O wielkości warszawskich powstańców, o małości radykalnej opozycji

Witam Państwa bardzo serdecznie, Jan Przemyłski, „Rozmowa Niezależna”. Dzisiaj naszym gościem jest europoseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Ryszard Czarnecki.

– Witam Pana, witam Państwa

Panie pośle zaczniemy od tematu, który jest czołówką „Gazety Polskiej Codziennie” – to znaczy cały czas protesty opozycji pod Sejmem przeciwko reformie sądownictwa. Te protesty, jak widzimy, nie milkną, może są trochę mniej liczne, ale argumenty czy zachowania, na które pozwalają sobie przedstawiciele czy sympatycy totalnej opozycji, to już można powiedzieć, że są niebezpieczne. Zresztą Pan również odczuł to na swojej skórze, prawda?

– No cóż, na pewno te protesty są zdecydowanie mniej liczne niż były rok temu przed Pałacem Prezydenckim. Wtedy było dużo ludzi, teraz była garstka tak naprawdę – tyle że jest próba zastąpienia ilości nie tyle jakością, bo jej nie ma, co skrajnym radykalizmem. Im mniej ich jest, tym bardziej chcą być głośni, tym bardziej chcą zaznaczyć swoją obecność. Skoro nie liczebnością, skoro nie tłumami, których nie ma, to bardzo spektakularnymi aktami typu wyzywanie policjantów, szarpanie policjantek i policjantów, ryczenie przez megafony z odległości 20 centymetrów policjantowi w twarz. To jest agresja i to już nie tylko  werbalna:  ja tylko przypomnę przypadek poseł Krystyny Pawłowicz, poseł na Sejm ‒ szarpana, Tadeusz Cymański, poseł na Sejm – szarpany…

…Kornel Morawiecki

– ostatnio Kornel Morawiecki właśnie, któremu krzyczano: „będziesz siedział”. On już siedział, za komuny, dlatego tego typu okrzyk jest śmieszny… Ja pamiętam dwa lata temu obchody 98. rocznicy odzyskania niepodległości, 2016 rok na Wawelu, zresztą wspólnie z „Gazeta Polską” i tam taka grupka tych „kodomitów”, jak to się ich określa, stała i krzyczała do nas „będziesz siedział, będziesz siedział”. To nie jest tak, że to się nagle zrobiło. To taka agresja, która narastała, narastała… W końcu kilkanaście biur poselskich PiS zostało zdewastowanych.  w sumie to już jest blisko dwadzieścia, w tym – uwaga – jedno biuro poselskie pani minister Beaty Kempy podpalono. Gdzie podpalono? Podpalono biuro poselskie w budynku mieszkalnym, gdzie mieszkają zwykłe rodziny, które mogły spłonąć, ponieważ jakiemuś debilowi – to jest właściwe określenie – pomieszały się metody, które no nie wiem, może funkcjonują w innych obszarach cywilizacyjnych, ale na pewno nie w Europie i oczywiście to jest tak, że jeśli zawiodła zagranica, to musi być ulica… Skoro ulica zawodzi, to prowokacje… Oni marzą o tym, żeby się polała krew, o tym, żeby sprzedać to na Zachód: „oto reżim i dyktatura – są więc ofiary”.

Ostatnio również oskarżyli policję o to, że użyła gazu, a jak się później okazało na mediach społecznościowych pewna pani sama się przyznała, że to była akcja przez nich zorganizowana i osoba, która była odpowiedzialna za tę akcję, cytuję napisała, że „jej praca poszła na marne” – także czy jest gdzieś koniec tego, do czego mogą się posunąć?

– Ale Panie Redaktorze, to już było, mamy pana Diduszkę, który położył się i udawał trupa w czasie demonstracji półtora roku temu ‒ zatem tego typu prowokacje się już zdarzały. Szarpanie po to, żeby pokazać światu, że jest się szarpanym. Tanie to. Ta skala, jak Pan wspomniał, narasta jednak. Wspomniał Pan o tych groźbach wobec mojej osoby. To jest świeża sprawa. W tym tweecie są same obelgi, ale ja mam twardą skórę, w polityce jestem już od dawna, więc mógłbym się tymi obelgami nie przejmować. Są także obelgi wobec mojej rodziny, też macham ręką – rodzinie tego nie będę pokazywał. Na końcu tego komunikatu jest jednak informacja: „ZABIJĘ CIĘ NAZISTOWSKI KUNDLU (…)” . Zgłosiłem więc to na policję, byłem przesłuchany w komendzie stołecznej naszej policji w Pałacu Mostowskich w Warszawie. Dostałem właśnie dopiero co informację o wszczęciu postępowania w tej sprawie. A osoba, która nie pod nazwiskiem, tylko pod jakimś nickiem groziła mi śmiercią zmienia konta co około dwóch, trzech tygodni, więc pewnie pod innymi nickami grozi innym też. To pokazuje, że nie ma granic, nie ma żadnych hamulców i problem polega na tym, że gdy chodzi o grożenie śmiercią łatwo można  przejść od słów do czynów. Taka osoba może pójść w ślady pana Ryszarda Cyby, eksczłonka PO, który zabił działacza Prawa i Sprawiedliwości w lokalu PiS-u w Łodzi, a drugiego ciężko poranił i do śmierci mało brakowało. No więc widać, że ta atmosfera nienawiści głoszona przez totalną opozycję jest coraz bardziej nakręcana i naprawdę może się polać polska krew.

A jak Pan oceni zachowanie posłów opozycji, polityków opozycji, bo wydaje się, ze każdy odpowiedzialny, racjonalnie podchodzący do życia człowiek powinien tonować raczej takie zachowania, powinien potępić, lub co najmniej wezwać do jakiegoś opanowania – natomiast widzimy, że politycy opozycji aktywnie dołączają do osób protestujących pod Sejmem, chcą ich wpuszczać na teren parlamentu. Ostatnio mieliśmy również sytuację, w której przewiezione zostały w bagażniku (!)dwie osoby na teren parlamentu. Czy tak się powinna zachowywać odpowiedzialna opozycja?

– To sytuacja absolutnie niewyobrażalna w niemieckim Bundestagu, we francuskim Zgromadzeniu Narodowym, w amerykańskim kongresie, w szwedzkim Riksdagu żeby parlamentarzyści łamali prawo, przemycając na teren europarlamentu jakichś ultrasów, jakichś radykałów. Ostatnio byłem w USA, w Waszyngtonie , tam spędziłem tydzień, byłem w Białym domu, byłem w amerykańskim kongresie. Ja sobie wyobrażam, co by zrobili ludzie z security w Białym Domu chociażby, gdyby złapali jakiegoś kongresmana, który w bagażniku jeepa przewozi kogokolwiek. Ten kongresmen po prostu zostałby położony na glebę i pod lufa by czekał co dalej- u nas wiec to są rzeczy nieprawdopodobne. Ale co najbardziej jest niesamowite, to reakcja liderów opozycji,a w zasadzie brak reakcji. Zamiast to potępić, odciąć się, zaapelować: „Nie róbcie tego! Nie tędy droga!” ‒ oni jednak głośno milczą. Ba, co robią bardzo tacy ważni, eksponowani przedstawiciele totalnej opozycji? Poseł Szczerba podaje dane policjanta, poseł Nitras uniemożliwia policjantom spisanie kogoś, kto dewastował chodnik, senator Klich również usiłuje uniemożliwić interwencję policji przed Senatem i wybronić jakiegoś chuligana – to jest wręcz czynne włączanie się, to próba wykorzystywania legitymacji poselskiej czy senatorskiej do ochrony jakichś łobuzów. Muszę powiedzieć, że to jest przekroczenie pewnej bariery dźwięku.

To jeszcze, Panie Pośle, na koniec w tym temacie. To może należałoby rozważyć jakąś zmianę przepisów jeżeli chodzi o służby, skoro mamy taką opozycję. Do tej pory było tak, ze samochody parlamentarzystów nie były sprawdzane, po tej ostatniej sytuacji jest tak, że posłowie i posłanki odpowiedzialne za tamto wydarzenie miały zakaz wjazdu samochodem do Sejmu. Czy może jednak warto rozważyć i dać jakieś inne instrumenty służbom, żeby skuteczniej broniły? Przecież to jest niebezpieczeństwo, nawet pod kątem terrorystycznym.

– Z tego co wiem, to Straż Marszałkowska ma już większe uprawnienia niż kiedyś. Natomiast myślę, że to jest kwestia reagowania na rzeczywistość. Do tej pory bywało różnie, ale jednak posłowie nie przemycali ludzi – może poza posłem Ikonowiczem, który rzeczywiście w swoim czasie to uczynił. Tyle, że ci państwo od Ikonowicza, którzy dostali się na teren Sejmu to z góry,z galerii rzucali ulotki przeciwko interwencji Amerykanów w Iraku. Można powiedzieć, że źle się wówczas stało, ale to jednak ulotki posypały się na głowy innych posłów, a nie były to kamienie na przykład czy kule… Trzeba uważać. Przypomnę, że w hiszpańskich Kortezach, w hiszpańskim parlamencie, był zamach przy użyciu broni maszynowej … Rożnie może być, wariatów nie brakuje. Natomiast na pewno sytuacja, w której parlamentarzyści są na liście potencjalnych podejrzanych, że chcą łamać prawo i chcą wykorzystać swoją legitymację poselską do działań całkowicie bezprawnych, niesie smutną konstatację. Parlamentarzyści powinni raczej tego prawa bronić, egzekwować, być raczej pewnym wzorem postępowania, a nie być na tej short liście tych, którzy są podejrzewani, że chcą to prawo złamać.

Panie Pośle, teraz zmienimy temat. Za kilka dni będziemy obchodzili 74. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego – zrywu z pewnością największego, najbardziej heroicznego, można powiedzieć takiej rozpaczliwej próby odzyskania przez Polskę niepodległości, wyzwolenia się spod jarzma okupanta niemieckiego. Teraz pod koniec lipca każdego roku padają zarzuty, że jednak to Powstanie było bezsensowne, że jednak można było go uniknąć. Ja miałem okazję ostatnio rozmawiać z jednym z powstańców warszawskich i on mi powiedział, że takie zarzuty są dla niego bardzo bolesne. Że ludzie, którzy wygłaszają takie tezy kompletnie nie mają pojęcia o czym mówią, ze nie wiedzą jakie były wtedy realia, jakie były odczucia społeczne. Jak Pan podchodzi do Powstania Warszawskiego po 74 latach? Jak Pan by je ocenił?

– Ja powiem w ten sposób: Polska jest wolnym krajem  wolnych ludzi. I naprawdę po to walczyliśmy o wolność głoszenia różnych poglądów, żeby dzisiaj dać szansę także tym, którzy mówią, że Powstanie Warszawskie było bezsensowne. Ja uważam, że to, co łączy tych, którzy z perspektywy lat mówią „tak, Powstanie Warszawskie było potrzebne, konieczne, niezbędne” i tych, którzy mówią: „hekatomba ludności cywilnej, straciliśmy elity, było niepotrzebne” ‒ jednych i drugich łączyć powinna jedna rzecz, mianowicie wielka wdzięczność, szacunek, hołd dla tych młodych i starszych Polaków i żołnierzy i harcerzy i ludności cywilnej, którzy w godzinie próby walczyli za Polskę i ginęli tylko dlatego, że byli Polakami. Ta ofiara z ich życia  wymusza respekt, wymusza szacunek. Są tacy, ja znam takich, którzy mówią „Powstanie nie było potrzebne, straciliśmy elity, łatwiej było sowietyzować społeczeństwo, a Rosja stała po drugiej stronie i patrzyła jak my się wykrwawialiśmy, nie trzeba było tego robić” ‒ ja mogę się z nimi zgadzać, nie zgadzać, ale przyznaję im prawo do takiego poglądu, natomiast pod jednym  warunkiem, że jeśli ci sami ludzie jeżeli są polskimi patriotami, a nie kosmopolitami – szanują tych, którzy wtedy zginęli za Polskę. Bo jeżeli jest to tylko wytrych do kolejnego etapu pedagogiki wstydu, do tego, żeby mówić: „ no, tak, ci Polacy znowu to i tamto”- to ja z takimi ludźmi nie chcę mieć nic do czynienia…. Pamiętamy przecież tę okropną komunistyczną propagandę po wojnie,że „ci okrutni dowódcy Powstania wystawili Warszawę na rzeź” …


Powiem tak: w Polsce jest takie wielkie starcie cywilizacyjne między obozem patriotycznym a kosmopolitycznym. Ja myślę, że w obozie patriotycznym są ludzie, jest ich większość, którzy mówią: „Tak, Powstanie Warszawskie było konieczne. Myśmy przez lata dzięki Powstaniu utrzymali w sercach pragnienie wolności”, ale inni mówią: „Zimna analiza wskazuje, że było niepotrzebne”. Ale myślę, że tych ludzi z obozu patriotycznego łączy wielka cześć dla tych, którzy wtedy walczyli i ginęli. Bo jeżeli to jest pretekst do negowania zrywów wolnościowych w ogóle, to ja sobie komunikacji, dialogu z takimi ludźmi nie mogę wyobrazić. Pamiętam, jako student historii sam pisałem referaty na temat Powstania Warszawskiego i muszę przyznać, że wielu patriotów mówiło wtedy, że to było Powstanie niepotrzebne. Dzisiaj, po latach, myślę, że przede wszystkim trzeba oddawać hołd, czcić przede wszystkim tych, którzy ginęli za Polskę. Ja mam do tego stosunek bardzo subiektywny, bo gdy mój ojciec miał wtedy 10 lat uciekł od swojej mamy, a od mojej babci Bronisławy, żeby pomagać w Powstańczej Poczcie. Babcia wtedy została wywieziona do obozu w Pruszkowie z rodziną, ojciec też był wieziony, ale uciekł z transportu – muszę więc powiedzieć, że to jest także część historii mojej rodziny. Gdy mój ojciec pracował daleko poza Warszawą, to zawsze jednak starał się przyjechać 1 sierpnia i oddać hołd Powstańcom ‒ i Powstaniu.

Panie Pośle i tutaj postawimy kropkę. Bardzo Panu dziękuję za dzisiejszą rozmowę. Zapraszam na kolejny odcinek.

O Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.