Nasi wrogowie chcą słabej Polski

Jako historyk o specjalizacji „archiwistyka” polecam dziś wywiad, który przeprowadziła ze mną dla telewizji wpolsce.tv red.Edyta Hołdyńska. Niech jednak nikogo nie zmyli rzekomo nieaktualna tematyka Marszu Niepodległości – po pierwsze przewidziałem, że Biało-Czerwony Marsz będzie bardzo spokojny, bez zadym i zamieszek, ale po drugie – co ważniejsze – mówię o tym komu zależy na skłócaniu Polaków i na tym, żeby Rzplita była słabym państwem ….

wPolsce.pl, Edyta Hołdyńska, kolejny punkt naszego programu i gość w naszym studio, tym razem Ryszard Czarnecki, europarlamentarzysta, Prawo i Sprawiedliwość, witam serdecznie, dobry wieczór.

Ryszard Czarnecki: Witam Panią, witam Państwa.

Mamy informację odnośnie rozmów i negocjacji KPRM z narodowcami, z organizatorami Marszu Niepodległości – no i właśnie, „rozmawiamy z wieloma środowiskami na temat obchodów 11 listopada, również z organizatorami Marszu Niepodległości”, powiedział Michał Dworczyk, szef KPRM. Rozmowy są konstruktywne, łączy nas wspólny cel – godne uczczenie 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Czy i wedle Pańskich oczekiwań będzie jeden wspólny marsz, czy będą dwa marsze: marsz państwowy i Marsz Niepodległości organizowany przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości w którego skład wchodzi Ruch Narodowy, Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolska. Czy te dwa marsze będą w stanie się wymieszać, jak to będzie wyglądało?

Najpierw rozszyfrujmy skrót KPRM: to Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, dawny Urząd Rady Ministrów, a przechodząc do meritum to lepiej oczywiście, żeby był jeden marsz, natomiast jest szansa żeby pokazać, zwłaszcza młodzi ludzie którzy organizują ten drugi marsz, tzw. goodwill, czyli dobrą wolę. Ja myślę, że przy całym szacunku do polityków – także moich kolegów z rządu, którzy odpowiadają za ten marsz – to przede wszystkim jest to marsz Polaków i ja się spodziewam, że będzie duża frekwencja z dwóch powodów. Polacy są narodem przekornym i jak pani prezydent stolicy – ustępująca, Bogu dzięki – zakazała marszu, no to tym bardziej przyjadą nawet Ci, którzy nigdy jeszcze nie byli…

…no tak, ale Sąd Okręgowy ten zakaz uchylił.

A po drugie jednak to, że Pan Prezydent, głowa państwa, przyjął patronat nad tym wydarzeniem…

…Panie Pośle przyjął czy przejął ten marsz niepodległości, który był chwilowo zakazany, a teraz sąd uchylił ten zakaz.

Uratował sytuację. Zwracam uwagę: Pani Gronkiewicz-Waltz ewidentnie prowokując i spychając nawet własne miasto w kierunku anarchii i chaosu i potencjalnych rozrób, które oczywiście uderzyłyby w polski wizerunek, image – być może o to jej chodziło – podjęła decyzję o zakazie. I wtedy błyskawiczna reakcja Prezydenta i Premiera. Ja się cieszę, że mamy wreszcie w Polsce polityków, którzy nie uciekają od odpowiedzialności, którzy podejmują decyzję. Co robił Donald Tusk jak był kryzys? Donald Tusk chował się do mysiej dziury, wyjeżdżał na narty w Dolomity, nie było go, zapadał się pod ziemię…

… bądź też organizował konferencję następnego dnia. I pisał na Twitterze, że nie lekceważy sprawy.

Tak. Natomiast bardzo dobrze się stało, że taka reakcja była, bo niektórzy mówią „a, trzeba było poczekać aż sąd…”, no naprawdę, to jest takie mędrkowanie post factum. Dobrze, że była taka reakcja Premiera i Prezydenta, bo stanęli na wysokości zadania. Mam nadzieję, że marsz będzie jeden, ale Polacy będą świętować jak nigdy dotąd.

No, ale Narodowcy mają chyba jednak trochę żalu, że ten Marsz Niepodległości w pewnym sensie został im odebrany, odebrana im została organizacja jednego marszu, który idzie tą samą trasą z ronda Dmowskiego.

Informuję Panią i telewidzów i narodowców, że słowa „żal” nie ma w słowniku politycznym, więc raczej mówmy o kategorii interesu i dobra wspólnego. Myślę, że władze państwowe kierowały się racją stanu i wierzę również, że także i Ci organizatorzy staną na wysokości zadania.

Czy Pan Panie Pośle weźmie udział w tym marszu? To bardzo ważne pytanie.

Wezmę i bardzo się z tego cieszę. Będę świadkiem wielkiego wydarzenia, spokojnego marszu, który będzie się różnił od prawdziwych demonstracji prawdziwych neonazistów, a tych demonstracji tylko w roku ubiegłym było ponad 100 w Niemczech.

Czy nie obawia się Pan zamieszek? Zmierzą się dwie siły, będzie jeden marsz, ale będą różne siły, będzie Obóz Narodowo-Radykalny, będą być może różne transparenty, bo organizatorzy przecież zapewniają, że nie są w stanie kontrolować tego, co wnoszą czy przynoszą ze sobą ludzie. A będzie ich według szacunków z ostatnich lat około 60 do 100 tysięcy osób.

Szkoda, że organizatorzy się przyznają do tego, że nie są w stanie pewnych rzeczy kontrolować, to źle. Natomiast ja uważam, że zamieszek nie będzie na pewno. Czy prowokacje będą? Mogą być. Wierzę, że będą w zarodku stłumione. Jakie będą transparenty? Znamy praktykę, że są grupy ludzi identyfikujących się z danym transparentem, który nagle potem znika. Taka ustawka, żeby kamery złapały, żeby zrobić zdjęcie, które pójdzie w świat. Do mnie natomiast też dzwonią i piszą różni znajomi, którzy wybierają się całymi rodzinami ze swoimi pociechami i mogę zapewnić, że żadnych zamieszek nie będzie, proszę się nie obawiać.

A propos tego co idzie w świat, rzeczywiście prasa zachodnia, prasa europejska w ubiegłym roku pisała o marszu nazistów i faszystów w Polsce. Czy spodziewa się Pan, że w tym roku może być podobnie, czy komuś może zależy na tym, by w ten sposób taki polski przekaz poszedł na zachód.

Oczywiście, że zależy. Tym wszystkim siłom, które chcą słabej Polski, a nie silnej. Bo Polska słaba to Polska mało konkurencyjna.

Jakie to siły?

Myślę, że różne państwa, które obawiają się wzrostu siły i konkurencyjności Polski. A także środowiska lewicowo-liberalne, które nie mogą przeboleć faktu, że mamy w Polsce rządy prawicy i zanosi się, że mogą jeszcze potrwać nie rok, a dłużej. Nie ma co ukrywać, w XXI wieku rządzą cały czas interesy narodowe i państwowe, Polska nie ma tylko samych przyjaciół, globalizacja globalizacją, ale te interesy cały czas będą obecne. Różne siły będą szukać różnych pretekstów, by w Polskę uderzyć. Musimy być na to przygotowani, ale też apel do młodych ludzi, którzy zajmują się polityką – i bardzo dobrze – żeby też pamiętali. Ja tutaj im zacytuję taki artykuł Romana Dmowskiego z 1923 roku, może to przemówi, kiedy to on napisał artykuł pod bardzo znanym tytułem „Gdybym był wrogiem Polski”. On tam określa różne scenariusze i pisze, że gdyby był wrogiem Polski to robiłby wszystko, żeby Polacy byli podzieleni i skłóceni. A właśnie jest okazja, żeby pokazać, że jesteśmy razem i to możemy pokazać światu i wrogom Polski- bo tacy też istnieją-że nie damy się podzielić, że możemy nie tylko manifestować razem, ale i tworzyć razem polską politykę.

Roman Dmowski – czy według Pana, Panie Pośle, on jest bardziej ojcem niepodległości Polski, czy Józef Piłsudski. Wiem, że są takie dwa obozy, jedni głoszą hasła i naukę i mądrość Piłsudskiego, inni Dmowskiego.

Nie ma sensu licytować się, ja powiem tak: jeżeli czasem widzę, że przy okazji różnych świąt państwowych eksponuje się wyłącznie Józefa Piłsudskiego, to uważam to za niesprawiedliwe, bo trzeba też mówić o Romanie Dmowskim dużo, ale i o Wincentym Witosie, który był tym co spowodował, że polska wieś była polską nie tylko z nazwy, ale i w sensie politycznym polską. Także o Korfantym, który decydował o przyszłości polskiego Sląska. Także o Ignacym Daszyńskim, który był człowiekiem lewicy, ale polskiej i niepodległościowej lewicy. I tak możemy tutaj wymieniać, również Paderewskiego, który „wygrywał Polskę na fortepianie”, ale przecież był polskim premierem i to, że Wielkopolska była  dołączona do Polski to też w wielkiej mierze jego zasługa.

Panie Pośle, mówił Pan wcześniej o rządzie Prawa i Sprawiedliwości, że to może nie być jeszcze jeden rok, a dłużej. Wybory do europarlamentu przed nami, tymczasem Manfred Weber ma największe szanse na stanowisko szefa Komisji Europejskiej. To dzisiaj o tym donoszą media. Jak będzie wyglądała Unia Europejska po wyborach, kto będzie szefem Komisji Europejskiej i jeżeli będzie to Manfred Weber, to jakie będą wtedy stosunki z Polską.

Tworzenie takich wątpliwych faktów dokonanych to jest powszechne w polityce, ale ja bym tego nie przesądzał. Pani już się pyta, jakie będą stosunki z Polską Manfreda Webera jako szefa Komisji. Jeszcze tak naprawdę „witał się z gąską”, więc bym przestrzegał przed mówieniem, że będzie szefem Komisji jeszcze w tej chwili.

Uważa Pan, że Manfred Weber niekoniecznie zostanie tym szefem Komisji?

Uważam, że niekoniecznie, jestem krytyczny wobec Manfreda Webera, ma szereg wypowiedzi antypolskich, może powinien zacząć nosić okulary,bo  pamiętam jego wypowiedź ze stycznia roku 2017, kiedy mówił – uwaga – o milionach(!!) protestujących Polaków, tak więc rzeczywiście te okulary by mu się przydały… Bez złośliwości. Muszę przypomnieć dwie rzeczy z roku 2014, kiedy były wybory na szefa Komisji Europejskiej : po pierwsze . wyścig „Spitzenkandidaten” wtedy był poważny – możemy ich krytycznie oceniać – ale było dwóch poważnych kandydatów i wiadomo było, że któryś z nich  zostanie przewodniczacym KE, Juncker vs. Schulz. Teraz tak naprawdę jeśli będzie wyścig Weber vs. Timmermans, to żaden z nich może nie zostać, bo może się okazać, że nagle wyskoczy kandydatura pani Angeli Merkel. Ale właśnie sprzed czterech lat przypomnę jeszcze drugą rzecz, bo  to wtedy wybrano Junckera przy wecie dwóch państw: Wielka Brytania i Cameron, Węgry i Orban powiedzieli nie. I wtedy uroczyście w Unii oznajmiono, że po raz ostatni wybiera się szefa Komisji przy wecie jakiegokolwiek państwa i od teraz ma to być podejmowane drogą pełnego konsensusu. A więc jeżeli jakieś państwo czy blok państw będzie wnosił sprzeciw, to będzie się tak długo negocjować, że wybierze się takiego kandydata, który będzie do zaakceptowania dla wszystkich. Przypomnę to solenne przyrzeczenie, bo to oznacza, że jeśli Polska czy jakiś inny kraj – na przykład Grecja, która porusza sprawę reparacji – nie zgodzi się na niemieckiego szefa Komisji Europejskiej, a rzeczywiście pierwszy i ostatni niemiecki szef Komisji Walter Hallstein skończył swoją misję 49 lat temu, prawie pół wieku temu, to wówczas Manfred Weber – niemiecki kandydat, nie będzie szefem Komisji Europejskiej. Mówię o tym prawie weta i konsensusie, ponieważ Unia skoro jakieś zasady ustaliła, to powinna je teraz przestrzegać.

Powiedział Pan o Angeli Merkel, czy dlatego kanclerz Niemiec nie będzie kandydowała na szefową CDU bo ma chrapkę na fotel szefa Komisji Europejskiej, tak Pan sądzi?

Nie. Pani kanclerz Merkel nie będzie kandydować bo wie, że słabnie w oczach i mogłaby nawet przegrać głosowanie, w związku z tym woli praktycznie się wycofać, by nie narażać się na porażkę. Dlatego nie kandyduje. Natomiast myślę, że jak każdy polityk ma swój plan B czy plan C. Planem B jak sądzę jest szefowanie może Komisji Europejskiej, może Radzie Europejskiej.

A co z Donaldem Tuskiem?

Z Donaldem Tuskiem? Ja się uśmiecham, bo nawet dzisiaj pytali mnie dziennikarze, co by było gdyby Donald Tusk był szefem Komisji Europejskiej i jakby sobie relacje z Polską układał i równie dobrze może mnie Pani ,jako dziennikarz zapytać co będzie, jak ja będę primabaleriną w chińskim balecie, bo szanse miałbym równe,jak i Donald Tusk na szefa Komisji Europejskiej. Wyraźnie widać po wystąpieniach Tuska, że ma on teraz tylko one-way-ticket, bilet w jedną stronę: do Polski. Nie ma żadnych szans na stanowisko poważne lub mniej poważne w Unii Europejskiej.

Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że jest człowiekiem, którzy przez cztery lata niczego nie dokonał poza Brexitem.

 No, ale Brytyjczycy nie bardzo lubią jego wypowiedzi w mediach o planie przedstawionym Londynowi.

Ma Pani rację, on został twarzą Brexitu,bo  sprytny Juncker, który jest cwaniakiem politycznym wycofał się z negocjacji z Wielką Brytanią bo przeczuł, że może ona w referendum odrzucić Unie i zostawił to Tuskowi, który chętnie wszedł w rolę frontmana i tak się tym zajął, jak się zajął. Donald Tusk znany jest tego, że jest leniwy. Jego poprzednik Van Rompuy pełne szuflady pomysłów i idei, był pracoholikiem, konferencje, wystąpienia o przyszłości Europy, mniej lub bardziej udane, ale tu nie o to chodzi, natomiast Donald Tusk -cisza. Głośna cisza o przyszłości Europy, jest tylko reaktywny, bardzo często wyłącznie reaguje na pewne wydarzenia, ale mam wrażenie, że jest szefem Rady Europejskiej na telefon, na telefon Berlina głównie, choć pewnie nie tylko, i dlatego też jest chwalony, że z tym „okropnym” polskim rządem walczy. Natomiast jest krytykowany, że jednak jego uwikłanie w ten  spór z rządem RP powoduje, że przenosi on swoje fobie czy obsesje na Unię Europejską, co pewnie się na dłuższą metę Unii nie opłaca.

Czyli spodziewa się Pan, że Donald Tusk wróci do Polski. Będzie kandydatem na Prezydenta w 2020 roku?

To zależy od wyniku wyborów europejskich i parlamentarnych. Donald Tusk nie jest człowiekiem, który lubi ryzyko i najchętniej poczekałby, aż naród polski podejmie kolana i go poprosi, powie, „Panie Donaldzie, ratuj Pan ojczyznę”. Ale naród polski nie poprosi go o to. Myślę, że będzie się bał porażki z Andrzejem Dudą.

Apelował o możliwość zmierzenia się w wyborach z Jarosławem Kaczyńskim wcześniej.

No tak, baju-baju będziesz w raju. Myślę, że Donald Tusk – ja powiem prywatnie – chciałbym, żeby wystartował. Bo wtedy jego porażka z dr Andrzejem Dudą, Prezydentem RP, byłaby końcem jego kariery politycznej. On już raz wybory prezydenckie przegrał – ze świetej pamięci profesorem  Lechem Kaczyńskim, przypominam. Natomiast tak to cały czas Donald Tusk może mrugać okiem, mówić, że wejdzie do gry, wróci na białym koniu, zrobi i wygra, tylko, że kiedyś już wybory sromotnie przegrał.

Jak ocenić na sam koniec zeznania Donalda Tuska przed komisją śledczą ds. Amber Gold? Czy to wrócił ten znany Tusk, wytrawny gracz polityczny?

Myślę, że to co jest dla niego charakterystyczne to pewna sprawność medialna. Gdyby politykę ograniczyć do show, to byłby w te klocki dobry. Ale poważna polityka to poza różnymi występami medialnymi jest czymś dużo większym i poważnym. Patrząc merytorycznie na jego wystąpienia – fatalne, ilość mówienia „nie pamiętam”, „nie wiem”, „nic nie mogłem”, była olbrzymia. Także reasumując : pod względem formy był sprawny, pod względem treści beznadziejny, natomiast pokazał po raz kolejny, że jest reprezentantem takiego myślenia o Polsce jako o państwie w stanie  abdykacji- a my takiej „wirtualnej” Polski , wirtualnego państwa nie chcemy.

Ryszard Czarnecki, europarlamentarzysta PiS, dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

O Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.