PROSTO ZE STRASBURGA

Gdy piszę te słowa trwa pierwsza sesja nowo wybranego Parlamentu Europejskiego w Starsburgu. Już w pierwszej turze głosowania na przewodniczącego PE wybrano Hiszpana, a w zasadzie Katalończyka, socjalistę. Było to możliwe dzięki niepisanej umowie miedzy lewicą a chadekami, w wyniku której w połowie kadencji (za dwa i pół roku) nastąpi rotacja na stanowisku szefa PE. Ma zostać wybrany Niemiec, obecnie przewodzący największemu klubowi parlamentarnemu, czyli Chadecji. Wybrano również czternastu wiceprzewodniczących, w tym dwóch Polaków:  Jacka Saryusza-Wolskiego (PO) oraz Janusza Onyszkiewicza (UW). Nie zajmą oni jednak eksponowanych pozycji w Prezydium Parlamentu, bo np. Saryusz-Wolski jest dopiero 9 wiceprzewodniczącym Parlamentu, a Onyszkiewicz znalazł się poza pierwszą dziesiątką.

Maszynka do głosowania w PE na tyle sprawna, że nie uznano za stosowne, aby czternastu kandydatów na wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego przedstawiło się przed głosowaniem. Na zebraniu jakiejkolwiek partii politycznej w Polsce, taka procedura uznana by została za kompletnie niedemokratyczną i lekceważącą wyborców. Tutaj jednak uznano, że europejska szafa gra.

 Ukonstytuowały się również Komisje PE. Wybrałem uczestnictwo w Komisji Spraw Zagranicznych, jako pierwszej, (najbardziej prestiżowej) oraz Komisji Bezpieczeństwa i Obrony, a także Konstytucyjnej. Jednym słowem europejska parlamentarna machina ruszyła pełna parą. Po raz pierwszy z udziałem Polaków.

O Ryszard Czarnecki

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.