ROK TEMU O NADZIEJACH NA UNIJNE PIENIĄDZE…

Redakcja: Pan był ministrem, który zmagał się z problemem UE w rządzie.
Ryszard Czarnecki: w latach 1997 – 1999 wtedy, kiedy miałem okazję być ministrem, stawiałem bardzo twarde warunki w rokowaniach Polski z UE. Niestety zakończyło się to tak jak wszyscy chyba pamiętamy czyli moją dymisją. Unia Europejska zarówno wówczas jeżeli chodzi o Polskę i Węgry, bardzo protestowała przeciwko linii takich twardych negocjacji, uznając, że robi wielką łaskę, mówiąc językiem potocznym, krajom, które kandydują do unii, jeżeli wpuści ich na europejskie salony. Ja od początku podkreślałem, że Polska ma bardzo wiele atutów zwłaszcza ekonomicznych, że Polska musi się cenić i twardo negocjować tak jak kiedyś negocjowała twardo Hiszpania, której może teraz w UE się nie lubi, ale ten kraj był dla mnie przykładem, że można rzeczywiście ostro walczyć o swój własny interes narodowy w wymiarze ekonomicznym.

Redakcja: Panie ministrze, czy możemy powiedzieć, że Pan zapłacił polityczną głową niejako za te twarde negocjacje z Unią, czy za nieustępliwość polskiej strony z Unią?
Ryszard Czarnecki: To prawda, ale jak powiedział mi wczoraj ks. bp Adam Lepa “ważne że Pan zachował twarz” i wydaje mi się, że to jest dla polityka istotne. (…) Po półtora roku okazało się, że sama Unia Europejska przyznała się, że była to zmontowana afera, zresztą jak wiadomo doszło później do dymisji Komisji Europejskiej pod zarzutami korupcji, dymisji wymuszonej przez Parlament Europejski. Myślę zresztą, że na Unię Europejską to jest wielki błąd euroentuzjastów, nie można patrzeć w takich kolorach wyłącznie białych. Bawi mnie takie stwierdzenie, że jak Polska wejdzie do UE, to korupcja w Polsce będzie mniejsza. Akurat UE jest przykładem bardzo wielu afer korupcyjnych w samej Komisji Europejskiej i także w Parlamencie Europejskim, także w dużych państwach członkowskich UE. Myślę więc, że im mniej mitów na temat UE a im więcej faktów, konkretów, szczegółów to tym lepiej.

Przeczytaj zapis całej audycji