Blog

Warto pomagać żużlowi

Dziś, tradycyjnie w Lesznie odbędzie się … Bal żużlowca, który zawsze towarzyszy ogłoszeniu wyników plebiscytu Tygodnika Żużlowego na najlepszych zawodników (seniorów i juniorów) trenerów i działaczy  naszego „czarnego sportu”. Trenerzy naszej kadry w speedwayu, seniorów i młodzieżowców ogłoszą też skład reprezentacji na 2019 rok. Dzisiejszy dzień to czas podsumowania ubiegłorocznego sezonu żużlowego oraz  swoiste święto polskiego żużla. Z tej okazji pozwalam sobie opublikować wywiad, jakiego udzieliłem branżowemu „Tygodnikowi Żużlowemu”, który ukazał się właśnie w tym tygodniu. Rozmowę ze mną przeprowadził red. Bartłomiej Czekański.

Rozmowa z honorowym patronem wielu imprez żużlowych, zasłużonym dla speedwaya europosłem Ryszardem Czarneckim

– Czy w lutym będziesz na plebiscytowej gali (balu) “Tygodnika Żużlowego”?

– Oczywiście, że będę.  Już to potwierdziłem organizatorom.

–  Ile razy już byłeś  na naszej gali (balu) i do której godziny się bawiłeś?

– W ostatnich latach jestem co roku. A pierwszy raz, o ile mnie pamięć nie myli, to było ok. 20 lat temu! Szmat czasu. Zwykle świetnie bawię się do północy lub ciut dłużej, bo nazajutrz obowiązki czekają.

– Co Ci się najbardziej podoba w tym plebiscycie i w tej gali (balu)? Może zapamiętałeś jakieś szczególne zabawne sytuacje? Może w związku z tym masz jakieś anegdotki?

– Uwielbiam to, że tego wieczoru w Lesznie spotyka się w fantastycznym, przyjaznym nastroju cała nasza żużlowa rodzina. To jest ten moment, który się lubi i w którym spotyka się  ludzi, których się ceni i szanuje. No cóż, przecież równo rok temu na gali „TŻ” rozmawiałem chyba z godzinę z Tomaszem Gollobem tuz przed tym ,jak uległ  on tragicznemu wypadkowi. Niestety, to żadna anegdota. To smutek. Trzymam za Tomka kciuki. A jeśli chodzi o autentyczne anegdoty, to na gali (balu) „TŻ” nie zdarzyło mi się to, co kiedyś podczas uroczystej kolacji na Zamku Królewskim w Warszawie z prezydentem Czech Vaclavem Havlem i jego piękną, młodą małżonką – aktorką. Byłem wtedy ministrem – przewodniczącym Komitetu Integracji Europejskiej. Pod koniec kolacji… pękły mi spodnie od smokingu. Co to był za stres. Wyszedłem jako ostatni, żeby się sprawa nie wydała. Moj Boże, to było 21 lat temu!

– No dobrze, ale teraz do konkretów, Twoje typy w tegorocznym plebiscycie. Najlepszy (hm, najpopularniejszy) zawodnik sezonu ‘2018.

– Nie ma tutaj alternatywy dla naszego Bartosza Zmarzlika. W trzech sezonach dwa razy stanął na podium IMŚ. Teraz jest pierwszym wicemistrzem. Świetnie prezentował się w polskiej i szwedzkiej lidze. I jest jednym z naszych głównych kandydatów do zdobycia trzeciej polskiej korony IMŚ po Jerzym Szczakielu oraz Tomaszu Gollobie.

– Najlepszy zagraniczniak?

– To oczywiście mistrz świata Tai Woffinden, który swoje trzy tytuły zdobywał w barwach WTS Betardu Sparty Wrocław. Wyróżniłbym tez nowego indywidualnego mistrza Europy Duńczyka Leona Madsena. On teraz mieszka na Kaszubach, niedaleko Wejherowa, związał się z Polką i się polonizuje. Ale Woffinden is the best!

– Najlepszy trener?

– Może ex aequo? W plebiscycie Ekstraligi wskazano na Stanisława Chomskiego ze Stali Gorzów. Gratuluję mu. Ale nie zapominałbym też o trenerach naszych reprezentacji narodowych: Marku Cieślaku oraz Rafale Dobruckim. Tego drugiego wyróżniam za złote medale mistrzostw swiata z młodzieżą. Jeśli chodzi o ligę, to przy całym szacunku dla Stanisława Chomskiego, ale to Piotr Baron ze swoją drużyną Unią Leszno wygrał dwa razy z rzędu mistrzostwo Polski, co od kilkunastu lat nie udało się żadnemu innemu szkoleniowcowi i klubowi. Myślę jeszcze tez o wychowawcy całej plejady młodych „Byków”, czyli o legendarnym Romanie Jankowskim.

– Hm, najlepszy działacz…

– Wolałbym się tu najpierw skupić na tych, którzy nie są frontmenami, czyli nie są obecnie prezesami klubów. Np. Józef Dworakowski od lat odbudowywał wysoką pozycję Unii Leszno w naszym speedwayu. On nie jest obecnie formalnie „Number One” w klubie, lecz to spiritus movens Unii. Jest szanowany w całej Polsce i ja tez darze go wielkim respektem . Do byłego prezesa z „Byków” dodam duet Krystyna Kloc-Andrzej Rusko. Absolutnie profesjonalnie rządzą WTS Betard Spartą Wrocław. Przez ostanie trzy lata wrocławianie trzy razy meldowali się w play-offach DMP. A przypominam, że w tym czasie przez dwa sezony na skutek remontu Stadionu Olimpijskiego jeździli wyłącznie na obcych torach. I wytrzymali to finansowo! Ale spójrzmy też na kluby z niższych lig z mniejszymi budżetami, które naprawdę dzielnie walczą i ich prezesów . Wyróżniam tu m.in. Radosława Strzelczyka z Ostrovii. Ale nie tylko. Świetni ludzie ze  Startu Gniezno z dyrektorem Piotrem Mikołajczakiem na czele nie tylko sobie skutecznie radzą w Nice 1. Lidze, to jeszcze przyciągnęli do Gniezna sponsorów i kibiców i zorganizowali szereg ważnych imprez jak pierwszy z finałów SEC, czy półfinał DMEJ. Także Arkadiusz Ładziński z PSŻ Poznań daje sobie świetnie radę. W stolicy Wielkopolski nie ma takich intensywnych żużlowych tradycji jak w Lesznie, Rawiczu, czy Pile. Ale pan Arkadiusz konsekwentnie stawia na promocję, żeby jak najwięcej kibiców odwiedzało speedwayowy stadion na Golęcinie. Sparta Wrocław rozgrywała tam swoje ekstraligowe mecze, co z pewnością pomogło w rozpropagowaniu żużla w stolicy Wielkopolski.

-Impreza roku (byłeś honorowym patronem wielu z nich)?

– Z pewnością na takie miano zasługuje powrót żużla na Stadion Śląski w Chorzowie, czyli do sentymentalnego, historycznego  „Kotła Czarownic” wielkiego żużla, a więc finału SEC. Wyróżniam jeszcze turniej, który od lat jest pod moim patronatem, czyli IMME Ekstraligi. No i takie turnieje, które od zawsze są w żużlowym kalendarzu ,ale tez  w naszych sercach: „O koronę Pierwszego Polskiego Króla  Bolesława Chrobrego” w Gnieźnie czy o „ O Łańcuch Herbowy” w Ostrowie. Osobiście cieszę się również, że w Rawiczu odrodził się Memoriał legendarnego Floriana Kapały.

– Hm, najlepszy dziennikarz (telewizja i piszący)…

– Tu jestem w trudnej sytuacji. Najlepszy dziennikarz telewizyjny to nasz „metalowiec” Tomasz Dryła, który oprócz tego jest znakomitym spikerem-konferansjerem na imprezach organizowanych przez One Sport. A teraz zatkaj uszy. Najlepszy piszący dziennikarz to Bartłomiej Czekański. On w żużlu jest chyba od samego początku „czarnego sportu”,a może jeszcze dłużej , ha, ha. Moja znajomość z nim zaczęła się od tego, że ze 20 lat temu niesprawiedliwie mnie zaatakował ,opisał, w mediach. Na szczęście potem mu przeszło. .. Lubię w „TŻ” czytać felietony red. Adama Jaźwieckiego, a z młodszych piór – red. Wojciecha Koerbera.

– Junior roku?

– Oczywiście Bartosz Smektała. Był wicemistrzem świata juniorów w 2017 roku, a w ubiegłym sezonie wygrał te rozgrywki w fantastycznym stylu odrabiając aż 6 punktów do Maksa Drabika w ostatnim turnieju w Pardubicach. Zdobył też z kolegami DMŚJ i był świetny w naszej Ekstralidze, którą wygrała jego Unia Leszno. Czy trzeba bardziej uzasadniać tę kandydaturę?

– Odkrycie roku.

– Stary, ale jary, czyli Leon Madsen. Odjechał sezon życia,ale uwaga: może mieć jeszcze większe aspiracje. Z młodszych to Jakub Jamróg. Oby sprostał wyzwaniu, którym będzie jazda dla Betardu Sparty Wrocław na wypełnionym Stadionie Olimpijskim.

– Nagroda Fair play.

– Ale to nie za jedno zdarzenie, czy za sezon. Od lat na takowe zasługuje Maciej Janowski, który zawsze kładzie na tor motocykl i siebie, byle tylko nie uszkodzić upadającego przed nim rywala. Do tego fantastycznie, lojalnie jeździ w meczach parowo i mądrze prowadzi swego partnera z drużyny do mety. Tak jest w lidze i w reprezentacji. I nie przekreśla go dla mnie ten nieszczęsny środkowy palec, który podczas wyścigu pokazał Nickiemu Pedersenowi. Coz,emocje.

– Dętka Roku.

– Tu nie będzie zaskoczenia. To prezes Nawrocki ze Stali Rzeszów i chyba nie muszę uzasadniać.

– Może masz jeszcze jakąś swoją kategorię, w której chciałbyś kogoś wyróżnić?

– Może komuś się narażę, ale dodam, że żużlowy bezsens roku to był Speedway of Nations, która to impreza okazała się chybionym pomysłem ,a zastąpiła DPŚ czyli faktyczne drużynowe mistrzostwa swiata ,cieszące się znacznie większym wzięciem u kibiców.

– Niedawno w Toruniu byłeś gościem honorowym gali tamtejszej prężnej, młodej  promotorsko-organizacyjnej żużlowej firmy One Sport, z którą współpracujesz. Z jakiej okazji odbyła się ta uroczystość? Opowiedz o niej trochę. BSI nie zdołała przywrócić GP do Australii, za co może dostać karę od rozczarowanej FIM, bo to złamanie warunków umowy. Czy w tej sytuacji nasza One Sport pod względem finansowym i organizacyjnym ma szansę wygrać z zamożniejszą BSI przetarg na organizację cyklu GP IMŚ na następne lata? Czy FIM obniży swoje wymagania finansowe, skoro One Sport mogłaby odświeżyć IMŚ i pchnąć ją na inne kontynenty? BSI już nie ma pomysłu, nie ma weny.

– Jak co roku, tak i teraz, byłem na gali toruńskiej  One Sport. Cieszę się,ze polska One Sport staje się alternatywą dla BSI, jeśli chodzi o przyszłą organizację rozgrywek o IMŚ. Jestem zbulwersowany, że Anglicy z BSI znów nie byli w stanie zorganizować turnieju GP w kolebce speedwaya, skąd wywodzi się wielu mistrzów świata i gdzie skadinad zaczynał Tai Woffinden, czyli w Australii. A tam jest liczna Polonia, która na polskich zuzlowcow przyszłaby w tysiącach . Może to będzie sygnał  dla FIM, żeby pomyślała o takich organizatorach Grand Prix,którzy zadbają o promocje speedwaya i  o rozwoj żużla , w tym o jego ewentualna  ekspansję  na inne kraje, a nawet na inne kontynenty niż tylko Europa. Jeśli FIM pójdzie w tym kierunku, to może powinna obniżyć  swoje żądania finansowe wobec organizatorów SGP na rzecz zobowiązania ich do większej ofensywności i ekspansji w eksporcie żużla do krajów ,gdzie go nie ma. Ta zmiana filozofii w FIM,jeśli nastąpi jest szansa dla toruńskiej One Sport.  Ma ona i bardzo dobre kontakty w świecie i pomysły większe „umiędzynarodowienie” speedwaya. Dlaczego nie robić go w bogatych krajach Zatoki Perskiej? Sukces „One Sport” byłby dobry i dla światowego żużla w kontekście jego rozwoju i dla Polski i naszego „czarnego sportu”, bo oznaczałby, że mamy nie tylko świetnych zawodników, ale i menedżerów, promotorów, organizatorów nie tylko na „international level”,jakby to powiedział Leo Beenhakker ,ale o znaczeniu globalnym.

– Jesteś europosłem z Ziemi Wielkopolskiej.  To kraina, gdzie króluje głównie żużel i piłkarski Lech Poznań. W tym roku kolejne wybory do Parlamentu Europejskiego. Czy wystartujesz i czy znowu z Wielkopolski? Co dotąd dla nich zrobiłeś i jak chcesz im pomagać w tym wyborczym roku? Aczkolwiek wiemy, że kochasz sport niezależnie od kampanii wyborczej…

– Jeżeli będę kandydował do PE, to tylko z Wielkopolski.  Myślę, że tę ziemię godnie reprezentowałem, będąc jednym z 20 najbardziej aktywnych i pracowitych posłów PE, co zostało potwierdzone w oficjalnych rankingach.  Korzystając z mojego mandatu udało mi się sporo zrobić dla wielkopolskiego i polskiego żużla w ogóle. Objąłem patronat nad wieloma imprezami żużlowymi i namówiłem do udziału w takich  przedsięwzięciach sponsorów, zarowno firmy państwowe ,jak i  prywatne. To także zasilało budżet wielkopolskich klubów żużlowych i je wzmocniło. Ale przecież nie tylko w Wielkopolsce byłem aktywny. I nadal będę w ten sposób pomagał niezależnie od kalendarza politycznego . Trochę zezlosciles mnie tym pytaniem, gdyż ja nie uzależniam swej pomocy dla żużla, w tym wielkopolskiego, od uwarunkowań politycznych i terminów wyborczych . U mnie nigdy to nie miało i nie ma nic wspólnego z kampaniami  wyborczymi, co chyba udowadniam od wielu lat. Ja po prostu kocham sport, w tym żużel i pomagam mu w miarę swoich możliwości na co dzień.

– Jasne. Nie chciałem Cię sprowokować, przecież środowisko żużlowe wie, ile dla niego robisz niezależnie od wyborów … Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Bartłomiej Czekański

PS od autora: Ryszard Czarnecki śmieje się, że w plebiscycie „TŻ” nie ma dla niego kategorii: bo ani z niego stricte działacz, ani trener, ani zawodnik. Ja jednak ponawiam, by uhonorować Ryszarda jako „Osobowość żużlową Roku 2018” i uzasadniam to tak – „Firmy organizujące imprezy żużlowe, poszczególne kluby, zawodnicy, a nawet media – wszyscy oni proszą europosła Ziemi Wielkopolskiej Ryszarda Czarneckiego, wielkiego fana sportu, zwłaszcza speedwaya i siatkówki (ale nie tylko) o pomoc, poszukanie sponsorów, o poradę, opiekę itd. To VIP, czy Bardzo Ważna Persona w żużlu! Honorowy patron prestiżowych zawodów, jakże skuteczny w pomocy przy ich organizacji”.