Odpadli politycy, którzy atakowali Polskę …

Dziś szczególnie polecam mój wywiad, którego udzieliłem redaktorowi Krzysztofowi Skowrońskiemu, prezesowi Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Rozmowa miała miejsce w ostatnich dniach w Radiu Wnet. Została spisana, jej tekst jest autoryzowany.

A gościem „Poranka Wnet” jest Ryszard Czarnecki, europoseł, polityk PiS, dzień dobry Panu. 

– Witam Pana, witam Państwa.

Jeden szczyt Unii za nami, drugi przed nami, w najbliższą niedzielę znów liderzy Unii Europejskiej zbiorą się w Brukseli żeby zdecydować, kto kim będzie i jakie będzie miał stanowisko. Są jakieś szanse na zgodę i porozumienie? 

 – Przed szczytem, który miał miejsce w czwartek i piątek, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk prezentował duży optymizm i wierzył, że nastąpi wybór kandydata większościowego na szefa Komisji, a ja uważałem, że jest to niemożliwe. Okazało się, że przewodniczący Tusk racji nie miał, ja ją miałem. Z resztą wielu obserwatorów wskazywali, że to będzie niemożliwe. Co jest jednak ważne, odpadli kandydaci, którzy bardzo mocno atakowali Polskę, myślę w pierwszym rzędzie o kandydacie socjalistów Fransie Timmermansie, ale także kandydacie Europejskiej Partii Ludowej – Manfredzie Weberze, pupilku kanclerz Angeli Merkel.

 Ale na jakiej podstawie Pan mówi, że oni odpadli, czy było jakieś głosowanie lub jakaś decyzja polityczna o tym, że nie będą szefami Komisji Europejskiej? 

 – Okazało się, że obaj nie znajdą większości ,gdy chodzi o kraje członkowskie Unii, w związku z tym odpadli. To wyraźnie było widoczne. Pani kanclerz do końca mocno wspierała pana Webera, tego samego, który ostatnio podczas kampanii wyborczej przyjechał do Polski i popierał PO i Koalicję Europejską oraz mówił, że żaden polityk PiS nie obejmie żadnego ważnego stanowiska unijnego po wyborach europejskich, a po tym słynnym puczu grudniowym w 2016 roku mówił o „milionach demonstrantów na ulicach polskich miast” – być może trzeba mu okulary kupić, ale szefem Komisji Europejskiej nie będzie. Natomiast ten wybór formalnie  nie nastąpi w najbliższą niedzielę, formalnie w agendzie europarlamentu ma to być w drugiej dekadzie lipca w Strasburgu, na drugiej sesji nowego Parlamentu Europejskiego, konkretnie bodaj 17 lipca,ale według mnie powołanie całej Komisji Europejskiej nastąpi najwcześniej we wrześniu lub październiku, przesunie się na jesień, a więc tak, jak to było 10 lat temu, kiedy wybierano pana Barroso. To zresztą bywa różnie. Co jeszcze warto dodać gdy chodzi o kandydatów, którzy mogą być szefem Komisji, to wzrosły szanse dwojga kandydatów – Michel Barnier, Francuz, były minister francuskiego rządu, obecnie oficjalny negocjator warunków brexitu po stronie Brukseli, choć zanosi się, że dużo pracy nie będzie miał, bo prawdopodobne jest wyjście Wielkiej Brytanii bez umowy, no ale to już zobaczymy w przyszłym miesiącu kto będzie szefem Partii Konserwatywnej, prawdopodobnie były szef MSZ Boris Johnson, twardy zwolennik brexitu. Ale drugą osobą – to pewna sensacja – jest kobieta, w 60-letniej historii Komisji Europejskiej to zawsze mężczyźni sprawowali tę funkcję, a tu kobieta i z naszego regionu Europy, prezydent Chorwacji, pani Kolinda Grabar-Kitarović. Ja bym się bardzo cieszył, gdyby ona została, bo jest ona z naszego regionu właśnie i dlatego ma zrozumienie dla państw naszej części Europy, ale oprócz tego ma świetne relacje osobiste z prezydentem RP Andrzejem Dudą.

Dla niewtajemniczonych powiedzmy, jaka jest procedura wyłaniania szefa Komisji Europejskiej? 

 – To bardzo dobre pytanie, otóż według Traktatu Europejskiego  i tradycji to musi nastąpić większością kwalifikowana, ale tyle traktat, a 5 lat temu nastąpiło takie polityczne uzgodnienie po tym, jak Junckera wybrano przy ostrych protestach i takim votum separatum ze strony Wielkiej Brytanii i premiera Davida Camerona oraz Węgier i premiera Orbana. Wtedy uznano, że wybór szefa Komisji Europejskiej ma nastąpić jednomyślnie, co może wydłużyć procedurę, ale ma on mieć bardzo silny mandat demokratyczny. No ,zobaczymy czy Unia Europejska własną umowę ,własne uzgodnienia dotrzyma.

Jednomyślnie, czyli wszyscy szefowie państw muszą się zgodzić na kandydata? 

 – Tak.

 Czy to jest w ogóle możliwe? 

 – Jest możliwe, choć może wydłużyć proces decyzyjny. Ale lepiej znaleźć kogoś, kto będzie do zaakceptowania przez wszystkich, niż startować w nową kadencją Komisji Europejskiej i już na starcie z krajami, które będą miały poczucie pomijania. Ratujmy projekt europejski, a nie go pogrążajmy. Lepiej wybrać kandydata właśnie na zasadzie konsensusu, a nie przepychać  kolanem przez chwilową większość kosztem chwilowej mniejszości.

 A w takim razie to znaczy, że na giełdzie nazwisk są dwa, bo wymienił Pan dwa, pana Barniera i panią prezydent Chorwacji, która co, powiedziała, że może zrezygnować z funkcji dotychczasowej? 

 – To są wszystko informacje, których pan eks-komisarz Barnier ani pani prezydent  Grabar-Kitarović nie potwierdzili, bo to jest giełda nazwisk. Pan Barnier jest na niej od kilku tygodni, a nawet miesięcy czy lat, bo był poważnym kontrkandydatem Junckera 5 lat temu ,tylko przegrał prawybory w Europejskiej Partii Ludowej. Natomiast jest też kandydatura trzecia, to jest Dunka Margrethe Vestager, ona jest z frakcji liberalnej, co osłabia jej szanse wyboru.

 Jest godzina 7:24, do tej rozmowy jeszcze wrócimy za chwilę, ale jest taki polityk, który ma pewne problemy teraz, nazywa się Paweł Kukiz, nie wiadomo jaka będzie jego przyszłość i ruchu Kukiz’15. Lubił Pan piosenkarza Pawła Kukiza? 

 – Piosenkarza Pawła Kukiza lubiłem bardziej niż polityka.

 Chociaż polityk Paweł Kukiz czasami wygląda na to, że może być koalicjantem w przyszłości, jeżeli dostanie się do parlamentu? 

 – Jeżeli się dostanie. Nie dzielmy skóry na niedźwiedziu. Mam wrażenie, że mamy taką szansę jako Prawo i Sprawiedliwość na bezwzględną większość, dla nas w tym roku nie ma urlopów, pan prezes Jarosław Kaczyński powiedział, że europosłowie, posłowie i senatorowie PiS w tym roku wakacji mieć nie będą.  Co można skomentować  – bo pan prezes lubi polską literaturę i na pewno zna postać wachmistrza Soroki z „Potopu”, który mówił o swoim pryncypale Andrzeju Kmicicu „nasz Pan dla wrogów okrutny, ale dla swoich też nie lekki”.

Godzina 7:30, posłuchamy Pawła Kukiza. (…) Wracamy do rozmowy.  

 Czy może Pan Ryszard Czarnecki wie, kto i jakie interesy teraz w Gruzji chce załatwić? 

 – Nie jestem tutaj obiektywny, ponieważ jestem wiceszefem formacji Przyjaciele Gruzji w Parlamencie Europejskiej i członkiem specjalnej delegacji Unia Europejska -Kaukaz Południowy, a więc Gruzja, Azerbejdżan i Armenia, a także za ten region odpowiadałem jako wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Powiem tak:  Moskwa gra na destabilizację, także Gruzji, podobnie jak Mołdawii czy Ukrainy, czyli trzech krajów, które podpisały umowy stowarzyszeniowe z Unią Europejską. Co ważne : zwracam uwagę na fakt, że w tych trzech krajach Rosja ma swoje enklawy – to jest Abchazja i Osetia Południowa na terenie Gruzji, Donbas na terenie Ukrainy oraz Naddniestrze na terenie Mołdawii. We wszystkich tych państwach Rosja kontroluje część ich terytorium w praktyce, a obywatele tych krajów mogą i de facto biorą rosyjskie obywatelstwo. Jeżeli Rosja gra na destabilizację, to my jako Zachód powinniśmy grać na stabilizację, my nie powinniśmy się wtrącać w sprawy wewnętrzne Ukrainy, Gruzji, Mołdawii, natomiast oczywiście jest tak, że powinniśmy utwierdzać prozachodni kurs Tbilisi. Przypominam, że w zeszłym roku na szczycie NATO została uchwalona tzw. mapa drogowa jeśli chodzi o wejście i Gruzji i Ukrainy do Paktu Północnoatlantyckiego.

To w takim razie Panie Pośle spróbujmy zdefiniować to wszystko, ta opozycja, która protestuje teraz przed parlamentem gruzińskim to jest opozycja wspierana przez Rosję, czy taka, która chce wyzwolenia Gruzji spod Kremla? 

 – To jest opozycja, która słusznie oburzyła się na fakt, że rosyjski polityk w czasie dorocznego spotkania deputowanych z krajów prawosławnych ,które odbywają się w różnych państwach właśnie prawosławnych przemawiał z fotela marszałka sejmu gruzińskiego. To jest opozycja, która podkreśla, że więzy z Rosją są absolutnie rzeczą niedobrą, ale Rosja może wykorzystywać to co się dzieje jako pokazywanie niestabilności sytuacji w Gruzji, więc my jako Zachód i jako Polska powinniśmy bardzo konsekwentnie pokazywać, że jesteśmy za prozachodnią orientacją Tbilisi, za utrzymaniem ich demokracji, natomiast tu już Gruzini sami sobie rządy wybierają, czy to będzie Gruzińskie Marzenie – formacja, która rządzi od lat, czy to będzie Saakaszwili i jego formacja, czy ktokolwiek inny, to jest sprawa Gruzinów.

Te demonstracje nie są agresywne czy pacyfikowane przez policję. 

 – I dobrze.

 A co się dzieje w Czechach, co stało za wielką demonstracją Czechów, bo ponad 200 tysięcy osób demonstrowało w Pradze przeciwko rządom premiera Babisa, czy te demonstracje też będą się powtarzać, dlaczego aż tylu Czechów postanowiło się zaangażować, na te pytania będziemy w Radiu Wnet poszukiwać odpowiedzi w dalszych programach. A teraz wróćmy do szczytu w Brukseli, tam walka o jedno stanowisko, które jest w grze – stanowisko szefa Komisji , ale w tle inne rozmowy, kto będzie szefem Parlamentu Europejskiego, rozmowy kto będzie szefem Europejskiego Banku Centralnego, rozmowy jak będzie gabinet przewodniczacego Komisji zorganizowany, czy tam będzie przedstawiciel Polski, czy przedstawicielem Polski będzie pani premier Beata Szydło, czy na te pytania odpowiedzi zna Ryszard Czarnecki? 

 – W grę wchodzi 5 topowych stanowisk, z czego 2 w Komisji. Komisja liczy 28 członków, tyle, ile krajów europejskich. Przyjmujemy, że każdy kraj będzie miał swojego reprezentanta, także Polska. W tej chwili walka toczy się o stanowisko szefa Komisji Europejskiej oraz wiceszefa Komisji odpowiedzialnego za politykę zewnętrzną i bezpieczeństwo, mówiąc krótko: szefa unijnej dyplomacji. Polska walczy o silną tekę w ramach Komisji Europejskiej, nas szczególnie interesuje polityka energetyczna, klimatyczna, rynek wewnętrzny z racji pracowników delegowanych, obrony polskich firm i polskich pracowników, ale także  polityka zewnętrzna i teki gospodarcze. Zwracam uwagę, że Polska nigdy nie miała funkcji wiceprzewodniczącego Komisji, a już jesteśmy od 15 lat w Unii i trzy Komisje Europejskie mamy za nami. Kiedyś tych funkcji wiceszefow KE było 4, teraz jest ich aż 7, więc 1/4 członków Komisji zajmują przewodniczący i wiceprzewodniczący, taka ciekawa biurokracja, ale warto się o to starać. Tego się nigdy nie udało ani w dwóch podejściach rządom PO-PSL, ani w jednym podejściu rządowi SLD-PSL by taką funkcję wywalczyć. Gdy chodzi o szefa Komisji i jego zastępcę i pozostałych komisarzy to wybór w zasadzie nie ma konkretnych ram czasowych, to może być nawet jesień jak już mówiłem, natomiast kadencja szefa Rady Europejskiej kończy się z końcem listopada, kończy się też kadencja szefa Europejskiego Banku Centralnego z końcem października, przy czym w grę wchodzi trzech kandydatów – w tym kandydaci Niemiec i Francji, te kraje rywalizują w niektórych płaszczyznach ostro, na przykład personalnych, ale nie tylko, bo ostatnio podzieliła ich kwestia ONZ : chodzi o to, że Francja po Brexicie będzie jedynym krajem członkowskim Unii, który jest w tzw. stałej Radzie Bezpieczeństwa ONZ ,ma tam swojego przedstawiciela, a tymczasem Niemcy w kontrze do Francji zapowiedziały inicjatywę, by to Unia Europejska była reprezentowana w Radzie ONZ, więc ewidentnie miałoby to się dziać kosztem Francji. Wracając do Europejskiego Banku Centralnego, w grę wchodzi Niemiec i Francuz, ale być może pogodzi ich mój kolega europoseł, sprawny komisarz fiński Olli Rehn, przy czym oczywiście to jest czesc pakietu. A jeżeli szefem Parlamentu Europejskiego, a ta funkcja będzie obsadzona najszybciej, bo już 2 lipca, zostanie na przykład Manfred Weber, to wówczas jego rodak nie ma szans na objęcie stanowiska szefa Europejskiego Banku Centralnego. I uwaga, o czym się w Polsce bardzo mało mówi, wybór na te topowe stanowiska to jest splot trzech czynników: parytety geograficzne, interesy narodowe i parytety polityczne, a więc największe frakcje walczą między sobą. Warto powiedzieć, że Polska przez ostatnich 10 lat, aż przez 7,5 roku miała obywateli polskich na tych topowych stanowiskach , Jerzy Buzek – 2,5 roku, jedna kadencja szef Europarlamentu, no i Donald Tusk – 5 lat, szef Rady Europejskiej. Za tym rozdaniem unijnym więc ,za tym „obrotem ciał niebieskich” nie ma szans, by jakiś Polak objął jedno z pięć najważniejszych stanowisk unijnych.

Myślę, że premier Donald Tusk uznał to za wysoki komplement, że Ryszard Czarnecki uznał go za ciało niebieskie, nie niebiańskie. Pan Profesor Krasnodębski jest kandydatem EKR na wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego? 

 – Dobrze, że Pan o tym mówi, prawdopodobnie będziemy mieli jako PiS dwóch członków prezydium Parlamentu Europejskiego, a PO jednego. Mówię tutaj o prof. Karolu Karskim, który może być jednym z kwestorów, czyli takich skarbników w Europarlamencie, no i prof. Krasnodębski będzie mógł kontynuować swoją pracę na stanowisku wiceszefa Parlamentu Europejskiego, a PO najprawdopodobniej zgłosi byłą premier Ewę Kopacz.

Jak się skończyła Pana sprawa z odwołania ze stanowiska? 

 – Ze względów proceduralnych Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej z siedzibą w Luksemburgu odrzucił mój wniosek, pytanie teraz czy się odwołam, czy nie.

 I jaka jest odpowiedź na to pytanie? 

 – Pracuję z moimi prawnikami, także zagranicznymi, w tej sprawie.

 A jak sprawy polskie przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej? 

 – Mamy z tego tygodnia opinię rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pana Jewgienija Tanczewa, który uznał, że to Komisja Europejska miała rację skarżąc Polskę do Trybunału w kontekście sprawiedliwości, rzecz w tym, że ta opinia odnosiła się do prawa, którego już nie ma i zostało skorygowane, więc to jest rzecz archiwalna, można powiedzieć, że historyczna. To jest trochę kompromitujące dla pana Fransa Timmermansa, który nie wycofał tego wniosku mimo zmian dokonanych przez polski parlament, ale to już aberracja pana Timmermansa i w tym wypadku ta i jego inne decyzje kosztowały go fotel szefa Komisji Europejskiej, bo już wiemy, że nim nie zostanie.

Powiedział Pan o tym, że w kręgu zainteresowań Polski jest polityka klimatyczna, na szczycie są cztery państwa, to Mateusz Morawiecki był motorem veta, zablokowaliśmy politykę neutralności klimatycznej, jakie to konsekwencje będzie miało i sankcje dla Polski? 

 – Posiedzenia Rady Europejskiej są tajne, więc Pan tu mówi o pewnych przeciekach, że cztery państwa zablokowały, według moich danych – a są chyba nienajgorsze- to siedem państw, a nie cztery. Z V4 Polska, Czechy, Węgry, z krajów bałtyckich Litwa i Estonia, a z krajów bałkańskich Chorwacja i Rumunia, która ma prezydencję w Unii. Te propozycje były niekorzystne dla naszego regionu ,w tym dla Polski. Chcemy jak najlepszych standardow ekologicznych, ale chcemy uzyskać od Unii Europejskiej rekompensaty finansowe, także by -mówiąc wprost –  te standardy nie były uzyskiwane przez Polskę poprzez podnoszenie podatków z tego tytułu. Na to polski rząd zgodzić się nie może. Zwracam tylko uwagę, że jeśli chodzi o protokół z Kioto, to Polska miała zredukować emisję CO2 o 6%, a zredukowała o blisko 30%, a Unia Europejska, a ściślej „stara Unia” , dawna „15-tka”, która rozliczała się razem, bo umożliwiał to protokół z Kioto, nie wypełniła tego progu limitu redukcji emisji. Zwracam też uwagę, że emisja CO2 w Polsce jest niższa niż w Niemczech i niższa niż średnia unijna. Pokazuję to by rozwiać pewne stereotypy. Ale jeszcze jedno, Unia Europejska odpowiada za raptem za 11% emisji CO 2 na świecie , a protokół z Kioto nie kazał Rosji, która jest trucicielem na dużą skalę, redukcji CO2 nawet o 1% bo uznano, że gospodarka rosyjska jest rozwijająca się i musi truć. A Rosja i Ameryka w sumie dostarczają cztery razy więcej CO2, bo 40%, niż Unia Europejska, która tylko trochę ponad 10%. Tych porozumień nie podpisały też Chiny, wielkie państwo, które jest gigantycznym dostarczycielem CO2. Ale reasumując – premier Morawiecki brawo, bronił polskich interesów, to nie może być tak, że Polska, która się rozwija, ale jest też cały czas jednym z siedmiu najbiedniejszych krajów Unii jeśli chodzi o PKB na jednego mieszkańca obok Bułgarii, Rumunii, Chorwacji, Węgier, Łotwy i Grecji, którą ostatnio wyprzedziliśmy, ścigamy Portugalię ,gdy chodzi o PKB per capita -nie może być tak, że koszty tego procederu będą obciążały nasz kraj. Tu jest pomysł, choć premier Morawiecki nie powiedział tam tego wprost, ale to może uzupełnię, żeby w tej sprawie grać regionalnie, co widać po vecie 7 państw, by grać blokiem i domagać się rekompensat unijnych jako region, tak jak dawna „Piętnastka” rozliczała się w kwestii emisji.

 Dziękuję serdecznie za wizytę w „Poranku Wnet”, Ryszard Czarnecki był naszym gościem. 

 – Dziękuję bardzo.