O atakach na Polaków w W. Brytanii i o tym czy Anglia będzie jak Norwegia…

Tak, naprawdę ten wywiad się odbył ! Możecie szukać w nim sensacji – i słusznie! Siądźcie w fotelu i…zacznijcie czytać rozmowę, którą dla Radia Poznań przeprowadził ze mną red. Jacek Kosiak. Działo się! Poniżej zamieszczam tylko fragmenty tej rozmowy. Wywiad został spisany i pierwszy raz udostępniany jest w tej formie…

Dobry wieczór, Jacek Kosiak, dzisiaj Państwa i moim gościem jest Ryszard Czarnecki, eurodeputowany PiS z Wielkopolski, dobry wieczór.

Witam Pana, witam Państwa.

Pan był osobą, która chyba jako pierwsza podała, ze brexit przedłuży się i 30 marca nie dojdzie do skutku, skąd te informacje?

Jak Pan pamięta Aferę Watergate, tam źródło przecieku nazwano „głębokim gardłem”, ja też miałem „głębokie gardło”, tylko że w Komisji Europejskiej. Ten scenariusz jest bardzo prawdopodobny, najlepszy z punktu widzenia interesów nie tylko politycznych 27 państw członkowskich i Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, ale także z punktu widzenia zwykłych obywateli, którzy na przykład jeżdżąc z Poznania, Konina, Kalisza, Gniezna czy Piły do swoich dzieci, które mieszkają w Londynie czy Manchesterze i maja tam swoje dzieci, więc do wnuków także, do tej pory mieli wypłacaną emeryturę automatycznie, a byłoby to niemożliwe gdyby Wielka Brytania stała się krajem trzecim i te regulacje unijne, które dotyczą kwestii emerytalnych obywateli Unii Europejskiej przestałyby obowiązywać. Także kwestia ubezpieczeń, jadąc w Wielkiej Brytanii nie daj Boże ma Pan stłuczkę i już jest problem z wypłaceniem ubezpieczenia.

Co na to Parlament Europejski, politycy unijni, polscy politycy?

Myślę, że ważne jest, żeby nie było „no deal”, żeby było porozumienie…

…czyli to będzie trochę przypominało ten układ, który funkcjonuje z Norwegią, która w 1994 roku, 25 lat temu odrzuciła możliwość wejścia do Unii Europejskiej, ale podobne rozwiązania europejskie przyjęła?

Tak, przyjęła i w związku z tym nie jest to może formalne małżeństwo, ale szereg regulacji natury gospodarczej i finansowej, także socjalnej, jest akceptowane przez Oslo i Brukselę. Możliwe, że ku temu statusowi zmierza Londyn.

No , ale co z Polakami na Wyspach? Nie tylko emeryci się niepokoją, ale Ci co pracują niezbyt długo? Czy Wielka Brytania po takim dzikim brexicie nie wprowadzi rozwiązań sprawiających kłopot Polakom tam pracującym?

Pytanie dobre, ponieważ mało się o tym mówi, ale Polacy są największą mniejszością narodową w Wielkiej Brytanii, zresztą także i w Irlandii. Taka ciekawostka, otóż na dzisiaj ten milion 20 tysięcy osób- naszych rodaków , a w praktyce 1,5 miliona, według deklaracji premier Jej Królewskiej Mości Theresy May ma zagwarantowane prawa dotychczasowe, gdy chodzi o kwestie ekonomiczne, socjalne, natomiast oczywiście, wie Pan, tego typu deklaracje, tego typu porozumienia nie są wieczne. Co będzie za rok czy za dwa tego nie wiemy. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej zrobił wszystko, aby zarówno w ramach Unii Europejskiej, w negocjacjach z Londynem, ale także w rozmowach bilateralnych – dwustronnych zagwarantować prawo Polakom i zagwarantował je na dzisiaj. Natomiast oczywiście Wielka Brytania może w przyszłości zaostrzać dostęp do przywilejów  socjalnych czy pracowniczych dla ludzi, którzy już są lub którzy przybędą. Ale mówimy o wymiarze formalno-prawnym, jest jeszcze społeczny, ludzki, ano właśnie to jest tak, że nawet te regulacje na poziomie całej Unii i Wielkiej Brytanii nie pomogą na pewne zachowania części społeczeństwa brytyjskiego. Już przed referendum była dość zła atmosfera dotycząca emigrantów. Akurat Polacy są szczególnie widoczni w niektórych mniejszych miastach brytyjskich, angielskich zwłaszcza Polacy, którzy stanowią w niektórych miastach kilkanaście procent populacji i tam było wiele ataków słownych, werbalnych, nieraz fizycznych, również dyskryminacja w szkole…

…myśli Pan, że to przekłada się na postawę brytyjskich posłów do Parlamentu Europejskiego?

To się nie przekłada na brytyjskich posłów, ale jest tak, że atmosfera wobec imigrantów, a zwłaszcza tych z krajów Unii Europejskiej, w wyniku tych dwóch lat negocjacji Londynu z Brukselą po referendum brexitalnym, ta atmosfera nie jest dobra i ja obawiam się, że te akty agresji słownej, oby tylko słownej…

…ale jest korelacja, bo do tych aktów dochodziło w okręgach przemysłowych a obecnie Theresa May musi przekupywać mówiąc kolokwialnie niektórych deputowanych do Izby Gmin, którzy maja jednak pewne zapatrywania odmienne od tych unijnych, musi ich przekupywać, przekazywać jakieś pieniądze, bo z jednej strony wyborcy domagają się od nich twardego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, a z drugiej strony jest pokusa tych pieniędzy.

Tak, Pan mówi o aspekcie przeciągania liny w Izbie Gmin i to jest ciekawe w sensie politycznym, natomiast mnie bardziej interesuje los Polaków na Wyspach Brytyjskich, którzy mogą być obiektem pewnego ostracyzmu na poziomie szkół- dzieciaki, młodzież – czy na ulicy, może mniej w Londynie, w aglomeracjach, ale w mniejszych miejscowościach i tutaj na pewno takie akty agresji będą potępiane przez dzisiejsza premier, natomiast one pewnie, skoro miały miejsce, to będą miały miejsce, tym bardziej że Unia Europejska niestety przećwiczyła w tych negocjacjach Wielką Brytanię.

Takie problemy, o jakich Pan mówi, jeżeli chodzi o Polaków, to mają też inne nacje, bo także Hiszpanie, Włosi…

Tylko, że Polaków jest najwięcej…

Oczywiście, no, ale można domniemywać, że Komisja Europejska będzie brała pod uwagę interesy wszystkich narodów i obywateli wszystkich państw.

To prawda…

…i może się to przyczynić do jej postawy wobec Wielkiej Brytanii, pytanie czy zgodzi się na przedłużenie tych dyskusji?

Myślę, że w tym kierunku to zmierza. W ramach ekonomicznego interesu wszystkich zainteresowanych jest normalne wyjście, przedłużyć o te trzy kwartały wyjście Wysp Brytyjskich po to, żeby jakiś deal ekonomiczny zawrzeć. Natomiast Wielka Brytania była ćwiczona przez Komisję Europejską i Unię Europejską w tych negocjacjach nie dlatego, że zdarzały się tam nagminne akty agresji wobec Polaków i innych imigrantów z krajów Unii, tylko dlatego, że Unia uznała, że jeśli nastąpi „exit”, no,to mogą pójść za tym przykładem inne państwa, nawet nie na poziomie Unii Europejskiej jako takiej, ale na poziomie „eurolandu”, skoro dla przykładu mamy rząd w Italii, gdzie dwie partie rządzące w kampanii mówiły, że chcą wyjścia z „eurolandu” czy eurozony.

Panie Pośle, skoro jesteśmy przy ekonomii, mówi się, że brytyjskie firmy robią zapasy, bo boja się gwałtownego przerwania ciągu jeśli chodzi o zakup towarów z Unii Europejskiej. Kolega z Parlamentu Europejskiego, poseł Andrzej Grzyb mówi, że Niemcy stracą jeśli chodzi o gospodarkę na brexicie, że mogą pociągnąć straty w polskiej gospodarce. Co możemy zrobić?

To też zależy od kształtu dealu, porozumienia, na przykład z Wielkopolski jest szereg firm eksportujących na potęgę żywność do Wielkiej Brytanii…

Na przykład pomidory z kaliskiego…

Brawo, ale nie tylko, bo dlaczego do Wielkiej Brytanii? Nie tylko dlatego, że Brytyjczycy docenili polską żywność, ale także dlatego, że jest tam półtora miliona Polaków, którzy chcą jeść polskie produkty. I tutaj od kształtu tego porozumienia zależy, czy ten eksport będzie utrzymany w sensie kwestii ceł na przykład. Inną rzeczą jest przyciąganie firm z Londynu do Polski, inni myślą, że przeniosą się do Polski, inni, że do Frankfurtu, też o to walka się toczy. Polska jest jednym z pięciu największych krajów Unii Europejskiej i po Brexicie, jak widać, ta partycypacja w decyzjach unijnych powinna wzrosnąć, jak widać Brexit generuje duże minusy, ale także czasem i plusy.

Czy rzeczywiście ten brexit zostanie przedłużony, czy sprawdzą się Pana słowa, czy Danuty Hubner, która kontrowała Pana wypowiedź? Mówiła, że nie ma na razie żadnych przesłanek, a okaże się już niedługo, bo jesteśmy na początku lutego. W połowie lutego następna sprawa do której przejdziemy: Poznań-Europa, rozmawiamy o krajach europejskich, ale czasem zaglądamy poza Europę, konferencja bliskowschodnia w Warszawie – najważniejsza kwestia dotycząca Iranu, Iran już zareagował na sam fakt organizacji tej konferencji, jak Pan myśli, czy przyczyni się to do poprawienia bezpieczeństwa Polski, czy wręcz przeciwnie?

Konferencja, która odbędzie się w Warszawie 13 lutego pokaże, że Polska jest punktem odniesienia, że Polska jest państwem, które organizuje konferencje mające znaczenie dla przyszłości nie tylko Europy. Ta konferencja jest robiona przy bardzo silnej partycypacji strony amerykańskiej, ale nie tylko. Jest oczywiście kwestia różnic miedzy stanowiskiem amerykańskim a Unii Europejskiej, chociaż szereg rządów europejskich coraz bardziej się zastanawia czy rzeczywiście nie zaostrzyć kursu wobec Iranu, a to się wzięło stad, że przed pół rokiem aresztowano irańskiego dyplomatę, który zlecił zamach dwóm irańskim imigrantom na coroczny wielotysięczny zjazd Irańczyków w Paryżu, później aresztowania nastąpiły w Danii, no, jest tak, że rzeczywiście okazuje się, że nasi partnerzy z Teheranu dosyć ofensywnie wchodzą nie na swój teren, trzeba to zauważyć. Natomiast myślę, że ta konferencja przede wszystkim może przyczynić się do powstania konsensusu Zachodu jako takiego, układu transatlantyckiego USA-Europa i właśnie wypracowaniu takiego kompromisu ma służyć.

No ale czy wszystkie kraje europejskie jednakowo postrzegają Iran? Bo mówi się o tym, te największe państwa europejskie: Niemcy, Francja, tworzą spółkę, która ma obejść amerykańskie sankcje wobec Iranu.

To prawda, ten duopol Paryż-Berlin ma swoją grę, jak mówi o wspólnej europejskiej polityce zbrojeniowej to chodzi o zamówienia dla francuskich i niemieckich firm przemysłu zbrojeniowego. Interesy bardzo często górują nad jakimiś decyzjami geopolitycznymi i strategicznymi, politycznymi, natomiast tutaj jest różnica zdań, ja tylko mogę podkreślić, że mój znajomy z różnych konferencji czy to w Paryżu, czy to w Berlinie, czy Brukseli John Bolton – jeden z głównych ludzi administracji Białego Domu, on od lat prezentował niesłychanie ostre stanowisko wobec Teheranu i tą swoją optykę przeniósł również do gabinetu Trumpa, a więc to nie jest zaskoczeniem, że amerykański kurs jest w tej chwili zupełnie inny niż za czasów Baracka Obamy.

Dlatego też przyjedzie do Warszawy wiceprezydent Mike Pence, ale chciałem zapytać o zwykłych obywateli, bo jednak pojawia się takie z tyłu głowy zapytanie, czy nie szukamy guza z tym Iranem? Jest to państwo do pewnego stopnia nieprzewidywalne. Czy nie wymyśli jakiegoś ruchu nieprzewidywalnego?

Konferencja to nie jest propozycja inwazji na kraj Persów…

…Iran przypomina, że w czasie wojny wam pomagaliśmy, ale nie chcemy teraz zapraszać waszych teatrów, nie chcemy wymieniać się kulturalnie…

Ja myślę, że to, że Polska jest miejscem, gdzie wypracowuje się wspólne stanowisko Ameryki i Europy w kwestii Iranu to dobrze. Czy ono nastąpi, ja nie jestem nadmiernym optymistą, ale to oznacza, że Polska liczy się w tej grze transatlantyckiej…

…a naszemu bezpieczeństwu wewnętrznemu to nie zaszkodzi, nie pojawią się tu jakieś wydarzenia powiedzmy niezbyt bezpieczne, nie chce tutaj wywoływać wilka z lasu…

Zwracam uwagę, że pewne wydarzenia pojawiły się kilka miesięcy temu na terenie Belgii, Austrii, Niemiec czy Danii, nie było to związane z konferencją, chodzi raczej o naturę. Przypominam nazwę Iranu: Iranska Republika Islamska…

…no, właśnie stąd moje pytanie. No dobrze Panie Pośle, zapewne będzie Pan gościem tej konferencji?

Będę w Strasburgu, na sesji PE,ale będę ją na pewno uważnie obserwował, niedawno opublikowałem w jednym z amerykańskich portali artykuł na temat Iranu, sytuacji w Iranie, no pewnie nie zyskałem sympatii w Teheranie, choć w gronie ekspertów tak.

Pytam też o następną konferencje która szykuje się tym razem w Poznaniu, bliżej się jej przyglądamy, konferencja dotycząca procesu berlińskiego, Bałkany Zachodnie, Pan też interesuje się tym, brał Pan udział w Parlamencie Europejskim w debacie o Kosowie, na co musimy zwrócić uwagę?

Dobrze, że to w Polsce, dobrze że w Wielkopolsce, w Poznaniu. Przypomnę, że podobne konferencje miały miejsce w Berlinie i Londynie, a to pokazuje, że Poznań jest dzięki decyzji naszego rządu w świetnym gronie…