Tu nie chodzi tylko o budżet

Od kilku miesięcy wszyscy opozycyjni politycy i dziennikarze w Polsce, którzy uważają, że „im gorzej- tym lepiej”, albo zgodnie z niektórymi afrykańskimi zwyczajami przekłuwają szpileczkami lalkę uosabiającą Jarosława Kaczyńskiego, szepcząc nienawistnie o polskiej władzy „skuś baba na dziada” – wieszczyli, że kolejny unijny budżet 2021-2027 będzie dla Polski katastrofą. Propaganda klęski znowu zawiodła. To, co leży na brukselskim stole w kontekście unijnych pieniędzy na kolejne siedem lat jest dla Rzeczpospolitej dużo lepsze niż to przewidywano i niż mogło być. To sukces polskiego rządu i polskiej dyplomacji. To też sygnał, że Polska w takim kształcie politycznym, w jakim jest od 2015 roku jest traktowana jako bardzo poważny partner, z którego interesami trzeba się liczyć. Bo przecież nie chodzi tu tylko o budżet i o kwestię praworządności, która nagle w ostatnich miesiącach przestała być takim „gorącym kartoflem”, jakim była wcześniej. Chodzi o strategiczne relacje między Polską a nie tyle całą Unią, co jej najważniejszymi państwami. Po Brexicie Polska siedzi przy stole „Big Five” („Wielkiej Piątki”). W praktyce, uwzględniając specyficzną sytuację wewnętrzną Włoch i Hiszpanii, niektórzy eksperci mówią nawet o „Big Three” – czyli o „Wielkiej Trójce”. Unijny budżet dla Polski jest – czy może być – tylko pochodną politycznej pozycji Rzeczpospolitej w UE.

*Komentarz ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (09.05.2018)

 

O Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.