PE przeciwko Węgrom ‒ tak, jak wcześniej przeciw Polsce?

Poniżej publikuję zapis wywiadu, jakiego udzieliłem w ten weekend redaktorowi Jackowi Liziniewiczowi z VOD Gazety Polskiej. Oto ta rozmowa:

Dzień dobry, witam Państwa bardzo serdecznie, Jacek Liziniewicz, „Rozmowa Niezależna:”, a dziś moim i Państwa gościem jest Ryszard Czarnecki, Wiceprzewodniczący PE, witam serdecznie.

Witam Pana, witam Państwa.

Nowy sezon zaczyna się w PE, ale ja bym chciał zacząć od naszej krajowej polityki, 21 października wybory samorządowe, apel Premiera by pilnować wyborów. Jak Pan podchodzi do tego apelu i czego się Pan spodziewa po tych wyborach, jak to może wyglądać? Bo PO i Koalicja Obywatelska również zapowiada kontrolę wyborów.

Ryszard Czarnecki: Nowy sezon polityczny rzeczywiście się zaczyna w Parlamencie Europejskim w przyszłym tygodniu.  Pierwsza sesja po wakacjach w Strasburgu, wystąpienie chrześcijańskiego prezydenta Libanu Michela Aouna, a poza tym wystąpienie premiera Grecji Aleksisa Tsiprasa, który też nie zawsze z tym establishmentem unijnym szedł pod rękę, może ostatnio bardziej. I być może, tego nie ma oficjalnie w programie, ale nie wykluczam obecności premiera Węgier Viktora Orbana . Bo to jest tak, jak było 8 debat na temat Polski, to teraz będzie debata na temat Węgier, druga w czasie tej kadencji.

Dopiero druga? Coś chyba słabo Viktor Orban reformuje.

Ryszard Czarnecki: Teraz będą nadrabiać, ale to jest z taką samą intencją, czyli uruchomienie artykułu 7. wobec Węgier, czyli kolejna tarcza strzelnicza poza Polską i ta lewicowo-liberalno-komunistyczno-chadecko-zielona większość będzie chciała uczynić to samo Węgrom co czyni nam. Zatem to ciekawy początek sezonu politycznego, będziemy solidarni z naszymi przyjaciółmi.

No właśnie, ale tu są planowane sztuczki w głosowaniach.

Ryszard Czarnecki: Dobrze, że Pan o tym wspomniał, bo rzeczywiście planuje się, jak słyszymy, manipulowanie wynikami głosowania poprzez ten sam manewr, co przy odwołaniu wiceprzewodniczącego europarlamentu  Ryszarda Czarneckiego, czyli nie policzenie głosów wstrzymujących. A spodziewamy się, że szereg europosłów z różnych krajów i frakcji, ze względu na solidarność regionalną i uznanie, że dziś Polska i Węgry, a jutro ich kraje, może by nie broniły Węgrów w głosowaniu przeciwko procedurze art .7, ale nie chciałyby się przyłączać do tego raczej zachodniego krzyku na Budapeszt i w związku z tym będą głosowali wstrzymująco. Tutaj głosy wstrzymujące będzie można oddać, ale wtedy nie będą one liczone do wyniku głosowania, co zwiększa szanse na rezolucję, która ma ukarać Węgry. A więc manewr ma być taki, jak jak wtedy, gdy zdecydowano o odwołaniu mnie z funkcji wiceszefa Parlamentu Europejskiego, bo gdyby liczono głosy wstrzymujące, to by tych głosów do mojego odwołania zabrakło.

Czy europosłowie pozwolą sobie na takie ryzyko? Na wiosnę mamy wybory w europarlamencie. Można sobie wyobrazić, że konserwatyści będą dużo liczniej reprezentowani, a później, wykorzystując PE jeśli zdobędą większość uderzaliby tak samo w zachodnie państwa ,gdzie rządzą dzisiaj inne opcje polityczne.

Ryszard Czarnecki: Ale oni tak nie myślą. Oni oczywiście wiedzą to, co Pan wie i to, co ja wiem, to co osoby zainteresowane wiedzą, że ta większość w PE po wyborach będzie zupełnie inna. Właśnie dlatego, mając jeszcze kilka miesięcy, ten pedał gazu antypolskiego czy antywęgierskiego dodają i chcą jeszcze bardziej tę śrubę przykręcić, bo za pół roku już takiej możliwości mieć nie będą. W związku z tym jest to działanie świadome na przykładzie „hulaj dusza bez kontusza, piekła nie ma”, przynajmniej do wiosny. Natomiast Pan wspomniał o apelu Premiera Mateusza Morawieckiego też na samym początku, to bardzo słuszny apel, był także kontrapel Pana Przewodniczącego PO Grzegorza Schetyny który powiedział, że będą wysyłać obserwatorów, by wybory nie były sfałszowane, zaproponował nawet dowożenie autokarami na Podkarpacie, gdzie jak rozumiem nie mają chętnych na bycie obserwatorem z ich ramienia. Ale ja myślę, że nie chodzi im o to, by przypilnować wyborów, bo na pewno nie my będziemy je fałszować, niech koledzy może zapytają koalicjanta jak to się robi. Natomiast muszę powiedzieć, że ja się obawiam prowokacji, jeżeli będą tłumy obserwatorów w dużych miastach, to niech sobie obserwują – nie ma w tym problemu, ale próby zachowań podobnych ,jak KOD-u na ulicach, podobnej destrukcji, obstrukcji, czepiania się jakichś zupełnie nieistotnych szczegółów po to, żeby przedłużyć proces głosowania, by zakończył się 2-3 godziny później, żeby potem pokazać światu, że późno się całość kończy, że jest to podejrzane, co się dzieje w tym czasie, itd., itp. taka klasyczna prowokacja.

No właśnie, z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w 2014 roku, gdyby to się powtórzyło, jaka by, Pana zdaniem, była reakcja zachodniej Europy?

Ryszard Czarnecki: Wtedy było głośne milczenie, teraz byłby ryk oburzenia, nawet gdyby była 1/10 tego, co cztery lata temu.

Przypomnę, że wtedy wybory odbywały się 16 listopada, a wyniki ostateczne podano 11 stycznia.

Ryszard Czarnecki: Brawo, natomiast przypomnę, że w niektórych gminach w woj. mazowieckim czy łódzkim frekwencja wynosiła parenaście %, a za miedzą na przykład 60%  i tam wygrywał PSL… Cudów nie ma, ale cuda przy urnie są, jak widać. Unia wtedy demonstracyjnie milczała, to nie był jej problem, a teraz na pewno chętnie się zainteresuje. Dlatego też obstrukcje obserwatorów mogą być pretekstem dla zachodnich mediów czy polityków nieprzyjaznych Polsce.

Właśnie, z jednej strony jest aktywność ludzi, którzy pilnują wyborów, ale z drugiej strony szereg zmian. Premier był zwolennikiem kamer w lokalach wyborczych, jak Pan Przewodniczący na to patrzy?

Ryszard Czarnecki: Ja myślę, że im większa transparentność tym lepiej. Ja też byłem za tym, by urny były przeźroczyste. Gdy pełniłem funkcję obserwatora z ramienia Parlamentu Europejskiego w ciągu tych parunastu lat w blisko 30 krajach świata w Europie, na Bałkanach, Południowym Kaukazie, na Bliskim Wschodzie, w Afryce czy Azji Centralnej widziałem, że w wielu krajach są urny przeźroczyste i w wielu krajach każdy głos jest pokazywany przez szefa komisji wszystkim członkom komisji wyborczej i mężom zaufania, którzy siedzą przy jednym stole – to bardzo wydłuża procedurę obliczania, ale przynajmniej Ci mężowie zaufania mają poczucie 100%, że każdy głos był spisany tak, jak miał być spisany, a nie tak, że sześć osób w komisji liczy sobie poszczególne karty samemu,każdy sobie ,osobno, wtedy możliwość skorygowania wyborów jest przecież największa.

PO robi konwencję wyborczą, zapowiada się szumnie, dołącza Barbara Nowacka, jak Pan to ocenia, to problem dla was, czy nie?

Ryszard Czarnecki :Prawdę mówiąc to jest ból głowy dla lewicy, bo przypomnę, że od kilku lat „Gazeta Wyborcza” wieściła mało proroczo, że Barbara Nowacka będzie liderem Nowej Lewicy, a okazało się, że będzie przystawką i przyssawką lewicową koalicji PO-.N, zresztą nie tylko ona, bo i Dariusz Joński z Łodzi,były wiceprezydent i kandydat na wiceprezydenta w koalicji z PO.

Czy więc Grzegorz Schetyna chce osłabić SLD?

Ryszard Czarnecki: Przede wszystkim chce pokazać, że ma lewą, może wątłą, nóżkę. Lech Wałęsa też kiedyś mówił, że ma lewą nogę. Natomiast jest to problem dla lewicy i dla nowej partii Biedronia, bo przecież Biedroń z Nowacką założyli nawet własną fundację, która miała promować inną politykę, lewicową. Okazuje się, że ich drogi się rozchodzą, a partia Biedronia na starcie jest osłabiona, ale to nie mój ból głowy, nie moja sprawa, nie mój cyrk, nie moje małpy. Ale też okazuje się, że Partia Razem, która miała też iść z Nowacką, też z nią nie pójdzie, tak więc ten „Wielki wiat Capowic”, jak kiedyś pisał Józef Lam,  czyli świat dzisiejszej opozycji, jakieś ich roszady, przestawienia pionków szachownicy są mało istotne, gdyż to wszystko są gry opozycji w ramach opozycji. My jesteśmy zjednoczeni, opozycja się dzieli, lewica też się dzieli.

Prawo i Sprawiedliwość na Dolnym Śląsku w sobotę i w Opolu?

Ryszard Czarnecki: Na Dolnym Śląsku z obecnością Premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa Jarosława Kaczyńskiego, w niedzielę w Opolu, ale też w sobotę będzie  Pan Premier Morawiecki w Kłodzku i innych miejscowościach dawnego województwa wałbrzyskiego.  Nawet nasi przeciwnicy przyznają, że jesteśmy bardzo aktywni, jeździmy, nie boimy się ludzi i spotkań z wyborcami, w przeciwieństwie do opozycji, która jeździ po telewizjach.

No właśnie, jeszcze jedno ważne wydarzenie w ten weekend, zjazd Klubów Gazety Polskiej w Sulejowie, pozdrawiamy wszystkich uczestników.

Ryszard Czarnecki: Myślę, że obok konwencji PiS to wydarzenie najważniejsze, serdeczne podziękowania dla klubowiczów, którzy wykonali dużą pracę, by Polska dzisiejsza była taka, jaka jest i prosimy jeszcze o wsparcie. Bez tego wsparcia nie będzie łatwo wygrać z totalną opozycją wspieraną przez zagranice. Zatem dziś klubowicze są na pierwszej linii frontu i prosimy o to, byśmy dalej razem walczyli o wspólne zwycięstwo na rzecz jednego obozu niepodległościowego.

Ja już też do Państwa jadę, ale teraz żegnam się z Państwem, do zobaczenia w Sulejowie, a moim i Państwa gościem był Ryszard Czarnecki, Wiceprzewodniczący PE, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

O Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.