Blog

Czarnecki nigdy nie ucieka

Dziś ostatni dzień przed ciszą wyborczą. Dlatego już przedwczoraj zamiast tradycyjnego jednego bloga opublikowałem dwa (oba: wywiady). Tak samo wczoraj. Dziś rekordowa liczba: proponuję lekturę pięciu materiałów. Oto pierwszy z nich: zapis wywiadu, jaki dla „Super Ekspressu” zrobiła ze mną red. Kamila Biedrzycka. Rozmowa ukazała się w wersji „papierowej” i internetowej w ramach cyklu „Ekspres Biedrzyckiej”. Oto ona:

 

Dzień dobry, to jest „Ekspres Biedrzyckiej”, dziś jako pasażer Ryszard Czarnecki, Prawo i Sprawiedliwość. 

 – Dzień dobry, a nie na gapę pasażer?

 Absolutnie nie – bileciki są, teraz będzie kontrola. 

– Tak, dobrze, już wyjmuję.

 Panie Przewodniczący, trudna dla Was ta końcówka kampanii. 

– Myśli Pani?

 No, z tymi szpitalami to tak chyba niedobrze. 

– Ja myślę, że wyborcy będą oceniać całokształt rządów czteroletnich, a myślę, że wielu Polaków jeszcze przed kampanią miało wyrobiony pogląd na to, na kogo głosować. Oczywiście kampania jest po to, żeby przekonywać rzeczywiście niezdecydowanych – bo jak słyszymy przepływ między elektoratem Platformy i Prawa i Sprawiedliwości jest minimalny. Chodzi więc o pozyskiwanie niezdecydowanych.

Dawno się nie widzieliśmy, ale widzę, że z formy Pan nie wychodzi. 

– Jest Pani bardzo łaskawa. Dziękuję bardzo.

Czyli tak pięknie jak zwykle ucieka Pan  od odpowiedzi na pytanie. 

– Nie, Czarnecki nigdy nie ucieka…

To jeszcze raz, co się dzieje ze szpitalami. Bo mówi Pan, że rozliczą Polacy – i to jest fakt 13 października – czterolecie rządów Prawa i Sprawiedliwości, ale efekt tych rządów przynajmniej w polityce zdrowotnej nie jest najlepszy – czego teraz mamy efekt i takie słowa na przykład wicemarszałka Terleckiego są chyba policzkiem dla polskich pacjentów. Przypomnę, jeśli Pan nie wie, że pan Terlecki powiedział, że polska służba zdrowia jest najlepsza w Europie. No ,to chyba troszkę łapiemy się za głowę i zastanawiamy się w jakim świecie pan Terlecki żyje? 

– Myślę, że nasze pielęgniarki, nasi lekarze są jednymi z najlepszych w Europie, jestem o tym przekonany – stąd zresztą w latach poprzednich tak szybko znajdowali prace w Europie Zachodniej. Chociaż wczoraj, to jest ciekawa rzecz, ja wczoraj, nie wiedząc, że będzie Pani o to pytać, ale zapoznałem się z danymi dotyczącymi wyjazdów pielęgniarek z Wrocławia, mojego macierzystego miasta, i tam bardzo spadła liczba chętnych do wyjazdów zagranicę. A to oznacza, że stworzono dla służby zdrowia lepsze warunki niż poprzednio.

  Panie Pośle, ja wiem, że Pan jest politykiem ja rozumiem tę argumentację, ale.. 

– A Pani jest dziennikarzem.

 Tak, i dlatego będę przytaczać fakty. Panie Przewodniczący fakty są takie, że w Polsce mamy dwóch lekarzy na 1000 pacjentów. To jest najgorszy wynik w całej Europie. Prawda jest taka, że jak to możliwe, że 20 proc. pracujących w przychodniach i w szpitalach lekarzy powinno już  być na emeryturze. Ale nie może być, bo nie ma nowych, a jeśli są nowi, to od razu wyjeżdżają zagranicę, bo w Polsce nie opłaca im się pracować. Po raz pierwszy, to jest kolejny fakt, od II wojny światowej, mamy spadek przewidywalnej długości życia Polaków. Też ma na to oczywiście wpływ służba zdrowia. Nie słódźmy rzeczywistości. 

– Nie, ja nie słodzę. Ja stwierdzam fakt, że liczba, procent chcący wyjechać za granicę i lekarzy i pielęgniarek spadła, co oczywiście nie oznacza, że nie ma takich, którzy chcą wyjechać. To jest oczywiście pewien procent. Pan minister profesor Szumowski tym swoim olimpijskim spokojem sporo zrobił, żeby sytuację w służbie zdrowia nieco załagodzić, pewne propozycje przedstawić.

Ale jesteście po czterech latach rządów. I nie udało się zrobić nic w służbie zdrowia. A co się udało, to może tak? 

– Nie, ja nie jestem specjalistą od służby zdrowia, przecież Pani o tym doskonale wie. Nie będę mówił o szczegółach.

 No dobrze, ale rozumiem, że Marszałek Terlecki się zagalopował, mówiąc o tym, że polska służba zdrowia jest jedną z najlepszych – zresztą dzisiaj przytaczamy tę odpowiedź w „Super Ekspressie”. 

– Rozumiem, że mój szacowny imiennik mówił o kwalifikacjach pielęgniarek, lekarzy, położnych .

 Nie, nie mówił o kwalifikacjach. 

– Ale ja tak to odbieram, że polscy lekarze, polskie położne i pielęgniarki są jednymi z najlepszych w Europie.

 Ale była to niefortunna wypowiedź czy nie? Kawa na ławę. 

– Jeżeli w sensie kwalifikacji, to jak najbardziej się zgadzam.

Nie, nie w sensie kwalifikacji. Pytam w kontekście Marszałka Terleckiego. Pytam czy przesadził? 

– W sensie kwalifikacji, absolutnie nie.

Ja nie pytam o kwalifikacje. Pan Marszałek też nie mówił o kwalifikacjach. 

– … skoro jest taki rynek otwarty na polskie pielęgniarki i lekarzy, to znaczy, że są świetni. Dlatego znajdują pracę bardzo łatwo. Wie Pani, ja akurat przeżyłem sytuację w Wielkiej Brytanii, gdzie się urodziłem. Tam jest National Health Service – służba zdrowia, system państwowy. Brytyjczycy cały czas narzekają, obojętnie czy to rządzi Labour Party czy konserwatyści, mimo  że ten system jest uważany za bardzo dobry.

Co dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość ma do zaproponowania lekarzom, chirurgom, internistom, anestezjologom, pediatrom, fizjoterapeutom, ludziom, którzy chcą tu pracować, ale po prostu nie mogą? 

– Oczywiście wzrost płac. I o tym pan minister Szumowski mówił wielokrotnie. Czy to mało?

  Tylko pytanie, jaka to jest perspektywa i jak realny jest to wzrost płac? 

– Mamy szósty kwartał wzrost PKB, jesteśmy liderem tego wzrostu PKB w Unii Europejskiej. Oczywiście ten tort będzie do podziału. Także dla lekarzy, dla pielęgniarek, także dla położnych. Rozumiem,  że to też miał na myśli pan marszałek Terlecki.

Naprawdę prosta odpowiedź, w momencie, kiedy marszałek Terlecki był zapytany o zamykanie oddziałów – nie będę już Pana męczyć i wymieniać tych wszystkich miast, gdzie oddziały lub całe szpitale są zamykane, doskonale Pan pewnie wie – powiedział krótko: „publiczna służba zdrowia w Polsce uchodzi za jedną z najlepszych w Europie”. 

– Myślę, że Marszałek Terlecki na pewno ma argumenty za tym. Pacjenci…

  Nie wierzę.   

– … mogą być często bardzo zdenerwowani …

 No mogą… 

– Minister zdrowia, Łukasz Szumowski robi wszystko, żeby tego zdenerwowania było jak najmniej. Myślę, że Pani już zapomniała, jak było z ośmioletnimi rządami platformy Obywatelskiej

  O… Czekałam na to. 

– Ale długo Pani na to czekała.

 Długo czekałam, bo byłam ciekawa kiedy Pan użyje argumentu „Platforma Obywatelska”. 

– Pod koniec.

 Przecież nie było dobrze. Tego nikt nie mówi, że było dobrze.  Tylko za Was miało być lepiej, prawda? 

– Jest lepiej.

I nie przypominam sobie, żeby za Platformy zamykano taką liczbę oddziałów szpitali. 

– Jest lepiej, tylko myślę, że ta pamięć szybko blaknie.

Dobrze, przechodzimy do następnego tematu czyli porażki, już właściwie można powiedzieć, Janusza Wojciechowskiego. Wszystkie znaki na niebie i ziemi – to już z Pana europejskiego podwórka – mówią, że nie udało się Januszowi Wojciechowskiemu pomyślnie przejść tego przesłuchania i, że nie ma już szans na tekę komisarza do spraw rolnictwa? 

– Wczoraj przed godziną 20-stą otrzymał pytania pisemne, na które musi odpowiedzieć …

  Czyli takie „koło ratunkowe” 

–  To procedura … W ciągu czterdziestu ośmiu godzin. Tych pytań jest siedem, zasadniczych. De facto w sumie z innymi pytaniami w ramach tych siedmiu są 22 pytania. Musi na nie odpowiedzieć do piątku, do wieczora. Będzie drugie przesłuchanie.

Tak i będzie ono decydujące. Tak, tylko prasa europejska i politycy poszczególnych ugrupowań europejskich mówią, że to przesłuchanie, które było, wypadło tak źle, nawet te odpowiedzi nic nie pomogą, i że trzeba szukać nowego polskiego kandydata. 

– Nie uważam tak. Byłem na tym przesłuchaniu cały czas. Było ono blisko 2,5 godziny. Muszę powiedzieć, że kandydat z Polski wypadł dobrze w sensie przesłuchania merytorycznego.

  Inne są opinie. 

– Nie, opinie atakującego go są takie, że mówił ogólnikami. Byłem na innych przesłuchaniach…

Czyli co? Wszyscy się uwzięli i nie chcą Wojciechowskiego, mimo że wypadł fantastycznie? 

– Czy Pani słuchała innych kandydatów na komisarzy?

Ale ja pytam  o Janusza Wojciechowskiego teraz. 

– Ale ja muszę porównywać, wszyscy kandydaci przyjęli taktykę, że mówią dość ogólnie, nie wchodzą w szczegóły, ponieważ wejście w szczegóły grozi oczywiście tym, że kilku posłom, którzy również głosują nie spodobają się te szczegóły.

Panie Przewodniczący, czyli gdyby dzisiaj miał Pan obstawiać czy Januszowi Wojciechowskiemu uda się tę tekę komisarza zdobyć, to raczej tak czy raczej nie? 

– Uważam,  że merytorycznie absolutnie nadaje się na komisarza do spraw rolnictwa. Zwracam uwagę, że jest inny tryb głosowania…

 Ale ja pytam czy zdobędzie tę tekę? 

– Uważam, że tak. Tryb głosowania, który miał miejsce zaraz po przesłuchaniu był inny, teraz będzie inny – w poniedziałkowym przesłuchaniu będzie to kwestia większości zwykłej, co łatwiej oczywiście jest uzyskać.

Czy Polska ma ewentualnie jakiegoś innego kandydata? Jakąś inna osobę, w razie gdyby to  nie Janusz Wojciechowski… 

– Janusz Wojciechowski jest dobrym kandydatem.

Tylko ja pytam o ławkę kadrową, przecież jest Pan politykiem i Pan doskonale wie, jak różne scenariusze należy rozpatrywać. 

– Trzymam za niego kciuki. Mówienie o jakimś innym kandydacie w tej chwili byłoby osłabianiem jego pozycji.

  Pani Przewodniczący, jak Pan sadzi, czy Prawu i Sprawiedliwości uda się zdobyć samodzielną większość, teraz 13 października? 

– Z pokorą podchodzimy do tych wyborów, walczymy o każdy głos.  Prezes Kaczyński spotyka się z wyborcami. Każdy z nas się z nimi  spotyka, a ja też właśnie dzisiaj przed drugą w nocy wróciłem z Wrocławia. Ale będę też w najbliższym czasie w Rzeszowie, w Toruniu,  będę w Krakowie. Walczymy o każdy głos. Jest pełna mobilizacja. Z pokorą podchodzimy do werdyktu wyborców.

 To może ja powtórzę pytanie. Czy Pana zdaniem jest szansa, żeby Prawo i Sprawiedliwość zdobyło samodzielną większość? 

– Szansa jest. Myślę, że duża. Natomiast z pokorą podchodzimy do sondaży.

  Z kim, jak Pan sądzi PiS byłby w stanie stworzyć koalicję? Bardziej to byłby PSL czy bardziej Konfederacja? 

– Po pierwsze zobaczymy, kto wejdzie…

  To wszystko wiem … 

– To jest ważne…

 Oczywiście. Zakładamy taki scenariusz, wchodzi PiS, wchodzi koalicja, wchodzi lewica, wchodzi PSL, wchodzi Konfederacja, a Wam brakuje trochę do samodzielnej większości? 

– Ja nie znam takiego scenariusza, szczerze mówiąc. Przy dużej frekwencji mniejsze formacje mogą mieć, jak przy wyborach europejskich , kłopot z wejściem do izby niższej polskiego parlamentu. Natomiast żaden polityk w Europie nie powie Pani o koalicji przed wyborami, bo każdy podkreśla to, że chce zdobyć większość bezwzględną. I Prawo i Sprawiedliwość też chce tę większość mieć tak, żeby tworzyć rząd samodzielnie. Uważam, że mamy na to szanse.

Jeśli okaże się, że jednak opozycja zdobywa większość, to co wtedy? Sądzi Pan, że Małgorzata Kidawa-Błońska według zapewnień Grzegorza Schetyny, będzie premierem? 

– Na pewno ten, kto przegra powinien pogratulować temu, kto wygra. Wierzę, że to my te gratulacje otrzymamy. Natomiast oczywiście zdajemy się na werdykt wyborców.

 Pytam o Małgorzatę Kidawę – Błońską? Pana zdaniem to było dobre posunięcie? 

– Bardzo dobre posunięcie  z punktu widzenia utrzymania władzy w Platformie. Grzegorz Schetyna licząc się z porażką wyborczą Platformy, nie chciał za to wizerunkowo odpowiadać. Zrobił krok do tyłu, po to, żeby zrobić dwa kroki do przodu. Myślę, że Grzegorz Schetyna, choć sam mówi co innego, bo polityk musi pokazywać wyborcom, że walczy o zwycięstwo- to tak naprawdę chce pogodzić się z porażką w tych wyborach, ale chce jednak utrzymać władzę w Platformie. Stąd ten „myk” z Panią Kidawą-Błońską.

 Chociaż wielu mówi teraz, że Pani Małgorzata Kidawa-Błońska teraz na szefa Platformy Obywatelskiej, że podobno w Platformie już zaczynają się takie ruchy robaczkowe pojawiać… 

– Słyszałem o tym. Natomiast obserwuję Grzegorza Schetynę, a  studiowaliśmy razem, a więc znam go od lat. Uważam, że jest bardzo sprawnym graczem kuluarowym wewnątrz partii. To, że jednak potrafił wygrać konkurencję i z panem Siemoniakiem i panem Neumannem i innymi, którzy chcieli być szefami Platformy, pokazuje, że łatwo władzy nie odda.

No, właśnie. I teraz pytanie czy dotrzyma słowa i czy Kidawa-Błońska będzie kandydatem na premiera? 

– Jest kandydatem na premiera, na razie takim wirtualnym, natomiast poczekajmy na wynik wyborów, zobaczymy. Może będzie Pani Małgorzata Kidawa-Błońska premierem w gabinecie cieni na przykład.

A takim premierem w PiS-ie jest według Pana bardziej Mateusz Morawiecki czy Jarosław Kaczyński? Tak serio, z ręką na sercu. 

– Myślę, ze po wyborach premierem będzie Mateusz Morawiecki.

 Tak, ale iluś tam polityków Prawa i Sprawiedliwości powiedziało mi rzecz niezwykłą, że najlepszym premierem byłby Jarosław Kaczyński, co oznacza, że Prawo i Sprawiedliwość kieruje swoją polityką tak, że funkcję premiera sprawuje osoba, która nie nadaje się wcale do tego najlepiej… 

– Nie, Mateusz Morawiecki nadaje się znakomicie, natomiast jest rzeczą oczywistą, że gdyby Jarosław Kaczyński zechciał być premierem…

  …to byłby lepszy 

– To byłby premierem. Ma doświadczenie i byłby na pewno świetnym premierem. Natomiast według mojej wiedzy Jarosław Kaczyński nie chce być szefem rządu.

  A czemu? 

– Ponieważ uważa, że optymalny układ jest taki, że premierem jest Mateusz Morawiecki, a on jest liderem obozu politycznego.

  …Za nic nie odpowiada… 

–  I to widać świetnie funkcjonuje.

 Ale to jest mniejsza odpowiedzialność pociągać za sznurki z tylnego siedzenia. 

– Jarosław Kaczyński odpowiada za sukces Prawa i Sprawiedliwości. I odpowiada za losy formacji.

Panie Przewodniczący, ale mówimy też o podejmowaniu ważnych decyzji w państwie. Po prostu i ja zastanawiam się, czego Jarosław Kaczyński, w końcu jeszcze w sile wieku, bo umówmy się, że te 70 lat to jeszcze spokojnie można… 

– młodszy od Trumpa…

 No ,właśnie. Dlaczego on, Pana zdaniem, tym premierem nie chce tak naprawdę być? 

– Pan Jarosław Kaczyński znakomicie czuje się w roli „playmakera”, rozgrywającego, który jest liderem obozu politycznego.

No, ale de facto Polacy otrzymują informację, że szefem rządu nie jest osoba, która jest najlepsza – bo wszyscy politycy PiS mówią: najlepszy byłby Jarosław Kaczyński. 

– Idealna definicja jest taka, którą teraz przedstawię – Mateusz Morawicki jest najlepszym premierem pośród tych, którzy chcą nim być.

No dobrze, skoro taki kompromis… Niech tak będzie. Czy to jest prawda, że Pan załatwił naszym siatkarzom ten samolot, żeby mogli dolecieć na finał? 

– Ja nie załatwiam samolotów. Nasz kapitan, Michał Kubiak zadzwonił do mnie, ja zadzwoniłem do KPRM-u i potem poszło. Państwo Polskie zdało egzamin, to zasługa kapitana drużyny i zasługa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Przypomnę tym Państwu, którzy być może nie pamiętają, że Ryszard Czarnecki, oprócz tego, że pełni funkcję w europarlamencie, to jest także wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej do spraw międzynarodowych, dobrze mówię? 

– Pani zawsze mówi dobrze.  Albo prawie zawsze…

(….)

 Panie Przewodniczący, już na sam koniec, bo każdy nasz pasażer typuje wyniki wyborów, później będziemy sprawdzać, kto ma najlepszego politycznego nosa. Robimy całe takie zestawienie i o konkretne punkty procentowe pytam.  

(…)

13 października, Prawo i Sprawiedliwość zdobywa ile procent głosów? 

– Rozumiem, że to taka zabawa.

Tak. Typujemy wyniki… 

– 46%

To bardzo optymistycznie 

– Jestem optymistą

Koalicja Obywatelska? 

– Na pewno poniżej 30%

Ale 21 czy 28%? 

– Poniżej 30%

Bliżej 20% czy 30%? 

– Dwadzieścia kilka.

No, ale 

– 26%

Lewica? 

-Poniżej 10%

8%? 

– 9%

 PSL wchodzi z Kukizem? 

– Kropka. Czas pokaże.

Czas pokaże, jak to mówią wytrawni dziennikarze. Dziękuję za wizytę w naszym „ekspresie”. Gościem był Ryszard Czarnecki.