O korupcji na Ukrainie

Nie jestem specjalistą od korupcji – nie mam takich doświadczeń. Moja wiedza na ten temat jest wiedzą obywatela kraju, który jest częścią Europy Zachodniej, ale który z racji historii jest również integralną częścią Europy Środkowo-Wschodniej, a często w zachodnich mediach jest przedstawiamy jako cześć Europy Wschodniej. W każdym z tych twierdzeń jest trochę prawdy. Polska nie jest pod tym względem, niestety, Finlandią czy Szwecją. Ale też jesteśmy na pewno w lepszej sytuacji niż 20 lat temu, także lepszej niż 5-6 lat wstecz. Mamy teraz zresztą wielką aferę w stolicy, w Warszawie, która ma charakter korupcyjny czy krypto-korupcyjny: najlepsze działki czy domy w centrum miasta zostały przejęte na podstawie sfałszowanych dokumentów, świadczących, że trafiają w ręce dawnych właścicieli sprzed czasów komunizmu lub ich spadkobierców. W związku z tym zdymisjonowano dwóch wiceprezydentów Warszawy i szereg urzędników, a sprawą zajęła się prokuratura i Centralne Biuro Antykorupcyjne. Nie chcę zatem występować tu w roli nauczyciela czy sędziego problemu korupcji na Ukrainie.

Ale powiem jako przyjaciel Ukrainy i Wasz sojusznik w strukturach Unii Europejskiej. Otóż problem korupcji na Ukrainie, jej skali, jest wykorzystywany przez lobby prorosyjskie na zachodzie Europy do powtarzania w kółko w mediach, Parlamencie Europejskim, parlamentach narodowych, że Ukraina jest „dzikim Wschodem”, gdzie zachodni inwestorzy czują się jakby występowali w westernie, w którym jednak dobry szeryf rzadko wygrywa. To propaganda – ale skuteczna. Może dlatego, że wciąż dajecie Waszym wrogom taką właśnie amunicję. Konkluzja jest prosta: im dłużej Ukraina będzie przedstawiana jako kraj skorumpowany, tym gorszy będzie miała image, wizerunek; tym łatwiej będzie – konkretnie Rosji – wmawiać nam, Unii Europejskiej, że Ukraina nie radzi sobie jako państwo, że Kijowa i jego aspiracji nie należy traktować poważnie, że rzekomo państwo ukraińskie jest „na niby”. Krótko: korupcja na Ukrainie – Wy lepiej wiecie niż ja o jej rzeczywistej skali – jest instrumentem polityki i propagandy Moskwy. A więc nie tylko z etycznych czy moralnych względów warto z nią walczyć – także z powodów stricte politycznych trzeba to robić.

*PS. Skrócona wersja wystąpienia w języku angielskim wygłoszonego na międzynarodowej konferencji, która co roku odbywa się w Kijowie (tym razem trzynasty raz) YES (Yalta European Strategy), Ryszard Czarnecki uczestniczył w panelu, który prowadził red. Stephen Sackur, brytyjski dziennikarz z BBC World News i HARDtalk, a występował m.in. prokurator generalny Ukrainy Jurij Łucenko.