O Polsce na arenie międzynarodowej i przedwyborczych spotkaniach

Oto zapis wywiadu, którego udzieliłem Programowi Trzeciemu Polskiego Radia. Rozmawiał ze mną Paweł Lisicki – redaktor naczelny tygodnika „do Rzeczy”.(04.06.2018)

W Polsce jest coraz goręcej, upały, burze, ale nie tylko chodzi o upały, ale też na przykład o spotkanie w Kaliszu z wyborcami, gdzie pojawiła się grupa osób zakłócająca je. To nie jest pierwszy raz, kiedy w czasie spotkań polityków PiS pojawia się grupa zadająca niewygodne pytania, rozwijająca transparenty. Jak Pan to ocenia?

Jestem zawsze gotów odpowiadać na każde niewygodne pytanie.

Ale wczoraj co czytałem, Pan Poseł zaczął śpiewać hymn w ramach odpowiedzi.

Politycy PiS spotykają się z wyborcami, w przeciwieństwie do polityków PO, których nie uświadczysz – byłem ostatnio w Pleszewie, to tam publicznego spotkania z politykiem Platformy nie było od wielu lat. Czym innym natomiast są pytania, nawet najtrudniejsze, a czym innym przerywanie spotkania, skandowanie, wyciąganie kartek z wulgarnymi napisami i próba zerwania takiego spotkania. To nie ma nic wspólnego z demokracją, choć Ci, co tam przychodzą, mówią, że to oni bronią demokracji. Nie, oni bronią własnego monologu i nie respektują demokratycznych wyborów, w których PiS, które spotyka się z wyborcami, uzyskała mandat władzy. Tak, śpiewałem hymn, uznałem, że na krzyki i próby zerwania spotkania najlepiej zaśpiewać Mazurek Dąbrowskiego. Odśpiewaliśmy cztery zwrotki. To chyba trochę podziałało. Natomiast apel, by Ci, którzy obserwują scenę polityczną zapamiętali tych, którzy nie chcą rozmawiać, dialogować, tylko chcą robić awantury. Tacy zadymiarze psują demokracje, bojówki KOD czy innych formacji naprawdę antagonizują życie polityczne w Polsce.

A to nie jest tak, że oni twierdzą, że to uprawniona forma wyrażania swoich poglądów, protestów, sprzeciwu, dlatego chodzą by pokazać, że PiS kłamie i oszukuje, więc protestują.

Tyle, że to się nie sprowadza do rozmowy, pytań, odpowiedzi, a do happeningów przechodzących w pyskówki. Oni przeszkadzają ludziom, którzy przyszli na spotkanie właśnie po to, by posłuchać i popytać. Także w Kaliszu, a na sali prócz mnie był też Senator RP Andrzej Wojtyła, byli też posłowie Jan Dziedziczak i Tomasz Ławniczak, każdy był gotowy do rozmowy. Ludzie zadawali pytania, bardzo ciekawe, też z polityki międzynarodowej, o Ukrainę, o Białoruś, o Unię Europejską, sprawy gospodarcze, problemy osób niepełnosprawnych. Tamci nie chcieli jednak słuchać, chcieli robić zadymę.

To w takim razie ja teraz zapytam o sprawy międzynarodowe, ale z polskim wątkiem. W piątek zakończyła się sprawa przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, wyrok poznamy w lipcu, a do 28 czerwca poznamy opinię, chodzi o to, że w marcu irlandzki rząd zwrócił się do Trybunału, czy w Polsce jest przestrzegana praworządność. Jak Pan ocenia tę rozprawę?

Kuriozalna sytuacja i skandaliczna. Czyżby dilerzy narkotyków w przyszłości chcieliby brać polskie obywatelstwo, by uchronić się przed więzieniem? To jest sytuacja niebywała, mam nadzieję, że Trybunał w Luksemburgu wyda orzeczenie, które nie będzie chroniło przestępców czy podejrzanych. Mam nadzieję, że ta instytucja unijna stanie na wysokości zadania, bo i tak autorytet Unii jest już nadszarpnięty. Co do tej inicjatywy irlandzkiego sądu, to należy tylko wzruszyć ramionami i popukać się w czoło.

Czyli ze spokojem czeka Pan na rozstrzygnięcie? Został już miesiąc. A czy rząd powinien przygotować jakiś scenariusz, gdyby to rozstrzygnięcie było negatywne?

Ja myślę, że rozstrzygnięcie może być tylko jedno. Nie dajmy się zwariować. Polska jest oazą normalności, jeśli chodzi o praworządność, to w innych krajach dochodzi do zamykania ust, cenzury w internecie, choćby na zachód od nas. Mam wrażenie, że takie próby pokazywania Polski w fałszywym zwierciadle mają charakter bądź polityczny, bądź ideologiczny, ale nijak nie mają się do rzeczywistości.

Pojawiła się informacja, że przedstawiciel Prezydenta w KRS będzie głosował za pozostawieniem Małgorzaty Gersdorf na stanowisku pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. To jest element porozumienia z UE, z KE?

Ja nic nie wiem o takiej inicjatywie, jak ona będzie miała miejsce, to wtedy będę to komentować.

Pojawiła się także inna informacja, że Polsce grozi znaczące obcięcie funduszy strukturalnych. Na ile to jest realne, czy to forma karania Polski za zmiany w ustawach dot. sądownictwa?

Nie widzę żadnego związku przyczynowo-skutkowego między propozycją budżetu dla Polski i innych krajów a sprawą imigracji czy sprawą sądownictwa w naszym kraju. Słyszę od polityków totalnej opozycji, że ukarano nas za politykę migracyjną, że nie chcieliśmy migrantów, głównie muzułmanów, więc oświadczam, że cięcia w budżecie unijnym dla krajów, które tych imigrantów grzecznie przyjmowały są większe niż w przypadku Polski. Konkretnie mówię o państwach bałtyckich, ba, jeden z dwóch krajów, który prócz Finlandii wypełnił w 100% te kwoty migracyjne narzucone przez KE w październiku 2015 roku – ten kraj, Malta, w prezencie otrzymał jeszcze większe procentowo cięcia niż Polska. Są to więc zarzuty czysto propagandowe, nie mają nic wspólnego z realiami tego budżetu. Ten budżet będzie uchwalany za dwa lata dopiero, mecz się toczy. Jest tendencja przesuwania środków z Europy Środkowo-Wschodniej do Europy Południowej, paradoksalnego nagradzania krajów, które nie poradziły sobie z wysokim bezrobociem i mają problemy gospodarcze, może dlatego, że są w strefie euro, bo wszystkie te kraje, takie jak Hiszpania, Portugalia, Włochy, Grecja, Cypr są częścią strefy euro, która okazała się dla nich diabelskim pomysłem.

Apropos strefy euro i tych problemów, powstał rząd włoski z przedstawicielami Ligi i Ruchu 5 Gwiazd. Aktualnie ten rząd zapowiedział wyraźną zmianę podejścia do sprawy Unii Europejskiej, są tam rzeczy, które pewnie dla Polski wyglądają obiecująco, czyli sprzeciw wobec silnej pozycji Brukseli, zmiana polityki migracyjnej, wsparcie dla rodziny, sprzeciw wobec propagandy homoseksualnej, ale jest też inne spojrzenie na Rosję. Jak Pan to widzi? Czy to oznacza zagrożenie dla strefy euro w jej obecnym kształcie?

Powstał rząd dwóch partii eurosceptycznych, obie w kampanii bardzo wyraźnie mówiły, że chcą wyprowadzenia Italii z eurolandu, strefy euro. To jest charakterystyczne, obie są bardzo nieufne wobec Brukseli. To jest pewna tendencja. W Grecji również mamy sytuację podobną, rząd partii lewicowej i mniejszej prawicowej, a obie też są sceptyczne wobec Unii. Wydaje się, że ten rząd w kwestii imigrantów muzułmańskich chce powiedzieć „basta”. Matteo Salvini, lider Ligi, który jest ministrem spraw wewnętrznych, wprost mówi o odsyłaniu nawet trzystu tysięcy imigrantów, głównie są tu muzułmanie.

Czyli tu sojusz z Polską?

Następuje otrzeźwienie, włoscy wyborcy mają dosyć i tak jak wyborcy austriaccy zdecydowali o tym, że w koalicji jest Partia Wolnościowców, która miała krytyczny stosunek zarówno do Brukseli jak i imigrantów, tak też wyborcy włoscy powiedzieli „dość”.

O Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.