Blog

24 października 2010

Wielka zmiana w polskich mediach…

W cywilizowanym świecie media zajmują się kontrolą polityków, a w szczególności patrzą na ręce rządowi. Na całym świecie, wszędzie, ale nie w Polsce. U nas olbrzymia większość mediów, a już wszystkie tzw. mainstreamowe (zarówno elektroniczne, jak i "papierowe") rozliczają opozycję, śledzą każdy jej krok, szczególnie głównej partii opozycyjnej, wielokrotnie bardziej dociekliwie niż głównej partii rządzącej. Wyszydzają opozycję i z opozycji się śmieją. Ta asymetria w kontrolowaniu rządu i opozycji jest więcej niż rażąca.

Ale, przyznajmy uczciwie, nie zawsze tak było. Był czas, kiedy media wnikliwie, drobiazgowo, skrupulatnie, pieczołowicie, wręcz zawzięcie punktowały rząd za wszystkie jego grzechy popełnione, a także w wielkiej mierze niepopełnione. Za wszystkie błędy, ale też za to, co uważały tylko za pozór błędów. To był okres 2005-2007.

A potem widocznie uznano, że media nie mogą być tak przewidywalne, nudne i jednostajne, aby dokopywać rządowi – żeby widz, słuchacz, czytelnik odczuł zmianę – no, to dokopują teraz opozycji… Zmiana jest? Jest!

Ale przecież, według starej zasady, "tak zmieniać, żeby nic nie zmienić", mimo tej "zmiany", dalej adresat ataków pozostaje ten sam: przedtem był nim PiS w rządzie, a teraz jest nim PiS w opozycji. I pod tym względem media są przewidywalne.

Dodaj komentarz