Młodzi w polityce

Prawie ćwierć wieku temu, a dokładnie przed 24 laty, jako jeden z najmłodszych posłów do polskiego parlamentu po zwycięskiej rewolucji „Solidarności” zostałem zaproszony do USA. Był to mój pierwszy wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Jego celem było obserwowanie kampanii wyborczej, a następnie wyborów prezydenckich w USA – to było wtedy, gdy pierwszy raz wygrał Bill Clinton. Mówię o tym nie dlatego, że minęło ćwierć wieku, a ja mam poczucie „deja vu”, bo znów jest amerykańska kampania wyborcza i znów startuje Clinton – tym razem chora żona byłego 2-krotnego prezydenta. Mówię o tym, ponieważ byłem wówczas zaproszony prze organizację, która nazywała się ACYPL czyli American Council of Young Political Leaders. Cóż, wtedy byłem, jak widać, „młodym liderem politycznym”, polskim parlamentarzystą, wiceprzewodniczącym komisji kultury i środków przekazu w naszym Sejmie, przewodniczącym specjalnej podkomisji do rozpatrzenia ustawy o prawie autorskim, a wkrótce najmłodszym w historii wiceministrem w rządzie pierwszej kobiety – premiera w dziejach Polski- Hanny Suchockiej. Dziś już jako „stary lider polityczny” spotykam „młodych liderów politycznych” z Ukrainy. Historia przez te blisko 25 lat zatoczyła koło.

Z perspektywy tego mojego ćwierćwiecza w polityce i mojego kraju i europejskiej – bo od 12 lat jestem posłem do Parlamentu Europejskiego – mam dla Was dwie rady. Dobre rady starszego pana. Oto one. Pierwsza brzmi następująco: nigdy nie mówcie, że świat polityki, który obserwujecie jest całkowicie zły i trzeba wszystko odrzucić. Sorry, to nonsens.

Można i trzeba odrzucać polityków złych, cynicznych, skorumpowanych, myślących wyłącznie o własnym interesie, kłótliwych, wysługujących się obcym państwom albo po prostu niekompetentnym. Ale przecież są również inni politycy, ci, którym na czymś naprawdę zależy, którzy nie są w polityce tylko dla pieniędzy czy zaszczytów, są uczciwi i kompetentni. Czasem, w niektórych krajach, w niektórych czasach może nie stanowią większości we własnym państwie, ale są, istnieją, funkcjonują. Konkluzja zatem brzmi: nie odrzucajcie wszystkiego w całości.

A moja druga rada brzmi: broń Boże, nie przyjmujcie niczego w całości. Nie zadowalajcie się tym, co jest. Jeżeli wchodzicie w politykę, taką jaką ona jest, to dostrzegajcie, że naprawdę wielka polityka, która decyduje o życiu narodów i państw nie koncentruje się wyłącznie na grach personalnych i wzajemnym rozliczaniu się. Nie zachłystujcie się polityką pojmowaną wyłącznie jako poszerzanie strefy wpływów politycznych, parlamentarnych, medialnych czy biznesowych.

Reasumując zatem, nie dajcie się skusić czy porwać obu skrajnościom, z których jedna chce wszystko z definicji odrzucać, a druga wszystko z definicji przyjmować. Jedna prowadzi do rewolucji, często nieefektywnej i tylko burzącej i nie kreującej niczego nowego i pozytywnego, a druga z kolei prowadzi do partyjnego konformizmu, w którym nie liczą się wartości i poważne cle polityczne. Cóż, zróbcie slalom, jak na stoku narciarskim między tymi dwiema tyczkami: tyczką rewolucji i tyczką konformizmu.

Nie wszyscy z was muszą być politykami. Nawet nie byłoby dobrze, gdyby wszyscy nimi zostali. Potrzeba przecież mądrych, uczciwych i – uwaga rozumiejących mechanizmy polityki, liderów w gospodarce, mediach, kulturze, czy NGO’s. Ta sfera około „polityki” albo, żeby użyć języka marksistów – nadbudowy – jest również potrzebna, jak polityczna „baza”.

Przestrzegam przed czymś, co był określił jako eskapizm czyli ucieczkę od polityki. Uznanie, że polityka jest z definicji czymś złym, domeną zdemoralizowania, korupcji, prowadzi do emigracji wewnętrznej, nawet do wygodnego zamknięcia się w gronie rodzinnym czy przyjacielskim i do, faktycznie, oddania polityki w ręce właśnie ludzi zdemoralizowanych i skorumpowanych. Ucieczka w prywatność jest może najprostszym wyjściem i częstą pokusą, ale w gruncie rzeczy jest prezentem dla tych, którzy traktują politykę wyłącznie jako obszar manipulacji.

(To moje rady dla Was . I to Wy dopiszecie następny rozdział tego wystąpienia.)

Jest to polskie tłumaczenie wystąpienia w języku angielskim do „młodych liderów” – nie tylko politycznych- z Ukrainy na międzynarodowej konferencji