GRECKIE BŁĘDY, CZYLI MĄDRY POLAK PRZED SZKODĄ

“Nie bądźcie tacy jak Grecy” – mówiły nam różne Bardzo Ważne Osoby w czasie unijnych negocjacji. Niemiecki komisarz ds. rozszerzenia UE Guenther Verheugen powiedział nawet oficjalnie w przypływie dziwnej jak na polityka szczerości, że nie wszystkie obecne kraje Unii spełniłyby teraz warunki – których spełnienia żądano od kandydatów do eurostruktur w tym Polski. Chodziło mu oczywiście właśnie o Grecję, tak się bowiem porobiło, że ten piękny, ciepły kraj zabytków, turystów, wysp, prawosławnych klasztorków i ouzo, uchodzi za symbol kiepskiego wykorzystania unijnej pomocy.

W pierwszych latach swojej obecności w Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej Hellada wykorzysta te środki na poziomie zaledwie…. 20%! Obecnie, po przeszło dwóch dekadach funkcjonowania, najpierw w EWG potem UE, stopień wykorzystania brukselskich dotacji jest najsłabszy w całej Europie i wynosi tylko 75%, w sumie przez te już 22 lata średnia wykorzystania pieniędzy z UE ( w odniesieniu do tego co Grecji teoretycznie przysługiwało) stanowi ledwo 35%.

Grecja wchodziła do struktur europejskich w drugiej fazie rozszerzenia w 1981 roku. O tyle było to wyjątkowe rozszerzenie, że EWG powiększyła się wtedy tylko o… jedno państwo ( wcześniej czy później wchodziły po dwa, trzy państwa). Ówczesna Grecja była państwem niesłychanie biednym i Europa obawiała się, (i słusznie) ze przez wiele dziesięcioleci będzie na jej garnuszku, doszło do sytuacji precedensowej w historii europejskiej integracji: Komisja Europejska odrzuciła wniosek o członkostwo Grecji w EWG, dopiero zdecydowana interwencja Rady UE, czyli szefów rządów krajów członkowskich, pokazująca kto tak naprawdę w eurostrukturach rządzi spowodowała że Grecję, choć z oporami przyjęto na brukselskie salony. Ta republika (a jeszcze do niedawna królestwo) stała się członkiem EWG wyłącznie z powodów politycznych, bo daleka była od spełnienia kryteriów ekonomicznych.
Początek lat 80. to agresja ZSRR na Afganistan , powstanie Solidarności w Polsce i szereg innych wydarzeń sprawiających, że nowa zimna wojna między Wschodem a Zachodem stała się faktem. W tej sytuacji przywódcy EWG nie chcieli po prostu oddać Grecji w strefę radzieckich wpływów politycznych i gospodarczych, a tak by się mogło stać gdyby odrzucono wniosek Grecji o przyjęcie.

Grecja stała się 10 członkiem EWG i najbiedniejszym kuzynem w całej europejskiej rodzinie, kuzynem bardzo bałaganiarskim. Kraj ten popełnił 2 zasadnicze błędy, przy absorpcji (przyswajaniu) środków z UE.

Pierwszy z nich to centralizacja. Unijne pieniądze ładowano głównie w rozwój stolicy – Aten (to samo grozi dziś Polsce). Odbywało się to kosztem greckiej prowincji. Paradoksem jest to, że Grecja poprzez brukselskie dotacje pogłębiła dysproporcje między zamożną stolicą a biedną resztą kraju. Zupełnie inaczej niż Włochy, które przez pół wieku pieniądze z Unii pakowały w rozwój biednego Południa, aby mogło ono nadgonić przepaść cywilizacyjną dzielącą je od bogatej Północy. Hellada – odwrotnie.

Dziś gdy Polsce grozi niewykorzystanie znaczącej środków z UE łatwa pokusa może stać się skoncentrowaniem tych środków na megainwestycjach skupionych w stolicy czy np. w Łodzi (mającej – póki co swoje silne lobby w rządzie).
Drugi błąd Grecji to potworna korupcja. W Brukseli opowiada się dowcipy jak to przy rozdysponowaniu środków z EWG obłowili się urzędnicy odpowiedzialni za to w Hiszpanii i Grecji. Ale zawsze puenta tych kawałów jest Grek, który nie tylko dorobił się standardowej willi nad morzem i luksusowego auta, ale także jeszcze stać go było na prywaty helikopter. Środki unijne w Grecji znikały niczym “środki Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego w latach 90. w Rosji). Szybko zauważyła to EWG. Na tym tle dochodziło do dyplomatycznych skandali. Oto np. w czasie wystąpień premiera Grecji czy jego ministrów, na forum Komisji Europejskiej lub Parlamentu Europejskiego, komisarze czy deputowani demonstracyjnie wychodzili z sali lub zdejmowali słuchawki z symultanicznym tłumaczeniem. A to się w dyplomacji nie zdarza, pomijając walenie butem w mównicę na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ przez przywódcę ZSRR Nikitę Chruszczowa.

Grecja jest o tyle wyjątkiem w Unii, że w tym kraju dzisiaj po przeszło 22 latach uczestnictwa w EWG – UE, aż 21% (czyli co 5 Grek) ludności zawodowo czynnej pracuje w rolnictwie. To olbrzymia liczba w porównaniu z 3% w RFN i unijną średnią na poziomie ok. 6%. Nawet typowo rolnicze Hiszpania i Portugalia zeszły przed paroma laty poniżej 10%. W tym także – rozbuchana oraz mało sprawna administracja – kraj ten przypomina Naszą Ojczyznę.

Piszę o błędach i potknięciach sympatycznej Hellady, aby III Rzeczpospolita starała się ich unikać. Na razie obecny rząd robi wiele, aby te błędy powielać. Może dlatego, że polski premier Miller jest jak starożytny jak władca Midas. Tylko ten, czego się nie tknął zamieniało się w złoto, a to, czego się nie dotknie Miller zamienia się w porażkę.
Na koniec anegdota, było to w czasie oficjalnej wizyty prezydenta RP w Grecji wiosną 1998, Aleksander Kwaśniewski towarzyszyło 3 ministrów: spraw zagranicznych, gospodarki, i integracji europejskiej, czyli niżej podpisany. W czasie jednego z uroczystych obiadów, wydanego przez honorowego konsula Polski w Grecji, jednego z najbogatszych greckich armatorów statków, ówczesny szef greckiego MSZ Pangalos (niektórzy polscy urzędnicy myśleli, że Pangalos nazywa się Galos, a Pan to zwrot grzecznościowy.” panie ministrze-woła do mnie jeden taki- nie widział Pan ministra Galosa ?” . ” Jakiego Galosa? – dziwię się – chyba Pangalosa!”. ” No wiadomo że Pan, ale gdzie ten Galos jest ?”…) opowiadał o swojej karierze politycznej, jak jeszcze w końcu lat 60. bił się z grecką policją na ulicach miast w czasie komunistycznych demonstracji. ” bo ja byłem we władzach Komunistycznej Partii Grecji, nawet w Biurze Politycznym – mówi Pangalos – tak jak Pan Panie Prezydencie Kwaśniewski”. ” Ależ ja nigdy nie byłem w Biurze Politycznym – oburzył się Prezydent Kwaśniewski – ja byłem tylko w rządzie jako minister ds. młodzieży … ” Don’t wory, Mr. President -odparł Pangalos – nobody is prefekt” (niech się pan nie przejmuje Panie Prezydencie – nikt nie jest ideałem…).