„Szklaneczka czegoś mocniejszego” to domena Komisji Europejskiej

Poniżej zapis rozmowy, którą przeprowadził ze mną dla „Sygnałów Dnia” – Polskiego Radia Programu Pierwszego red. Piotr Gociek

Piotr Gociek: Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, który jest w tej chwili w Strasburgu. Dzień dobry.

-Ryszard Czarnecki: Witam pana bardzo serdecznie, witam państwa bardzo serdecznie. I piję wodę, tak jak pan chciał o siódmej dziesięć.

Nie no, nie podejrzewałem, że…

-Nie kefir.

Nie podejrzewałem, że europosłowie zaczynają dzień od szklaneczki czegoś mocniejszego o tej...

-To raczej domena Komisji Europejskiej, panie redaktorze.

…o tej porze. Ważny dzień dla Polski w Parlamencie Europejskim, o dziewiątej w Strasburgu przemówienie będzie wygłaszał premier Mateusz Morawiecki. To jest część takiego szerszego cyklu, w ramach którego wysłuchują europosłowie wystąpień na temat przyszłości Europy. Coś jeszcze więcej wiemy na temat tego, co dziś zamierza powiedzieć i robić premier Mateusz Morawiecki?

-Tak, to będzie wystąpienie w trzech aktach, można powiedzieć, bo pan premier Mateusz Morawiecki najpierw przedstawi- co potrwa… standardowo to jest mniej więcej pół godziny, już tak od ponad pół roku premierzy poszczególnych krajów członkowskich Unii Europejskiej przedstawiają wizję swoich rządów, swoich krajów na temat przyszłości Unii Europejskiej. I muszę powiedzieć, że standardowo to jest przemówienie mniej więcej półgodzinne. Potem wystąpią liderzy frakcji, grup politycznych. Następnie pan premier Morawiecki ustosunkuje się do ich wypowiedzi. I potem będzie taka pewnie najbardziej widowiskowa, choć nie wiem, czy tez merytoryczna część, kiedy posłowie, poszczególni posłowie, którzy się zgłoszą do głosu, będą zadawali pytania czy też być może będą mieli jakieś – o dziwo – wątpliwości czy zastrzeżenia do naszego kraju. No i potem na końcu również do tych sugestii się pan premier odniesie…

Czyli sprawy bieżące będą poruszane. To nie jest tylko tak, że ma być to dyskusja taka teoretyczna na temat tego, jak kto sobie wyobraża Unię Europejską. Ta sesja pytań i odpowiedzi polskiego premiera gwarantuje, że to, o czym w tej chwili jest najgłośniej, czyli także kryzys wokół Sądu Najwyższego, skierowanie wniosku przez Komisję Europejską do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej to pewnie będzie dzisiaj wszystko poruszane.

-W zasadniczej części samo wystąpienie pana premiera będzie na pewno mówiło o tym, jak Polska sobie wyobraża przyszłość Unii Europejskiej, a bez silnej Polski Unia Europejska będzie projektem marniejącym, to jasne. Natomiast, oczywiście, spodziewamy się, że i liderzy frakcji politycznych, a zwłaszcza tacy posłowie, a być może tacy tak zwani backbancherzy, ci posłowie z tylnych rzędów, oni pewnie jakieś pytania może niekoniecznie o przyszłości Unii, ale również o bieżące sprawy w Polsce mogą zadać. I myślę, że pan premier jest dobrze przygotowany. Uwaga – to będzie jednak inna debata niż ta, w której brała udział pani premier Szydło. Pamiętamy jej świetne wystąpienie, ale wtedy była to debata spozycjonowana od razu jako debata o Polsce i pani premier też od razu o Polsce mówiła, a tutaj będzie ten kontekst trochę szerszy, choć pewnie i tak ostatecznie, finalnie, jak pan też zasugerował, będzie poruszana kwestia wewnętrznych spraw Polski, bo Parlament Europejski lubi o tym mówić.

Premier Morawiecki przybył już wczoraj do Strasburga, spotkał się z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Antonio Tajanim. To była tylko kurtuazyjna rozmowa czy może coś ważniejszego działo się wczoraj wieczorem? Jak to przebiegało?

-Nie ma komunikatu prasowego, a jeszcze dzisiaj panowie się mają spotkać ponownie rano tak oficjalnie. No i zobaczymy, jaki będzie efekt tych rozmów. Natomiast to jest norma pewna, że gospodarz Parlamentu, obecnie włoski chadek Antonio Tajani przyjmuje właśnie w taki sposób kolejnych szefów rządów. Tak samo jest z panem premierem Morawieckim. Zresztą wczoraj występował kanclerz Austrii, najmłodszy premier Europy, pan Kurz, pan Sebastian Kurz, który mówił nie o przyszłości Unii, nie w ramach tego cyklu, tylko przedstawiał propozycje austriackiej prezydencji na najbliższe pół roku. Prawdę mówiąc, wystąpienie, które raczej nie będzie zapamiętane.

Dla nas przede wszystkim najważniejsza wiadomość to taka, że Austrii wcale nie spieszy się do tego, żeby blokować Nord Stream 2. Tutaj chyba możemy mówić o rozczarowaniu.

-Kto się tego spodziewał, ten się spodziewał. Austria jest… Tutaj nawiązuję do pewnych trochę naiwnych głosów czy też pewnych marzeń naszych niektórych polityków i publicystów, którzy uważali, że ponieważ rząd austriacki powstał na kanwie kampanii, która była bardzo taka antyestablishmentowa i też bardzo sceptyczna wobec imigrantów, że to będzie jakiś sojusznik Polski czy wręcz doszlusuje do V4, do Grupy Wyszehradzkiej, bo takie były wypowiedzi koalicjanta Austriackiej Partii Ludowej, czyli wolnościowców. Ale ja zawsze podkreślałem, że Austria jest krajem, który tradycyjnie bardzo blisko współpracuje z Niemcami, tak to ładnie określmy, i nawet z tego, co słyszę, na ostatnim posiedzeniu Rady Europejskiej, kiedy była debata na temat imigracji, pan kanclerz, pan premier Kurz, który u siebie bardzo głośno mówi na temat tego, że ci imigranci to jest zło i że generalnie trzeba do nich z dużym dystansem i twardą politykę imigracyjną stosować, i na tym wygrał wybory, tutaj siedział jak mysz pod miotłą i się nie odzywał.

Panie pośle, co takiego nie podoba się w Józefie Piłsudskim Parlamentowi Europejskiemu, że zablokowano i ocenzurowano częściowo wystawę z okazji stulecia niepodległości? Zaalarmował o tym wczoraj prof. Ryszard Legutko, także europoseł.

Tweetowałem o tym wczoraj rzeczywiście. Ja powiem tak, że to jest zupełnie rzecz niezrozumiała, bo nie podano żadnych powodów, dlaczego tak uczyniono. Ale mamy tutaj pewne doświadczenie, ponieważ nie jest to pierwsza wystawa ocenzurowana czy zablokowana przez władze Parlamentu Europejskiego i zawsze podawano wcześniej powody, nie tam jakieś merytoryczne, tylko jakieś tam formalne – a to, że coś za późno zostało zgłoszone, a że tam, nie wiem, zdjęcia są nie takie, jak trzeba, w sensie w innym formacie. Ja nie wiem, jak teraz to uzasadniano, ale uzasadnienia merytorycznego nie ma. Ale jest to już czwarta, jak policzyłem, wystawa, którą polscy europosłowie organizują w Parlamencie Europejskim, która jest zablokowana czy ocenzurowana. W pierwszej polskiej kadencji w Parlamencie Europejskim czyli w latach 2004–2009 były takie dwie. Pierwsza, też w Strasburgu, dotyczyła ochrony życia, dotyczyła dzieci nienarodzonych, druga dotyczyła -to bardzo ciekawe- agresji Rosji na Czeczenię i losu Czeczeńców, także emigrujących z Czeczenii, trzecia to taka najbardziej znana, cenzura europarlamentu, to w zeszłej kadencji 2009–2014, wystawa poświęcona tragedii smoleńskiej, gdzie między innymi nie spodobały się zdjęcia rosyjskiego żołnierza, który rozwala łomem resztki okien w samolocie Tu-154M i robi to z uśmiechem i na zdjęciu właśnie z takim uśmiechem pali papierosa . Teraz czwarta wystawa ocenzurowana. Jest piąta przygotowana o polskich księżach, którzy zginęli na Wołyniu. Ciekawe, czy też będzie przedmiotem cenzury.

O sprawach europejskich, panie pośle, rozmawia także polski parlament, w którym pojawił się pomysł zmiany ordynacji w wyborach do Europarlamentu. Chodzi o to, żeby skończyć z tak zwanymi wędrującymi mandatami, przypisać ich konkretną liczbę do konkretnych okręgów wyborczych. Jak polscy europosłowie różnych opcji, nie tylko ci, którzy reprezentują Prawo i Sprawiedliwość, przyjmują ten pomysł? Na ile tutaj kraje wspólnoty mają swobodę w ustalaniu szczegółów owej ordynacji europejskiej?

-To jest absolutnie suwerenna decyzja poszczególnych krajów póki co jeszcze, nie ma tutaj żadnej „urawniłowki” czy zglajszachtowania, nie ma jednego modelu, choć, oczywiście, te wybory są przeprowadzane w tym samym terminie, to znaczy będą w ostatni weekend maja przyszłego roku. Natomiast na przykład w przeszło dwudziestu, w dwudziestu jeden dokładnie krajów członkowskich Unii Europejskiej są listy krajowe. Polska się na to nie zdecydowała, choć było wielu zwolenników takiego rozwiązania.

To, co w tej chwili jest proponowane, jest, powiedziałbym, pewnym unormalnieniem. Obecna ordynacja – bardzo krytykowana od lewa do prawa, od lewa, no, pamiętam takie bardzo ostre krytyki pana profesora Tadeusza Iwińskiego w swoim czasie, też krytykowana przez prawników i konstytucjonalistów, ona inaczej traktuje ilość mandatów w kontekście okręgu  niż ordynacja do polskiego Sejmu, co warto powiedzieć, która z góry określa: Pan głosując na przykład w Warszawie, Pan wie, ile Pan będzie miał reprezentantów, Pan nie wie jeszcze, z jakiej będą opcji, ale pan wie, ilu ich będzie. Natomiast ordynacja do europarlamentu właśnie tego nie przesądzała, w związku z tym poszczególne okręgi teoretycznie mogły nie mieć wcale europosłów. Tak omal nie było w 2004 roku, kiedy Kujawsko-Pomorskie w ostatniej chwili uzyskało jeden jedyny mandat. To rzeczywiście nie jest to przykład dobrej proporcjonalności i postanowiono z tym – słusznie uważam – skończyć. Natomiast myślę, że… tu pan pyta o ocenę poszczególnych europosłów, no, to myślę, że jest to generalnie związane z opcją polityczną.

No, nie spodziewałem się, szczerze mówiąc, innej odpowiedzi. Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, był gościem Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki.

-A za półtorej godziny premier Morawiecki występuje, w obronie Polski oczywiście.

W Strasburgu, czyli tam, gdzie w tej chwili znajduje się Ryszard Czarnecki. Dziękuję, panie pośle.

-Dziękuję bardzo.

O Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.