Kto szkodzi państwu?

logo

W czasach komuny władza najbardziej bała się międzynarodowego nagłośnienia jej grzechów. Stąd tak zaciekle atakowała Radio Wolna Europa i inne rozgłośnie, z furią reagowała na przekazywanie na Zachód informacji o działalności opozycji i prześladowania tejże przez rząd PRL. Oczywiście przy okazji ubierała się w pióra patriotów(!) oburzonych, że „elementy antysocjalistyczne” szkalują – przecież wspólną! ‒ ojczyznę. Propaganda ta szczególnie spektakularna była w stanie wojennym.

Dzisiaj mamy powtórkę tamtych mrocznych czasów. Próba „umiędzynarodowienia” przez europosłów PiS na gruncie europejskim wyborczych nieprawidłowości (a raczej fałszerstw) spotkała się z identyczną reakcją PO-PSL i „zaprzyjaźnionych telewizji” ‒ jak ta, która przed ponad trzema dekadami objawiała się na łamach „Trybuny Ludu”, „Żołnierza Wolności” i konferencjach Urbana.

Gdy po wyjściu ze studia TV w prywatnej rozmowie zapowiedziałem jednemu z medialnych liderów PO, że w sprawie „cudów na urną” PiS zorganizuje w Parlamencie Europejskim tzw. „public hearing” („publiczne wysłuchanie”), owa osoba odparła mi emocjonalnie: „oskarżymy was, że szkodzicie państwu”.

Cóż, może szkodzimy państwu Komorowskim czy państwo Tuskom. Bo Państwu Polskiemu szkodzą rządy ludzi, którzy chcą utrzymać się u władzy na szczeblu lokalnym (czy tylko?), uciekając się do „poprawiania” wyniku wyborów.