W Prasie

Ryszard Czarnecki: Wypowiedź dla „Monitora Unii Europejskiej” ws. wykorzystania funduszy europejskich przez polskie samorządy lokalne

  Nr 10 (76),  październik, str. 17

Generalnie polskie samorządy wykorzystują środki z UE lepiej niż administracja centralna. Należy docenić powstanie w ostatnich latach wyspecjalizowanych komórek (wydziałów) nie tylko w urzędach marszałkowskich czy magistratach większych miast, ale również w powiatach, ale nawet w mniejszych gminach oficjalnych jednostek zajmujących się wyłącznie pozyskiwaniem unijnych pieniędzy.

Z pewnością słabością jest wciąż zbyt mała ilość projektów zgłaszanych wspólnie przez związki gmin czy powiatów czy projektów ponadregionalnych. A przecież tego typu projekty mogą mieć z definicji większe szanse i przede wszystkim opiewać na większe kwoty.

Innym newsem jest, niestety, nadmierna „partyjność” decyzji o przyznaniu grantów na szczeblu sejmików wojewódzkich: wielokrotnie krytykowane były praktyki, w których opcja rządząca danym województwem „po uważaniu” rozdzielała pieniądze tym powiatom i gminom, gdzie rządziła tam sama opcja, a gorzej traktowała „opozycyjne” jednostki samorządu terytorialnego. Samorządy na terenach przygranicznych powinny w większym stopniu kooperować ze swoimi odpowiednikami po drugiej stronie granicy – mowa oczywiście o tych sąsiadach Polski, którzy należą do UE, jak Czechy, Niemcy, Słowacja czy Litwa – w kontekście projektów, których adresatem będzie Bruksela. Ale o dotacje z UE mogą przecież starać się także samorządy na terenach graniczących z Ukrainą czy Białorusią. Byłoby znakomicie, gdyby nawiązały do doświadczeń landów wschodnio-niemieckich, które były zdecydowanie głównymi beneficjentami projektów, w których jako partnerzy występowały polskie samorządy (ta ewidentna asymetria świadczy o niemieckiej umiejętności swoistej renacjonalizacji ich składki członkowskiej do kasy UE…).

Barierą wciąż są i jeszcze zapewne będą biurokratyczne utrudnienia, zarówno po stronie unijnej, jak i polskiej, choć jest niewątpliwie zasługą śp. Grażyny Gęsickiej, minister rozwoju regionalnego w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, że procedury te i tak zostały uproszczone.

Musimy mieć też świadomość, że im bliżej zakończenia obecnej perspektywy finansowej UE, czyli 7-letniego budżetu Unii na lata 2007-2013 (wszystkie środki unijne w tym budżecie mają być wykorzystane do roku 2015 włącznie, zgodnie z zasadą „okres budżetowy plus dwa lata”), tym siłą rzeczy bardziej będą przez władze centralne preferowane wielkie projekty infrastrukturalne, bo dzięki nim absorpcja pieniędzy z Brukseli jest o wiele większa niż skromnych projektów gminnych czy powiatowych. Oznacza to jedno: szansa na to, aby „dopchać się” do tych pieniędzy, będzie dla samorządów malała, im bliżej roku 2013.