JUŻ GADAM W BRUKSELI…

Pierwsze wystąpienia w Parlamencie Europejskim mam za sobą. W Strasburgu, w czasie sesji plenarnej zabrałem glos jako drugi, po Geremku, mówiąc o tym, ze rozszerzenie UE 1 maja 2004 miało charakter polityczny, formalny, a nie faktyczny. Nie objęło ono bowiem w praktyce  rynku pracy, stad UE dzieli sie na Europę „A” i Europę „B”. Zwróciłem się też do premiera Irlandii – Aherna, aby nie używał pojęcia „nowa” i „stara Europa” w odniesieniu do starych i nowych członków Unii, bo ta niby „nowa Europa” to często kraje o wielowiekowej, nieraz ponad tysiącletniej tradycji. Wezwałem też przywódców UE do jak najszybszego otwarcia rynku pracy dla wszystkich obywatel z nowej „10”.

 Natomiast w tym tygodniu (już w Brukseli) w czasie posiedzeń komisji, najpierw zabrałem glos na Komisji Konstytucyjnej oponując przeciwko jednolitemu terminowi referendum w tych krajach UE, gdzie one się odbędą. Podkreśliłem również, że ważne jest informowanie o konstytucji, a nie propaganda konstytucji. Uznałem także, że optymalny termin referendum w Polsce to jesień 2006 – a nie jesień 2005. Połączenie jego z wyborami jest rzeczą słuszną, ale nie należy łączyć ich z wyborami prezydenckimi, tylko z rok późniejszymi wyborami samorządowymi. Spełnia to dwa istotne argumenty, które wysunął Kwaśniewski: referendum dużo mniej kosztuje, bo jest przy okazji wyborów i zapewniona jest wysoka frekwencja. 

 Także w tym tygodniu na Komisji Spraw Zagranicznych, przepytałem gościa Komisji, szefa Dyrekcji Generalnej odpowiadającej w UE za politykę zagraniczną, Hiszpana (a właściwie Baska) Eneko Landaburu w sprawie polityki Unii wobec Chin. UE bowiem dużo gada o prawach człowieka, ale w praktyce akceptuje ona, a zwłaszcza, jej większe i bogatsze kraje członkowskie politykę łamania praw człowieka w Chinach. Odpowiedź była na „dużym poziomie ogólności” – mowiąc językiem dyplomatycznym. 

 Polacy są aktywni na forum PE. Na komisjach, w których uczestniczyłem, poza mną glos zabierali: Geremek, Rosati, Onyszkiewicz, Klich, Szymański, Grabowska. Sądzę, że jako nacja prezentujemy się i w Strasburgu i w Brukseli w sposób poważny i merytoryczny. Coś mi się zdaje, że lepiej niż nasi koledzy w Sejmie RP.

O Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.