O niemieckim pomyśle odebrania zasiłków polskim dzieciom

Niemieckie ministerstwo finansów chce zmniejszyć, a w dalszej perspektywie najpewniej zupełnie zlikwidować zasiłki dla dzieci, których rodzice pracują, bądź rozliczają się z podatków w Niemczech. Ten niemiecki pomysł skomentował dla nas europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki.
Jak Pan ocenia plany niemieckiego ministerstwa finansów dotyczące zmian w zasiłku zwanym Kindergeld?
Niemcy przez dekady, a już szczególnie od momentu wprowadzenia strefy euro korzystały na integracji europejskiej. Są głównym beneficjentem eurolandu i Unii jako takiej. Tymczasem gdy okazuje się, że z członkostwa w Unii płyną nie tylko zyski, ale również idą za tym wydatki (poza składką członkowską, co jest oczywiste) i trzeba również opłacać zasiłki, Niemcy nagle się z tego wycofują. To oczywiście wielki zawód.
Duda: Proszę by rozliczać mnie z zobowiązań po 5 latach Duda: Proszę by rozliczać mnie z zobowiązań po 5 latach
Czym może być spowodowana taka postawa Niemców?
Zapewne niemieccy politycy zostali zarażeni brytyjskim przykładem. Wielka Brytania również ostatnio prezentowała analogiczne stanowisko pod względem zasiłków dla imigrantów, jednak trzeba pamiętać, że Wielka Brytania nie jest w strefie euro, nigdy nie była i nie jest beneficjentem tejże. Niemcy zaś jak najbardziej byli tym beneficjentem. To dzięki eurozonie eksport niemiecki tak bardzo się zwiększył w ostatnich kilkunastu latach.
Tymczasem pomimo wielkich korzyści, Niemcy obniżają zasiłki…
W tej sytuacji muszę powiedzieć, że jestem bardzo zawiedziony tą propozycją niemiecką odnoszącą się do zasiłków dla dzieci imigrantów. W związku z tym niech Niemcy nie oczekują solidarności w sprawie uchodźców, skoro sami nie chcą jej prezentować w kontekście dzieci, których rodzice bądź co bądź pomnażają produkt krajowy brutto Niemiec i przyczyniają się do wzrostu siły niemieckiej gospodarki. Nie można oczekiwać solidarności w sprawach uchodźców, kiedy samemu się jej nie okazuje w kolejnej ważnej sprawie po takich kwestiach jak gazociąg północy, czy pakiet klimatyczny.
Oficjalnie Niemcy mówią, że zmiana zasiłków i nie wypłacanie ich w sytuacji, gdy dzieci mieszkają poza terytorium Niemiec sprawi, że dzieci imigrantów do tego kraju przybędą i to byłaby lepsza sytuacja. Chyba wygląda to jednak na dziwną dymną zasłonę?
To jest przykład braku logiki i hipokryzji. Braku logiki, ponieważ Niemcy sami zaczynają narzekać na nadmiar imigrantów. W związku z tym uzasadnianie tego typu reformy tym, że przybycie większej ilości imigrantów jest pożądane, jawi się jako zupełnie absurdalne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Jest to przy tym wielka hipokryzja, bo Niemcy zwyczajnie nie są w stanie przyznać, że w tym przypadku, zresztą nie po raz pierwszy, zwycięża u nich egoizm narodowy.
Myśli Pan, że te zmiany dotyczące zasiłków mogą być spowodowane chęcią łatania budżetu w związku z ogromną ilością uchodźców, którzy teraz przebywają w Niemczech?

Oczywiście, że tak. Jeżeli się podejmuje jakieś katastrofalne decyzje dotyczące zaproszenia do siebie miliona imigrantów, to potem szuka się rozpaczliwych sposobów, jak na to zdobyć pieniądze i komu obciąć zasiłki. Szkoda, że cierpieć na tym mają rodziny tych, którzy przysparzają się do wzrostu niemieckiej gospodarki. Takie ruchy mogą oczywiście spowodować, że Niemcy będą mieli więcej imigrantów z innych kontynentów, obcych kulturowo, zaś ci bliscy im kulturowo, będą się z tego kraju, a zarazem z jego gospodarki wycofywać.
* Wywiad ukazał się na portalu ” Fronda.pl” 23.02.2016