Blog

DLACZEGO BYŁEM ZA?

Nie milkną odgłosy czwartkowego głosowania w Parlamencie Europejskim za nową Komisją Europejską przedstawioną przez przewodniczącego J. Barroso. BBC zdziwione – pyta – dlaczego ja i moi koledzy partyjni głosowali „za”, gdy LPR głosował przeciw, a PiS się wstrzymał.
No, właśnie – dlaczego? Po pierwsze dlatego, że od początku popieraliśmy J. Barroso. Głosowałem, głosowaliśmy za nim w lipcu, gdy zostawał przewodniczącym Komisji. Chciałem głosować „za” także przed trzema tygodniami – i nawet namawiałem do tego innych. Zdania nie zmieniłem, choć nie ukrywam – mam dziś do samego J. Barroso, a zwłaszcza jego Komisji więcej zastrzeżeń.
Głosowałem za, bo jestem konsekwentny – zdania od lipca nie zmieniłem. Głosowałem za, bo jestem realistą – dla Barroso nie było lepszej alternatywy. A gorsze – i owszem.
Czy jego Komisja mogłaby być lepsza? Tak! Ale on jej nie wybierał z konkursu. Nie miał wielkiego pola manewru – bo kandydatów na komisarzy narzuciły mu rządy krajów tworzących UE. Mógł najwyżej negocjować wymianę kandydata (udało mu się w dwóch przypadkach) lub zmienić mu kompetencje (jedna taka sytuacja).
Głosowałem “za” jeszcze z jednego powodu: dalszy ping-pong polityczny między Komisją, Parlamentem Europejskim a Radą byłby bez sensu. Przedłużanie tego pata i chocholego tańca byłoby głupotą. A skończyłoby się prawdopodobnie wymianą szefa Komisji na inną osobę – raczej słabszą, zgodnie z zasadą Kopernika, “iż” gorszy pieniądz wypiera lepszy.
 I wreszcie jest jeszcze jeden powód z którego to głosowałem “za: Komisją Barroso. To jest uczciwy człowiek i polityk, a – jak powiedziałem w Parlamencie – jest w Unii deficyt uczciwości. Barroso może to zmienić. A co do LPR – tych, skądinąd sympatycznych często ludzi w europarlamencie… Oni byli przeciw “z definicji”. Oni po prostu nie uznają Komisji Europejskiej jako takiej. I nawet gdyby Barroso w skład Komisji zaprosiłby św. Franciszka z Asyżu i Matkę Teresę z Kalkuty – i tak koledzy z Ligi byliby na “nie”.
Uważam, że postąpiłem dobrze głosując “za” Komisją Barroso.