Opozycja chce abdykacji państwa

Fronda.pl: Jakie skutki dla Polski mogą mieć ostatnie działania opozycji, czyli okupacja sali plenarnej Sejmu?

Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego: Na pewno już w tej chwili konsekwencje zachowań opozycji są złe jeśli chodzi o wizerunek Polski. Polska jest pokazana jako kraj niestabilny, ze złą sytuacją wewnętrzną, tak jak kiedyś Ukraina, Tajwan, czy inne kraje, w których dochodziło do podobnych sytuacji. Natomiast skutki dalej idące są niestety także szkodliwe. Po pierwsze to kolejny pretekst do wtrącania się w nasze wewnętrzne sprawy przez Komisję Europejską, czy różnego rodzaju organizacje międzynarodowe. Po drugie w wymiarze wewnętrznym, dalsze blokowanie sali sejmowej będzie nakręcało pewną anarchię. Jedni blokują salę plenarną Sejmu, inni obrzucają jajkami samochód prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, a jeszcze inni szarpią posłankę Krystynę Pawłowicz. To zaplanowany scenariusz postępującego chaosu i paraliżu. Za rządów PO i PSL państwo abdykowało, bo ówczesny rząd nie był w stanie rządzić państwem w taki sposób, aby obywatele odczuwali, że państwo w ogóle istnieje. Teraz opozycja z tej samej formacji PO-PSL, chce abdykacji państwa w inny sposób. Chodzi jej o pokazanie obywatelom, że obecny rząd jest słaby, nie potrafi zapanować nad demonstracjami, czy okupacją sali sejmowej. W związku z tym, opozycja chciałaby taki rząd obalić i jak wspomniałem, dąży do abdykacji państwa. Ci, którzy spowodowali abdykację państwa, gdy rządzili, chcą teraz będąc w opozycji pokazać, że państwa nie ma.

Wspomniał Pan o pretekście dawanym zagranicy, aby wtrącano się w polskie sprawy. Nie jest to przypadkowe?

Przecież co głupsi przedstawiciele opozycji mówią wprost, że to nie przypadek. Mówi to np. Lech Wałęsa, który oznajmia, że potrzebujemy Unii, żeby Unia robiła porządek z obecnym rządem w Polsce. Unia ma być tym lewarem, który podnosi pozycję środowisk antyrządowych w Polsce. To niestety zła tradycja w polskiej polityce. Tradycja, w myśl której stronnictwo polityczne jakie przegrywało w I Rzeczypospolitej, nie raz wzywało pomoc z zagranicy. Niestety pewne wzory jak widać są przywoływane z historii sprzed trzech czy czterech wieków.

A czy wolność mediów, o którą tak walczy opozycja, nie jest czasem tematem zastępczym? W tej chwili mniej się przecież mówi o ustawie dezubekizacyjnej.

Myślę, że dla opozycji każdy pretekst jest dobry, by bronić swoich przywilejów. W tej chwili każdy wrzask o wolności mediów – tak jakby nie były wolne – to ucieczka od tematów, które są niewygodne dla części starego systemu. Rząd walczy z pozostałościami komuny i komuna się broni. Nie mówię, że wszyscy, którzy walczą z rządem są obrońcami starego systemu, ale w sensie obiektywnym, w gruncie rzeczy działają na korzyść komuny.

Czy np. Rosja cieszy się z chaosu jaki Polsce funduje opozycja?

Problemy wewnętrzne Polski są na rękę naszym dużym sąsiadom. Jest to im na rękę w sposób oczywisty i dlatego myślę, że nie są obecną sytuacją zmartwieni. Jeżeli powstał rząd, którego działania powodują, że Polska stała się graczem na arenie międzynarodowej, to osłabienie takiego rządu, nie wymieniając, dla których sąsiadów, jest korzystne. Pozycja Polski jest obecnie realnie silniejsza niż kiedyś. Mówię tu o realnej pozycji Polski, a nie tym, co pisze prasa, bo pozytywnych artykułów o Polsce jest obecnie mniej niż kiedyś.

Dziękujemy za rozmowę.

*wywiad dla Fronda.pl