Polak mały

logo

Mój najmłodszy syn ma 4,5 roku i to najwyższy czas, aby zająć się poważnymi tematami. W pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia zabraliśmy się zatem do nauki „Katechizmu polskiego dziecka” Władysława Bełzy. „Kto Ty jesteś?” ‒ pytałem i Staś odpowiadał: „Polak mały”. I potem, jak miliony najmniejszych Polaków przed nim, na pytanie: „Jaki znak Twój?”, mówił: „Orzeł biały”.

Gdy tak czytaliśmy kolejne pytania i odpowiedzi, gdy Stanisław zapytany: „Czym ta Ziemia?”, odpowiedział z powagą ‒ bo to przecież nie zabawa – „Mą Ojczyzną”, przypomniały mi się słowa, że polskość to przeznaczenie. A później pomyślałem, że może byłoby mu łatwiej w życiu, gdybym go nie uczył „Katechizmu” Lwowiaka Bełzy i czytał, co kiedyś czytała mi moja Mama.

Może więc byłoby mu łatwiej bez pytań o Ojczyźnie: „Czym zdobyta?” i odpowiedzi: „Krwią i blizną”. I staroświeckich ‒ dla niektórych – wyznań: „Czy ją kochasz?” . I odpowiedzi: „Kocham szczerze”. Ale ja bym nie chciał, żeby mu było w ten sposób „łatwiej” ‒ tak, jak moi rodzice nie chcieli, żeby mi było „łatwiej”.

Mam nadzieję, że Stanisław kiedyś też nie będzie chciał, żeby jego dzieciom było „łatwiej”. Także dlatego, że mu w przyszłości powiem o słowach polskiego Papieża: „Nie chciejcie Ojczyzny, która Was nic nie kosztuje”.