedykolwiek: dzisiaj, za miesiąc, za trzy lata wyniku wyborów do Senatu. Jeżeli są wątpliwości, jeżeli są bardzo niewielkie różnice i nadchodzą sygnały, które podważają wyniki wyborcze, lepiej sprawdzić. Ja muszę powiedzieć, że przez lata funkcjonowałem, także pracowałem w Wielkiej Brytanii, gdzie jest rzeczą dosyć częstą ponowne przeliczanie głosów. Przy czym to się robi trochę inaczej niż w Polsce. Robi się to natychmiast po ogłoszeniu wyników wstępnych w okręgach jednomandatowych. I tam, jeśli różnica wynosi niewiele głosów, to to jest regułą. Regułą jest, że wówczas takie ponowne przeliczenie się zarządza.

Tu chodzi o liczbę nieważnych głosów, która jest no, akurat mocno zawyżona akurat w tych okręgach. 

– Tak. I właśnie sytuacja, w  której, że tak powiem nagle liczba nieważnych głosów w pewnych okręgach jest tak duża, a w innych jest znacznie mniejsza, to budzi wątpliwości, co się stało. Czyżby w jednych okręgach mieszkali ludzie, którzy nie wiedzą jak głosować?

Zobaczymy, to spekulacje, Panie Pośle. Okaże się po przeliczenie głosów, jak to będzie wyglądało. Na pytania wtedy, tzw. dodatkowe, przyjdzie czas. Przechodząc do Unii, akurat zaktywizował się nowy europoseł – czyli Pana kolega z Parlamentu Europejskiego Robert Biedroń, lider „Wiosny”, która przystąpiła do grupy socjalistów i demokratów i akurat na ich wniosek zorganizowano wczoraj w Strasburgu debatę głównie z udziałem polskich posłów dotyczącą edukacji seksualnej dzieci i młodzieży. Jakoby, co powiedział z kolei Patryk Jaki, w naszym kraju za edukację seksualną posyłano do więzienia. Czy jest to kolejna antyrządowa hucpa w rodzimym wydaniu na forum wspólnoty? 

– Jest to próba pokazywania w Parlamencie Europejskim, że w Polsce dzieje się coś strasznego, w sytuacji, gdy zarówno wyniki ekonomiczne temu przeczą, jak i demokracja kwitnie, bo frekwencja w ostatnich wyborach była nadzwyczajna. A liczba głosów nieważnych w wyborach do Sejmu najmniejsza od bardzo wielu lat. I jest taka próba pokazywania na siłę, że coś tutaj nie gra. Jak już Pan powiedział, nie wywołało to w zasadzie żadnego zainteresowania europosłów z innych krajów. Myślę, że bardzo dużo osób w europarlamencie – i starych, i nowych posłów – wie, że to jest tylko taki rytualny obrzęd. Lewica czy liberałowie próbują pokazywać, że „ta Polska jest okropna”. Polacy mają inne zdanie.

I tu postawmy kropkę. Zwłaszcza, że Unia ma ważniejsze, inne akurat problemy na głowie. Za członkostwa w Unii Wyspy Brytyjskie połączyły się z kontynentem za pomocą Kanału La Manche, a teraz chcą się odciąć. Choć po prawdzie ja sam już nie wiem, czy chcą. Myślę, że chyba już wszyscy pogubili się w tym Brexicie, który miał być, a którego wciąż nie ma. A ja spytam w ten sposób, że skoro karta kredytowa bez podpisu nie jest ważna, no, to list premiera bez podpisu o przesunięcie Brexitu może być ważny? 

– Pan mówi „Kanał La Manche”, a Anglicy „English Channel” – „Kanał Angielski”, to też taka różnica między naszą Europą, kontynentalną, a Wyspami Brytyjskimi …

Niemcy mówią Aermelkanal…

– Dokładnie! Natomiast wracając do pytania zasadniczego, to była demonstracja ze strony premiera Jej Królewskiej Mości Borisa Johnsona, który musiał stanowisko House of Commons, Izby Gmin, izby niższej parlamentu brytyjskiego, po prostu wysłać do Brukseli. Zademonstrował to – poprzez brak podpisu -wobec własnych wyborców, a spodziewa się wyborów wcześniejszych i uważa, że je wygra i myślę może mieć tu sporo racji. Chciał zademonstrować, że on z tym nie ma nic wspólnego. On chciał Brexit przeprowadzić. Parlament brytyjski, czy też mówiąc ściślej jego izba niższa jest znacznie bardziej prounijna niż brytyjskie społeczeństwo.

No więc właśnie, przepraszam, że wejdę w słowo. Amerykański politolog, Theodore Blamont, taki dość znany z renomowanego tink-thanku w Pensylwanii – mającego na liście topowej siódmą pozycję na 177 najróżniejszych think-tanków – i  tenże pan Blamont uważa, że wystąpienie z Unii Europejskiej będzie czy byłoby dla Wielkiej Brytanii korzystne. No ,ja przyznam, ze mam wątpliwości. A Pan, Panie Pośle, da Pan sobie w ogóle obciąć , że do Brexitu w ogóle dojdzie? 

– Nie, jak to napisałem w „Gazecie Polskiej Codziennie” w sobotę – „odlot brytyjskiej sójki”. No ,właśnie sójka tak odlatuje za to morze, odlatuje i odlecieć nie może. Ja powiedziałbym w ten sposób , gdy jadłem ostatnio kolację z Brytyjczykami, oni mnie przekonywali, że na krótsza  metę Brexit będzie fatalny, na średnią metę to będą plusy i minusy, na dłuższą metę to będzie super.

 Co będzie na dłuższą metę, to pogratulować jasnowidztwa. 

 – Ja bym powiedział w ten sposób : jest na razie trzy lata chaosu. W przypadku prestiżu Wielkiej Brytanii na świecie, to teraz Pan Chaos rządzi w tej kwestii.

I to jest najbardziej widoczne z Wysp Brytyjskich. Brexit to nie jest, ja myślę, jedyny problem Unii. Ja bym powiedział, że jeden z mniejszych. Bo mamy płonące barykady w Barcelonie, mamy brutalne zachowanie policji we Francji, armatki wodne przeciwko protestującym… strażakom – policja była wyposażona w te armatki. No mamy protesty w Holandii. No i co? I cisza? Zamurowało tam wszystkich w Brukseli? 

 – No właśnie, to świadczy o „double standards”, o podwójnych standardach. Cokolwiek dzieje się w naszej części Europy, co jest dla Brukseli „nie halo”, to oczywiście zaraz unijne armaty. Natomiast tutaj mamy głośne milczenie. To, co dzieje się w Katalonii zresztą i wobec tego …

 W Katalonii również są zabici. 

 – Dokładnie. Przy czym Hiszpania w ogóle ma duży problem, bo  tamtejszy rząd w ramach nowej polityki historycznej, akurat w momencie, kiedy Katalonia płonie, polecił ekshumować z Doliny Poległych szczątki generała Franco. To oczywiście generuje podziały społeczeństwa. To jest sprawa Madrytu, ja w to nie wchodzę. Zwracam jednak uwagę, że stosuje się podwójną miarę – dla Francji z jednej strony, dla krajów z naszego regionu Europy – z drugiej. A jeśli chodzi o Holandię, to nie jest to li tylko sprawa wewnętrzna tego kraju, bo to jest efekt, uwaga, unijnej polityki klimatycznej, unijnej polityki ekologicznej. Zaczęły się te wszystkie demonstracje w Holandii od tego, że tamtejszy Najwyższy Sąd Administracyjny stwierdził, że łamie się w Niderlandach unijne prawo dotyczące  emisji azotu, między innymi  tutaj chodzi o nawozy w rolnictwie wykorzystywane. Efektem tego jest zatrzymanie, uwaga, 18 tysięcy inwestycji związanych z rozbudową  infrastruktury rolniczej, a także, propozycja koalicji rządowej liberałów i chadeków, aby zmniejszyć liczbę holenderskiej trzody chlewnej o sześć milionów -czyli wyrżnąć świnie, a kurczaków o około pięćdziesięciu  milionów sztuk. Co więcej, mało się w Polsce o tym mówi, ale te protesty okazały się skuteczne – w czterech prowincjach okazało się, że lokalne parlamenty w praktyce okazały się silniejsze niż unijne prawo i te decyzje ich NSA tam de facto zostały anulowane !

 Skupmy się na polityce klimatycznej, Pan wspomniał o Francji – a Emanuel Macron podżegał młodych, aby pojechali protestować do Polski, kraju, który rzekomo wszystko blokuje. Jako antidotum na narastające napięcia w krajach UE – mówiąc oględnie więcej wspólnoty bez wspólnoty. Ja nie wiem czy lokatorzy Pałacu Elizejskiego zamontowali do środka lustra weneckie i nie wiedzą, co się dzieje w Unii Europejskiej? 

 – Ja bardzo zapraszam młodych Francuzów do Polski. Chciałbym, żeby latali polskimi liniami lotniczymi, aby tu długo byli, korzystali z polskich hoteli, jedli w polskich restauracjach  – od tego wzrośnie nam PKB. Natomiast w ostatnich dniach Macron właśnie w Brukseli poniósł prestiżową porażkę, bo jeszcze nigdy się nie zdarzyło, a historia Komisja Europejska ma już 60 lat i jeszcze się nie zdarzyło, żeby kandydat z Francji został odrzucony przez europarlament. Zdarzyło się to w tym roku. Kandydatka Sylvie Goulard, moja koleżanka z europarlamentu skądinąd, była minister obrony – przez miesiąc była ministrem obrony, też rekord Guinessa- została zdyskwalifikowana . Francja została upokorzona w pewnym sensie. Ale to jest efekt tego, ze zbierało się Macronowi, zbierało…

 Aż się nazbierało… 

– Tutaj czara tej arogancji francuskiej , arogancji Macrona się przelała. I trzeba tu powiedzieć, że za odrzuceniem tej kandydatury głosowali przedstawiciele także tych frakcji największych, typu chadecja i socjaliści, także dlatego, że ich kandydatów – konkretnie chodzi o rumuńską socjalistkę i kandydata z węgierskiego FIDES-u – również odrzucono. Zwykle odrzucano tylko kandydata z naszego regionu Europy, poza dwoma wyjątkami: Włochem 15 lat temu i obecnie Francuzką, tym razem właśnie stało się inaczej.

Można mnożyć tych przykładów na arogancję, ale czas nam biegnie. Chciałbym zadać ze dwa pytania tylko może. Przed majowymi wyborami do europarlamentu spodziewano się, że nastąpi taka długo oczekiwana, niezbędna dyskusja, w którą stronę podąży Unia – czy jak forsuje się na wzór Stanów Zjednoczonych Europy z nadrzędną rolą „rządu” i parlamentu w Brukseli, czy też będzie to wspólnota państw narodowych – wracając niejako do korzeni narodowych. I co, cisza? 

– Cisza w tym temacie. Jutro miało być głosowanie w PE nad  składem nowej Komisji, zostało przełożone o miesiąc, a więc komisja nie wystartuje od 1 listopada, a od 1 grudnia. Bo właśnie nie ma przegłosowanego kandydata nie tylko Francji, ale tez z Rumunii. Rumunia wystawiła na miejsce odrzuconej socjalistki dwoje kandydatów, co też się nie zdarzało wcześniej. Węgry mają swojego ambasadora przy Unii– i on ,ja myślę, raczej przejdzie. Ale na razie póki Komisji Europejskiej nie ma, Unia zajmuje się, powiedziałbym, sprawami technicznymi, a nie strategicznymi.

I nad tym można akurat ubolewać. Przepraszam, że wchodzę w zdanie. Ostatnie moje pytanie. We wczorajszej mojej rozmowie, pański kolega z europarlamentu Leszek Miller twierdził, że jedynym człowiekiem, który może się przeciwstawić Andrzejowi Dudzie w wyborach prezydenckich, jest Donald Tusk, chwalił jego przymioty, że będzie „mężem opatrznościowym” – że to jego powinna Platforma wysunąć. Zgadza się Pan z tym? 

 – Polacy zdecydują ,szanuję wolę wyborców, natomiast uważam, że w sensie formalnym, nie politycznym Donald Tusk przejdzie na emeryturę, bo będzie miał  fotel szefa Europejskiej Partii Ludowej. A do tej pory te stanowiska sprawowali politycy, którzy zakończyli aktywność polityczną: Martens, były premier Belgii czy  Daul, Francuz ze Strasburga – zresztą, były szef Komisji Rolnictwa, szef frakcji EPL w europarlamencie, w  związku z tym teraz- kolejny „były” , czy były szef Rady Europejskiej – Donald Tusk. Myślę, że on nie ma szans na prezydenturę . Ale ja bym się cieszył z tej konfrontacji Andrzej Duda – Donald Tusk. To byłoby na pewno ciekawe widowisko. Duża frekwencja. Donald Tusk ryzyka nie lubi, uważam, że w wyborach prezydenckich nie wystartuje.

To powiedział mój gość, który cieszyłby się z kandydowania Donalda Tuska w wyborach prezydenckich. Nie zdążymy już porozmawiać o zmianach w prawie dotyczących wyboru prezesa NIK. Ale o tym kiedy indziej. To też sprawa ważna, która się w Polsce wydarza, a tymczasem dziękuję serdecznie.  

Dziękuję Państwu. Piotr Cywiński.