Jeżeli jest 29 sierpnia, to bijemy się z Moskwą (głównie)…

Pewnie dla wielu z nas w tych dniach historia kojarzyć się będzie z Porozumieniem Szczecińskim i Porozumieniem Gdańskim zawartym przez rząd PRL ze strajkującymi stoczniowcami odpowiednio 30 i 31 sierpnia 1980 roku. Słusznie i niesłusznie, bo na obecne dni przypada wiele rocznic historycznych, które Polacy pamiętać winni. Świadczą one bardzo często o chwale Polski, ale czasem również o „Tragizmie Dziejów Polski”, by przewrotnie nieco użyć tytułu książki dziadka byłego wicepremiera w rządzie RP w latach 2006-2007… Ha, o kogóż to chodzi? O jakiego dziadka? O jakiego wnuka? Odpowiedzi proszę listownie przesłać redakcji lub e-mailem na adres autora (ryszard.czarnecki@europarl.europa.eu).

I tak 29 sierpnia, a więc w dniu, w którym w sprzedaży pojawi się ten numer „GP”, mija 483 rocznica, gdy nasza armia królewska podczas wojny z Moskwą dowodzona przez hetmana wielkiego koronnego Jana Amora (sic!) Tarnowskiego i hetmana wielkiego litewskiego Jerzego Radziwiłła po miesiącu oblężenia zdobyła rosyjską twierdzę Starodub. Ważna była nie tylko sama wiktoria, ale też to, co stało się po tym. Hetman Tarnowski, będący być może pierwowzorem okrutnego dla wrogów, a opisanego przez Sienkiewicza księcia Jeremiego Wiśniowieckiego kazał ściąć 1400 jeńców – Moskali. Cóż, bywało i tak…

Jakoś data ta (29 sierpnia) wiąże się z naszymi bojami ze wschodnim sąsiadem. Po 44 latach od zdobycia twierdzy Starodub i egzekucji tysiąca kilkuset Rosjan w czasie następnej wojny z Rosjanami nasza armia zdobyła kolejną twierdzą – Połock.

Minęło 2,5 wieku i znowu daliśmy łupnia Rosjanom. Ty razem tegoż 29 sierpnia 1831 podczas Powstania Listopadowego wygraliśmy bitwę pod Międzyrzecem Podlaskim. Potem, niestety, karta się odwróciła i w następnym powstaniu – Styczniowym – w bitwie pod Kruszyną 29 sierpnia przegrali polscy powstańcy.

Przez wieki tegoż dnia wszystko kończyło się wokół walk z Rosją, „biała” czy „czerwoną” – by użyć określeń historyka i polityka Jana Kucharzewskiego. No, właśnie, „czerwoną”: w 1920 roku tegoż dnia w ramach wojny polsko-bolszewickiej rozpoczęła się bitwa pod Zamościem.

Im bliżej współczesności, 29 sierpnia antypolskie szaleństwo ogarniało, inne sąsiednie nacje. I tak w 1931 roku polski polityk i publicysta Tadeusz Hołówko został zamordowany przez ukraińskich szowinistów, a 12 lat później UPA dokonała masowych mordów na Polakach w następujących miejscowościach: Wola Ostrowiecka, Czmykos, Władysławówka, Głęboczyca, Teresin, Grabin, Świętocin, Ostrówki, Stanisławów, Jasienówka, Soroczyn, Sokołówka.

I dalej, pozostając w kontekście naszych ciężkich relacji ze wschodnimi sąsiadami, tegoż 29 sierpnia – tym razem 1944 roku ‒ powstańczy poeta Józef Andrzej Szczepański „Ziutek” napisał słynny wiersz o stojących na drugim brzegu Wisły Sowietach: „Czerwona zaraza”…

*felieton ukazał się w „Gazecie Polskiej” (29.08.2018)

O Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.