W Poznaniu bez zmian?

Na początku listopada ubiegłego roku poświęciłem mój tekst na tym blogu korkom w Poznaniu. Pisałem wówczas o szeregu przyczyn stanu rzeczy, w którym Poznań znajduje się w czołówce najbardziej zakorkowanych polskich miast m. in. o opóźnionych poznańskich inwestycjach takich, jak Rondo Kaponiera czy nie rozpoczęta nawet budowa tramwaju na Naramowice.

Od tamtego czasu politycznie w Poznaniu – mogłoby się wydawać – zmieniło się bardzo wiele. Po szesnastu latach na stanowisku prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego zastąpił Jacek Jaśkowiak, zapowiadający w kampanii wyborczej szereg zmian w zarządzaniu miastem.

Trudno oczekiwać od nowego Prezydenta wprowadzenia pozytywnej rewolucji w dwa miesiące sprawowania urzędu, jednak pierwsze polityczne decyzje pozwalają niestety wątpić w jakość obiecywanej „zmiany”, w tym również w zakresie mi bliskim, a więc wykorzystania przez Poznań środków z funduszy europejskich.

Jedną z bardziej kontrowersyjnych decyzji poprzedniego Prezydenta było rozpoczęcie budowy tzw. Inteligentnego Systemu Sterowania Transportem (ITS). Inwestycja ta – współfinansowana w pierwotnym kształcie w 85% ze środków UE – miała być panaceum na poznańskie problemy komunikacyjne. Z czasem okazało się, że był to jednak słabo trafiony pomysł. ITS jest wdrażany jedynie na ok. 1/5 powierzchni miasta, dotyczy w równej mierze ruchu samochodowego co transportu publicznego (co jest sprzeczne z ideą promowania transportu zbiorowego) i będzie w dodatku droższy o ok. 20 mln zł niż pierwotnie planowano, którą to kwotę miasto będzie musiało dołożyć z własnego budżetu. Jakby tego było mało jego wprowadzanie przeciąga się, powodując dodatkowe utrudnienia komunikacyjne, a instalacje nowego systemu stawiane są czasem w sposób bezmyślny (vide: słupy na środku chodnika opisane przez jedną z poznańskich gazet). Kierowców dodatkowo rozsierdziła wiadomość, że ITS będzie „zarabiał na siebie” dzięki mandatom z nowo zainstalowanych fotoradarów.

Moi koledzy i koleżanki – radni PiS w Radzie Miasta Poznania proponowali w związku z tym, aby budowę systemu ITS ograniczyć do poniesionych już wydatków, kończąc przede wszystkim inwestycję w zakresie poprawiającym funkcjonowanie transportu publicznego. Nowy Prezydent tę propozycję – jak i wiele innych poprawek PiS – odrzucił, broniąc w tej sprawie decyzji podjętych przez prezydenta Grobelnego.

Odrzucono również poprawkę radnych PiS przeznaczającą pierwsze konkretne środki na budowę tramwaju na Naramowice – najbardziej oczekiwaną inwestycję ostatnich lat.

W dodatku kilka dni temu dowiedzieliśmy się że remont ronda Kaponiera najpewniej znów się odwlecze i zakończy jednak dopiero w 2016 r.

Miasto rozpoczyna współfinansowaną ze środków UE budowę spalarni odpadów, a od miesięcy nie potrafi sobie poradzić choćby z systemem wywozu odpadów, co w ostatnich tygodniach przybrało wręcz rozmiar kataklizmu.

Można by powiedzieć – większość problemów to wina byłego Prezydenta – taką retorykę przyjął zresztą Prezydent Jaśkowiak. Zlecił nawet audyt, który ma ustalić skalę problemów organizacyjnych w urzędzie. Problem w tym, że jego najświeższe decyzje nie stwarzają nadziei na rychłą poprawę stanu rzeczy, zaś budżetowy sojusz z radnymi byłego prezydenta te wątpliwości pogłębia.

Środki europejskie mogą być dla Poznania „zastrzykiem ratunkowym” w trudnej sytuacji finansowej miasta. Warunkiem jest jednak racjonalne planowanie miejskich inwestycji, dokładny nadzór nad ich realizacją, w tym nad terminowością i kosztami. Inaczej będziemy mogli w najlepszym razie powiedzieć: w Poznaniu bez zmian.