Pentagon, cięcia, Polska…

Zapowiadane cięcia w budżecie najważniejszego państwa świata czyli Stanów Zjednoczonych Ameryki są ważną wiadomością, bo globalizacja polega tym, ze jeśli ktoś w Ameryce kichnie, to w różnych częściach świata mają katar. Ta korekta budżetu Pentagonu powinna być w Polsce czytana uważnie, ale bez przesadnego niepokoju. Polska, a  konkretnie inwestycje militarne na terytorium RP, nie podlegają owym cięciom, choć zapewne ich pośrednim skutkiem może być prawdopodobnie wydłużenie w czasie realizacji tychże projektów. Trzeba powiedzieć, że to zupełnie inna sytuacja, niż wtedy gdy za prezydenta Baracka Obamy podjęto decyzje (skądinąd… 17 września!) o wyrzuceniu na śmietnik projektu tarczy antyrakietowej.

Nie jest pytaniem, czy to Amerykanie będą inwestować w obecność militarną czyli de facto geopolityczną w naszym regionie. Pytanie jest tylko na jaką skalę owe inwestycje będą. Polska odpowiedź brzmi: oby na jak największą. Z drugiej strony rozsądek nakazuje, aby wszelkie decyzje dotyczące „budżetu zewnętrznego” Pentagonu miały akceptację społeczną Amerykanów. Pogodzenie jednego i drugiego jest  rzeczą ważną nie tylko dla Białego Domu, ale także długofalowo, gdy chodzi o  konsekwencje  dla sojuszników Waszyngtonu.

*komentarz ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (07.09.2019)