|


|















|



8 lutego 2010
| Janukowycz, Basescu, Kwaśniewski Janukowycz wygrał wybory, choć jego przewaga topnieje. Czy jednak wygrał 2, 3 czy 5 procentami nie ma większego znaczenia. I tak bowiem wygrał, ale też i tak i tak obóz Tymoszenko oskarżać będzie zwycięskich oponentów o wyborcze fałszerstwa. Przypomnijmy, że w Rumunii, w grudniu 2009 roku, Basescu wygrał niespełna 1% głosów, a w Polsce, w 1995 roku, Kwaśniewski wygrał z Wałęsą też niedużą ilością i procentem głosów (ok. 2 %) Tymoszenko będzie kwestionować wiktorię Janukowycza, ale nie wyprowadzi ludzi na ulicę, nie dlatego, że ma opory moralne, ale dlatego, że „pomarańczowa rewolucja”, stety czy niestety, "ne vrati". Obecna premier będzie natomiast konsolidowała swoje szeregi sugestiami, że "niebiescy" sfałszowali wybory. Taka legenda będzie jej służyć przez całe lata, by w 2015 roku znów stać się orężem wyborczym w 6. już wtedy kampanii wyborczej na Ukrainie. |  |
7 lutego 2010
| ZSRR kłania się na Ukrainie Kijów, dzień trzeci, od rana objazd lokali wyborczych. Mimo mrozu frekwencja wysoka, podobnie jak w pierwszej turze. Ukraińcy, inaczej niż Polacy, ufają sile kartki wyborczej. Rozmowa z młodym, dwudziestokilkuletnim taksówkarzem. - Jesteś Ukraińcem czy Rosjaninem? - pytamy. - Wsio rawno - odpowiada. Dopytujemy dalej. - Ja Słowianin - słyszymy. Mówi po rosyjsku i zachwyca się Polską: - Polska to Europa. Tam się żyje! A u nas... - macha ręką. Kurs bez licznika, cena negocjowana, żąda 10 euro, dostaje 6. |  |
6 lutego 2010
| Tymoszenko omal nie wypada z lodówki - ale i tak chyba przegra Kijów, wigilia wyborów prezydenckich. Śnieg już nie pada, ale wszędzie go pełno. Ukraińska stolica tonie w białym puchu i ma to szczególny urok. Biały to kolor niewinności, ale to akurat ostatnia rzecz, jaką można powiedzieć o kampanii prezydenckiej w tym kraju. Kampania, zakończona wczoraj, była brutalna i na tyle znów podzieliła społeczeństwo, tkwiące w okopach po pomarańczowej rewolucji, że zapewne ta wyborcza niedziela nie będzie wcale końcem ukraińskiej domowej wojny politycznej. |  |
5 lutego 2010
| Kijów: sfałszowane wybory czy nieumiejętność przegrywania Bruksela, Warszawa, Kijów, trzy różne stolice - ta sama, choć przecież różniąca się, Europa. Kijów tonie w śniegu, ale jest wyraźnie cieplej niż podczas pierwszej tury wyborów prezydenckich 3 tygodnie temu. Na jutro zapowiadają tu minus 10, dla porównania w Warszawie ma być tylko minus 3. Jestem w wyborczym Kijowie, gdzie dwa główne obozy - Janukowycza i Tymoszenko - finiszują w wyścigu, którego stawką jest realna władza polityczna i ekonomiczna w jednym z największym państw europejskich. Stąd niebywałe pieniądze wydane na kampanię - na pewno najdroższą w Europie (droższą niż te w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, nie mówiąc o Polsce!). Tylko w USA robią droższe wyborcze igrzyska. |  |
4 lutego 2010
| Soczówka rywalem Komorowskiego i Sikorskiego! W ostatnim czasie aspiracje prezydenckie ujawniły trzy osoby: Bronisław Komorowski, Radosław (Radek) Sikorski oraz Adalberto Wojciech Soczówka. Ten pierwszy jest marszałkiem Sejmu, ten drugi szefem MSZ, ten trzeci - Sędzią Pokoju w Organizacji "Cyganie Używający Polskiego". Komorowski ma 58 lat, Sikorski - 47, a Soczówka - 63. Komorowski skończył studia w Polsce, Sikorski w Anglii, a Soczówka - w Polsce i w Niemczech. Komorowski chodził do szkoły podstawowej w Pruszkowie pod Warszawą, Sikorski w Bydgoszczy, a Soczówka - w Kulasznem, Szczawnem i Sidzinie. Gdy zaś chodzi o szkoły średnie, to Komorowski skończył liceum w Warszawie, Sikorski w Bydgoszczy, a Adalberto Wojciech Soczówka chodził do trzech - w Gliwicach, Miechowie i Niemodlinie. Nie oceniam szans żadnego z tych kandydatów - mam własnego - stwierdzam jedynie, że z nich wszystkich największą liczbę języków obcych zna pan Adalberto (poza polskim - niemiecki, esperanto, francuski, rosyjski). Sikorski zajmuje się polityką zagraniczną, a Soczówka jest nie tylko Wójtem Polskiej Gminy Berlin-Brandenburg, ale również Przewodniczącym Europejskiej Partii Federalistycznej (EFP). |  |
3 lutego 2010
| Komorowski spada z konia! Czy wyobrażacie sobie Obamę, McCaina czy Sarkozy'ego, którzy przed swoim startem do kampanii prezydenckiej oświadczają "jak spadać - to z wysokiego konia"? Oczywiście nie. Wszyscy oni to poważni ludzie, którzy startowali, aby wygrać. A tekst "o koniu" sugeruje, że polityk absolutnie nie jest pewny swego. To sygnał, że na tyle średnio wierzy we własne siły, iż musi sobie dodawać animuszu i powtarzać "a jednak spróbuję"… |  |
2 lutego 2010
| Obama ma w nosie Unię Ameryka wymierzyła Unii Europejskiej siarczysty policzek. Odwołanie obecności Obamy na marcowym szczycie USA-UE w Madrycie jest wymownym pokazaniem, że amerykański prezydent ma w nosie bliższe relacje z Europą. Bruksela ten zarzut stawiała Bushowi juniorowi, ale Obama wręcz przebija go w arogancji i demonstrowaniu wyższości Stanów nad Starym Kontynentem. Czy Obamomania w Europie zmniejszy się z tego powodu? Oby - bo nie jest to racjonalne zjawisko. |  |
1 lutego 2010
| Platforma Miłości - kolejna dawka… Postępowi Zwolennicy Partii Rządzącej (w skrócie: PZPR), Rycerze Dobrych Obyczajów, Obrońcy Dobrego Smaku, Mistrzowie Savoir-vivre, Wyraziciele Polityki Miłości i Szafarze Szacunku dla Oponentów znów byli łaskawi wystosować do mnie szereg serdecznych pozdrowień na normalnym, jakże wysokim i kulturalnym poziomie. |  |
31 stycznia 2010
| Donald Reformator i Julia Odważna Kończy się odwilż, zaczynają mrozy. Nie tylko, gdy chodzi o klimat. Donald Reformator gania z taczkami i to - przyznać trzeba - ostro. Problem w tym, że taczki są puste. Pan Premier jest tak zajęty ganianiem z taczkami, że nawet nie ma czasu ich załadować. Głosi, że są to najszybsze taczki w Europie i w ogóle nie zardzewiały w czasie kryzysu - tyle że co z tego, skoro cały czas jeżdżą puste, tylko wiatrem propagandy podszyte... Donald Wielki Taczkowy uroczyście ogłasza kolejne ambitne i karkołomne trasy dla taczek, ale od tych kolejnych planów ładunków w owych taczkach nie przybędzie. Cudu nad taczkami jak nie było, tak nie ma... |  |
30 stycznia 2010
| Jak Julia Pitera z TV (i nerwów) wychodziła... Minister od korupcji (wśród dorszy), Julia Pitera, śmiertelnie obraziła się na świat ze szczególnym uwzględnieniem Ryszarda Czarneckiego. Oto przebieg owego wydarzenia, które wstrząsnęło III RP oraz Trzecim Światem. Miejsce akcji: Warszawa, ul. Biały Kamień 4, przy rogu Rakowieckiej i Św. Andrzeja Boboli, japońska restauracja Izumi Sushi. To stąd emitowany jest program TVP INFO "Dżungla Polityczna". W dzisiejszym programie obok prowadzącego Jacka Cholewińskiego wystąpili: Janusz Piechociński (PSL), Jerzy Wenderlich (SLD), Ryszard Czarnecki (PiS) oraz wciągnięta w ostatniej chwili do programu Julia Pitera (PO). |  |
|
|
|
 |
|
|
 |

|
|