Euroarmia? Chodzi o zamówienia dla niemieckich firm zbrojeniowych

Zapraszam do lektury wywiadu ze mną, który przeprowadził redaktor Jan Przemyłski dla VOD „Gazety Polskiej” , w ramach cyklicznej „Rozmowy Niezależnej”. Oto spisany tekst tego  wywiadu:

Jan Przemyłski: Witam serdecznie, „Rozmowa Niezależna”, dzisiaj naszym gościem jest europoseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Pan Ryszard Czarnecki.

Ryszard Czarnecki: Witam Pana, witam Państwa.

Panie Pośle, zaczniemy od tematu, który jest dzisiaj naszą „jedyną” w Gazecie Polskiej Codziennie, Polska europejskim tygrysem – według Głównego Urzędu Statystycznego i Eurostatu Polska nadal się rozwija, powyżej 5% PKB, jest to najwyższy chyba wynik w Unii Europejskiej, a wszyscy nas straszą, że jednak Polska jest wyprowadzana z Unii, że gospodarka się zawali przez wszystkie programy socjalne, które oferuje Prawo i Sprawiedliwość i Zjednoczona Prawica. Przytoczone wcześniej dane pokazują jednak inaczej. Jak to w końcu jest?

 W tym kwartale Polska jest liderem w Europie ,jeżeli chodzi o wzrost PKB, także PKB per capita na głowę mieszkańca. W zeszłym roku byliśmy na drugim miejscu i goniliśmy Rumunię, teraz to się zmieniło jeszcze bardziej na korzyść . A to jest jasny sygnał dla potencjalnych inwestorów zagranicznych, którzy tu raczej będą inwestować, a nie uciekać z kapitałem, jak sugeruje totalna opozycja. To są świetne wyniki ekonomiczne. Można powiedzieć „OK, no ,ale jest pewna prosperity gospodarcza” – tak, ale dobry surfer to jest ten, który umie na tej fali płynąć, a nie ten, który nie jest w stanie osiągnąć odpowiedniej szybkości, tak więc Polska w tej chwili odpowiednio wykorzystuje obecną koniunkturę światową . Ale cieszę się też, że obecnie w Senacie -nawet dzisiaj- trwały prace nad przyjściem przez państwo polskie z pomocą bankom, które mogą być zagrożone. Ta koniunktura nie będzie trwała wiecznie, chociaż niech trwa jak najdłużej, bo Polska ją wykorzystuje. No ale jak to w gospodarce, „up and down”, więc pewnie będzie za jakiś czas brak koniunktury, być może niektóre banki będą miały w Polsce problemy, dlatego właśnie o to chodzi, żeby państwo polskie myślało w czasach, kiedy jest hossa, o tym co będzie,gdy będzie bessa. Nie chcemy, by na przykład niektóre banki, które mają kapitał zagraniczny czy są spółkami-córkami banków z Europy Południowej czy Północnej, miały wówczas jakieś tąpnięcie. Uważam, że to są bardzo dobre działania zapobiegawcze, profilaktyczne naszego państwa. Tak, jesteśmy na krzywej wznoszącej się, windzie gospodarczej jadącej do góry, więc te wszystkie pohukiwania polityczne, które mówią o Polexicie, że „ratuj się kto może”, to jest śmieszne. Bo Ci, którzy decydują o inwestowaniu doskonale wiedzą, że z Polską warto handlować i w Polsce warto inwestować, bo my sobie bardzo dobrze radzimy. I myślę, że jest to najlepsza odpowiedź dla wszystkich, którzy mówili, co to będzie, jak PiS będzie rządził, bo gospodarka miała się zawalić.

No właśnie, ale nie uważa Pan, że takie podnoszenie tego tematu, Polexit i takie straszenie społeczeństwa, że jednak na tej krzywej wznoszącej się, na której teraz jesteśmy ,jak Pan powiedział, mogą się pojawić pewne wyboje? Że jednak wielu inwestorów będzie odrzucało oferty, bo w Polsce ta sytuacja polityczna jest nadal dosyć napięta.

 Ja myślę, że Polexit został po to wymyślony przez opozycję totalną – bo pierwszy, który użył tego słowa był przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna – żeby nie tyle przekonać europejskich partnerów, że to prawda, bo nasi sąsiedzi, nawet tacy jak Niemcy czy Francja dobrze wiedzą, że takich intencji ani planów nasz rząd nie ma. Chodziło o to, by utrzymać przy opozycji ten elektorat, który może taki bajki kupić, który może mówić „oho, PiS nas z Unii wyprowadzi, a Kaczyński poprowadzi nas na Wschód” – to kompletne bzdury, ale takimi banialukami liderzy Platformy chcieli przytrzymać w sytuacji kryzysu, w sytuacji braku można powiedzieć nadziei czy szans na zdobycie władzy, ten twardy elektorat.

Jan Przemyłski: To zostawiamy temat Polexitu, skoro nie istnieje, przechodzimy do tematu realnego, który niebawem będzie wcielony w życie – Brexit. Czy Unia Europejska i jej kraje są gotowe na to? 

 Są gotowe. Myślę, że problem ma Wielka Brytania, która zagłosowała nie za pozostaniem, a za opuszczeniem Unii, za Brexitem. Teraz widać, że to generuje problemy natury gospodarczej ,finansowej, stąd pewne wahnięcie, jeżeli chodzi o opinie publiczną. Gdyby dziś było referendum w Wielkiej Brytanii, to być może to potoczyłoby się w druga strone. Natomiast nie sądzę, by dziś lekceważono głos Brytyjczyków i planowano przeprowadzenie kolejnego takiego referendum. Swoją drogą jest też tak, że Unia Europejska tych negocjacji nie ułatwia… 

 …odpowiedzialny jest za nie Donald Tusk? 

To swoją drogą, ale dlatego ten rozwód jest taki trudny, z awanturami i emocjami, ponieważ Unia Europejska chce pokazać wszystkim krajom, które kiedyś chciałyby ewentualnie pójść drogą Wielkiej Brytanii, że to się nie opłaca. „Jeżeli chcecie zrobić swój exit, jakikolwiek exit, na przykład Italexit, to musicie liczyć się z tym, że zrobimy wam ścieżkę zdrowia taką, jaką robimy w tej chwili Brytyjczykom”. Ale ma Pan rację, że w wymiarze personalnym sprytny i cwany Juncker zobaczył, że sytuacja jest nietypowa i że „na dwoje babka wróżyła”, więc wycofał się z negocjacji przedreferendalnych z Londynem , a twarzą Brexitu zrobił Donalda Tuska, który jako frontman bardzo ochoczo się do tego wysunął i negocjował na tyle fatalnie, że David Cameron, ówczesny premier Wielkiej Brytanii nie miał zbyt wielu argumentów, by przekonać Brytyjczyków, „głosujcie za tym, bo Unia ustępuje w tym, w tym i w tym”. Unia ustępować nie chciała, Tusk był… 

 …czyli to był taki pokaz siły? Kto silniejszy, kto komu na złość zrobi? 

Ja myślę, że tak, ale sam Donald Tusk i jego otoczenie nie przewidywali, że wynik będzie właśnie taki i będzie Brexit. Sondaże mówiły, że będzie inaczej, że będzie parę procent więcej za pozostaniem w Unii. Tak się nie stało, ale historycznie biorąc Donald Tusk przeszedł do historii. Historii największego kataklizmu w dziejach Unii Europejskiej, jakim było wyjście drugiej gospodarki Unii, kraju najsilniejszego gospodarczo obok Niemiec, czyli Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.  

Panie Pośle, jeszcze chciałbym zostać chwilę przy temacie Donalda Tuska i jego słów, które wygłosił w Łodzi podczas „Igrzysk wolności”, kiedy to zapowiedział do zgromadzonych, że mogą pokonać – tak samo jak kiedyś Piłsudski i Wałęsa – współczesnych bolszewików. Ja rozmawiałem z wieloma politykami PO, PiS, Kukiz’15 czy PSL i różnie tłumaczyli te słowa. Natomiast sam Donald Tusk napisał na Twitterze, że to nie było skierowane do polityków PiS i umył ręce od tego. Niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej mówili jednak, że to jest skierowane do polityków Prawa i Sprawiedliwości. Jak rozumieć te słowa? Czy sympatycy Zjednoczonej Prawicy to jest współczesna bolszewia? 

Dla Donalda Tuska, dla tej formacji, która już nie jest u władzy, ale dalej ma arogancję władzy – już teraz byłej władzy – i to arogancję na wysokim poziomie, to tak: jesteśmy dla nich bolszewia. Proszę zwrócić uwagę na język, którego używają. To nie są postaci drugich rzędów, ale liderzy, którzy mówią językiem totalnej nienawiści i agresji. Oni pozycjonują wyborców Prawa i Sprawiedliwości jako taką niższą kategorię… 

…kiedyś byli wyzywani od moherowych beretów. 

W przeszłości było wiele określeń. Bydło – przecież bywało nawet i tak, pan Bartoszewski tak mówił. Zatem takich dehumanizujących określeń było wiele i muszę powiedzieć, że już kiedyś zamordowano działacza Prawa i Sprawiedliwości – a zrobił to były działacz Platformy Obywatelskiej pan Ryszard Cyba. Ja więc mam nadzieję, że ta agresja słowna nie przerodzi się w agresję fizyczną, bo w czasie ostatnich wyborów samorządowych to się zdarzało i tu trzeba naprawdę bardzo uważać, żeby polskiej łódki nie rozhuśtać, a Platforma robi to konsekwentnie, bo mając poczucie, że przegrają – bo gospodarcze wyniki świetne, bo ludzie generalnie są zadowoleni z decyzji socjalnych rządu, bo w wymiarze nauczania historii i tradycji narodowej jest zupełnie inaczej i lepiej niż było poprzednio – starają się wywoływać negatywne emocje. To robią konsekwentnie, tyle, że trzeba bardzo uważać, bo konsekwencje takiej polityki mogą być tragiczne, nawet w sensie ofiar. 

Panie Pośle, to na koniec chciałem krótko spytać o pomysł, który już od kilku lat pojawia się w dyskusjach w kuluarach, to znaczy wspólnej armii europejskiej. Czy uważa Pan, że to jest dobry pomysł?

Sama europejska armia to może być ciekawy pomysł, ale jako część NATO. Natomiast w takiej europejskiej armii realny wpływ w kontekście zamówień zbrojeniowych powinny mieć takie kraje jak Polska, która te swoje 2,01% PKB realnie przeznacza na obronność, a nie takie państwa jak Niemcy – 1,24% PKB przeznaczonego na obronność. Dla Niemiec wspólna polityka obronna i armia europejska jest celem, by zamówienia zbrojeniowe już nie na poziomie krajowym, ale i międzynarodowym i europejskim, pozostawić w niemieckich czy francuskich firmach. 

No właśnie, to też jest podnoszone, że to może być podreperowanie, albo mówiąc wprost – dofinansowanie Niemców. Czy to nie jest gra? Czy chodzi naprawdę o wspólne bezpieczeństwo? Czy chodzi jednak o interesy i pieniądze?

Chodzi o to drugie. Jak pani kanclerz Merkel powiedziała –a słyszałem to na własne uszy- odpowiadając na to, co powiedział profesor Legutko, przewodniczący naszej frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów – powiedziała, że tak, Niemcy mają własne interesy i będą je mieli, jak chociażby Nordstream. I rzeczywiście Niemcy swoją politykę mocno znacjonalizowały, ten interes narodowy jest wyraźnym punktem odniesienia i kanclerz Merkel robi wszystko, by Niemcy były głównym beneficjentem integracji europejskiej – nie tylko strefy euro, bo tym już sa, ale chociażby innych polityk unijnych, na przykład polityki obronności, która póki co jest w powijakach, a którą można określić słowami Mikołaja Gogola „Stare jeszcze nie umarło, nowe jeszcze się nie narodziło, ale jedno i drugie zagraża żyjącym”. Idea wspólnej europejskiej armii- oczywiście możemy dyskutować, ale ma pewne plusy. Natomiast jeżeli miałaby być taką alternatywą dla NATO czy czymś, co ma sypać piach w tryby NATO to nie, to Polska za to dziękuje, bo nam na sile NATO zależy, bo ono broni naszych granic wschodnich, ale i krajów bałtyckich, a to dla nas jest ważne… 

…ale także jest kwestia związana z Amerykanami.

Także. Jako polski polityk muszę bronić polskich interesów i firm zbrojeniowych: i państwowych i prywatnych, a nie podpisywać się pod hasłami, banałami czy sloganami o europejskiej armii i przymykać oczy nad tym, że będzie to wykorzystywane na bazie wielkich zamówień europejskich w niemieckich czy francuskich zakładach zbrojeniowych. 

Będziemy się jeszcze temu przyglądać. Panie Pośle, bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę. Naszym gościem był europoseł Ryszard Czarnecki, a Państwa zapraszamy na kolejny odcinek naszego programu. 

Dziękuję bardzo. 

O Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.