Angela w Strasburgu, Strasburg o osłach

Piszę ten felieton w Strasburgu, gdy nad jedną z trzech oficjalnych stolic Parlamentu Europejskiego (obok Brukseli i Luksemburga) zapadł jesienny, zimny zmierzch. Przedostatnia sesja PE w tym roku upłynęła pod znakiem wystąpień Angeli Merkel oraz prezydenta RPA Cyrila Ramaphosy. Ważniejsze było to pierwsze. Gdyby chcieć je streścić jednym zdaniem, należałoby napisać: w sprawie imigrantów obowiązuje europejska solidarność, ale w sprawie Nord Streamu – Niemcy mają swoje interesy i musicie to zrozumieć. Pani Merkel nie krzyczała, nie budziła emocji, a jej skala hipokryzji nie była ani mniejsza, ani większa od unijnej średniej. Aha, jeszcze chciała europejskiej armii. Nie dodała tylko, że w praktyce osłabiłoby to NATO. Ale to chyba nie byłby jej ból głowy. W tej sprawie Frau Kanzlerin jest jak słynny pałac w Poczdamie „Sanssouci”  – co należy przetłumaczyć jako „beztroski”.

Poza kanclerz Merkel uwaga europosłów − przynajmniej ich części – skupiła się na … osłach. To nie metafora. Dwa dni po mowie niemieckiej kanclerz w tymże Strasburgu i w tymże gmachu europarlamentu odbyła się konferencja, której wiodącym tematem był: „Ukryty handel osłami”. Specjalista ze stowarzyszenia o pięknej nazwie „The Donkey Sanctuary” (!) pan Backer wygłosił referat zatytułowany: „Globalny kryzys dobrostanu osłów i co się z tym wiąże”… A potem było nie mniej ciekawie, bo pani Ingram ze stowarzyszenia na rzecz pracujących koni i osłów zajęła się sprawą nie mniej ważną – a zawartą w tytule referatu: „Pokątny handel osłami, jego wpływ na życie zwierząt i źródło utrzymania ludzi w Afryce: myśl globalnie i działaj lokalnie”, jej koreferentem była pani doktor Wathan. Byłoby jednak niesprawiedliwe, gdyby pominąć pierwszy referat wygłoszony pod patronatem „Platformy UE na temat dobrostanu zwierząt” (nie mylić z Platformą Obywatelską). Otóż, pan Owers zajął się, nie mniej, nie więcej, tylko „Progresem podgrupy zwierząt koniowatych powstałej z własnej inicjatywy”(sic!). Konferencja tłumaczona była na pięć języków, w tym polski (pozostałe to angielski, niemiecki, francuski i włoski). Informuję o tym, żeby nikt nie mówił, że europarlament nic nie robi…

Owe wydarzenie odbywało się równolegle z debatą na sali plenarnej PE na temat „Usługi opieki w  UE na rzecz poprawy sytuacji w zakresie równouprawnienia płci”. Cóż, jedni o osłach, drudzy o równouprawnieniu. To są rzeczy niby różne, ale może też bliskie sobie. Na pewno łączy je coś , a raczej ktoś. Owym „ktosiem” jest autorka rezolucji o równouprawnieniu płci, będąca jednocześnie… przewodnicząca specjalnej intergrupy w europarlamencie zajmującej się ochroną zwierząt. Fińska posłanka Sari Pietikainen, w przeciwieństwie do ojca Pio nie posiadła sztuki bilokacji, zatem mając do wyboru osły i równouprawnienie płci, wybrała to drugie.

O „sytuacji praw człowieka na Kubie” mówiono już później i krócej niż o osłach i równouprawnieniu płci. Sorry, taki mamy klimat. W Strasburgu.

*felieton ukazał się w „Gazecie Polskiej” (21.11.2018)

O Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.