Blog

O Notre Dame i unijnym budżecie

 Zapraszam do lektury wywiadu, jakiego udzieliłem dla Radia “Wnet”. Rozmowę przeprowadził red. Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

 

Jest 7:45, spróbujemy połączyć się z Brukselą, tam jest europoseł Czarnecki. Dzień dobry! 

– Dzień dobry, Panie Redaktorze, ale wciąż Francja, bo Strasburg, ostatnie posiedzenie Parlamentu Europejskiego w tej kadencji, ostatnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego 26 maja.

Ostatnie posiedzenie, pewnie zdominowane  w kuluarach przez to, co zdarzyło się w Paryżu, pożar Katedry Notre Dame. 

– Z całą pewnością tak. To temat rozmów i to nie tylko na sali plenarnej. Wczoraj cały europarlament bił barwo francuskiemu europosłowi z centroprawicy, który mówił o tym dramacie. Jest to temat obecny również w windzie, na korytarzu. Temat powszechny. Rzadko się zdarza, aby jakieś wydarzenie tak zdominowało rozmowy europosłów, no,ale oczywiście poza tym także konwersacje na temat tego, co nastąpi za najbliższą godzinę i 15 minut, czyli posiedzenie związane z Brexitem, czyli ta „never ending story”, niekończąca się opowieść. Godzina poświęcona w europarlamencie Brexitowi, wystąpienia przedstawiciela Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej – czyli Tuska i Junckera.

To zanim powiemy o Brexicie, powiedzmy co europosłowie mówią na temat katedry, możliwości odbudowania? Czy zareagowali na apel przewodniczącego europarlamentu, żeby się europosłowie opodatkowali w wysokości jednodniowej diety i przekazali te pieniądze na odbudowę katedry? 

– Jest wystawiona taka wielka puszka przed salą plenarną, tam można wrzucać datki. Jest o operacja anonimowa, czyli nie jest tak, że europosłowie to czynią z konta bankowego –  nie będzie więc wiadomo, kto dał, kto nie dał. Zresztą jest szereg wypowiedzi, także europosłów z Polski, że nie należy dawać, bo mamy różne swoje  ważne cele u nas w kraju, takie są również głosy, i to również pojawiające się oficjalnie. Natomiast też są takie głosy mówiące: dać warto, tylko pytanie, co powstanie na tym miejscu, czy będzie to katedra katolicka, tak jak była budowana od 1136 roku -prezydent Macron pomylił się jednak mówiąc, że ponad tysiąc lat istniała ta katedra, pomylił się o półtora stulecia. Natomiast pewnie dla wielu z nas Katedra Notre Dame zawsze kojarzyła się z Kościołem Katolickim i pomysły, żeby tam zbudować jakieś centrum multireligijne, wydają się  takie dosyć specyficzne. No oczywiście to jest decyzja Francuzów, ale z naszego punktu widzenia ciągłość podtrzymania tradycji jest rzeczą ważną.

A może nawet najważniejszą. Wczoraj też poznaliśmy zarysy budżetu europejskiego na następny  czas. Widziałem taka krytyczną  Pana opinię, że Polsce przeznaczono  20 miliardów euro mniej w tym nowym budżecie. Czy to prawda? 

-Tak, tylko, że to nie jest tylko problem Polski, to jest problem całej Europy Środkowo-wschodniej, która  została tak potraktowana przez Komisję Europejską, bo to ona przygotowuje budżet, a nie Parlament Europejski. Komisja przygotowała budżet bardzo krzywdzący  cały nasz region Europy, a więc 11 państw spośród 13 nowych członków UE, nie liczę Malty i Cypru, ale one też były bardzo pokrzywdzone w tej propozycji budżetowej na lata 2021-2027 . Następuje przesuniecie  pieniędzy z naszego regionu Europy, który jest wciąż najmniej zamożny, do Europy Południowej, a wiec no, jednak, poza Grecją, regionu zamożniejszego od naszej części Europy. Ale także, jak to szczerze przyznał w debacie w PAP europoseł PO, specjalista od budżetu, Jan Olbrycht ,że w tej propozycji KE budżetu siedmioletniego  następuje, jak to określił, „rozsmarowanie” tego budżetu na całą Unię, a to oznacza, że część środków pójdzie do najbogatszej części Europy, czyli Europy Zachodniej i Europy Północnej. To jest swoistym paradoksem,  bo EWG, Unia zawsze starały się dotychczas wyrównywać poziomy poszczególnych regionów i krajów. Teraz raczej ten budżet pogłębia dysproporcje. Lobbuje pewną asymetrię. Ja tylko nie mogę zrozumieć dlaczego do tego przyłożyła rękę pani Elżbieta Bieńkowska, komisarz, była wicepremier w rządzie PO-PSL, „sorry ,taki mamy klimat”. Ale ja tego nie rozumiem, bo nie rozumiem, dlaczego Platforma Obywatelska, Koalicja Europejska mówią ,jak świetne maja kontakty w Unii, jak dostaną władze, to pokażą, co załatwią. Tymczasem pani komisarz Bieńkowska, jest komisarzem od 5 lat, osobą znaną w KE i praktycznie podpisała się pod tym budżetem, dla Polski fatalnym. Zatem więc, jak przychodzi co do czego PO ma swoich ludzi i nie są oni w stanie nic załatwić – nie chcą czy nie potrafią? Liczy się efekt. Ten jest fatalny.

20 miliardów euro netto euro mniej, to oznacza, że będziemy już płatnikiem netto – że będziemy do Unii wpłacali już więcej niż otrzymamy? 

– Jeszcze nie. Nie teraz. Już mówię. Otóż, po pierwsze już teraz negocjacje się zaczęły odnośne tego budżetu. One wyraźnie przyspieszą po ukonstytuowaniu się Parlamentu Europejskiego, a to nastąpi na początku lipca, a zwłaszcza przyspieszą, gdy będzie już nowa Komisja Europejska. A będzie ona jesienią, w listopadzie  i tutaj w tym trójkącie, który mam nadzieję, nie będzie Trójkątem Bermudzkim – to znaczy Parlament Europejski, który zawsze chce największego budżetu dla UE, Komisja Europejska, która ma największego węża w kieszeni i Rada Europejska, która jest między Komisją a europarlamentem. W tym trójkącie to się rozegra. Uwaga, przypuszczalny koniec negocjacji budżetowych nastąpi dopiero za 1,5 roku, jesienią 2020 podczas prezydencji niemieckiej. I to jest pewna norma, ze budżet jest de facto uchwalany parę miesięcy przed rozpoczęciem  tego okresu siedmioletniego. Za komuny były „pięciolatki”, UE ma „siedmiolatki” budżetowe. I oczywiście tutaj  myślę, że polski rząd będzie w  stanie dużo zmienić. Już w tej w chwili widać, że zwłaszcza w dwóch obszarach: CAP- Common Agricultural Policy (Wspólna Polityka Rolna) oraz Fundusz Spójności  , a wiec w tych dwóch kanalach finansowych, które dawały dla Polski najwięcej pieniędzy, tutaj podczas rokowań prowadzonych przez rząd PiS będą korzystne zmiany dla nas, krajów rolniczych.  Pochwalę polski rząd, bo on tu zawarł taką niespodziewaną koalicję dla wielu, pokazując, że ma zdolności koalicyjne, zawarł koalicję z Francją, z którą różnimy się, jeśli chodzi o przyszłość Europy, a Macron nas wielokrotnie krytykował, niesłusznie zreszta , tymczasem myśmy potrafili zawrzeć z Paryżem sojusz – myślę, że będzie skuteczny – gdy chodzi o zwiększenie środków na rolnictwo . Bo na tym zależy i Polsce i Francji, a także innym krajom Europy Południowej, takim jak Hiszpania, Portugalia, Włochy czy Grecja.

Czyli w  ramach tej propozycji Komisji Europejskiej są większe środki dla rolników również w Polsce ? Czyli wyrównaniu będą ulegały dopłaty dla polskich rolników z tymi, którzy otrzymują rolnicy w Europie Zachodniej? 

W ramach propozycji Komisji Europejskiej tego nie ma. KE proponuje znaczące zmniejszenie tych środków i na rolnictwo i na Fundusz Spójności. Już wiadomo, że to będzie zmienione. Na  finalny efekt negocjacji poczekamy jeszcze parę miesięcy, natomiast ważne jest, że Polska  zawarła dwie koalicje : jedną taką prorolniczą z krajami  Europy Południowej  -np. w Niemczech zaledwie 3% ludzi pracuje w sektorze rolnictwa, w Polsce i Grecji parokrotnie więcej.  Zatem siłą rzeczy sprzymierzamy się z tym, dla których to rolnictwo też jest ważne, dla których  to też jest istotną trampoliną finansową. A oprócz tego istnieje też „koalicja przyjaciół” Funduszu Spójności  i tutaj są kraje naszego regionu, nie wszystkie, bo są już takie, które są bardzo zamożne, na przykład Estonia i Słowenia, mają PKB na głowę mieszkańca zdecydowanie wyższe niż kraje Europy Południowej, zresztą Polska też wyprzedziła Grecję za tego rządu, mamy PKB bliski Portugalii, pewnie wyprzedzimy ją w tym aspekcie także niedługo. Podsumowując, są duże szanse na to, ze budżet, który jest w tej chwili na stole, a wiec propozycja  Komisji Europejskiej, czynnie wsparta przez panią  komisarz Elżbiete Bieńkowskiej, będzie zmieniony po negocjacjach rzadu z UE. Nie zmniejsza to jednak odpowiedzialności pani komisarz i wicepremier za rządów PO-PSL za budżet, który na obecną chwile jest fatalny dla Polski.

Jeśli krótko jeszcze możemy powiedzieć o tym ostatnim posiedzeniu  europarlamentu -poza Brexitem, o którym chyba nic nowego nie można powiedzieć. Jaki będzie ten akcent końcowy: czy wszyscy wspólnie zaśpiewają „Odę do Radości”? 

Nie sądzę. Ten parlament raczej mało rzeczy robił wspólnie, był najbardziej, z mojej perspektywy – a jestem po raz kolejny europosłem, więc mam tu doświadczenie – najbardziej ideologicznym Parlamentem Europejskim w dziejach. Jednocześnie był takim najbardziej nakierowanym na forsowanie bardzo progresistowskich rezolucji i z wyraźnym lewicowym skrętem. I teraz ta większość liberalno-lewicowo-komunistyczno-chadecka dopycha kolanami te regulacje doskonale wiedząc, że od lipca-po wyborach 26 maja -ten nowy europarlament będzie inny, bardziej racjonalny, bardziej eurorealistyczny. Będzie się zajmował gospodarka, a nie ideologią.  . Tak naprawdę wszyscy czekają tu już na nowe rozdanie. Ja apeluję, żeby pójść na wybory, żeby ten europarlament był bardziej nastawiony na wizję  Unii Europejskiej jako Europy Ojczyzn, Europy Narodów, a nie jakiegoś superpaństwa, które pożera kompetencje państwom członkowskim.

Bardzo serdecznie dziękuje za rozmowę. Ryszard Czarnecki, europoseł, kandydat do Parlamentu Europejskiego z Warszawy z listy Prawa i Sprawiedliwości.  

Dziękuję za rozmowę.