Nowa-stara broń Putina

W Polsce różne oszołomy lub zideologizowane lewaki atakują Kościół za rzekome wtrącanie się do polityki, a partię rządzącą za rzekome wciąganie Kościoła do tejże. Ciekawe, że ci sami ludzie milczą, gdy wielką akcję ewidentnego wykorzystywania Kościoła prawosławnego do celów propagandy i polityki Rosji podjął Kreml. Zauważyły to nawet dosyć tolerancyjne dla Moskwy zachodnie opiniotwórcze media. W ostatnim numerze amerykańskiego tygodnika „Time” ukazał się duży artykuł o tym, jak Putin kreuje się na „obrońcę chrześcijaństwa”, ba, tradycyjnych wartości rzeczywiście gubionych przez demoliberalny świat Zachodu. Przy okazji wizyty w Grecji car z KGB odwiedził słynne klasztory na górze Athos, pozując do zdjęć na tle uradowanych ortodoksyjnych mnichów. To był jeden z wielu elementów szerszej operacji. Dopiero co, na pierwszej strona „New York Times’a” ukazał się tekst o tym, że po długiej batalii prawnej prawosławny Patriarchat Moskiewski przejął cerkwię w stolicy Lazurowego Wybrzeża – Nicei.

Na oczach świata – w tym naszych milczących lewaków, „postępowców” różnej maści i establishmentu medialno-politycznego Putin wchodzi poprzez instrument obrony chrześcijaństwa (nie tylko prawosławia) na arenę międzynarodową. Całkowicie podporządkowany Kremlowi Kościół prawosławny, obok armii i dyplomacji, to oręż Moskwy.

*pełna wersja komentarza, który ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (17.09.2016)